Film Odrażająca Granica [Creepy Line]

Film Odrażająca Granica [Creepy Line] ujawnia zdumiewający stopień, w jakim społeczeństwo jest manipulowane przez Google i Facebooka oraz zdradza niezwykle subtelny – a zarazem potężny – sposób, w jaki to robią. Przedstawiając relacje z pierwszej ręki, eksperymenty naukowe i szczegółowe analizy, film bada, co nam grozi, gdy ci technologiczni tytani mają wolną rękę w wykorzystywaniu najbardziej prywatnych i osobistych danych społeczeństwa.

Film Odrażająca Granica

Film Odrażająca Granica – CDA i gloria.tv

 

„Zanim zostaniesz zbytnio urzeczony przez zachwycające gadżety i hipnotyzujące wyświetlacze, pozwól, że ci przypomnę, że informacja nie jest wiedzą, wiedza nie jest mądrością, a mądrość nie jest zdolnością przewidywania. Każde wyrasta z kolejnej i potrzebujemy ich wszystkich.” – Sir Arthur C. Clarke

Badania MRI wskazują, że ilość czasu przed ekranem związana jest z niższym rozwojem mózgu u przedszkolaków – Sandee LaMotte, CNN

James Bennet: Czy jest to realistyczna perspektywa za 10 lat i czy rozumie Pan dlaczego w pewien sposób trochę przeraża ludzi?

Eric Schmidt: Istnieje coś, co nazywam „odrażającą granicą” a polityka firmy Google dotycząca wielu tych rzeczy polega na dostaniu się bezpośrednio do „odrażającej granicy” ale nie przekroczenie jej. Powiedziałbym, że wszczepianie pewnych rzeczy w Twój mózg wykracza poza tę „odrażającą granicę”.

James Bennet: W szczególności w mój.

Eric Schmidt: Tak, przynajmniej na tę chwilęEric Schmidt at Washington Ideas Forum 2010

 

Odrażająca Granica

 

– Czym w ogóle jest Internet?
– Co masz na myśli?
– W jaki sposób ktoś (…) W jaki sposób do niego piszesz, jak mailem?
– Nie, wielu ludzi z niego korzysta i komunikuje się za jego pośrednictwem.
– Wydaje mi się, że mogą komunikować się z redaktorami i producentami NBC.
– Allison, czy możesz nam wyjaśnić czym jest Internet?
– Nie, nie może powiedzieć czegokolwiek w 10 sekund lub mniej.
– Allison niedługo pojawi się studiu.
– Co to jest?
– To gigantyczna sieć komputerowa stworzona z (…) Została zapoczątkowana (…)
– Och, myślałem, że powie nam Pan, co to było.
– Zajrzyj do słownika.
– To jak komputerowa tablica reklamowa.
– To nic z tych rzeczy. To komputerowa tablica reklamowa, ale posiada zasięg ogólnokrajowy, to połączenie kilku uniwersytetów i wszystkiego.
– No dobrze.
– I inni mają do niego dostęp.
– No tak.
– Cały czas staje się coraz obszerniejszy.

 

 

OBIETNICA

 

Pod koniec XX wieku, tytani branży z Doliny Krzemowej, tacy jak Steve Jobs i Bill Gates, złożyli obietnicę, że na zawsze odmienią nasze spojrzenie na świat. Rozciąga się nad światem jak superautostrada. Nosi nazwę „Internet”.

Nagle jesteś częścią nowej siatki ludzi, programów, archiwów, poglądów.

Komputer osobisty i Internet wprowadziły ludzkość w epokę informatyki, kładąc podwaliny dla nieograniczonej innowacyjności. U świtu XXI wieku miała nastąpić nowa rewolucja. Nowe pokolenie młodych geniuszów złożyło nową obietnicę wykraczającą poza nasze najśmielsze marzenia.

Sergey Brin: Pomysł ten polega na tym, że weźmiemy wszystkie informacje świata i uczynimy je dostępnymi i użytecznymi dla każdego.

Nieograniczone informacje, sztuczna inteligencja, maszyny, które będą wiedziały czego pragnęliśmy i dostosowałyby się do każdej naszej potrzeby. Technologia będzie wykraczała poza granice naszej wyobraźni, prawie jak magia, ale, mimo to koncepcja byłaby tak prosta jak pojedyncze słowo: „szukaj”. To był początek firmy Google, a nie więcej jak dekadę później, pojawił się Facebook. Złożyły ludzkości nową obietnicę.

Film Odrażająca Granica

Peter Schweizer: Według mnie interesujące na temat Google i Facebooka jest to, że zostały one stworzone na uniwersytetach amerykańskich. Na Uniwersytecie Stanforda było dwóch studentów, Larry Page’a i Sergey Brin, którzy podjęli decyzję o stworzeniu ostatecznej wyszukiwarki dla Internetu.

-Na terenie całego kraju, miałeś, w przypadku Facebooka, Marka Zuckerberga, który był studentem Harvardu i zdecydował, że chce stworzyć platformę mediów społecznościowych, w zasadzie po to, by poznawać dziewczyny i przyjaciół, stąd wziął się Facebook.

Mark Zuckerberg: Nigdy nie myślisz o tym, że mógłbyś zbudować tę firmę lub cokolwiek takiego, prawda? Bo, wiesz, jesteśmy studentami, no nie? I po prostu tworzyliśmy pewne rzeczy, bo uważaliśmy, że to świetna zabawa.

Peter Schweizer: Chodziło o obietnicę, chodziło tylko o tą błyszczącą przyszłość, chodziło o swobodny przepływ informacji, ale stał za tym również pewien idealizm.

Sergey Brin: Uważam, że firma taka jak Google – posiadamy potencjał do wprowadzenia bardzo dużych zmian, bardzo dużych, pozytywnych zmian na świecie i myślę, że mamy również obowiązek, który wynika z naszego działania.

Peter Schweizer

Peter Schweizer

Peter Schweizer: Działalność Facebooka i Google została zapoczątkowana przez świetny pomysły i świetne ideały. Niestety wiązała się z tym również bardzo mroczna strona.

Mark Zuckerberg: Celem, jaki sobie postawiliśmy nie było stworzenie społeczności internetowej, ale pewnego rodzaju lustra dla prawdziwej społeczności, która istniała w prawdziwym świecie.

 

SZUKAJ SIEBIE

 

Google obsługuje 65% wszystkich wyszukiwań w Internecie w Stanach Zjednoczonych, a nawet więcej za granicą.

Dr Robert Epstein: Na początku, Google była tylko wyszukiwarką. Wszystkie wyszukiwarki były początkowo katalogiem do tego, co znajduje się w Internecie. W tamtym czasie Internet miał dość skromne zasoby. Posiadali lepszy katalog od tych, które były dookoła; ich wyszukiwarka nie była pierwszą wyszukiwarką.

Luther Lowe

Luther Lowe

 

Luther Lowe: Larry Page powiedział, że celem Google jest pozyskanie ludzi do Google i wysyłanie ich z Google do otwartej sieci tak szybko jak się da; i w dużej mierze odnieśli spory sukces w tym obszarze.  Sukces Google doprowadził do, na wiele sposobów, do sukcesu otwartej sieci internetowej i tego wybuchowego wzrostu w ilości startupów i innowacji w ciągu tego okresu. Firma Google wynalazła tę niewiarygodną technologię o nazwie PageRank, odsłaniając to, co było znane jako algorytm BackRub i w bardzo szybki czasie stała na czele serwisów takich jak Yahoo, AltaVista i szybko stała się oczywistym zwycięzcą w przestrzeni, tylko z perspektywy samej technologii. Page Rank snuje sieć po Internecie zamiast być usługą katalogową jaką było Yahoo, robi zdjęcia stron internetowych i analizuje linki pomiędzy stronami internetowymi oraz wykorzystuje to, by robić pewne założenia dotyczące znaczenia; więc kiedy szukasz pewnych informacji na temat Abrahama Lincolna i pojawia się grupa linków w całej sieci wskazujących na określoną stronę to musi oznaczać, że ta strona jest „najistotniejsza”.

Dr Robert Epstein

Dr Robert Epstein

 

Dr Robert Epstein: Musieli wymyśleć jak zarobić na tym pieniądze. „Mamy katalog. Jak zarobimy na nim pieniądze?” Cóż, wymyślili jak tego dokonać. To dość proste. Wszystko co robisz sprowadza się do śledzenia [inwigilacji] tego, co wyszukują ludzie. Twoja historia wyszukiwania jest naprawdę bardzo pouczająca. Powie komuś natychmiast czy należysz do Republikanów czy Demokratów, czy wolisz jedne płatki śniadaniowe od innych. Powie ci czy jesteś gejem czy hetero. Na przestrzeni czasu powie ci tysiące rzeczy na temat danej osoby, ponieważ widzą na jakie strony wchodzisz. Gdzie się podziali? Weszli na stronę z pornografią? Weszli na stronę zakupową? Czy weszli na tę stronę szukając informacji na temat tego jak zrobić bombę?

Peter Schweizer: Te informacje, w gruncie rzeczy, stanowią elementy składowe – konstruują twój profil i ten profil jest prawdziwy, szczegółowy i nigdy nie znika.

Google w ostatnich latach podwoiła swoje dochody sprzedając reklamy internetowe, ale z Microsoftem i Yahoo, polującymi na użytkowników ich wyszukiwarek, zarobki te mogą się szybko zmienić.

Dr Robert Epstein: Tak naprawdę był to pierwszy mechanizm na dużą skalę dla reklamy ukierunkowanej. Na przykład, chcę sprzedawać parasole. Cóż, Google może ci dokładnie powiedzieć, kto szuka parasoli, ponieważ posiadają twoją historię wyszukiwarki, więc to wiedzą. Zatem mogliby spiknąć ze sobą producentów parasoli z ludźmi, którzy ich poszukują. W zasadzie wysłać ci reklamy ukierunkowane. Dzięki temu Google zdobywa ponad 90% swojego przychodu.

Profil użytkownika - cyfrowa tożsamość - Odrażająca Granica

Peter Schweizer: Jeśli spojrzysz na to w jaki sposób zbudowali firmę, to okaże się, że została ona zbudowana tak, by jej twórcy zawsze posiadali udziały większościowe i zawsze określali kierunek w jakim ma podążać firma oraz jej przyszłość. Ktokolwiek inny, kto wkupił się do firmy, był po prostu na przejażdżce jeśli chodzi o zarabianie pieniędzy. Zatem istniał ten idealizm, który jak mówili motywował ich, a ich korporacyjne motto brzmiało: „nie bądź zły”.

Kiedy slogan „nie bądź zły” wypłynął na powierzchnię – stało się to w czasie spotkania. Myślę, że w 2003 roku, jeśli dobrze pamiętam – ludzie próbują dopytywać: „Jakie są wartości Google,” a jeden z inżynierów, który był zaproszony na to spotkanie powiedział: „Możemy to wszystko podsumować mówiąc po prostu nie bądź zły.” Co ciekawe odnośnie tego terminu, to fakt, że mimo iż nie zamierzali być źli, nigdy nie zdefiniowali tego co miało oznaczać słowo „zły”. Nigdy nawet nie dali nam podpowiedzi, co do tego, co miało oznaczać, ale ludzie zamknęli się na nim i w pewien sposób je przyjęli i zaufali mu, ponieważ oczywiście nikt nie chce być kojarzony ze złą firmą, więc ludzie nadawali terminowi „zły” ich własne znaczenie.

Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe – Andrzej Wronka, Kazimierz Ajdukiewicz, Józef Kossecki

 

Prof. Jordan Peterson: Nawet ich strona główna sygnalizuje ci, że nie jesteś manipulowany i w pewien sposób przekazują ci pogląd, że był to przejrzysty, prosty, niezawodny, uczciwy interfejs oraz, że firma, która go stworzyła nie była jawnie niegodziwa w swoich działaniach. Na przykład na stronie głównej nie było żadnych reklam, co było naprawdę istotne. Zatem każdy w tej początkowej fazie podekscytowania, był oczywiście bardziej zaaferowany zgłębianiem możliwości technologii niż martwieniem się potencjalnymi kosztami tej technologii.

Jardon Lanier

Jardon Lanier

 

Jardon Lanier: W pewien sposób zawsze była hojna: „Damy wam te wspaniałe narzędzia, damy wam te rzeczy, które możecie wykorzystać,” a potem firma Google mówiła:

„Nie, tak naprawdę będziemy przechowywać wasze dane i będziemy organizować społeczeństwo. Wiemy jak poprawić i zoptymalizować świat.”

