Pielęgniarka z epicentrum. Rozmowa z Erin Marie Olszewski.

Pielęgniarka z epicentrum. Rozmowa z Erin Olszewski.

Pielęgniarka z epicentrum. Rozmowa z Erin Olszewski.

Spojrzenie na pandemię. Odcinek 9.
Pielęgniarka z epicentrum. Rozmowa z Erin Marie Olszewski.
Wywiad prowadzi John Kirby.

Produkcja The Press & Public Project.
12 maja, 2020. Nowy Jork.
Chroń przed cenzurą: udostępniaj, pobieraj i umieszczaj na innych platformach.

Nicole Sirotek – Pielęgniarka z OIOMu mówi, jak jest naprawdę [Nowy Jork]

Erin Marie Olszewski jest pielęgniarką, która została dziennikarką śledczą, spędziła kilka miesięcy na pierwszej linii frontu koronawirusowej, wewnątrz, w dwóch radykalnie różnych miejscach. Dwa szpitale. Jeden prywatny, drugi publiczny. Jeden na Florydzie, drugi w Nowym Jorku.

To nie był byle jaki szpital publiczny w Nowym Jorku, ale samo „epicentrum epicentrum”, niesławny szpital Elmhurst w Queens Donalda Trumpa. W wyniku tych diametralnie przeciwstawnych doświadczeń ma ona najlepsze „spojrzenie na pandemię”. Była w miejscach, gdzie odnotowano najwięcej zgonów przypisywanych Covid-19 i gdzie było ich najmniej.

Erin zaciągnęła się do armii amerykańskiej, gdy miała 17 lat. Wzięła udział w operacji Iraqi Freedom w 2003 roku. Część jej obowiązków obejmowała nadzorowanie wydatkowania środków pomocy i ulepszanie obiektów szpitalnych. Otrzymała odznaczenie Army Commendation za zasłużoną służbę. Została ranna w walce. Erin ostatecznie przeszła na emeryturę jako sierżant i została pielęgniarką w cywilu w 2012 roku.
Erin jest zwolenniczką wolności medycznej i świadomej zgody. Jest współzałożycielką Florida Freedom Alliance, ale nie ma już żadnego związku z tą organizacją.

Już na początku epidemii koronawirusa w Stanach Zjednoczonych,

Szpital miejski w Nowym Jorku w centrum kryzysu odnotowuje kolejne 13 zgonów w ciągu ostatnich 24 godzin

(Szpital miejski w Nowym Jorku „w centrum kryzysu” odnotowuje kolejne 13 zgonów w ciągu ostatnich 24 godzin)

 

Nowy Jork został ochrzczony „epicentrum epidemii”.

Szpital Elmhurst w Queens natomiast określano jako „epicentrum epicentrum”.

Nowy Jork - epicentrum kryzysu. Stąd pochodzi 30% wszystkich odnotowanych przypadków w kraju

(Nowy Jork – epicentrum kryzysu. Stąd pochodzi 30%wszystkich odnotowanych przypadków w kraju)

 

Szpital Elmhurst jako centrum samego epicentrum

(Szpital Elmhurst jako centrum samego epicentrum)

 

Oczywistym jest, że szpital Elmhurst w Queens jest centralnym punktem epicentrum epidemii.

„Elmhurst jest swoistym centrum epicentrum epidemii.”

Szpital Elmhurst znajduje się w samym centrum tego kryzysu.
To właśnie tutaj lekarze czynią wszystko, co mogą przyjmując nieustannie rosnąca liczbę pacjentów zmagając się jednocześnie z problemami w dostępie do niezbędnych środków.

Widzicie te czarne worki na ciała? Co w nich się znajduje? To szpital Elmhurst

Donald Trump: Widzicie te czarne worki na ciała? Co w nich się znajduje? To szpital Elmhurst.

To pewnie zaopatrzenie, myślicie. Nie, to ludzkie ciała.

Również u początku epidemii respiratory były określane jako sprzęt niezbędny do utrzymania pacjentów przy życiu. Sprzęt, którego było za mało.

Te 26 tys. osób, które umrą, to będzie Wasza odpowiedzialność, ponieważ dostarczyliście tylko 400 respiratorów.

Gubernator Andrew Cuomo: Te 26 tys. osób, które umrą, to będzie Wasza odpowiedzialność, ponieważ dostarczyliście tylko 400 respiratorów.

Donald Trump: Dowiedziałem się, że każdy potrzebujący respiratora, nie otrzymawszy go, umrze.

Dlaczego Nowy Jork, a zwłaszcza szpital Elmhurts, wydają się dotknięte mocniej, niż inne rejony Stanów Zjednoczonych?

Czy respirator to była właściwa metoda postępowania z zakażonymi COVID-19?
Zwłaszcza, gdy uświadomimy sobie, że od 60 do 90 procent zakażonych podłączonych do respiratora nie przeżywa.

Pielęgniarka z epicentrum. Rozmowa z Erin Marie Olszewski.

Rozmowa z Erin Marie Olszewski.

Pielęgniarka z epicentrum. Rozmowa z Erin Marie Olszewski.

 

John Kirby: Relacja z pierwszej ręki i obserwacje pielęgniarki Erin Olszewski mogą dać nam odpowiedzi na te pilne pytania. Jednocześnie dostarczając informacji odnośnie innych palących tematów, wliczając w to dysproporcjonalnie wysoki odsetek ofiar wśród Amerykanów rasy innej niż biała, kontrowersje wokół klauzuli DNR (nie resuscytować).

Lekceważący stosunek do przestrzegania standardów ochrony osobistej oraz łączenie pacjentów zdiagnozowanych pozytywnie i negatywnie na COVID-19, praktykę z którą spotykała się na co dzień.
A także duża liczba odnotowanych przypadków zakażenia nozokomialnego (szpitalnego) wśród personelu.

I rzecz być może najważniejsza, Erin przedstawia także procedury wdrożone w jej rodzimym stanie, które rzeczywiście działają. Erin została ściągnięta z Florydy w ramach funduszu pomocy nadzorowanego przez FEMA. Spędziła prawie miesiąc pracując w Elmhurst.
To, czego tam doświadczyła, skłoniło ją do wcielenia się w rolę reportera i sygnalisty/informatora,
jednocześnie pełniąc obowiązki pielęgniarki.

Nagrywała swoją pracę w szpitalu, umieszczała materiały ostrzegawcze w mediach społecznościowych i pośrednio relacjonowała koszmarne warunki, w których pracowała.

Erin zaciągnęła się do armii w wieku 17 lat

Erin wychowała się w stanie Wisconsin, zaciągnęła się do armii w wieku 17 lat, niedługo przed atakiem z 11 września. Brała udział w operacji Iraqi Freedom w 2003 roku. Do części z jej obowiązków należało nadzorowanie dystrybucji środków pomocy oraz poprawa funkcjonowania lokalnych szpitali. Po powrocie do kraju otrzymała Medal Pochwalny Armii za Zasługi. Odniosła rany w ramach działań militarnych.

Erin opuściła Armię w randze sierżanta i została pielęgniarką cywilną w 2012 roku.
Nasz wspólny znajomy, który pomagał Erin w nagrywaniu ukrytą kamerą, skontaktował nas z Erin.
Po długiej zmianie w szpitalu, umówiliśmy się z nią na spontaniczny wywiad w jej pokoju w hotelu Marriott Marquis z widokiem na Times Square.