Luther Lowe: W 2007 roku, istniało kilka trendów, które według mnie sprowadziły wyszukiwarkę Google z jej ścieżki bycia miejscem, które po prostu dopasowywało najlepsze informacje w sieci do ludzi i zaprowadziło ich do Internetu – tym wydarzeniem były narodziny smartphone’ów. Steve Job odsłaniający iPhone’a, powstanie Facebooka, oraz ten pogląd, że czas spędzony na przeglądaniu strony, gdzie użytkownicy spędzają mnóstwo czasu na Facebooku, stały się naprawdę ważnymi metrykami, do których przykładali uwagę reklamodawcy. Reakcja Google sprowadzała się w zasadzie do odbiegania od tego pierwotnego etosu w stawaniu się miejscem, gdzie próbowali zatrzymać ludzi, na stronie Google.

Dr Robert Epstein: Tak więc, bardzo gwałtownie zaczęli rozszerzać swoją działalność w innych obszarach. Dostawali dużo informacji od ludzi korzystających z wyszukiwarki, ale kiedy ludzie udawali się bezpośrednio na stronę – „No nie, jest źle, bo teraz Google tego nie wie”. Zatem wynaleźli przeglądarkę , która jest obecnie najbardziej powszechnie używaną przeglądarką na świecie: Chrome.

Skłaniając ludzi do używania Chrome’a, byli teraz w stanie gromadzić informacje na temat każdej pojedynczej strony internetowej jaką odwiedziłeś, czy korzystałeś z ich wyszukiwarki czy tego nie robiłeś, ale oczywiście nawet to nie jest dla nich wystarczające – tak, bo ludzie obecnie robią dużo rzeczy na swoich telefonach, komputerach nie używając ich przeglądarki, a chcesz wiedzieć co ci ludzie robią, nawet kiedy nie korzystają z internetu. Zatem firma Google opracowała system operacyjny o nazwie Android, który jest dominującym systemem operacyjnym w telefonach i Android zapisuje to co robimy, nawet wtedy kiedy nie korzystamy z Internetu.

Jak tylko połączysz się z Internetem, Android wysyła do Google pełną historię m.in. tego gdzie byłeś w tym dniu. To postęp w zakresie nadzoru, w który firma Google jest zaangażowana od samego początku. Kiedy Google opracowuje dla nas kolejne narzędzie, robią to nie po to, by uczynić nasze życie łatwiejszym, robią to po to, by zdobyć kolejne źródło informacji na nasz temat.

Prof. Jordan Peterson: To wszystko to [rzekomo] darmowe usługi, ale oczywiście takie nie są, ponieważ te ogromne, skomplikowane maszyny nie są darmowe. Twoja interakcja z nimi jest zarządzana tak, by generowała przychód.

Dr Robert Epstein: Tym właśnie jest Google Docs, tym właśnie jest Google Maps i obecnie dosłownie ponad sto różnych platform, które kontroluje firma Google. Firmy, które używają modelu biznesowego opartego o nadzór [inwigilację], dwie największe z nich to Google i Facebook, niczego ci nie sprzedają. Sprzedają ciebie! To my jesteśmy produktem.

Peter Schweizer: Firma Google powie ci: „Jesteśmy bardzo transparentni. Istnieje umowa użytkownika. Każdy wie, że jeśli zamierzasz szukać czegoś w wyszukiwarce Google, a my damy ci dostęp do tych darmowych informacji, to należy nam zapłacić, zatem w zamian weźmiemy twoje dane”.

Problem polega na tym, że większość ludzi nie wierzy lub nie chce wierzyć w to, że te dane zostaną wykorzystane do tego, by tobą manipulować.

 

MATEMATYKA TO MATEATYKA, TAK?

 

Peter Schweizer: Cecha wspólna między Facebookiem a Google, mimo tego, że to dwie różne platformy, to matematyka. Są napędzane przez matematykę i zdolność gromadzenia danych. Mark Zuckerberg: Rejestrujesz się, tworzysz profil na swój temat odpowiadając na pewne pytania, wpisując pewne informacje, takie jak twoje zainteresowania lub twoja specjalizacja w szkole, informacje kontaktowe na temat numerów telefonu, natychmiastowe przesyłanie komunikatów, pseudonim, cokolwiek, co chcesz powiedzieć. Czym się interesujesz, jakie książki lubisz, filmy, i co najważniejsze, z kim się przyjaźnisz.

Twórcy tych firm byli w gruncie rzeczy matematykami, którzy zrozumieli, że zbierając te informacje, nie tylko mogłeś je spieniężyć i sprzedać je reklamodawcom, ale mogłeś faktycznie kontrolować i kierować ludźmi lub popychać ich w kierunku, w którym chciałeś żeby zmierzali.

Barry Schwartz

Barry Schwartz

 

Barry Schwartz: Algorytm, w zasadzie jest wymyślany w oparciu o to, w jaki sposób pewne rzeczy powinny reagować. Na przykład, dajesz pewien wkład, w przypadku Google będzie to wpisanie w zapytaniu szukanej frazy, a następnie pewna matematyka podejmie decyzje dotyczące tego jakie informacje powinny zostać ci zaprezentowane. Algorytmy są stosowane przez cały proces w codziennym życiu, we wszystkim od wyszukiwarek po sposób w jaki jeżdżą samochody.

Marlene Jaeckel

Marlene Jaeckel

 

Marlene Jaeckel: To ty decydujesz o zmiennych, a kiedy wchodzi w grę czynnik ludzki podejmujący decyzje na temat tego jakie są zmienne, to będzie to miało wpływ na wynik końcowy.

Tristan Harris: Chcę żebyście sobie wyobrazili, że wchodzicie do pokoju, do sterowni z grupą ludzi, z setką ludzi zgarbionych nad biurkami z małymi panelami kontrolnymi oraz, że ta sterownia będzie kształtowała myśli i odczucia miliarda ludzi. To może brzmieć jak science-fiction, ale faktycznie istnieje w tej chwili, obecnie.

Prof. Jordan Peterson: Nasze etyczne założenia są wbudowane w oprogramowanie, ale nasze nieetyczne założenia są również wbudowane w oprogramowanie, zatem czymkolwiek jest to, co motywuje firmę Google zostanie ono wbudowane dokładnie w zautomatyzowane procesy, które skrupulatnie przeszukają nasze dane.

Tristan Harris: Kiedyś byłem w jednej z tych sterowni. Byłem projektantem-etykiem w firmie Google, gdzie badałem zagadnienie: „W jaki sposób etycznie sterujesz myślami ludzi?” Bo nie rozmawiamy na temat garstki ludzi, pracujących w niewielkiej grupie firm technologicznych, którzy poprzez swoje wybory będą sterować tym, co miliard ludzi obecnie sobie myśli.

Zachary Vorhies: Informator Google o „Maszynowym Uczeniu Sprawiedliwości”
Wywiad: Zach Vorhies – Informator z Google – Del Bigtree

Prof. Jordan Peterson: Google jest w gruncie rzeczy gigantycznym algorytmem kompresji, a algorytm kompresji zajmuje się przyglądaniem bardzo złożonemu środowisku i upraszcza je; i to jest właśnie tym, czego chcesz, kiedy wpiszesz określony termin w wyszukiwarkę, chcesz przesiania wszystkich możliwości, tak żebyś znalazł jedną, w oparciu o którą możesz przede wszystkim podjąć działanie. Zatem Google upraszcza świat i przedstawia ci jego uproszczoną wersję, co jest również tym, co robią wasze systemy postrzegania, więc w zasadzie budujemy gigantyczną maszynę postrzegania, która jest pośrednikiem między nami a złożonym światem. Problem polega na tym, że bez względu na to jak brzmią założenia na podstawie, których działa Google to pojawią się filtry, które określą to w jaki sposób świat został uproszczony i zaprezentowany.

– Więc kiedy chcesz coś znaleźć, pojęcie, osobę, to wyszukujesz te informacje w Google. To naprawdę szybkie, nie ma co do tego wątpliwości, ale czy dostajesz najlepsze odpowiedzi na swoje pytania?

Dr Robert Epstein: Algorytm, którego używają by pokazać nam wyniki wyszukiwania został napisany w konkretnym celu, w celu robienia dwóch rzeczy, które czynią go z natury stronniczym, a tymi dwoma rzeczami są, numer jeden – filtrowanie – to znaczy, że algorytm musi przyjrzeć się wszelkiego rodzaju stronom internetowym, które ma w swoim katalogu, a ma ich miliardy, oraz musi dokonać wyboru.

O stronniczości badań i publikacji finansowanych przez przemysł farmaceutyczny

Powiedzmy, że wpiszę: „Jaka jest najlepsza karma dla psów?”. Musi przyjrzeć się wszystkim rodzajom karmy dla psów, które posiada w swojej bazie danych i wszystkim stronom internetowym związanym z tymi karmami – to jest filtrowanie, a następnie musi je posegregować – to jest porządkowanie danych. Zatem filtrowanie jest stronnicze, bo dlaczego wybrało akurat te konkretne strony internetowe zamiast którąś z innych 14 miliardów stron? Porządkowanie danych jest stronnicze, bo dlaczego umieściło na liście „Purinę” jako pierwszą, a inne firmy na drugiej pozycji? Byłoby to dla nas bezużyteczne, chyba że będzie stronnicze. To dokładnie to, czego chcemy. Chcieliśmy, żeby było stronnicze.  Tak więc pojawia się problem, oczywiście wtedy, kiedy nie rozmawiamy na temat karmy dla psów, ale rozmawiamy o rzeczach takich jak wybory.

Hilary Clinton: Startuję w wyborach na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Dr Robert Epstein: Ponieważ gdy zadajemy pytania na temat kwestii takich jak imigracja lub na temat kandydatów, cóż, powtórzę się, ten algorytm będzie robił te dwie rzeczy. Będzie filtrował, więc dokona pewnych wyborów spośród miliardów stron internetowych, a następnie ułoży je w określonym porządku. Zawsze będzie faworyzował jedną karmę dla psów od innej, jeden internetowy serwis muzyczny od innego, jeden porównawczy serwis zakupowy od innego oraz jednego kandydata od drugiego.

-Algorytm wyszukiwarki Google jest stworzony z kilkuset sygnałów, które próbujemy połączyć, by dostarczała najlepszych wyników każdemu użytkownikowi.

Amit Singhal: Tylko w zeszłym roku, wprowadziliśmy ponad 500 zmian do naszego algorytmu, więc średnio zmieniamy nasz algorytm prawie każdego dnia, niemal dwukrotnie.

Prof. Jordan Peterson: Jest możliwe, że używają bezstronnego algorytmu, ale nie używają bezstronnych algorytmów, by robić rzeczy takie jak wyszukiwanie niedopuszczalnych treści na Twitterze, YouTubie i na Facebooku. One wcale nie są bezstronne. Są zbudowane specjalnie po to, by filtrować wszystko to co jest złe.

Jardon Lanier: Najlepsi technicy z największymi komputerami, z najlepszą przepustowością łącza do tych komputerów stali się bardziej władni od innych i świetnym przykładem tego zjawiska jest firma taka jak Google, która przez większość czasu po prostu czyści ten sam Internet i te same dane, do których dostęp ma każdy z nas, ale, mimo to jest w stanie budować ten ogromny biznes kierowania tym jakie linki widzimy, co jest niewiarygodnym wpływem na świat, a robią to dzięki posiadaniu większych komputerów, lepszych naukowców i większego dostępu.

Sundar Pichai: Jako platforma cyfrowa, czujemy, że znajdujemy się w czołówce kwestii, z którymi zmaga się społeczeństwo w danym czasie. Gdzie wyznaczasz granicę wolności słowa i tak dalej?

Prof. Jordan Peterson: To pytanie dokładnie brzmi w ten sposób: „Co jest dobre, a co złe, zgodnie z czyim osądem?” Jest to szczególnie istotne biorąc pod uwagę to, że te systemy służą do filtrowania. Odmawiają lub przydzielają nam dostęp do informacji zanim to zobaczymy czy o tym pomyślimy, więc nawet nie wiemy co dzieje się za kulisami. Ludzie, którzy projektują te systemy budują gigantyczny nieświadomy umysł, który będzie filtrował dla nas świat i będzie coraz bardziej dostrajany do naszych pragnień w taki sposób, który będzie służyć celom ludzi, którzy budują te maszyny.

Peter Schweizer: Te algorytmy w zasadzie tworzą bańki dla nas samych, ponieważ algorytm uczy się: „To jest to czym interesuje się Peter Schweizer,” i co mi to daje kiedy podłączam się do sieci? Daje mi to więcej samego siebie.

-To znaczy, ogranicza to w pewien sposób twoją zdolność widzenia.

Franklin Foer: To kieruje mój wzrok; prowadzi mnie do pewnego postrzegania świata. I to może nie być Facebookowy obraz świata, ale jest to obraz świata, dzięki któremu Facebook zarobi najwięcej pieniędzy. Próbują nas uzależnić i uzależniają nas na podstawie danych.

Prof. Jordan Peterson: Problem z tym polega na tym, że widzisz tylko to co już wiesz i to nie jest dobra rzecz, ponieważ musisz również widzieć to, czego nie wiesz, ponieważ w innym wypadku nie możesz się uczyć.

Norah O’Donnel: Tego ranka Facebook broni siebie przed oskarżeniami o stronniczość polityczną. W artykule opublikowanym w poniedziałek na stronie z nowinkami technicznymi, Gizmodo powiedział, że pracownicy Facebooka ukrywali historie skłaniające się w kierunku konserwatywnym w swojej sekcji aktualności.

Peter Schweizer: Stwarza okropną dynamikę jeśli chodzi o konsumpcję i informację w wiadomościach, ponieważ prowadzi nas to do postrzegania świata jedynie w bardzo małym i wąskim zakresie. Sprawia to, że łatwiej jest nas kontrolować i manipulować nami.

 

JAKI JEST TWÓJ KOD… ŹRÓDŁOWY?

 

Peter Schweizer: Myślę, że to co nas bardzo niepokoi odnośnie Google i Facebooka to fakt, że nie wiesz, czego nie wiesz, i podczas gdy Internet zapewnia nam dużo jawności, w sensie, że posiadasz dostęp do wszystkich tych informacji tak naprawdę to ty masz w gruncie rzeczy dwóch stróżów: Facebooka i Google, które kontrolują do czego mamy dostęp.

-Organizacje prasowe muszą być przygotowane na to, że ich strony główne są mniej ważne. Ludzie używają Facebooka jako strony głównej; używają Twittera jako ich własnej strony startowej.

Jim Roberts: Te strumienie wiadomości są ich portalami do świata informacji.

Marlene Jaeckel: Google i Facebook zaczynały jako firmy internetowe i to się zmieniło. Zmieniły się w firmy medialne, zmieniły się w dostawcę usług telekomunikacyjnych i przynajmniej na terenie Stanów Zjednoczonych, firmy medialne są kontrolowane, gazety są kontrolowane, dostawcy usług telekomunikacyjnych są kontrolowani. Firmy internetowe, firmy z obszaru mediów społecznościowych, takie jak Google i Facebook, nie są. Zatem role się zmieniły.

Peter Schweizer: Badania pokazują, że obecnie poszczególne osoby oczekują tego, że informacje same ich znajdą.

– Kiedy zaczęliśmy, najważniejszą rzeczą jaką odrzuciliśmy za pośrednictwem naszej firmy, było to, że milenialsi [urodzeni w latach 80. i 90. XX wieku] nie są zainteresowani wiadomościami ze świata.
– My na to: „Są nimi zainteresowani. To nie ma żadnego sensu; każdy chce być poinformowany.”
– Oczywiście.
– Chodzi o to, że są zajęci i musisz stworzyć inną formę newsa, by dopasować się do ich stylu życia.

Barrack Obama: Istnieje tak wiele aktywnych mylnych informacji i są one bardzo dobrze zapakowane i wyglądają tak samo jak wtedy, kiedy widzisz je na stronie Facebooka. Możemy stracić tak wiele z tego, co zyskaliśmy pod względem pewnego rodzaju swobód demokratycznych i gospodarek opartych na zasadach rynkowych i dobrobyt, które bierzemy za pewnik.

– Zarówno Google jak i Facebook ogłosiły, że aktualizują politykę swoich firm, by zablokować strony z fake newsami przed używaniem ich sieci reklamowych. Oba te giganty technologiczne zostały poddane wnikliwej kontroli w ostatnich tygodniach za prezentowanie fake newsów w czasie wyborów prezydenckich.

Początki medialnych fake newsów, które doprowadziły do wojny USA vs Hiszpania [1898]
Inicjatywa na rzecz Godnych Zaufania Wiadomości [Trusted News Initiative] ogłasza plany zwalczania szkodliwych dezinformacji związanych z koronawirusem.

Peter Schweizer: Cóż, fake newsy nie jest już nawet opisem czegokolwiek. To broń, rozrzucana dookoła. Jeśli pojawia się prawdziwe doniesienie, które komuś się nie podoba, to po prostu odrzucają je jako fake newsa. To pewnego rodzaju sposób na spróbowanie pozbycia się go i jest nadużywany. Jest używany jako sposób na odrzucenie właściwych, faktycznych dowodów na to, że coś się wydarzyło.

Dr Robert Epstein: Obecnie, w wiadomościach, zauważysz wiele zainteresowania tak zwanymi fake newsami. Istnieją trzy powody dlaczego nie powinniśmy się martwić fake newsami.

Fake news zmusza do rywalizacji. Możesz umieścić swoje fake newsy dotyczące mnie, a ja mogę umieścić moje fake newsy na twój temat; to jest całkowicie oparte na rywalizacji. Fake newsy istniały od zawsze. Od zawsze istniały fałszywe reklamy telewizyjne i fałszywe bilbordy [Żółte dziennikarstwo]. To istniało od zawsze i zawsze będzie istniało.

Drugi jest taki, że możesz je zobaczyć. Są widoczne; możesz je faktycznie zobaczyć na własne oczy. Ponieważ możesz je zobaczyć, to oznacza, że możesz się na nich oprzeć. Wiesz również, że istnieje element ludzki, ponieważ zazwyczaj przy fake newsie znajduje się nazwisko jego autora. Wiesz, możesz po prostu je zignorować. Ogólnie mówiąc, większość newsów, jak większość reklam faktycznie nie jest przez nikogo czytanych, więc umieszczasz przed czyimiś oczami, a ludzie po prostu w pewien sposób od razu je pomijają.

Trzecim powodem dlaczego fake newsy nie są tak naprawdę problemem jest coś, co nazywamy efektem potwierdzenia. Przykładamy uwagę do i faktycznie wierzymy w pewne rzeczy jeśli wspierają to, w co już wierzymy, więc kiedy zobaczysz fake newsa, który mówi, że Hillary Clinton jest diabłem, ale uwielbiasz Hillary Clinton, to tego nie kupisz. Powiesz: „To niedorzeczne”. Z drugiej strony jeśli tak się zdarzy, że uważasz, że Hillary Clinton jest diabłem, powiesz: „Tak! Wiedziałem!”. Więc, tak naprawdę nie zmieniasz opinii ludzi za pomocą fake newsów, nie robisz tego. Wspierasz przekonania, które ludzie już posiadają.

Prawdziwy problem polega na tym, że te nowe formy wpływu, które po pierwsze, nie są oparte na rywalizacji; po drugie których ludzie nie mogą zobaczyć i po trzecie nie podlegają efektowi potwierdzenia.

Jeśli nie możesz czegoś zobaczyć, efekt potwierdzenia nie może zacząć działać, więc żyjemy w tej chwili w świecie, w którym nasze opinie, przekonania, postawy, preferencje odnośnie głosowania, zakupy, wszystkie są pchane w ten czy inny sposób każdego dnia bez wyjątku przez siły, których nie możemy zobaczyć.

-Prawdziwym problem manipulacji doniesieniami i informacjami jest tajemnica. To tym zajmują się Google i Facebook każdego dnia. Przez ukrywanie historii, przez kierowanie nas w kierunku innych historii niż do historii, których faktycznie szukamy, to prawdziwe oblicze manipulacji, do której dochodzi. Fake news jest błyszczącym przedmiotem, który mamy ścigać, który naprawdę nie jest istotny w obliczu problemów, z którymi się obecnie zmagamy.

Marlene Jaeckel: Używamy Google na tak szeroką skalę; przeciętna osoba dokonuje wielu zapytań dziennie, a niektórzy więcej od innych i z czasem, nie zdajesz sobie sprawy z tego, że to na ciebie wpływa. Wiemy już, że ludzie niekoniecznie sami sprawdzają fakty; polegają w tym zakresie na firmach medialnych, polegają na mediach mainstreamowych, które polegają na firmach takich jak Google, które mają im dostarczyć odpowiedzi na temat świata, niekoniecznie patrząc na to: „Czy to prawda?”.

Obalacze obaleni: Kto weryfikuje weryfikatorów faktów?
Weryfikowanie weryfikatorów faktów – Historia Snopes według Daily Mail

Dr Robert Epstein: Facebook stał się najważniejszym źródłem doniesień dla Amerykanów. O rany, a co w przypadku, gdyby nastawiali aktualności w kierunku jednej sprawy lub innej, jednego kandydata lub innego? Czy istniałby jakiś sposób na to, żebyśmy o tym wiedzieli? Oczywiście, że nie.

Prof. Jordan Peterson: Nie wiemy jakie są cele Facebooka. W rzeczywistości, Facebook nie wie jakie są jej cele, bo będzie to całkowita suma wszystkich ludzi, którzy pracują nad tymi algorytmami.

Dr Robert Epstein: Informator, ktoś, kto wcześniej pracował dla Facebooka, ujawnił się w zeszłym roku i powiedział: „Byłem jednym z kuratorów newsów w Facebooku. Kilkoro z nas miało w zwyczaju siadać każdego dnia i usuwać historie z aktualności, te które były zbyt konserwatywne, od czasu do czasu dodaliśmy tam historię, która według nas była naprawdę świetna.”

Scott Pelley: Twórca Facebooka, Mark Zuckerberg, mówi że jest oddany temu, by dać głos każdemu. Odpowiada na oskarżenie, brzmiące, że Facebook usuwa konserwatywne poglądy z jego popularnych wpisów [tematów].

Marlene Jaeckel: Mogą ukrywać określone rodzaje wyników w oparciu o to, co według nich powinieneś widzieć, w oparciu o to, co prezentują twoi obserwujący.

-Teraz nowy raport twierdzi, że według byłego pracownika Facebooka, firma-gigant z branży mediów społecznościowych czasami ignoruje to, co jest faktycznie popularne wśród milionów jego użytkowników, jeżeli historia wzięła swój początek z konserwatywnego źródła informacji lub gdy jest to temat, który wywołuje podekscytowanie wśród konserwatystów.

Brad Shear

Brad Shear

 

Brad Shear: Facebook nieustannie manipuluje swoimi użytkownikami. Robią to wykorzystując do tego celu rzeczy, które wstawiają do aktualności, robią to przez rodzaje postów, które mogą zobaczyć ich użytkownicy, a fakt, że właściwie zdecydowali się robić eksperymenty psychologiczne na swoich użytkownikach jest czymś, co według mnie wielu ludzi musi w pełni zrozumieć. Robili to w oparciu o fakt, że różne rzeczy, które ludzie publikują – chcieli zobaczyć jak zareagowaliby na to inni ludzie.

-W HealthWatch, to co publikują twoi Facebookowi przyjaciele może mieć bezpośredni wpływ na twój nastrój. Nowe badania pokazują, że im bardziej negatywne posty widzisz, tym bardziej negatywnie nastawiony możesz się stać.

Brad Shear: Na przykład, powiedzmy, że ktoś chciał opublikować coś, co było w aktualnościach, co było bardzo negatywną historią – chcieli zobaczyć jak zareagowaliby ich użytkownicy za pośrednictwem ich lajków, komentarzy, postów, i pokazaliby ludziom kto być może posiada już skłonność do depresji lub posiadania innych problemów w swoim życiu; i mogą się tego dowiedzieć w oparciu o twoje upodobania, w oparciu o twoje powiązania, kierunek w jakim zmierzasz – więc to co chcieli zrobić, to wziąć te informacje a potem ich użyć, by w zasadzie uzbroić tę informacje przeciwko swoim użytkownikom w taki sposób, by ich użytkownicy mogli zobaczyć różne rzeczy, które mogą wpłynąć na ich nastrój i mogą wpłynąć na sposób w jaki komunikują się z innymi.

Jest to coś wysoce nieetycznego. Wydaje się, że na niektórych młodych ludzi może to tak bardzo wpłynąć, że mogą sobie zrobić krzywdę w oparciu o to, co zobaczyli w swoich aktualnościach na Facebooku, i wszystko to było spowodowane tymi eksperymentami.