Zachęcamy wszystkich widzów do odsunięcia na bok wszelkich uprzedzeń i przekonań odnośnie sytuacji, z którą mamy obecnie do czynienia.

Zachęcamy do wysłuchania świadka naocznego, który wielkim kosztem osobistym, bez jakichkolwiek uprzedzeń natury politycznej, otwarcie relacjonuje swoje doświadczenia i odkrycia w nadziei, że informacje te zostaną spożytkowane i pozwolą ocalić ludzkie życia.

Na początek podzieliła się z nami jednym z jej najstraszniejszych odkryć.

Osoby wielokrotnie testowane negatywnie na COVID są klasyfikowane jako „COVID potwierdzone”.

Erin: Ok, jeśli przyjrzeć się karcie pacjenta i zerknąć na wyniki testów laboratoryjnych, pojawia się zakładka „COVID-19 BioReference Labs”.

Tu mamy wyniki testów laboratoryjnych.

wynik na koronawirusa - Nie wykryto

Jak widać, 1 maj 2020, godz. 17:16, wynik: „Nie wykryto”.
Ponowny test: 4 maja 2020, godz. 17:59, wynik: „Nie wykryto”.
Oba wyniki są negatywne.
Przewińmy do góry – oto mój pacjent, jest podłączony do respiratora.
Pacjent został sklasyfikowany jako „COVID-19 potwierdzone”.

Pacjent został sklasyfikowany jako COVID-19 potwierdzone
Izolacja ochronna: Krople, kontakt fizyczny, ochrona oczu.

 

Erin: Ta osoba jest pod izolacją powietrzno-kropelkową i kontaktową, COVID potwierdzono.
Wynik pozytywny A. Klikamy, Nie wykryto.

Brak rezultatów.

Pielęgniarka 2: Hej.
Pielęgniarka 2: Jak się czujesz?
Erin: Całkiem dobrze…

John Kirby: Gdy Erin nagrywała ukrytą kamerą obraz z monitora pacjenta z negatywnymi wynikami testów, a który pomimo tego faktu widniał na liście jako potwierdzony przypadek zakażenia COVID-19, do pomieszczenia weszła kolejna pielęgniarka. Kobiety zaczęły dyskutować o odkryciu Erin.

Pielęgniarka 2: To są wyniki z BioReference?
Pielęgniarka 2: Czyli są robione tutaj?
Erin: „Nie wykryto” mamy tutaj, a tutaj „Domniemanie”.
Erin: Wszystkie te rubryczki –
Pielęgniarka 2: Tutaj jest wynik pozytywny. „Nie wykryto”.
Erin: Ale wpisane jest, że „Nie wykryto”.
Pielęgniarka 2: Co to znaczy? Przecież to nie ma…

John Kirby: Powiedziałaś, że pacjent został podłączony do respiratora natychmiast po przyjęciu, tak?

Erin Olszewski: Tak. Sprawa wygląda tak, że na oddział zostaje przyjęta osoba z problemami z oddychaniem, a wiele z tych osób jest zestresowanych całą sytuacją, wszyscy zwyczajnie się boją [i panikują]. Gdy jeszcze pracowałam w moim macierzystym szpitalu w miasteczku namiotowym i większość osób które do nas przysyłano wykazywały symptomy lękowe, zwyczajna reakcja wynikająca z niepokoju, przyspieszony oddech, nerwowość.

Większość osób przyjmowanych tak reagowała. Nie twierdzę, że żadna z tych osób nie mogła rzeczywiście być zakażona COVID-19, niektóre z tych osób potrzebowały realnej pomocy.
Niekoniecznie od razu poprzez podłączenie pod respirator, ale niemniej pomocy.
Natomiast pozostałe osoby, jak ten pacjent tutaj, u którego nie stwierdzono COVID-19 po wielokrotnie powtórzonych testach.

Wiele z tych osób jest na świadczeniu Medicare bądź Medicaid, często są to osoby ubogie, osoby z niższych klas.

To jest szpital publiczny, musi walczyć o fundusze, więc przyjmują takich pacjentów i informują władze szpitala, że jeśli nie zostaną ci pacjenci podłączeni do respiratora, to nie przeżyją.
Ale rzeczywistość jest taka, że jeśli zostaną podłączeni do respiratora, to ich szanse na przeżycie są bliskie zeru.

John Kirby: Czy mogę Cię spytać o to, czy respiratory mają poprawnie ustawione parametry ciśnieniowe względem wartości szczytowej ciśnienia wdechowego tych pacjentów?

Erin Olszewski: Sprawa wygląda następująco. Więc na oddziale nie ma faktycznie lekarzy, którzy specjalizują się w intensywnej terapii. Jest nawet jeden dentysta, kilku rezydentów, czyli w zasadzie studentów. Oni nie wiedzą, co robią.

Dzisiaj miałam taką sytuację, gdzie musiałam skorygować decyzję rezydenta i pilnować go. Osoba ta wydała polecenie zaaplikowania pacjentowi Versed [Midazolam], lek z którym trzeba być bardzo ostrożnym, bo można spowodować śmierć pacjenta, mniej więcej zalecona dawka przekroczona była czterokrotnie, niż nakazuje normalnie protokół. Gdybym tego nie wiedziała, doprowadziłabym do śmierci tego pacjenta. I wszystko byłoby OK na bazie ich „Standardów dla COVID-19”.

Mamy do czynienia z erozją standardów, nikt nie jest odpowiedzialny za swoje czyny. Pacjenci pod respiratorami są jak jednostki/króliki doświadczalne służące rezydentom do ćwiczenia swoich umiejętności.
Tak więc, praktykują zakładanie centralnej linii żylnej czy inne procedury inwazyjne, które nie są konieczne.

John Kirby: A jak wygląda procentowy rozkład ze względu na rasę – czarnoskórzy, latynosi, biali?

Erin Olszewski: Przeważają czarnoskórzy i Latynosi.

John Kirby: A rozkład wiekowy?

Erin Olszewski: Oraz Azjaci.

John Kirby: A jak wygląda rozkład wiekowy?

Erin Olszewski: Od dwudziestolatków aż po siedemdziesięcio-, osiemdziesięciolatków. Mało, właściwie bardzo mało mamy osób po osiemdziesiątce. Najwięcej mamy pacjentów pomiędzy czterdzieści a pięćdziesiąt lat.

John Kirby: O rany. Jaki odsetek pacjentów na oddziale uzyskał pozytywny wynik testu na COVID-19?

Erin Olszewski: Połowa. Mniej więcej połowa.

John Kirby: Ale każda osoba jest traktowana jako testowana pozytywnie?

Erin Olszewski: Cały szpital jest traktowany jako zakażony COVID. Połowa pacjentów nie jest zakażona, ale przebywa na oddziałach przeznaczonych dla zakażonych.

Dr Denis Rancourt: Śmiertelność ze wszystkich przyczyn podczas COVID-19 [2 czerwca 2020]


John Kirby:
Więc, może spytam Cię o kwestię zakażeń szpitalnych. Jak twierdzisz, pacjenci z wynikiem negatywnym przebywają na oddziale z pacjentami testowanymi pozytywnie?