Intymność dla osób jej unikających – uzależnienie od technologii – David Brooks

Jardon Lanier: Chodzi o to, że nie zajmujemy żadnego stanowiska na Facebooku. Nie jesteśmy obywatelami Facebooka; nie mamy żadnego głosu na Facebooku. To nie jest demokracja, a ten proces nie jest sposobem w jaki możemy zaprojektować przyszłość. Nie możemy polegać na tej pojedynczej firmie, w kwestii wynalezienia dla nas naszej cyfrowej przyszłości.

-W gruncie rzeczy, w tym kraju istnieje ustawodawstwo, które mówi, że jeśli jesteś platformą, nie jesteś odpowiedzialny za to co ludzie publikują w twoim serwisie; jednakże, jeśli zaczniesz edytować/usuwać to co ludzie publikują na twojej platformie, wtedy twoje obowiązki prawne są większe.

Phil Kerpin: My naprawdę – uważam, że trzeba wziąć pod uwagę to, że te firmy, które przedstawiają siebie jako bezstronne platformy tak naprawdę sprawują kontrolę redakcyjną i przepychają konkretne polityczne stanowiska, ponieważ cieszą się specjalnym, chronionym statusem prawnym w oparciu o teorię, że zapewniają bezstronną platformę dla ludzi, by mogli się na niej wypowiedzieć, by mieć różnorodność poglądów i tak dalej; i ten status jest oparty na ustępie 230 „Ustawy o normach przyzwoitości w telekomunkacji,” która chroni ich przed odpowiedzialnością prawną, więc jest to magiczny sos, z prawnego punktu widzenia, który czyni możliwym to, że te duże firmy platformowe nie są odpowiedzialne za rzeczy, które ludzie mówią na ich stronach. To ludzie, którzy mówią te rzeczy na ich stronach ponoszą odpowiedzialność prawną.

Gdyby musieli być prawnie odpowiedzialni za wszystko co każdy mówi na ich stronach, to ich model biznesowy załamałby się. Ale uważam, że coś jest nie tak, kiedy wykorzystujesz odpowiedzialność prawną, którą ci dano, do bycia bezstronną platformą i w tym samym czasie sprawujesz bardzo surową kontrolę redakcyjną, by w zasadzie wybierać strony pod względem politycznym.

Ted Cruz: Czy Facebook uważa się za bezstronne forum publiczne? Przedstawiciele twojej firmy udzielili sprzecznych odpowiedzi na ten temat. Czy opieracie się na Pierwszej Poprawce pozwalając wyrażać użytkownikom swoje poglądy lub czy Pański portal jest bezstronnym forum publicznym pozwalającym każdemu na to, by wyrażał swoje zdanie?

Mark Zuckerberg: Panie Senatorze, oto nasza opinia na ten temat.

Białe kobiety powinny być ścigane i zabijane - Odrażająca Granica

[Białe kobiety powinny być ścigane i zabijane, wtedy nie będzie białych dzieci, które myślą, że są właścicielami świata!]

Nie uważam że… Istnieją pewne treści, których oczywiście nie dopuszczamy, tak? Mowa nienawiści, treść związana z terroryzmem, nagość, cokolwiek, co sprawia, że ludzie nie czują się bezpiecznie w swojej społeczności. Z tego punktu widzenia, to sposób w jaki ogólnie rzecz biorąc próbujemy odnieść się do tego, co robimy jako platforma dla wszystkich poglądów.

Ted Cruz: Proszę pozwolić, że spróbuję tego; ponieważ czas jest ograniczony. To tylko proste pytanie. Wskaźnikiem dla ustępu 230 immunitetu na mocy CDA jest to, że jesteście bezstronnym forum publicznym. Uważacie siebie za bezstronne forum publiczne czy jesteście zaangażowani w mowę polityczną, co jest waszym prawem zgodnie z Pierwszą Poprawką?

Mark Zuckerberg: Cóż, Panie Senatorze, naszym celem jest z pewnością nie angażowanie się w dialog polityczny. Nie jestem tak zaznajomiony ze specjalistycznym językiem prawniczym tej ustawy, do której Pan się odnosi, więc muszę nadrobić zaległości w tym temacie.

Peter Schweizer: Jeżeli nadal będziecie zachowywać się w sposób w jaki zachowujecie się teraz, czyli przez usuwanie treści, filtrowanie jej i sterowanie rozmowami w sposób w jaki chcecie podążać za celami politycznymi, będziecie kontrolowani dokładnie tak samo jak każda firma medialna. Zatem, to co ma sens w tym podejściu to fakt, że w gruncie rzeczy pozwala ono firmom technologicznym decydować. Teraz, dorośli do etapu, by zdecydować czym tak właściwie chcą być? I jest to wybór, którego powinni dokonać, ale powinni zostać zmuszeni do dokonania tego wyboru, a nie chować się za tym oszustwem ustawodawczym, które daje im wolną rękę gdy na nią nie zasługują.

 

„ODRAŻAJĄCA GRANICA”

 

Eric Schmidt: Istnieje coś, co nazywam „odrażającą granicą,” a polityka firmy Google dotycząca wielu tych rzeczy polega na dotarciu właśnie do tej „odrażającej granicy,” ale nie przekroczeniu jej.

-Google przekracza „odrażającą granicę” każdego dnia. Google nie tylko przekracza „odrażającą granicę,” umiejscowienie tej granicy ciągle się zmienia.

Prof. Jordan Peterson: Cóż, jest to interesujące słowo, „odrażający,” czyż nie? Bo jest to słowo, które przywodzi na myśli horror. Nie powiedział, „niebezpieczna,” nie powiedział, „nieetyczna”. Istnieje wiele słów, które pasowałaby do tej sytuacji. Powiedział, „odrażająca”. A odrażający człowiek jest kimś, kto skrada się i cię śledzi, szpieguje cię z podejrzanych pobudek, prawda? To definicja takiego dziwaka/psychola. Nie wydaje mi się, że typowa, etyczna osoba powie, „Bedę popychał dokładnie do 'odrażającej granicy' i zatrzymam się w tym miejscu.” Mówią coś co brzmi bardziej jak to: „A może nie zbliżymy się na tyle, do odrażającej granicy, tak aby kiedykolwiek zaangażować się nawet w pseudo-odrażające zachowanie?” Ponieważ odrażający jest naprawdę zły, to… Odrażający rabuś jest gorszy od rabusia. Rabuś chce twoich pieniędzy. Tylko Bóg wie czego chce odrażający rabuś; to coś więcej niż twoje pieniądze.

Barry Schwartz: Podajesz Google wiele informacji. Szukasz najbardziej osobistych rzeczy w Google, szukasz informacji na temat chorób, na które cierpi twoja rodzina, szukasz informacji na temat rzeczy, które mogą dotyczyć twojej żony lub twojego męża, o których być może nie chce żebyś wiedział i mówisz Google więcej niż powiedziałbyś członkowi rodziny lub małżonkowi, lub bardzo bliskiemu przyjacielowi, a Google posiada tak wiele informacji o tobie, że jest to wręcz przerażające.

Dr Robert Epstein: Odnośnie samej firmy Google, badamy trzy bardzo potężne sposoby na jakie wpływają oni na opinie ludzi. Zjawisko, które odkryliśmy kilka lat temu, „SEME”: efekt manipulowania wyszukiwarką, jest efektem listy. Efekt listy jest efektem, który ma lista na pewne aspekty naszego funkcjonowania poznawczego. To co jest wyżej na liście jest na przykład prostsze do zapamiętania. SEME jest przykładem efektu listy, ale z pewną różnicą, ponieważ to jedyny efekt listy, o którym wiem, który jest wspierany przez codzienny reżim warunkowania instrumentalnego, które mówi nam, że to, co jest na szczycie wyników wyszukiwania jest lepsze i prawdziwsze niż to, co jest niżej na tej liście.

Luther Lowe: Doszło to do punktu, w którym mniej niż 5% ludzi klika dalej niż na pierwszą stronę, bo rzecz, która jest na pierwszej stronie i zazwyczaj na jej szczycie w tego rodzaju rozwijanej pozycji jest najlepsza.

Dr Robert Epstein: Większość wyszukiwań, których dokonujemy jest jedynie prostymi, rutynowymi wyszukiwaniami. „Jaka jest stolica Kansas?” W tych prostych wyszukiwaniach właściwa odpowiedź ciągle pojawia się zaraz na szczycie listy. Zatem, ciągle się uczymy się, a potem przychodzi dzień kiedy szukamy czegoś, czego nie jesteśmy pewni, jak to „gdzie powinienem pojechać na wakacje?”, „Jaki samochód powinienem kupić?”, „Na którego kandydata powinienem głosować?” Robimy nasze małe wyszukiwanie i pojawiają się nasze wyniki, i co wiemy? To co jest na szczycie jest lepsze. To co jest na szczycie jest prawdziwsze. Dlatego tak łatwo jest wykorzystać wyniki wyszukiwania to zmiany opinii ludzi.

Tego rodzaju zjawisko jest naprawdę przerażające w porównaniu do czegoś takiego jak fake news, ponieważ jest niewidoczne. Dochodzi do manipulacji. Nie mogą jej zobaczyć. Nie jest oparta na rywalizacji, ponieważ, cóż, z jednej strony, Google, w każdym przypadku, nie posiada żadnej konkurencji. Google kontroluje 90% wyszukiwań w większości miejsc na świecie. Google pokaże ci tylko jedną listę, w jednej kolejności, która posiada oszałamiający wpływ na decyzje jakie podejmują ludzie, na opinie ludzi, ich przekonania i tak dalej.

Peter Schweizer: Po drugie, robią to, co mógłbyś nazwać funkcją automatycznego wypełniania. Kiedy szukasz kandydata politycznego, kongresmena Johna Smitha [Jan Kowalski], wpisujesz „kongresmen John Smith” i dadzą ci kilka opinii, które będą podpowiadać, jakby to było to, czego mógłbyś szukać.

Dr Robert Epstein: Gdy będziesz miał cztery pozytywne sugestie wyszukiwania kandydata, cóż, zgadnij co się wtedy dzieje? Do gry wchodzi SEME. U ludzi, których opinie mogą zostać zmienione, zmieniają się, bo ludzie są skłonni do klikania w jedną z tych sugestii, która oczywiście przyniesie im wyniki wyszukiwania, które faworyzują tego kandydata. To połączy ich ze stronami internetowymi, które faworyzują tego kandydata, ale teraz wiemy, że jeśli pozwolisz żeby na tej liście pojawiła się jedna negatywna opcja to całkowicie zetrze to na proch tę zmianę, ze względu na zjawisko o nazwie stronniczość negatywna. Jedna negatywna opcja i w niektórych grupach demograficznych wyciąga ona od 10 do 15 razy więcej kliknięć jako negatywna pozycja na tej samej liście.

Okazuje się, że Google manipuluje twoimi opiniami od pierwszego znaku, który wpiszesz w pasek wyszukiwania. Zatem są to niewiarygodnie potężne i proste środki manipulacji. Jeśli jesteś firmą od wyszukiwarki i chcesz wesprzeć jednego z kandydatów, jedną ze spraw, jeden produkt lub jedną firmę, po prostu ukryj negatywne opcje w swoich sugestiach wyszukiwania. Różni ludzie z czasem zmienią swoje opinie w tym kierunku, w którym chcesz żeby je zmienili, ale nie ukrywasz negatywnych opcji dla innego kandydata, innej sprawy, innego produktu.

A po trzecie, bardzo często Google daje ci pole, więc będą ci dawać wyniki wyszukiwania, ale znajdują się one poniżej pola, a powyżej znajduje się pole i to pole daje ci odpowiedź.

Luther Lowe: Jeśli chodzi o miejscowe wyszukiwanie, które jak się okazuje jest najpowszechniejszą rzeczą jaką ludzie robią w Google, 40% wszystkich wyszukiwań, nie jest zbyt przejrzystych. Kiedy szukam pediatry w Scranton, w stanie Pennsylvania, Google nadal dzieli stronę na pół, wrzuca informacje oparte na organicznej merytokracji o wiele niżej na stronie i rzuca swoje pole z odpowiedzią na szczycie, ale wypełnia to pole swoim, w pewnym sensie ograniczonym, zestawem informacji, które wyciągają ze swojej własnej, swego rodzaju autorskiej piaskownicy. Są to po prostu recenzje Google, które firma starała się zgromadzić na przestrzeni lat.

Użytkownicy są przyzwyczajani do tego, by zakładać, że rzecz na szczycie jest najlepsza, ale jest to po prostu to, co Google chce żeby widzieli i wygląda to tak samo, i Google w zasadzie jest w stanie położyć łapy na wadze i zrobić tę bezpośrednią krzywdę konsumentowi, bo ta mama szukająca pediatry w Scranton nie znajduje najwyżej ocenianego pediatry, zgodnie z założeniem własnego algorytmu Google. Musi po prostu służyć sprawie Google, bez względu na wszystko, a to, według mnie, prowadzi do okropnych skutków w realnym świecie.

Dr Robert Epstein: Zatem Google ma do swojej dyspozycji, tylko w samej wyszukiwarce, przynajmniej trzy różne sposoby na wpłynięcie na twoją opinię i wykorzystuje je. Mówimy o pojedynczej firmie posiadającej władzę do zmiany opinii dosłownie miliardów ludzi, którzy nie mają najmniejszego pojęcia o tym, że oni im to robią.

 

ŚCIANY MAJĄ OCZY

 

– Chcę was zapytać o pewien rodzaj prywatności i informacji. Posiadamy telefon, o którym mówiliśmy, będzie, wydaje mi się, zawsze włączony pod kątem technologicznym, posiadamy Google, które w zasadzie, być może wie, o co poproszę, zanim o to poproszę. Dokańcza moją prośbę wyszukiwania; wie o wszystkim co dzieje się w moim domu. Czy powinnam się martwić tym ile wiecie na mój temat?

Eric Schmidt: Borykamy się z tym pytaniem w Google przez ponad dekadę i nasza odpowiedź jest zawsze taka sama. Sprawujesz kontrolę nad informacjami, które posiadamy na twój temat, właściwie możesz je usunąć, możesz również szukać informacji w sposób anonimowy; możesz nam nie dawać tych informacji, ale jeśli nam je przekażesz, możemy wykonywać lepszą robotę odnośnie tworzenia dla ciebie lepszych usług i wydaje mi się, że jest to właściwa odpowiedź. Te systemy komputerowe oczywiście gromadzą te dane, ale zapominamy o nich po jakimś czasie i spisaliśmy dlaczego i jak to się dzieje.

Bruce Schneider: Google bardzo chce, żebyś miał prywatność od każdego za wyjątkiem nich.

-Pierwszą rzeczą jaką wszyscy powinniśmy zrobić jest skończenie z używaniem Gmaila. Google przechowuje, analizuje wszystkie Gmaile, które piszemy i wszystkie przychodzące maile, które czytamy. Google śledzi wszystkie te wiadomości, które przychodzą z innych serwisów mailowych. Nie tylko śledzą Gmaile, które piszesz, śledzą również wersje robocze tych szalonych maili, których nie zdecydowałeś się wysłać. A informacje z Gmaila są następnie umieszczane na czyimś osobistym profilu i stają się kolejnym źródłem informacji, które posiadają, by wysyłać ludziom ukierunkowane reklamy.

-Giganci technologiczni coraz częściej są poddawani kontroli ze strony polityków, regulatorów oraz lewicowych i prawicowych ekspertów. Niektórzy są zaniepokojeni ich rosnącą władzą, nazywając ich nawet monopolami, a napięcie wciąż rośnie. Ale, mimo to, ich rola we współczesnym życiu z pewnością nie maleje. My również, w News Hour, pracowaliśmy i współpracowaliśmy z Facebookiem i Google, i wieloma innymi nowymi firmami medialnymi.

Brad Shear: Dziennikarze, z którymi się kontaktuję regularnie w sprawie tych kwestii, łącznie z dziennikarzami w magazynie Time, The Guardian, The Hill, mogę tak wymieniać w nieskończoność, wszyscy z nich używają Gmaila. Nie tylko to, ich firmy używają formy Gmaila, ich maile przechodzą przez serwery Google. Wszystkie ich przychodzące i wychodzące rozmowy są monitorowane przez Google. Dzieje się tak również na najważniejszych uniwersytetach. Jeśli wszedłeś na University of California po określonym terminie, zgadnij co? Używasz Gmaila, czy o tym wiesz czy nie. Odkryto, że Google prześwietlała, tak, naprawdę, maile studentów w celach nie-edukacyjnych, jakie były te cele nie-edukacyjne? Po dzień dzisiejszy tego nie wiemy, ponieważ Google nadal nie przyznała się do tego, co robili z tymi informacjami. Nadal nie poświadczyli tego, że usunęli te dane. Wielkim wyzwaniem było to, że kiedy dowiedziałem się, że Google prześwietla maile naszych studentów w celach reklamowych i innych nie-edukacyjnych celach, poszedłem do moich stanowych ustawodawców i próbowałem ich zachęcić do wprowadzenia ustawy, która zakazałaby takich praktyk. Gdy poszedłem do budynku administracji państwowej, kto tam był i lobbował przeciwko jakimkolwiek ostrzejszym zasadom dotyczącym ochrony prywatności dla naszych dzieci? Google i Facebook.

Peter Schweizer: Cóż, wydaje mi się, że to ma sens, że tak wiele elementów naszego życia będzie pod wpływem Google, ale zgadnijcie co? Rząd federalny działa w oparciu o usługi Google, więc jeśli liczysz na to, że rząd federalny ureguluje Google, to musisz zdawać sobie sprawę z tego, że rząd federalny używa Google Docs. Używają narzędzi Google. W niektórych przypadkach nawet są połączeni z Gmailem, więc Google zespawało samo siebie z naszym rządem federalnym na wiele sposobów.

Edward Snowden: rządowe szpiegostwo zaszło za daleko
Życie w Chinach, państwie totalnej inwigilacji obywatela [WSJ, 2017]

Marlene Jaeckel: Motywacja rządu do używania go – Google już tego dokonała, i mają tę rzecz, która działa. Wydaje się, że działa dość dobrze dla konsumentów, więc pomysłem stojącym za tym było: „Cóż, hej, po prostu umieścimy pewne agencje rządowe Google Docs,” lub „Użyjemy Google Cloud do pewnych rzeczy”. Brakuje im ekspertyzy technicznej, by mieć nad tym konieczną ochronę, a później staje się to wielkim wstydem, by po wszystkim próbować i zachować to z dala od mediów, ponieważ ludzie słusznie zauważyliby, że istnieje ogromne ryzyko związane z bezpieczeństwem.

Scott Pelley: Niektórzy członkowie Kongresu nawołują do śledztwa w sprawie Google, które w sekrecie śledzi użytkowników iPhone’ów w całym internecie. Nawet użytkowników, którzy myśleli, że zablokowali tego rodzaju nadzór. Dostrzegasz ten wzór, który ciągle się kształtuje, więc spójrz na Google Street View.

– Google zgadza się zapłacić 7 milionów dolarów, by podpisać ugodę z 38 stanami w sprawie zgromadzonych danych odnośnie ich widoków ulicznych samochodów z niezabezpieczonych sieci Wi-Fi. Pojazdy do zgrywania widoków ulicznych są wyposażone w anteny i oprogramowanie o otwartym kodzie źródłowym i zgromadziły informacje identyfikacyjne sieci, jak również ramki i dane transmitowane za pośrednictwem niezabezpieczonych sieci bezprzewodowych kiedy samochody tamtędy przejeżdżały.

-Powiedzmy, że to świetne narzędzie dla turystów lub tęskniących za domem „wędrowców,” ale obrońca prywatności, Kevin Bankston, mówi, że Google jest zbyt inwazyjna.

Kevin Bankston: Jest wielu ludzi w sieci, którzy są, według mnie, przerażeni tym faktem. Uważają, że jest to w pewien sposób ohydne i niekomfortowe.

Brad Shear: Tak więc, pomijają fakt, że została przyłapana i zostali ukarani grzywną oraz że próbowali zatuszować pewne rzeczy, które robili, a media to olały, nic się im nie stało.

– Nowy Google Home Mini posiada ogromny problem, a nawet nie został jeszcze wypuszczony. Został udostępniony reporterom za darmo w zeszłym tygodniu, aby go przetestowali. Jeden dziennikarz odkrył, że jego urządzenie nagrywało wszystko w zasięgu słuchu i przesyłało nagrania do Google.

Marlene Jaeckel: Coraz więcej ludzi zaczyna używać inteligentnych urządzeń w swoich domach. Z tym również są dwa problemy, których według mnie ludzie powinni być świadomi. Faktem jest to, że jest ono zawsze włączone i zawsze słucha, więc gromadzi ogromną ilość danych dotyczących swoich użytkowników. Kolejną rzeczą jest to, że daje ci tylko jedną odpowiedź zwrotną.

– W porządku, Google. Ile mierzy T-Rex?
– Oto streszczenie ze strony humboldts.nationalgeographic.com. Dowody ze skamieniałości pokazują, że Tyranosaurus miał około 12 metrów długości.

Marlene Jaeckel: Uważam, że to coś, czego powinniśmy być świadomi, tego co dzieje się z wprowadzeniem stronniczości, ponieważ coraz więcej ludzi zaczyna używać tych jednostek, a z pewnością używają ich dzieci. A dzieci nie posiadają zdolności do dostrzegania tego, że jest to stronniczy wynik.

– Zgodnie z nowym raportem przygotowanym przez Electronic Frontier Foundation, szkoły zbierają i przechowują nazwiska, daty urodzenia, historie przeglądania, dane lokalizacyjne dzieci i o wiele więcej innych danych bez właściwych zabezpieczeń prywatności.

Brad Shear: Weszli szkół i zaoferowali swoje aplikacje Google dla edukacji za darmo dla szkół. Czego nikomu nie mówili to, to, że tak naprawdę w tajemnicy zbierają informacje na temat naszych dzieci i wykorzystują to w celach profilowania. Po prostu nie wiemy jak te informacje zostaną wykorzystane przeciwko nim. Mogłyby zostać wykorzystane przeciwko nim, kiedy będą aplikować na studia, mogłyby zostać wykorzystane przeciwko nim kiedy pójdą do pracy, mogłyby zostać wykorzystane przeciwko nim do ubezpieczenia, mogłyby zostać wykorzystane przeciwko nim za każdym razem kiedy chciałby kupić coś w sieci.

Biorą tę informację i robią z niej broń informacyjną ją przeciwko naszym własnym dzieciom. Zgadnij co się stało? Nic. Absolutnie nic się nie wydarzyło kiedy FTC o tym usłyszało, kiedy Departament Edukacji o tym usłyszał, nie podjęli żadnego działania.

Daniel Stevens: Zatem Google wyrosło z programu dla doktorantów na Stanford. Prawda? Posiadają to poczucie zrozumienia i uznania dla pracowników naukowych. Postrzegają siebie jako naukowców, trochę, z natury. Ich kampus wygląda jak kampus uniwersytecki. Google zapewnia tonę funduszy dla instytucji akademickich, poszczególnych naukowców na całym świecie. Odkryliśmy około 300 prac, które zostały sfinansowane przez Google, które w pewien sposób wspierały stanowiska dotyczące polityki Google.

Brad Shear: Lubią mówić: „Hej, mamy czołowych, krajowych, ekspertów akademickich, którzy nas wspierają.To czego nie mówią opinii publicznej to, to, że w sumie sponsorują tak zwanych niezależnych ekspertów, tych tak zwanych niezależnych pracowników naukowych.

Daniel Stevens: Eric Schmidt zeznaje przed Kongresem na temat tego czy Google jest czy nie jest monopolem. Polegał na badaniu akademickim, by podeprzeć swój argument, ale nie ujawnił informacji, że praca ta została tak naprawdę ufundowana przez Google.

To nie odpowiedzi są stronnicze, tylko pytania – efekt finansowania – prof. David Michaels

– Czy nie martwi Pana fakt, że Pańska firma „używała ogromnej władzy, by kierować ruch internetowy na drogi, które szkodzą wielu drobnym, wiejskim biznesom?

Eric Schmidt: Niezwykle dobre i mające dobre intencje małe przedsiębiorstwa poruszają się w dół i w górę rankingów, ale jesteśmy w rankingach przedsiębiorstw. Zatem na każdego przegranego przypada zwycięzca, i tak dalej. Jestem zadowolony z faktu, że większość małych przedsiębiorstw jest niezwykle dobrze obsłużona dzięki naszemu podejściu i tak jak powiedziałem wcześniej do Senatora Klobuchara, wierzę w to, że jeśli cokolwiek promuje nasze systemy i wspiera małe przedsiębiorstwa ponad dużymi przedsiębiorstwami, to daje im to posłuch i rolę, której w innym wypadku by nie miały, ze względu na charakter sposobu w jaki działają te algorytmy.