Erin: Tak się zastanawiam, gdy przyglądałam się kartom pacjentów z różnych sal, np. ten pacjent sklasyfikowany jest jako niezakażony i nie mam pojęcia, dlaczego jest traktowany bynajmniej przeciwnie.
Pielęgniarka 2: Racja. Tu mamy 4 pacjentów, którzy również mają wyniki negatywne. A to przecież jest sala dla zakażonych COVID-19 specjalnie przygotowana wcześniej.
Erin: Też jestem skonfundowana.
Pielęgniarka 2: Pacjenci niezakażeni mieli być leczeni w sali obok. To miała być sala wyłącznie dla zakażonych, nie powinno tutaj być osób testowanych negatywnie.
Erin: Cóż, a jednak są tu takie osoby!

Erin Olszewski: Oni liczą na to, że te osoby się zakażą. Te osoby już mają obniżoną odporność.
Więc… Ich nie obchodzi, że umieszczają w tej samej sali osoby zakażone COVID-19 i niezakażone. Teraz już mamy wystarczająco wolnych sal, które można wykorzystać i odseparować tych pacjentów.
Nie mamy już takiej ilości przyjęć, jak cztery tygodnie temu. Ale ich to nie obchodzi, nadal mieszają tych pacjentów.

Erin: Ten pacjent w sali…

Pielęgniarka 2: Ja mam dwoje w sali 26! Dwie osoby w sali 26, które mają wynik negatywny.
Erin: I pewnie skończą tak, jak ten pacjenta spod 29, piętro wyżej, na OIOK, gdzie byłam poprzednio, został przywieziony po zawale.
Pielęgniarka 2: Wiem, pacjent 26-1 to był zawał.
Erin: A nie zakażenie Covid-19. A teraz już jest zakażony i jest pod respiratorem.
Pielęgniarka 2: Ponieważ zakaził się u nas.

(Rozmowa trzech pielęgniarek)

Pielęgniarka 3: Nie wiem, jak do tego doszło, że nazywają nas „Centrum COVID”.
(Zgoda w tej kwestii)
Pielęgniarka 4: Przyszła tu ze zwykłą miotłą i po pięciu minutach wyszła. Mój pacjent zmarł na COVID-19 a ona nie wymyła podłogi na sali. Miała wyczyścić i przygotować salę dla następnego pacjenta, a nie przemopowała podłogi! Myślę sobie, to…
Pielęgniarka 3: to przecież standardowa czynność!
Pielęgniarka 4: Nawet nie przeszło mi przez myśl, że muszą ją o to poprosić!

Erin Olszewski: Niektóre z tych osób pewnie nie wiedzą, jak poprawnie stosować środki ochrony osobistej. Wróćmy może do historii z epidemią eboli, gdy mieliśmy do czynienia z ebolą, ludzie traktowali to należycie jako poważne zagrożenie. Na każdej sali była pielęgniarka w pełnym kostiumie ochronnym.

Jako porównanie podaję ebolę. Na zewnątrz sali znajduje się druga pielęgniarka, która podaje środki i sprzęt. Pielęgniarka sterylna i pielęgniarka niesterylna. Kiedy kombinezon jest zdejmowany, jedna z pielęgniarek pomaga drugiej, by uniknąć bezpośredniego kontaktu i zakażenia. Tutaj tego nie ma.
Nosimy zwykłą odzież roboczą. Jeszcze ubieramy fartuch ochronny, spodnie nie są całe zakryte.
Wprawdzie ubierane są ochraniacze na buty, ale i tak nie są zmieniane przy przechodzeniu z sali do sali. Dotyczy to terenu całego szpitala.


John Kirby:
Czyli z tego wynika, że patogeny rozprzestrzeniają się w wyniku nieprawidłowego stosowania środków ochrony osobistej?

Erin Olszewski: To oczywiste. Wszystko to wygląda profesjonalnie, daje poczucie bezpieczeństwa, ale w rzeczywistości jest to śmieszne, a nawet żałosne. Przy przechodzeniu z sali do sali co najwyżej zdejmujesz fartuch i zakładasz nowy, ale pozostałe powierzchnie są nadal wyeksponowane na patogeny.

Maseczki nie działają: Przegląd literatury naukowej w kontekście zasadności polityki społecznej wobec COVID-19 – dr Denis Rancourt
Dlaczego maski na twarz nie działają: przegląd dr Johna Hardie dla dentystów [18 października 2016]
Dlaczego maski nie ochronią Cię przed infekcją wirusową – Ben Swann

Erin: Dlaczego oni to robią?
Pielęgniarka 2: Nie wiem, nie wiem. „Podejrzenie”, kolejne „Podejrzenie”, a potem…
Główne źródło: szpital. Czyli zakażenie szpitalne? Tak to mam rozumieć?

Erin Olszewski: W Stanach mamy już od jakiegoś czasu wprowadzone procedury tzw. szybkich testów. Cały test trwa 45 minut. I otrzymujesz wynik na obecność COVID-19. Nie robią tutaj takich szybkich testów.

John Kirby: Ok, czyli będąc w Elmhurst nigdy nie spotkałaś się z tym, by takie testy robili?

Erin Olszewski: Nie, bo to za drogie. Robią testy pięciodniowe, od pięciu do siedmiu dni i wynik. W międzyczasie osoby te są przyjmowane na oddziały dla zakażonych COVID-19.
Osoby niezakażone, u których nie stwierdzono COVID-19, są umieszczane na oddziałach dla zakażonych podczas gdy oczekują na wyniki.

Chociaż szybkie, wynik w 45 minut, testy są dostępne, ale się ich nie robi. Nawet jednego.

John Kirby: Mówisz, że to za drogie, ale przecież kosztami obciążany jest fundusz, więc dlaczego?
Dlaczego nie?

Erin Olszewski: Nie wiem, to nie ma sensu. Pytałam o to jednego lekarza.

Erin: Jak to możliwe, że nie korzystacie z tych szybkich testów?
Lekarz: Ponieważ to jest szpital miejski. Testy są, ale szpital nie ma do nich dostępu. Liczba tych testów jest ograniczona i otrzymuje je ten, kto zapłaci więcej.
Erin: Czyli wszystko rozbija się o pieniądze?
Lekarz: Tak, jak to najczęściej bywa, głównie chodzi o pieniądze.
Erin: To smutne.
Lekarz: To rzeczywistość.

Erin Olszewski: Nie boję się porównać ten szpital do kraju Trzeciego Świata. Pracowałam w szpitalu w kraju Trzeciego Świata, w Iraku. Tamten iracki szpital jest lepszy, niż ten tutaj. A to już o czymś świadczy.

Byłam w obu tych szpitalach. Jesteśmy przecież w Stanach Zjednoczonych, w tym szpitalu leczy się
najuboższych, w większości przypadków, obywateli. Czasami wydaje mi się, że osoby te są tam traktowane jako coś zbędnego. Ale nie są. To przecież ludzie. Wszyscy, żaden człowiek nie jest zbyteczny. A już zwłaszcza te osoby, które mają trudno w życiu, żyją z dnia na dzień ciężko pracując na chleb. Te osoby, które gonią za swoim „amerykańskim snem”, a teraz odbiera się im tę szansę w tej placówce, gdzie nikogo nie obchodzą.