Dr Robert Epstein: Google posiada czarne listy i największa czarna lista jaką posiadają jest nazywana ich listą kwarantanny. Zgaduję, że bardzo mało osób kiedykolwiek słyszało o tej liście, ale, mimo to mówię wam, że nie jest to tylko narzędzie do cenzury, ale jest to zdecydowanie największa i najbardziej niebezpieczna lista, którą utrzymuje Google w celu kontrolowania informacji. Lista kwarantanny jest listą stron internetowych, na które według Google nie powinniście wchodzić. Czy na tej liście znajduje się 1000 pozycji? Nie. Na tej liście znajdują się miliony stron internetowych.

Google posiada władzę do tego, by zablokować dostęp do stron internetowych i nie istnieją w tym zakresie żadne istotne przepisy. Nie ma nad tym nadzoru, nie istnieje żadna grupa doradcza. Nie istnieje żadna z tych rzeczy. Nikt nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że Google to robi. Miał miejsce konkretny dzień, w którym Google zamknęła cały internet na 40 minut. Doniosła o tym The Guardian. Firma Google nie zaprzeczyła. Odłączyli połowę internetu w Japonii, i powtórzę się, przyznali się do tego. Mówimy o firmie, która posiada tak wielką władzę. Cóż, kto dał Google władzę do wyłączania Internetu? Skąd się wzięła ta władza?

Za co facebook może Cię zbanować? Za cytowanie rządowej instytucji.
Cenzura: Współpraca Facebooka, Twittera i Google

 

DARMOWA… JEŚLI SIĘ ZGODZISZ

 

– Powinni powiedzieć: „Słuchajcie. Jesteśmy liberalnymi lub lewicowymi organizacjami. Nie chcemy udostępniać forum innym”. Tak. I wtedy nie mam żadnego problemu, ale potem twierdzą, że są forum publicznym, a to nie jest uczciwe.

Peter Schweizer: Google posiada tę zdolność, ponieważ są tak dużą platformą do tego by działać jako najpotężniejszy cenzor świata, i jest to władza oraz narzędzie, których używają na bieżąco. Rozważ prosty przypadek wybitnego uczonego, profesora Jordana Petersona z University of Toronto.

Tucker Carlson: Kanadyjski profesor, Jordan Peterson, zyskał popularność kiedy sprzeciwił się ustawie dotyczącej osób transseksulanych, która bardzo naruszyła prawo Kanadyjczyków do swobodnego wypowiadania się. Teraz jego wypowiedź jest tłumiona w inny sposób. Google zablokowało możliwość korzystania przez niego z jego konta na YouTubie. W sumie nie wiemy dlaczego tak się stało, ponieważ Google odmówiła sprecyzowania powodu.

Prof. Jordan Peterson: Nagrałem kilka filmików w domu, w których krytykuję nową ustawę, która miała wejść w życie w Kanadzie, opowiadającą się za dodaniem tożsamości płciowej i wyrażanie płciowości do listy chronionych grup na mocy kanadyjskiej Karty Praw Człowieka. Sprzeciwiałem się dwóm częściom ustawy, a jedną z części uznałem za przymusową mowę. I to były postanowienia i wytyczne otaczające tę ustawę, czyniąc obowiązkowym używanie zaimków, jakie ktoś sobie wybrał; obowiązkowe, obarczone odpowiedzialnością karną.

A drugą jest to, że wpisuje to społeczny pogląd interpretacji prawnej płci w podstawę kanadyjskiego prawa. To niewłaściwe. Faktycznie jest to błędne. Zatem teraz posiadamy system prawny, który ma w siebie wbudowany błędną pod kątem nauki doktrynę, a ludzie nie rozumieją jakie to jest niebezpieczne, ale ja rozumiałem jakie to było niebezpieczne. I to wywołało prawdziwą burzę medialną, która, powiedziałbym, że nadal w pewnym sensie nie uspokoiła się.

Google zamknęło moje konto na Gmailu i zablokowało mi dostęp do mojego konta na YouTubie, a do tego czasu, mój kanał na YouTubie miał około 260 filmów i około 15 milionów wyświetleń oraz około 400.000 subskrybentów. Zatem jest to istotny kanał na YouTubie. Ale zablokowali mi również dostęp do skrzynki mailowej, na której było wszystko, jak wszystkie moje maile w zasadzie, z ostatnich 20-stu lat oraz dane z kalendarza – wszystko. Powiedzieli, że naruszyłem ich zasady. Powiedzieli, że przede wszystkim, to maszyna, mnie oznakowała, a następnie konto zostało przejrzane przez ludzi i podjęli decyzję o przedłużeniu zakazu. Nie podali mi żadnego powodu. Powiedzieli, że złamałem ich zasady, ale było to całkowicie ogólnikowe i w ogóle nie dostałem żadnego uzasadnienia. Otrzymałem wszelkiego rodzaju sprzeczne raporty, więc naprawdę nie miałem pojęcia dlaczego to się wydarzyło. Nie mogę być pewien tego, że było to ukierunkowane politycznie, ale w pewnym sensie, naprawdę nie o to w tym chodzi. Chodzi o to, że zostało arbitralnie zamknięte, i to jest prawdziwy problem. Przyzwyczaiłeś się, że polegasz na tych rzeczach, ale kiedy nagle wtyczka zostaje wyciągnięta, wówczas tworzy to wielką dziurę w twoim życiu.

Dr Robert Epstein: Przed 1 stycznia 2012 roku, nigdy nie wątpiłem w Google. Po prostu myślałem, że jest świetna i używałem jej tak jak wszyscy inni. 1 stycznia 2012 roku, dostałem parę maili z Google, które mówiły, że moja strona internetowa została zhakowana, że zawiera złośliwe oprogramowanie oraz że blokują mi do niej dostęp. Naprawdę mnie to zaciekawiło. Dlaczego Google mnie o tym powiadamia? Dlaczego nie zostałem powiadomiony przez jakąś agencję rządową lub przez jakiegoś rodzaju organizację nonprofit? Jedną z rzeczy, która mnie zaciekawiła było to, że nie mieli żadnego działu obsługi klienta.

Zatem, blokują ci tu dostęp do twoich stron internetowych, łącznie z moją główną stroną internetową, tylko nie ma nikogo do kogo mógłbyś zadzwonić po pomoc. To, jak pomyślałem, było bardzo dziwne jak na firmę, która jest tak duża i tak fajna. Dostęp nie został tylko zablokowany za pośrednictwem wyszukiwarki Google, nie tylko przez przeglądarkę Google, którą jest Chrome, ale dostęp został zablokowany przez Safari, która jest produktem Apple, i za pośrednictwem Firefoxa. Myślałem sobie: „Jak Google mogło wpłynąć na to co się stało, gdy ktoś używa innego produktu, takiego jak Firefox?”

I właściwie zajęło mi dłuższą chwilę odkrycie w jaki sposób to wszystko działało. To tak naprawdę wydarzenie, do którego doszło na początku 2012 roku – 1-ego dnia Nowego Roku – to skłoniło mnie do przyglądania się nieco bardziej krytycznie, nieco bardziej profesjonalnie firmie Google, i dowiadywania się w jaki sposób działa. Jak robią to co robią? Jak duży jest ich zasięg? Co motywuje ich do robienia tego, co robią? I z biegiem lat im więcej się dowiedziałem, tym bardziej mnie to martwiło.

Peter Schweizer: Cóż, dr Robert Epstein jest światowej sławy psychologiem, a jego praca zyskuje sporą uwagę ze strony mediów. W rzeczywistości, the Washington Post opublikował historię dotyczącą właśnie kwestii, którą badał Epstein, a ta kwestia sprowadza się do pytania: Czy Google mogłoby faktycznie zmienić bieg wyborów?” Ten artykuł był fascynujący. Jednak co nawet bardziej niepokojące i fascynujące to, to co wydarzyło się dzień po tym jak ukazał się artykuł. To wtedy Google podjęła decyzję o odłączeniu dr Roberta Epsteina.

Dr Robert Epstein: Następnego dnia, nie miałem już dostępu do Google.com. Mam na myśli to, że widzicie tu coś, co prawdopodobnie bardzo mało ludzi na świecie kiedykolwiek zobaczyło. Widzicie przerwę na Google.com. Więc, zacząłem, o to rozpytywać. Zacząłem prowadzić research na ten temat i faktycznie odkryłem w jaki sposób firma taka jak Google mogła, w rzeczywistości odciąć cię od swoich serwisów. Odkryłem również, w ich Warunkach świadczenia usług, bardzo przejrzysty język, mówiący o tym, że mają wszelkie prawo do odcięcia cię od ich serwisów, kiedy tylko będą chcieli, z lub bez podania powodu.

Peter Schweizer: Kiedy Google zdecydowało się dobrać do Roberta Epsteina i Jordana Petersona, w pewien sposób popełniali błąd, ponieważ są to dwie osoby, które posiadają mnóstwo kontaktów w mediach, posiadają wiele relacji i mogą przyciągnąć uwagę do tego, że są cenzurowani przez Google. Ale weź pod uwagę kogoś, komu Google odcięła kranik, a kto nie ma tego rodzaju relacji. Co dzieje się z takimi ludźmi? Ci ludzie w gruncie rzeczy znikają, ponieważ Google zdecydowała, że nie chce żebyś słyszał to, co mają do powiedzenia.

Marlene Jaeckel: Zacząłeś korzystać z usług mniejszych dostawców treści, którzy robią niesamowite, nieszkodliwe rzeczy pod kątem recenzji filmów i wyrażania opinii na temat czegoś, czemu najwyraźniej ktoś w YouTubie się sprzeciwił. To może być krytyczna recenzja „Wonder Woman” i nagle, film zostaje zdemonetyzowany na YT.

Dr Robert Epstein: Nie są dłużej dostępne, by można było o nich podyskutować. Na tym właśnie polega problem z cenzurą. Te firmy chcą zaprezentować siebie same jako zainteresowane wyłącznie wynikiem finansowym, zainteresowane wyłącznie obsługą klientów, ale jeśli zerkniesz na wzór zachowania, zerkniesz na cenzurę i manipulację i ich jednostronną naturę, to możesz dojść wyłącznie do wniosku, że te firmy posiadają sięgającą o wiele głębiej agendę, niż chcą zdradzić.

 

SZARA EMINENCJA / TWÓRCY KRÓLÓW

 

Google jest zdecydowanie firmą o największym wpływie na tej Ziemi, jaki kiedykolwiek istniał, ponieważ może tworzyć „królów” nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale w zasadzie w każdym kraju na świecie.

Prof. Jordan Peterson: O to właśnie chodzi. Ci ludzie igrają z siłami, których nie rozumieją i myślą, że mogą je kontrolować. Szare eminencje od „tworzenia królów” nie zawsze są dobroczynnymi siłami, w żadnej mierze, a szczególnie wtedy, kiedy działają za kulisami [Sterowanie Pośrednie].

Sterowanie społeczne – pośrednie i bezpośrednie – Józef Kossecki

Dr Robert Epstein: Google i Facebook posiadają władzę, by podkopywać demokrację, bez naszej wiedzy na temat tego, że demokracja została podkopana. Jeśli główni gracze w branży technologicznej w tej chwili – a są to głównie Google i Facebook – zebrali się w grupę i poparli tego samego kandydata, mogliby zmienić, jak wyliczyliśmy, 10% głosów w Stanach Zjednoczonych bez czyjejkolwiek wiedzy na ten temat.

Peter Schweizer: Epstein wyszedł ze środowiska osadzonego w psychologii. Jest wykształconym na Harvardzie doktorem nauk humanistycznych, którego praca na temat skutków manipulacji faktami w wyszukiwarce została opublikowana w postępowaniu National Academy of Sciences. W gruncie rzeczy, to co zamierzali zrobić sprowadza się do tego, że zadali pytanie: „Jeśli zaprezentujemy ludziom informacje w sposób stronniczy za pośrednictwem wyszukiwarki to czy możemy nimi sterować i zmieniać ich opinie?” I to co sukcesywnie odkrywali, raz po raz, potwierdzało, że było to proste – faktyczne zmienianie i sterowanie opiniami ludzi w kierunku, w którym chcieli żeby oni się udali.

„Przedstawiamy dowody z pięciu eksperymentów przeprowadzonych w dwóch krajach, które wskazują na siłę i solidność efektu manipulacji wyszukiwarką (SEME). W szczególności, pokazujemy, że:

1.Tendencyjne rankingi wyszukiwarek mogą zmienić preferencje wyborcze niezdecydowanych wyborców o 20% lub więcej,

2.Zmiana ta może być znacznie większa w niektórych grupach demograficznych, oraz

3.Takie rankingi mogą być zamaskowane w taki sposób, że ludzie nie wykazują świadomości manipulacji jakiej są poddawani.

Znajomość proporcji niezdecydowanych wyborców w populacji, którzy mają dostęp do Internetu, wraz z proporcją tych wyborców, na których można wpłynąć za pomocą efektu manipulacji wyszukiwarką (SEME), pozwala na obliczenie marginesu zwycięstwa, poniżej którego SEME może być w stanie przesądzić o wyniku wyborów” – Źródło: Proc Natl Acad Sci USA. 2015 Aug 18;112(33):E4512-21; The search engine manipulation effect (SEME) and its possible impact on the outcomes of elections https://www.pnas.org/content/112/33/E4512

 

Dr Robert Epstein: Sposobem w jaki to badaliśmy było przeprowadzenie eksperymentu. Zaczęliśmy od grupy ludzi, którzy jak wiemy są niezdecydowani co do konkretnego kandydata i gwarantujemy, że byli niezdecydowani co do wyborów, które zamierzaliśmy im pokazać, bo zdecydowaliśmy, że pokażemy im wybory z 2010 roku na premiera Australii. Nie mieli żadnych z góry powziętych pomysłów co do tych wyborów lub kandydatów.

Dajemy im dwa krótkie akapity; jeden na temat pierwszego kandydata, Julii Gillard, a drugim kandydatem jest Tony Abbott. Następnie zadajemy im kilka pytań na ich temat. „Jak bardzo ufasz każdemu z nich?”, „Jak bardzo lubisz każdego z nich?”, „Jakie jest twoje ogólne wrażenie?” Zapytaliśmy o to w oparciu o 11-stopniową skalę, gdzie jeden kandydat jest na jednym końcu tej skali, a drugi jest na drugim, a potem zadaliśmy im ostateczne pytanie, czyli, „Jeśli miałbyś głosować w tym momencie, na którego z nich zagłosowałbyś?”

Więc, w tym momencie muszą wybrać albo Julię Gillard, albo Tony Abbotta. Tak więc, jest to wstępne szukanie. Teraz pozwalamy im zrobić research w sieci. Korzystają z wyszukiwarki, którą stworzyliśmy, która jest wzorowana na wyszukiwarce Google i nazywa się Kadoodle. Więc, pokazaliśmy im 5 stron wyników wyszukiwania, sześć wyników na stronę. A potem, mogą użyć wyszukiwarki w taki sam sposób w jaki użyliby Google.

Widzą prawdziwe wyniki wyszukiwania z tych wyborów związane z prawdziwymi stronami internetowymi. Przed wyszukiwaniem, podział jaki uzyskujemy jest dokładnie taki, jakiego spodziewałbyś się od ludzi, którzy są niezdecydowani, a kiedy skończyli, ponownie zadajemy im wszystkie te same pytania.

Teraz jest to część eksperymentu polegająca na wyszukiwaniu po fakcie, a pytanie brzmi, czy mamy jakąś zmianę? Oto czego nie wiedzą ludzie – są losowo przypisywani do jednej z trzech grup. W jednej grupie, widzą te wyniki wyszukiwania w kolejności, która faworyzuje Tony’ego Abbotta. W drugiej grupie widzą te wyniki wyszukiwania w kolejności, która faworyzuje Julię Gillard. W trzeciej grupie, widzą je pomieszane. To grupa kontrolna. Zatem, innymi słowy jest to eksperyment zapewniający losowość. Uzyskaliśmy zmianę w tym pierwszym eksperymencie wynoszącą 48%. Oznacza to, że jeśli mamy tu 50-ciu ludzi, 48% z nich, prawie połowa z nich, zmieniła zdanie.

Mamy zmiany we wszystkich liczbach, nie tylko w głosach, ale w zaufaniu, upodobaniach, ogólnym wrażeniu. Wszystko o co zapytaliśmy zmieniło się w kierunku, który pasował do stronniczości w rankingach wyszukiwań.

To są losowe zadania, więc losowo umieszczamy niektórych ludzi w grupie zwolenników Abbotta, niektórych ludzi w grupie zwolenników Gillard; jest to po prostu losowe. Przypadkowe. I gdziekolwiek ich umieścimy, zmieniają zdanie. Zatem tak wygląda władza w tym miejscu.

Kolejna rzecz zwróciła naszą uwagę w tym pierwszym eksperymencie i jest to fakt, że trzy czwarte ludzi w tym eksperymencie wydawało się nie mieć żadnej świadomości co do tego, że widzieli stronnicze rankingi wyszukiwań, mimo tego, że były one rażąco stronnicze.

Kiedy zdecydowaliśmy się powtórzyć ten eksperyment, myśleliśmy, „może spróbujemy zamaskować to, co robimy chociaż trochę i zobaczyć czy nadal uzyskamy zmianę, i zabierzemy czwartą pozycję na liście, powiedzmy, że jest to pozycja faworyzująca Abbotta i zamienimy ją z pozycją faworyzującą Gillard. Pomieszamy je troszeczkę.” Tak więc, w tym drugim eksperymencie, dokładnie ta sama procedura, 103 nowych uczestników. Doszło do dwóch rzeczy. Numer jeden, znowu doszło do zmiany. Tym razem wyniosła 63%. Była nawet większa. Nawet bardziej interesujące jest to, że procent osób, które wydawały się nieświadome tego, że widziały stronnicze rankingi wyszukiwań wzrósł do 85%. Powiedzieliśmy: „Zróbmy to ponowie, bądźmy nieco bardziej agresywni z maskowaniem.”

Trzeci eksperyment, ponownie dochodzi do tej ogromnej zmiany, ale teraz 100% naszych uczestników nie widziało żadnej stronniczości w wynikach wyszukiwania. Zatem, mówi nam to, że nie tylko moglibyśmy zmienić opinie i preferencje wyborcze jedynie za pomocą manipulowania wynikami wyszukiwania, ale moglibyśmy to zrobić w taki sposób, że nikt by się nie zorientował. Teraz posiadasz niewiarygodną władzę do tego, by manipulować ludźmi. To był nasz pierwszy zestaw eksperymentów.

Kolejną rzeczą jaką zrobiliśmy było powielenie eksperymentów, które przeprowadziliśmy na małą skalę, w skali ogólnokrajowej, w Stanach Zjednoczonych. Tak więc, mieliśmy ponad 2000 uczestników ze wszystkich 50-ciu stanów. Użyliśmy maskowania i w niektórych grupach demograficznych efekt był mniejszy, a w niektórych, był większy. A w jednej z grup demograficznych zmiana wynosiła 80%. Mieliśmy tak wielu ludzi w tym konkretnym badaniu, że mogliśmy przyglądnąć się lepiej bardzo, bardzo małej liczbie osób, które zauważyły stronniczość w rankingach wyszukiwań, i to wtedy dowiedzieliśmy się, że ludzie, którzy zauważają stronniczość zmieniają swoje opinie na te, które skłaniają się bardziej w kierunku tej stronniczości. Wydaje się, że jeśli dostrzegasz stronniczość jako, że wierzysz w wyniki wyszukiwania i wierzysz w wyszukiwarki i wierzysz w to, że są obiektywne, to, to co widzisz po prostu potwierdza, że ten kandydat musi być lepszy ponieważ sama wyszukiwarka woli tego kandydata.

Innymi słowy, ten algorytm wybrał tego kandydata a zignorował drugiego. Oznacza to, że ten algorytm musi mieć rację, ponieważ, oczywiście jest obiektywny. Zatem pojechaliśmy do Indii, ponieważ na początku 2014 roku, miały tam miejsce największe demokratyczne wybory w historii. I zrekrutowaliśmy ponad 2000 ludzi z całych Indii, by wzięli udział w tego samego rodzaju eksperymencie.

Teraz używamy prawdziwych wyborców dokładnie w środku nadzwyczaj intensywnej kampanii i pokazujemy im stronnicze wyniki wyszukiwania. Co dostajemy? Cóż, ogólnie, odkryliśmy, że moglibyśmy z łatwością uzyskać zmianę na poziomie ponad 20%, a w niektórych grupach demograficznych zmiana wynosiła ponad 60%. Nadal był to ogromny efekt. Tak naprawdę zidentyfikowaliśmy manipulację, którą firma od wyszukiwarki mogła wdrażać za darmo, a na domiar złego 99,5% ludzi w badaniu nie zobaczyło żadnej stronniczości w wynikach wyszukiwania.

– Hillary Clinton i Donald Trump organizują wiece wyborcze we środę, niecałe cztery tygodnie do czasu dnia wyborów. Clinton zgromadziła zwolenników w Colorado, podczas gdy Trump był na Florydzie. Oboje kandydaci nie marnowali czasu ścigając jeden drugiego.

Dr Robert Epstein: Opracowaliśmy nowy system monitoringu, bezprecedensowy, z tego co wiem, i ten system pozwolił nam, w praktyce, spoglądać ponad ramionami ludzi gdy używali wyszukiwarek, tylko przez około 5 miesięcy przed wyborami, aż do dnia wyborów, a potem tak naprawdę wyszliśmy trochę poza ten system.

Donald Trump: Amerykanie są ofiarami tego systemu.

Project Veritas, Jen Gennai z Google i Maszynowe Uczenie Sprawiedliwości

Dr Robert Epstein: Zgraliśmy wszystkie strony internetowe, z którymi łączyły się ich wyniki wyszukiwania. Wiedzieliśmy, w którym miejscu tych wyników wyszukiwania ludzie dostrzegali te linki, więc mogliśmy wyliczyć stronniczość. Faktycznie mogliśmy wyliczyć to, czy te wyniki wyszukiwania faworyzowały albo Donalda Trumpa, albo Hillary Clinton czy tego nie robiły. Odkryliśmy systematyczną stronniczość na rzecz jednego z kandydatów.

Teraz tak się składa, że jest to Hillary Clinton, ale w mojej głowie, nie ma znaczenia kto to jest; jeśli istnieje systematyczna stronniczość dla jednego kandydata, to może to zmienić wiele głosów.

Patrzymy tu na stronniczość zgodnie z pozycją wyszukiwania. To jest pozycja pierwsza w wynikach wyszukiwania, pozycja druga, pozycja trzecia, i tak dalej. Każda kropka znajdująca się nad linią, powtórzę się, wskazywałaby stronniczość w kierunku H. Clinton, a mam na myśli tą stronniczość w sensie statystycznym. Każda poniżej linii wskazywałaby stronniczość na korzyść Trumpa.

Stronniczość pozycji wyszukiwarki Hilary Clinton - Odrażająca Granica

Widzieliśmy stronniczość we wszystkich 10-ciu pozycjach wyszukiwania na pierwszej stronie wyników wyszukiwania. To jest dość rażące. To znaczy, mówiąc szczerze, jeśli to ja prowadziłbym to show, nie chciałbym stosować manipulacji, która jest tak bezczelna.

Ale pamiętaj, prowadzimy ten system namierzania w sekrecie. Jeżeli nie byłoby stronniczości w rankingach wyszukiwań, biorąc pod uwagę dużą liczbę ludzi w obecnych czasach, którzy zdobywają informacje z Internetu, którzy szukają informacji na temat kwestii politycznych w sieci, którzy szukają w sieci informacji na temat kandydatów, jeśli pozbyłbyś się tej stronniczości, to istnieje możliwość, że Clinton i Trump szliby łeb w łeb w głosowaniu powszechnym.

Jestem ściśle apolityczny, a organizacja, w której przeprowadzałem badanie jest ściśle bezpartyjna. Powiem, że w wyborach w 2016 roku, czuję, że Hillary Clinton była lepiej wykwalifikowana, by służyć jako prezydent niż Donald Trump, ale praca, którą wykonuję, nie ma nic wspólnego z polityką. Nie ma nic wspólnego z kandydatami. To czego się dowiaduję to fakt, że garstka ludzi, znajdujących się w zasięgu kilku kilometrów od siebie w Dolinie Krzemowej posiada olbrzymią władzę, której nie powinni mieć. Mogliby użyć tej władzy w poniedziałek dla jednej partii politycznej, a we wtorek dla innej partii politycznej. Czy ktokolwiek z nas chce żyć w takim świecie, gdzie ludzie od tak mają tak ogromną władzę i mogą dzierżyć ją w ten czy inny sposób? Nie wydaje mi się.