John Kirby: Czy to może być kwestia korzyści finansowych wynikających z diagnozowania COVID-19, która determinuje takie, a nie inne postępowanie?

Erin Olszewski: Oczywiście. W szpitalu, w którym teraz pracuję wszystkie oddziały przeznaczone są dla pacjentów zakażonych COVID-19. Każdy oddział, oczywiście zrobiono tak nie bez powodu. Tak sądzę. Pacjent nie może zostać przyjęty na oddział bez zdiagnozowanego COVID-19.

John Kirby: Czy może jest tak, że chciano zapobiec ewentualnym zakażeniom poprzez stworzenie dedykowanego oddziału? Czy to właśnie mógłby być ten powód przeznaczenia całego piętra dla COVID-19?

Erin Olszewski: Moja odpowiedź brzmi nie, ponieważ nadal szpital ten przyjmuje pacjentów sklasyfikowanych jako „bez symptomów COVID-19”. Wspomniany wcześniej pacjent został najprawdopodobniej przyjęty jako bezobjawowy. Testy dały negatywny wynik, pewnie podjęli jakieś kroki, by zakwalifikować go jako zakażonego COVID-19 w nadziei, że po umieszczeniu na oddziale dla zakażonych koronawirusem, gdzie pielęgniarki przechodzą swobodnie z pomieszczenia do pomieszczenia, z sali do sali, w końcu się zakazi i wtedy ponowy test da wynik pozytywny i uzasadni przyjęcie go na ten oddział.

John Kirby: Zdajesz sobie sprawę, że to już poważne oskarżenie. Co według Ciebie motywuje ich, by pacjenci zakazili się COVID-19? Ponieważ…

Erin Olszewski: Pieniądze.

Erin Olszewski: Pieniądze. Z tego co wiem, otrzymują co najmniej 29 tys. dolarów za każdego takiego pacjenta. Również trzeba wspomnieć, że wiąże się to z rekompensatami za dodatkowy sprzęt i środki medyczne i pomocnicze. Taki dodatkowy bonus pieniężny.

John Kirby: Ale przecież rezydenci nie mają z tego żadnych korzyści. Więc po co?

Erin Olszewski: Tak, prawda. Miałam do czynienie z wieloma rezydentami i oni ślepo wykonują polecenia. Pewien rezydent, mam to nagrane, ponieważ to, co zrobiła, było odrażające. 37-letni mężczyzna, w moim wieku, nie podpisał deklaracji DNR (nie resuscytować w przypadku zatrzymania krążenia lub oddechu), jego rodzina dokładnie przedyskutowała kwestię resuscytacji z lekarzem i chcieli, by go ratować.

Pacjent był w pełni świadomy, wiedział, co się dzieje, był cały przestraszony, a oni przekonali go, żeby dał się podłączyć pod respirator. Teraz już nie żyje.

Gdy akurat przyszłam na dyżur, lekarze powiedzieli, że w przypadku zatrzymania akcji serca, nie mamy przeprowadzać resuscytacji i próbować go ratować. Wtedy miarka się przebrała.

Edukowanie lekarzy o szczepionkach to trening posłuszeństwa

Pielęgniarka 2: To jest ważne.
Pielęgniarka 2: Spytałam, czy możemy zgłosić polecenie DNR, a oni powiedzieli, że nie i „decyzja należy do lekarza prowadzącego”.
Pielęgniarka 3: OK, będziemy resuscytować?
Pielęgniarka 2: To zasugerowałam, ale powiedzieli, że nie.
Pielęgniarka 3: Że co?!
Pielęgniarka 2: Powiedziała, że owszem, będziemy.
Erin: Jesteśmy zobligowani do tego.
Pielęgniarka 2: Wtedy ja mówię –
Pielęgniarka 3: Coś musimy im powiedzieć, na przykład, że „to nasz obowiązek i że to wy musicie wydać polecenie”. Cokolwiek.
Pielęgniarka 2: To właśnie powiedziałam, że „jestem zobligowana do tego”.
Pielęgniarka 3: Zgoda.
Erin: I co powiedziała?
Pielęgniarka 2: No więc ona na to, że „taka decyzja przyszła z góry”.
Pielęgniarka 2: Ja na to, że mam to w nosie.
Pielęgniarka 3: Słusznie.
Erin: Jaka „góra”? Bóg? Bóg tu nie podejmuje decyzji.
Pielęgniarka 2: Odpowiadam, że nie obchodzi mnie ich zdanie.
Erin: Czyli mamy co…?
Pacjent nie podpisał DNR, a my mamy traktować go tak, jakby podpisał?
Pielęgniarz 2: W zasadzie tak. („W zasadzie tak”)
Erin: Czy jego rodzina o tym wie?
Pielęgniarz 2: Rodzina zna jego sytuację. Myślę, że poinformowano rodzinę i wyjaśniono im całą sytuację.
Pielęgniarz 2: Próbowano go nakłonić do złożenia zgody na DNR. Myślę, że poinformowano rodzinę i wyjaśniono im całą sytuację.
Pielęgniarz 2: Próbowano go nakłonić do złożenia DNR.
Pielęgniarz 2: Spędził cały dzień na poziomie 80, pełna saturacja.
Erin: Ok.
Pielęgniarz 2: Spędził cały dzień na poziomie 80, pełna saturacja.
Pielęgniarz 2: Spędził cały dzień na poziomie 80, pełna saturacja. To ten czujnik na jego czole (Niewyraźnie)
Kiedy zmieniłem to, wartość skoczyła do 90.
Erin: Ok.
Więc zaczęli zmieniać ustawienia respiratora, bo wciąż jest pod ciśnieniem.
Erin: Ok.

John Kirby: Przełożyli sensor pulsu z czoła na palec, stąd ten skok pulsu do 90. Stan pacjenta jest w porządku. Więc, o co tu chodzi?

Erin Olszewski: Zaczynaliśmy właśnie nocną zmianę, która rozpoczyna się o godz. 19. Ten pielęgniarz ze zmiany dziennej, który powiedział nam tyle, że nie powinniśmy resuscytować tego pacjenta, jeśli dojdzie do zatrzymania krążenia. Wtedy włączyłam okulary z kamerą.

Erin: Dlaczego zabrania się nam resuscytacji? To właśnie nam powiedział.
Pielęgniarka 2: Jak tu stoję obiecuję, że jeśli puls ustanie, to od razu go ratuję. Kropka. Tak właśnie zrobię, obiecuję.
Lekarz (w trakcie specjalizacji): Ok.
Pielęgniarka 2: Ponieważ dopóki jego status w bazie nie zostanie zmieniony, moim obowiązkiem jest go ratować.
Lekarz: Tak.
Pielęgniarka 2: Jako licencjonowana pielęgniarka.
Lekarz: Tak, otóż, ja –
Pielęgniarka 2: Czyli nie wstawicie się za mną?
Lekarz: Więc w Elmhurst obowiązuje specjalna polityka odnośnie COVID-19,
Pielęgniarka 2:
Tak.

W związku z niedoborem środków do dializy i rezerw krwi.
Pielęgniarka 2: Tak.
W związku z niedoborem środków do dializy i rezerw krwi.
Pielęgniarka 2: To przecież może być resuscytacja częściowa (lekowa).
Lekarz: Ale nie jest, to jest…

Erin Olszewski: To jest inna sprawa. Normalne standardy mówią, że mamy kierować się wolą rodziny. Jeśli ich wolą jest utrzymanie pacjenta przy życiu przez pięć lat, to tak właśnie robimy, aż do śmierci pacjenta.

Teraz to wygląda trochę inaczej z powodu nowej polityki wprowadzonej przez (wycięte nazwiska), która mówi, że pełna zgoda rodziny nie jest potrzebna, wystarczy powiedzieć, że z medycznego punktu widzenia działanie takie jest bezskuteczne i będzie to tylko marnowanie osocza i zasobów na pacjenta, który z tego nie wyjdzie.


Pielęgniarka 2:
Ok.
Lekarz: Wiem, to brutalne… On ma zaledwie 37 lat, to smutne.
Erin: Cóż, próbowali.
Pielęgniarka 2: (niewyraźnie) nasi przełożeni i lekarze prowadzący zgodzili się, że ten przypadek jest beznadziejny.

Erin Olszewski: Powiedziałam, że pacjent nie jest pod epinefryną, nic go nie podtrzymuje. I pytam, kto tak zdecydował, i czy nie można go oddać pod opiekę paliatywną.

Pielęgniarka 2: (Lekarz prowadzący) „Nie, nie możemy tego zrobić”. A DNR?
(Lekarz prowadzący): „Też nie.”

Erin Olszewski: Więc pytam, co dalej?

Pielęgniarka 3: Czyli co teraz?
Pielęgniarka 2: Ona dalej, że pacjent umiera, a ja że rozumiem, ale muszę mieć wyraźnie napisane, czy mam wykonywać uciski czy nie.
Pielęgniarka 3: Jasne.
Erin: Czyli jesteśmy zgodne, że w razie czego przystępujemy do działania. Bo ja na pewno.
Pielęgniarka 3: Ja też.
Pielęgniarka 2: Ja natychmiast wskakuję na niego.
Pielęgniarka 3: Tak.
Erin: Ja też. Mam to w nosie. Po to tu jesteśmy. Nie będę się bawić w jakieś głupie gierki.
Pielęgniarka 2: Dopóki nie mam jego DNR, a przecież jeśli konsultowano to z rodziną wystarczy do tego decyzja lekarza.
Pielęgniarka 3: Tak.
Pielęgniarka 2: Dopóki tego nie zmienią w systemie, to dla mnie nadal obowiązuje pełna procedura.

Erin Olszewski: Kiedy pacjent jest naprawdę blisko, my to intuicyjnie wiemy i mamy gotową aparaturę pod ręką i jesteśmy przygotowane do resuscytacji. Miałam już przygotowany defibrylator (AED), to pierwsza z czynności w takiej sytuacji, ale ona mi nie pozwoliła go użyć. To była właśnie ta kobieta. Cała ta dyskusja odbywała się nad pacjentem, który jeszcze żył, a my się kłóciłyśmy, ona się śmiała, uśmiechała się ironicznie. Ten mężczyzna zmarł, ponieważ pielęgniarki i lekarze kłócili się nad jego łóżkiem, gdy on umierał. A ona tylko ironicznie się uśmiechała. To było prawdopodobnie jedno z najgorszych doświadczeń w moim życiu. Mam tylko nadzieję, że chociaż wiedział, że walczyłyśmy o jego życie, kiedy umierał.

Po tym co się stało, odbyłam taką rozmowę. Ten mężczyzna, którego wspomniałam wcześniej, ten, który wyrwał sobie rurkę intubacyjną, był on wtedy na tym samym piętrze, już nie pod respiratorem. Po tym, jak próbował sobie wyrwać tę rurkę, chciano mu podać środki uspokajające. Jego stan wtedy się polepszył, mógł normalnie chodzić. Jedna lekarka kazała mu założyć pieluchę i się załatwić. Po całej tej sytuacji z resuscytacją, poszłam sprawdzić jego stan. A on mi mówi, że załatwił się w spodnie.
A ja pytam go, dlaczego?

On mi odpowiada, że lekarka mu kazała załatwić się w pieluchę. To już było dla mnie za dużo. To była ona.

Erin: To przecież niewłaściwe. Po prostu… To… zwyczajnie złe.
Mam 37 lat, pracuję w szpitalu od 16 roku życia. Szpital wojskowy, który…
Lekarka: W którym aspekcie dostrzegasz błąd? Zgadzam się, że niektóre elementy były niestosowne.
Erin: Arbitralne klasyfikowanie pacjenta jako DNR bez podstawy formalnej, i powiedzenie nam prosto w twarz, że nie mamy go ratować. To było złamanie procedury. Jeśli to byłby mój brat lub ojciec lub ktokolwiek inny, byłabym wściekła. I zapewniam, że jeśli teraz skontaktowałabym się z jego rodziną i powiedziała im, co się stało, to oni też byliby wściekli.

Erin Olszewski: Byłam wściekła. Wszystkie płakałyśmy, znakomita większość pielęgniarek wie, że to było coś niedopuszczalnego, ale boją się ujawnić tę sprawę publicznie.

Pielęgniarka 2: Powiedziała, gdy z nią rozmawiałam, (Rozmowa pielęgniarek… i złych lekarzy) nie zawsze my wydajemy te polecenia, najczęściej góra nam je przekazuje. A ja myślę sobie, że to właśnie jest główny problem.
Z góry czyli skąd?
Jaki jest cel?
Czy Wy naprawdę chcecie ich wszystkich zabić, jak uważają inni?

Erin Olszewski: Na naszym oddziale pokłóciliśmy się i w konsekwencji ten chłopak zmarł, gdy my sprzeczaliśmy się nad jego łóżkiem.

Erin: Lekarz, ostatecznie lekarz napisze w raporcie, że podjęliśmy akcję resuscytacji. O nie, nie biorę udziału w ty g*wnie.

Erin Olszewski: Lekarz, z którym wcześniej pracowałam, on był na SORze. Usłyszał, co się stało i w rozmowie ze mną powiedział, że postąpiłam słusznie i dobrze. W tym szpitalu pracują także dobrzy lekarze. Informacja o tym zdarzeniu zaczęła po tej rozmowie docierać też do innych członków personelu.

John Kirby: Wspomniałaś, że takie sytuacje nie są niczym niezwykłym, gdzie przyjmowani są pacjenci, którzy nie mogą mówić i mają niski poziom tlenu we krwi i są natychmiast podłączani pod respirator. Jak wygląda ta sytuacja, dlaczego tak się dzieje?

Erin Olszewski: Szczerze, to nie mam pojęcia. Szczerze, nie mam pojęcia. Przypuszczam, że oni traktują każdy przypadek tak samo, nie ma już żadnego indywidualnego podejścia. Większość z tych rezydentów zachowuje się jak bezuczuciowe maszyny. Oni nie widzą w pacjentach człowieka. To jest naprawdę smutne. Ja trafiłam do tego szpitala trochę po tej największej fali, niemniej wciąż pojawiają się nowe osoby. Wielu z nas z kadry jest w szoku. Już w ciągu pierwszych kilku dni można było przekonać się, co tu się dzieje.


Pielęgniarka 2:
Moim największym zastrzeżeniem jest to, że intubują pacjentów, którzy tego nie wymagają.
Erin:
Tak.
Pielęgniarka 2: Dla mnie jest jasne, że przeginają z tym.

Erin Olszewski: Ma się uczucie, jakby się dosłownie przebywało w strefie zawieszenia [strefie mroku]. Ma się wrażenie, że jest się jedyną normalną osobą wśród szaleńców. Najstraszniejsze jest to, że oni mają się opiekować pacjentami, którzy im ufają. A oni robią dokładnie przeciwnie. Jestem już na takim etapie, że boję się, że zacznę myśleć, że to jest normalne. Nie chcę, by tak się stało. Ludzie z którymi tu pracuję, lokalne pielęgniarki i lekarze tak właśnie myślą. Oni nie dostrzegają w tym nic złego.

John Kirby: Serio? Może to przez te… kilka ciężkich miesięcy…

Erin Olszewski: Z tego co mi wiadomo, co słyszę od ludzi… Pracują tu także dobre pielęgniarki. Mam tutaj kilka dobrych koleżanek wśród kadry pielęgniarskiej. Są tam dobrzy ludzie. Ale są w mniejszości.

John Kirby: Czyli co się dzieje? Na oddział trafia pacjent, jak nasz 37-latek, z czym do Was trafił?

Erin Olszewski: Niewydolność oddechowa, nie miał stwierdzonego zakażenia COVID-19. Nie był zakażony.

John Kirby: Skąd to wiemy?

Erin Olszewski: Opiekowałam się nim, miał taką samą kartę pacjenta, jak moi pozostali podopieczni.

Erin: Na dzień przed intubacją jego stan by w porządku, swobodnie oddychał pod aparatem.
Pielęgniarka 2: Intubowali go i dostał odmy, zrobili mu drenaż klatki piersiowej, potem dostał sepsy.
Erin: Teraz jest 37-letnim trupem.

Erin Olszewski: O tym właśnie mówię. Ci pacjenci mają wyniki negatywne (testu na COVID-19). A oni podłączają ich pod te respiratory. W nadziei, że się zakażą. Umieszczenie ich na piętrze dla COVID-19 to zwykłe morderstwo. To nic innego, jak zostawienie ich, by umarli. Dla pieniędzy.

John Kirby: To Medicaid, czy kto inny wypłaca ten bonus w wysokości 29 tys. dolarów?

Erin Olszewski: Wydaje mi się, że Medicaid lub Medicare. To są pieniądze rządowe. Nie wiem dokładnie, skąd one pochodzą, ale są. Wiem natomiast, że dyrektywy przychodzą „z góry”. To zawsze jest ktoś „z góry”. Każdy mi mówi, że to od kogoś wyżej w hierarchii. Ja na to: Świetnie, to skontaktujcie mnie z tą osobą”. Tak było w przypadku sytuacji z DNR, gdy nie pozwolono nam wykonać resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Wtedy poprosiłam, by skontaktowano się z przełożonym. Przedyskutujmy to, ale tego nie zrobili. Ponieważ wszyscy się boją. Boją się walczyć o swoje. Jednej z lekarek powiedziałam prosto w twarz, że jej zachowanie jest wbrew etyce lekarskiej. Należało jej się.

Erin: Dbanie o dobro pacjenta jest moim obowiązkiem jako pielęgniarki.
Lekarka: Dobrze.
Lekarka: Z drugiej strony w pełni zgoda, że…
Erin: Nie, chwila…
Lekarka: Nie powinniśmy nie resuscytować gdy…
Erin: Śmiałaś się, myślałaś, że to śmieszne, ironicznie się uśmiechałaś. To było niestosowne wobec nas. Według mnie to…
Lekarka: Nie byłam wtedy niegrzeczna, w tamtej sytuacji.
Erin: Wręcz przeciwnie, to było głęboko niestosowne. To było pogardliwe zachowanie. Nie sądzę, że będziesz dobrym lekarzem w przyszłości.
Lekarka: Ok, rozumiem i dziękuję.
Erin: Nie ma za co.
Lekarka: Hm, ale my –
Erin: Mam nadzieję, że czegoś się nauczyłaś i wyciągniesz wnioski.

John Kirby: To była ta dentystka, o której wspomniałaś, czy rezydentka?

Erin Olszewski: Ta kobieta to była lekarka na specjalizacji na oddziale intensywnej opieki kardiologicznej. Kardiolog, specjalizacja kardiologiczna.

John Kirby: Co było przyczyną śmierci tego pacjenta? Respirator?

Erin Olszewski: Tak, zdecydowanie. Ci pacjenci są pod wpływem takich środków uspokajających, on miał pewnie podane z 8 czy 9 kroplówek, same środki uspokajające [narkoza]. Środki uspokajające i zwiotczające. Pacjent cały czas śpi, podobnie jak to ma miejsce podczas operacji. Śpiączka farmakologiczna jak przy operacji. W takim stanie są trzymani przez dobry miesiąc. Z tego nie da się wyjść. To się kończy śmiercią mózgową.

John Kirby: Czy możesz wymienić kilka leków, które są podawane przez kroplówkę?

Erin Olszewski: Propofol, fentanyl, Nimbex, Versed, co jeszcze, moment, mam tutaj gdzieś listę.
To lista leków podawanych jednemu z moich pacjentów. Lista leków dla jednej osoby.
Nimbex – 100mg, Precedex – 400mg, Fentanyl – 2500ug, Heparyna – 25000 jednostek, Versed – 50mg, Levophed – 1600 (jednostek), Nilol – 15mg, Propofol – 10mg, Wazopresyna – 100 jednostek. To jest tylko dla jednej osoby. Wszystkie te środki są podawane jednocześnie.

Kroplówka - To jest tylko dla jednej osoby. Wszystkie te środki są podawane jednocześnie. Koronawirus

John Kirby: Wracając do naszego 37-latka. Jak wiemy, zgłasza się on do szpitala z problemami z oddychaniem. Czy on, czy stwierdzono u niego niski poziom tlenu we krwi?

Erin Olszewski: On był w pełni zdrowia. Wskazania pomiaru saturacji były na poziomie 88-89%.

John Kirby: Czyli trochę nisko?

Erin Olszewski: Tak, ale u niektórych osób to normalne. Ty i ja zapewne też byśmy otrzymali taki wynik, ale przecież nie monitorujemy naszej saturacji przez cały dzień.

John Kirby: Ten pacjent narzekał na płytki oddech, gdy się do was zgłosił.

Erin Olszewski: Zgadza się.

John Kirby: Co stało się potem, jakie dalsze czynności podjęto?

Erin Olszewski: Skierowano go na oddział półintensywnej terapii, gdzie odsyła się pacjentów z COVID-19.

John Kirby: Co to znaczy oddział półintensywnej terapii, wyjaśnij proszę.

Erin Olszewski: To oddział, gdzie przebywają pacjenci, którzy nie wymagają jeszcze podłączenia do respiratora. Właściwie to powinnam nazywać ten oddział „przedsionkiem” do respiratora.

John Kirby: Użyłaś takiego określenia jak „COVID-19 rule-out” (wykluczenie zakażenia wirusem COVID-19). Jego też to dotyczyło?

Erin Olszewski: Ta klasyfikacja jest stosowana w przypadku pacjentów u których nie stwierdzono zakażenia tym wirusem w momencie rejestracji.

John Kirby: Ok, nasz pacjent zostaje więc przyjęty na oddział półintensywnej terapii, eufemistycznie przez Ciebie nazwanym „oddziałem przedsionkowym”. Co potem się dzieje z tym pacjentem?

Erin Olszewski: Podaje się tlen; nie byłam wtedy na tym oddziale, ale koleżanka była.

John Kirby: Zwykłe dotlenianie? Przez nos?

Erin Olszewski: Nie, wysokociśnieniowe.

John Kirby: Co to znaczy? Jak wygląda procedura?

Erin Olszewski: Pacjentowi wsuwa się takie grubsze rurki do nosa i wprowadza się tlen pod ciśnieniem. To coś jak… To powoduje, że płuca takiej osoby rozszerzają się. Właściwa procedura zaleca uprzednie zastosowanie maski oddechowej obiegu otwartego, ale oni kompletnie pomijają ten etap. Płuca takiego pacjenta są od razu, wiesz…

John Kirby: Ok, powiedz nam proszę, co to takiego jest maska oddechowa obiegu otwartego.

Erin Olszewski: Jest to rodzaj aparatu wspomagającego oddychanie w postaci maski zakończonej workiem. Taka maska nie wprowadza tlenu do płuc przy użyciu siły zewnętrznej. Wspomaga tylko naturalne oddychanie. Można z jej pomocą podawać czysty tlen. Tego tym pacjentom potrzeba.

John Kirby: Ok, czyli to co robią nie jest zgodne z protokołem postępowania w takiej sytuacji?

Erin Olszewski: Tak powinno być, ale oni tego tak nie robią.

John Kirby: Twoje wcześniejsze doświadczenia z pacjentami o niskiej saturacji sugerowałyby, by tak właśnie postępować?

Erin Olszewski: Zdecydowanie. Tak postępowaliśmy w moim rodzinnym mieście.

John Kirby: I mieliście lepsze wyniki?

Erin Olszewski: Tak, nie było takich problemów, bo postępowaliśmy zgodnie ze sztuką.

John Kirby: Jaka była u was śmiertelność w takich przypadkach?

Erin Olszewski: Zero, zero zgonów. U nas w szpitalu zero zgonów.

John Kirby: A jakie jest prawdopodobieństwo wyjścia zdrowym ze szpitala, w którym teraz jesteś?

Erin Olszewski: Na oddziale, na którym pracuję, jak na ironię jedyną osobą, która wróciła do zdrowia, był mężczyzna, który wyrwał sobie rurkę intubacyjną.

John Kirby: Obudził się i był na tyle przytomny, by to zrobić?

Erin Olszewski: Tak, w ogóle nie powinien zostać podłączony do respiratora. Ale to już osobna historia.

John Kirby: Ok, kontynuujmy temat tego 37-latka. Przyjęto go na oddział półintensywnej terapii i podano mu ciśnieniowo tlen. Nie maskę oddechową. Co dalej z nim?

Erin Olszewski: Następnie podaje mu się medykamenty. Środki które…

John Kirby: Czy cały czas monitoruje się jego saturację?

Erin Olszewski: Tak, jest podłączony pod pulsoksymetr, ale gdy tylko lekko spada poziom, to nagle przerażenie, że spadł poziom do np. 87, czy „spójrz na to, trzeba mu jeszcze bardziej pomóc”. Następnie idzie się do takiego pacjenta i mówi się, że będzie jeszcze potrzebował dodatkowej pomocy, chociaż wcale takiej pomocy pacjent ten nie wymaga. Wszystko się sprowadza do tego, że oni są leniwi. Jest jakby presja na leczenie, byle tylko leczyć i leczyć.

John Kirby: Czyli jak mówisz, motywacja jest taka… Ok, jak mówisz, rezydenci traktują to jak poligon doświadczalny, jak rozumiem.

Erin Olszewski: Raczej wykonują posłusznie polecenia. Chcą się przypodobać, wejść w łaski. A protokół w tym szpitalu jest taki, by leczyć za wszelką cenę wykonywać zabiegi.

John Kirby: Leczyć inwazyjnie zgodnie ze wspomnianym protokołem. A czy wiadomo, jakie jest źródło/pochodzenie tego protokołu? Gubernator o tym mówił, że trzeba więcej i więcej respiratorów, inni też tak mówią. Wygląda na to, że to wyszło gdzieś od najwyższych urzędów… być może federalnych.

Erin Olszewski: Tak, jeżeli się mówi wszystkim, całemu światu, całym Stanom Zjednoczonym, że respiratory są koniecznością. Jeśli do ludzi wystarczająco często takie komunikaty będą wysyłane, ludzie zaczną w to po prostu wierzyć. I to właśnie się stało.

Pielęgniarka: Powiedz mi, dlaczego [gubernator NY] Cuomo natychmiast (Rozmawiają pielęgniarki… i źli lekarze) te dwa miesiące temu, że potrzebują 30 tys. respiratorów? Skąd ta liczba się wzięła?
Pielęgniarka 2: Cuomo to też idiota.

Pielęgniarka: Ktoś pewnie pomyślał, że jeśli Medicaid płaci (za respiratory)…
Erin: Właśnie, 29 tys. dolarów za pacjenta pod respiratorem.

John Kirby: Ok, co dalej dzieje się z naszym 37-latkiem? Nie wiem, widzą u niego saturację na poziomie 87, trzeba to podwyższyć i to właśnie wtedy decydują, by go intubować?

Erin Olszewski: Tak, to był ten moment, gdy „awansował”. Tak właśnie „awansował” na OIOM.

John Kirby: Przeniesiono go na intensywną terapię?

Erin Olszewski: W celu udzielenia „większej pomocy”. Na początek podaje się lekkie środki zwiotczające mięsnie, co powoduje, że pacjent jest lekko skołowany. Pamiętajmy, że u boku tych pacjentów nie ma nikogo z rodziny. Są sami, w szpitalu, podczas pandemii, która i tak już ich przeraża. To prawdopodobnie ten strach spowodował, że tu się znaleźli. Był fizycznie zdrową osobą. Otoczeni „lekarzami”, którym wydaje się, że są lekarzami, ale technicznie są tylko rezydentami, a więc lekarzami z zerowym doświadczeniem zawodowym. Osobiście musiałam niektórych nauczyć kilku umiejętności pielęgniarskich. Lekarze ci mówią tym pacjentom, że mają wybór: albo z dużym prawdopodobieństwem umrą, albo przeżyją dzięki intubacji, która pomoże ich organizmom oddychać. Możemy Wam pomóc normalnie oddychać. I tyle. Następnie podaje się środki uspokajające [narkozę], pacjent zasypia. I tyle; pacjent już się nie budzi. Kończą w workach na ciała…

Zmienność rytmu zatokowego u w pełni zaszczepionych dzieci – dr Debra Gambrell

John Kirby: Te leki mają szkodliwy wpływ na organizm, mózg pacjenta, ale czy także trzymanie pacjenta pod ciśnieniem również może mieć negatywne skutki?

Erin Olszewski: Oczywiście, może to spowodować ostre uszkodzenie płuc w wyniku nadmiernego rozdęcia. Gdy już do tego dojdzie, to co robisz? Zwiększasz znów ciśnienie.

John Kirby: Ponieważ powierzchnia tkanki płucnej się zwiększa, aby je napełnić i opróżnić potrzeba większego ciśnienia.

Erin Olszewski: Dokładnie, trzeba… zwiększyć maksimum. Mamy pacjenta, który jest już na maksimum i nic więcej nie możemy zrobić. Co dalej? Czekasz, aż umrze? To przecież… Już nic nie możesz zrobić.

John Kirby: Czy możesz powiedzieć, od jakiego poziomu ciśnienia wdechowego się zaczyna respirację tych pacjentów?

Erin Olszewski: To zależy. Zazwyczaj zaczyna się od… Niektóre osoby są dobre, nie wszyscy w tym szpitalu są źli. Dobry lekarz, których tam nie brakuje, zaczyna od poziomu 5, czyli standardowy poziom. Ale gdy taki lekarz kończy dyżur, przychodzi inny lekarz i podkręca poziom.

Co wtedy? Później jest już trudno zejść do niższego poziomu.

John Kirby: A jakie są parametry mieszanki odnośnie poziomu tlenu?

Erin Olszewski: To zależy. Gdy stan pacjenta zaczyna się pogarszać, w konsekwencji poziom tlenu jest również zwiększany. Mam pacjenta, który dostaje czysty tlen i co jakiś czas muszę mu podawać dodatkowe dawki. 2-minutowe aplikacje dodatkowego tlenu by podtrzymać jego parametry. Tak kończą ci pacjenci.

John Kirby: Jeśli chodzi o Twój rodzinny stan i szpital, w którym pracowałaś, to jak wyglądał protokół w takich przypadkach?

Erin Olszewski: Cóż… Postępowanie zależało od stanu konkretnego pacjenta. Na pewno od razu nie podłączylibyśmy takiego pacjenta pod respirator.

John Kirby: Nie czułaś presji, by wyjściowo diagnozować pacjentów w kierunku COVID-19?

Erin Olszewski: Nie, w ogóle. To nie był szpital publiczny, a to robi ogromną różnice. Według mnie, ta sytuacja dotyczy wyłącznie szpitali publicznych. Dotyczy to wszystkich stanów; większość szpitali to szpitale publiczne. Te szpitale potrzebują pieniędzy. W moim szpitalu każdy przypadek był rozpatrywany indywidualnie. Stosowano hydroksychlorochinę, cynk i cały ten protokół. Na pewno.

Koronawirus: Jak sobie z nim poradzić? – Prof. Didier Raoult [Chlorochina, luty 2020]
Hydroksychlorochina – czy działa na koronawirusa? – Dr Vladimir Zelenko
Wywiad z dr Stellą Immanuel o Hydroksychlorochinie [30 lipiec 2020]
Jak powstała fałszywa narracja o hydroksychlorochinie – dr Meryl Nass
Potencjalnie śmiertelne dawki hydroksychlorochiny podczas badań, „Solidarity” WHO i brytyjskiego „Recovery” – dr Meryl Nass

John Kirby: W Twoim szpitalu? I to działało?

Erin Olszewski: Tak. U nas nikt nie umarł. Jeden z pacjentów wyszedł dzień później po przyjęciu. Szpital znajduje się w całkiem sporym mieście, więc…

John Kirby: A czy starsi pacjenci, z chorobami współistniejącymi też mieli dobre wyniki?

Erin Olszewski: Tak, jeden z pacjentów dotarł do nas z domu opieki. I cierpiał na nadwagę, znaczną nadwagę.

John Kirby: I wyszedł z tego?

Erin Olszewski: Jest OK.

John Kirby: Wyszedł ze szpitala po jednym dniu?

Erin Olszewski: Jeśli dobrze pamiętam, to wyszedł po nocy, może dwóch, maksimum.

John Kirby: Pamiętasz, jak go leczono?

Erin Olszewski: Nie był na moim oddziale, ale jak sądzę, stosowano ten sam protokół dotyczący pacjentów opuszczających oddział ratunkowy.

John Kirby: Czyli?

Erin Olszewski: Hydroksychlorochina, cynk.

John Kirby: Jak Ci się wydaje, skąd ta demonizacja (tego podejścia)?

Erin Olszewski: Bo to działa, i nie byłoby potrzeby podłączania pacjentów pod respiratory? Nie wiem.

statystyka wyleczeń w koronawirusa jest perfekcyjna

W dzisiejszym programie „Tylko na dwójce” opowiemy o szpitalu, w których udało się wyleczyć pacjentów zakażonych COVID-19. Co więcej, statystyka wyleczeń jest perfekcyjna. Fascynujące, czyż nie?

W celu leczenia pacjentów, dr Varon stosuje eksperymentalny protokół lekowy (100 procentowy odsetek ozdrowieńców). Jest to mieszanka witamin, steroidów i środków przeciwzakrzepowych. Każdemu z pacjentów podaje się również hydroksychlorochinę, lek na malarię wspomniany przez prezydenta Trumpa.

dr Varon twierdzi że hydroksychlorochina działa

Protokół ten jest kontrowersyjny, gdyż z braku czasu nie zostały wykonane jeszcze poprawne testy jego skuteczności. Ale dr Varon twierdzi, że lek działa.

„Podaliśmy ten lek już ponad 30 pacjentom i nie stwierdziliśmy żadnych komplikacji.” Do tej pory żaden z jego pacjentów nie umarł.

„To jest wojna, nie ma czasu na podwójnie ślepe testy. To działa. Jeśli to działa, to będę to stosował.”

Dr Anthony Cardillo

Dr Anthony Cardillo: Nasze doświadczenia kliniczne pokazują, że lek ten działa wyłącznie w połączeniu z cynkiem. Hydroksychlorochina otwiera drogę dla cynku, który przedostaje się do komórek gdzie blokuje replikację wirusa.

Ta procedura działa w przypadku pacjentów z COVID-19?

Dr Anthony Cardillo: Każdy z pacjentów, któremu podaliśmy ten zestaw, był w bardzo złym stanie. W ciągu zaledwie 8 do 12 godzin symptomy w zasadzie zniknęły. Nasze wyniki potwierdzają to, co raportują lekarze z Francji i innych części świata. Z tym zastrzeżeniem, że stosowanie tego leku (hydroksychlorochina) bez cynku nie daje żadnych efektów.

Rozumiem.

John Kirby: Możesz nam powiedzieć o jakimś potwierdzonym przypadku zakażenia COVID-19
z którym miałaś do czynienia, czy to w swoim macierzystym szpitalu czy tu w stanie Nowy Jork. Co udało Ci się zaobserwować u tych osób, jakie mieli parametry życiowe?

Erin Olszewski: Ok, osoby zakażone COVID-19 są bardzo łatwo rozpoznawalne, ponieważ osoby takie nie są w stanie samodzielnie oddychać. Pacjenci tacy potrzebują od razu mieć zaaplikowaną maskę oddechową, inaczej ich parametry saturacji zaczną spadać do poziomu ok. 60-70. Poziom bezpieczny to ok. 90 do 100.

John Kirby: Nie są w stanie nawet mówić?

Erin Olszewski: Niektórzy są w stanie mówić. Wielu z tych pacjentów ma stany lękowe. Problemem jest natomiast to, że powiedziano im że trzeba samemu prowadzić kwarantannę. Zostańcie w domach. To jest problem, ponieważ taka osoba gdy zgłosi się do