Phil Kerpin: Istnieje powód dlaczego wszystkie nasze polityczne reklamy kończą się słowami „Jestem tym i tamtym i akceptuję ten przekaz,” który brzmi, że jeśli chcesz, żeby ludzie podejmowali świadome decyzje oparte na posiadaniu większej ilości politycznych przemówień, a nie ich mniejszej ilości, opartej nie na zakazywaniu ale zezwalaniu na występ tak wielu mówców jak to tylko możliwe, wówczas ludzie muszą wiedzieć kiedy padają ofiarami tych politycznych przemówień i politycznego podejmowania decyzji, i tak dalej. Uważam, że jeśli zaangażowali się w to, jeśli jest to coś czym się zajmują, to z pewnością musi to być w zasięgu zasady jawności Kongresu, jeśli mielibyśmy takową stworzyć, ponieważ jest to coś, czemu nie powinni być poddawani ludzie, temu co chce robić ta prywatna firma, ale w mojej ocenie powinni wiedzieć, że to się dzieje.

Dr Robert Epstein: Kiedy zaczynamy rozmawiać o tych dużych platformach, obecnie pojawiają się nowe możliwości, bo jeżeli Google lub Facebook chcą faworyzować jakiegoś kandydata lub jakąś sprawę, nie możesz tego naprawić. To niemożliwe. Jeżeli, kilka miesięcy przed wyborami, Facebook rozsyła przypomnienia o treści: „Idź i zarejestruj się” do konkretnych ludzi, ale nie do innych, to nazywamy to TME, Targeted Messaging Effect [Efekt celowanego przekazu]. Co się dzieje, kiedy nieustannie wysyłają te wiadomości, „zarejestruj się”, „zarejestruj się”, „zarejestruj się” i robią to tak wybiórczo? Czy są w stanie wpłynąć na ilość rejestracji do głosowania?

Peter Schweizer: Oto na czym polega problem z Facebookiem i Google. Prezentują siebie nie jako rząd, który próbuje kierować ludźmi w stronę jakiejś utopii, ale jako firmy, które po prostu dostarczają usług; usług, które chcemy i usług, które są dla nas dobre.

Prof. Jordan Peterson: Jesteś wystarczająco silny, by zmienić krajobraz polityczny. To nie jest kwestia tego czy chcesz, tylko tego czy potrafisz; to kwestia przekonania mnie, że nie zrobisz tego jeśli będziesz potrafił, ponieważ nie istnieje dla mnie żaden powód do tego, by zakładać, że nie jesteś ofiarą tych samych mrocznych motywacji stojących za władzą i dominacją, które są cechami charakterystycznymi każdego systemu, który posiada stanowisko do sprawowania władzy i dominacji. Powinieneś założyć, że wewnątrz ciebie drzemie tyran, zamiast zakładać, że po prostu nie możesz być zły. To nie jest takie zabawne kiedy jest to tak duży system. Kiedy budujesz super potężną super inteligencję, nie bycie złym tak naprawdę zamienia się w bycie czymś ważnym.

Faszystowska Ameryka, w 10 prostych krokach – Naomi Wolf

Peter Schweizer: Gdy patrzysz na klasyczne pojęcie faszyzmu jako systemu demonstrowanego przez Mussoliniego we Włoszech, to okazuje się, że była to polityka korporacjonizmu. To była fuzja potężnych prywatnych korporacji z rządem i połączenie ich razem. To czego doświadczamy coraz częściej w świecie technologii jest fuzją tych dużych firm technologicznych, jak Google i Facebook z naszym rządem federalnym. Nie próbują zdobyć jedynie wolności od nadzoru regulacyjnego, której chcą, chodzi o udział w obszarach związanych z technologią wojskową związaną ze sztuczną inteligencją, kierowanie statkiem technologii przyszłości Amerykanów. Problem polega na tym, że rozmowa jest prowadzona przez liderów politycznych z firmami Google i Facebook, ale jest to rozmowa, w której nigdy nie uwzględniają NAS przy stole, przy którym obradują.

Odporność i bezkarność: korupcja w relacjach Państwo-Farmacja – dr Paddy Rawlinson
Nowa firma bioelektroniczna. Twórcami GSK i współwłaściciel Google
Transkrypt filmu pt. Ustawa z 1986 roku

 

PRZYSZŁOŚĆ NIE BĘDZIE NADAWANA W TELEWIZJI

 

Wskaźnik przyjęcia smartphone’ów jest tak duży, że jest to narzędzie wyszukiwania informacji, jest sposobem w jaki ludzie zdobywają informacje jakich potrzebują, myślę, że to w co wierzą, w co nie wierzą jest projektem na kolejną dekadę.

Peter Schweizer: Sądzę, że w coraz większym stopniu przechodzimy do ery, w której ludzie mówią „Musimy bardziej troszczyć się o nasze środowisko cyfrowe i musimy lepiej zająć się naszymi cyfrowymi ja,” i to oznacza bycie świadomym tego co umieszczamy w naszych komputerach, ale co ważniejsze, tego co nasze komputery i urządzenia umieszczają wewnątrz Dzielimy się z nimi informacjami, coraz bardziej wrażliwymi informacjami. Ilość danych jaką posiadali na nasz temat 15 lat temu była stosunkowo mała; teraz jest ona zdumiewająco złożona, i nigdy nie zapominają o żadnej z tych informacji

– Panie Zuckerberg, dobrze pamiętam Pańską pierwszą wizytę w Capitol Hill w 2010 roku. Rozmawiał Pan z Senate Republican High-Tech Task Force [Republikańska grupa zadaniowa Senatu ds. zaawansowanych technologii], której przewodniczę. Powiedział Pan wtedy, że Facebook zawsze będzie darmowy. Czy nadal jest to Pański cel?
Mark Zuckerberg: Tak, Panie Senatorze. Zawsze będzie istniała wersja Facebooka, która jest darmowa. Naszą misją jest pomoc w łączeniu wszystkich na całym świecie i zbliżenie do siebie ludzi z całego świata. By to zrobić, uważamy, że musimy zaoferować serwis, na który będzie stać każdego i jesteśmy oddani temu celowi.
– Cóż, jeśli tak, to jak podtrzymacie model biznesowy, w którym użytkownicy nie płacą za wasze usługi?
Mark Zuckerberg: Panie Senatorze, publikujemy reklamy.
– Rozumiem.

Brad Shear: Koniec końców, nie ma żadnego darmowego obiadu, szczególnie jeśli chodzi o media społecznościowe i Internet. Cała gospodarka Internetu jest dosłownie oparta na nadzorze/inwigilacji, i jest to coś, nad czym naprawdę nie musimy się długo i poważnie zastanawiać: „Czy jest to zrównoważony model biznesowy, by chronić naszą prywatność i chronić nasze rodziny i chronić nasze dzieci, idąc naprzód?”

Phil Kerpin: Musimy pomyśleć o tym w jaki sposób możemy to kontynuować z lekkim szlifem, ze zderegulowanym podejściem, ale takim, w którym ludzie posiadają informacje, o których muszą wiedzieć co jest robione w tym kierunku i czy wyrażają na to zgodę czy nie. Dlatego uważam, że musimy naprawdę skupić się na transparentności, prywatności, na równym polu gry na całym świecie, tak by ludzie rozumieli to co się dzieje i mogli podejmować decyzje w sposób, w jaki nie są najwyraźniej w stanie tego robić w tej chwili.

Prof. Jordan Peterson: Nie jest oczywistym to, czy regulatorzy są na tyle szybcy, by nadążyć za światem technologii. Będą pięć lat za całą tą grą, to tak jakby byli za nią w tyle 100 lat. To jak pojedynkowanie się z wiktoriańską Anglią. Wydaje mi się, byłoby lepiej, gdyby istniało wiele konkurencyjnych wyszukiwarek i gdyby było wiele Facebooków, ponieważ przynajmniej wtedy mielibyśmy różnorodność etycznych zagwozdek, zamiast zagwozdki totalitarnej jaką posiadamy w tej chwili.

Marlene Jaeckel: Moją obawą na tę chwilę, jest to, że nie przychodzi mi do głowy wielu ludzi w rządzie, którzy naprawdę w pełni rozumieją zakres tego problemu. Co więcej, uważam, że oni naprawdę nie rozumieją z czym się mierzą.

Prof. Jordan Peterson: To znaczy, są to ogromne, ogromne zmiany technologiczne, i do wszystkich z nich dochodzi równolegle. Nie mamy pojęcia jakie będą tego konsekwencje. W gruncie rzeczy, moją obawą jest to, że te maszyny będą nas odzwierciedlały pod względem etycznym i to powinno być przerażające, ponieważ nie powiedziałbym, że nasz etyczny dom jest szczególnie w porządku. Tak więc, będą wzmacniać to czym jesteśmy. To stwarza domniemanie, że rzecz jaką budujemy będzie dobrą rzeczą, a nie wydaje mi się, że to będzie dobra rzecz ponieważ będzie nas odzwierciedlać.

Dr Robert Epstein: Jeżeli będą posiadali tego rodzaju władzę, wówczas demokracja jest iluzją. Wolne i sprawiedliwe wybory nie istnieją. Na miejscu muszą być liczne zabezpieczenia, by upewnić się, że nie tylko nie sprawują tej władzy, ale, że nie mogą jej sprawować. Internet należy do nas wszystkich; nie jest własnością Google czy Facebooka.

Daniel Stevens: To znaczy, posiadamy doświadczalny dowód na to, że Google uczestniczy w wyrachowanej stronniczości w sposób, który bezpośrednio szkodzi konsumentom. Jako społeczeństwo, jako demokracja, za każdym razem kiedy skupiasz się na poziomach na jakich oni to robią w sektorze informacyjnym, to powinno być niepokojące, ponieważ teraz są naprawdę potężniejsi od rządów. Stanowią formę regulatora, ale są prywatnym regulatorem nie posiadającym żadnej odpowiedzialności demokratycznej.

Dr Robert Epstein: Nie mogę wierzyć w system, w którym władza jest sprawowana z dala od ludzi. Mówimy o pewnych dość aroganckich ludziach, którzy w mojej opinii uważają siebie za pewnego rodzaju bogów, którzy naprawdę chcą posiadać całkowitą kontrolę nad ludzkością. Są to w zasadzie wielkie maszyny kontrolujące umysły, i maszyny kontroli umysłów, które są naprawdę dobre w tego rodzaju kontroli. Będzie coraz trudniej z nimi walczyć jeśli tego nie zrobimy, powiedziałbym, tak szybko jak to możliwe – im więcej sznura im damy, tym wcześniej wszyscy na nim zawiśniemy.

Jardon Lanier: Nie wierzę w to, że nasz gatunek może przetrwać, chyba że to naprawimy. Nie możemy mieć społeczeństwa, w którym, kiedy dwoje ludzi chce się ze sobą porozumieć, a jedynym sposobem na doprowadzenie tego do skutku jest kontakt przez osobę trzecią [pośrednika], która chce nimi manipulować.

Dziesięć etapów ludobójstwa – dr Gregory Stanton
Jordan Peterson o znaczeniu czytania i uczenia się z historii!

Peter Schweizer: Klasyczne pojęcie totalitaryzmu opierało się na przesłance lub poglądzie, że rząd spróbuje osiągnąć całkowitą kontrolę nad twoim życiem i zrobiliby to stosując potęgę i wpływ rządu, by zrobić to pod przymusem. Cóż, obecnie, w zasadzie posiadamy totalitarną siłę na świecie i są nią te duże firmy technologiczne. Zgadnij co, nie wykorzystali żołnierzy oddziałów szturmowych, nie użyli gułagu, nie użyli aresztu dla więźniów politycznych, aby to osiągnąć. Wszyscy zgodziliśmy się na to, by to zrobić. Zgłosiliśmy się do realizacji tego planu. I żyjemy w świecie, w którym ci giganci technologiczni posiadają poziom kontroli i zdolność manipulacji nami, o której Stalin, Mao, Hitler i Mussolini mogli jedynie marzyć. Władza jest ogromna i w gruncie rzeczy powierzamy tym dużym firmom technologicznym podejmowanie za nas właściwych i dobrych decyzji. Ja, na przykład, nie jestem przygotowany na to, by zobaczyć, że oddajemy taki poziom władzy tym osobnikom.

Jardon Lanier: W międzyczasie, jeśli firmy się nie zmienią, to po prostu usuńcie swoje konta. Dobrze?

Zobacz na: Film Wojna, której nie widać – John Pilger
Film Zrobieni w bambuko [Hoaxed] – Mike Cernovich
Jak rozpocząć rewolucję – Gene Sharp
Przerażające amerykańskie korzenie nazistowskiej eugeniki – Edwin Black
Jak Magnaci Naftowi podbili świat w XIX i XX wieku
Dlaczego Magnaci Naftowi podbili świat [eugenika, ekologia]

Film Odrażająca Granica – napisy PL

 

 

%d bloggers like this: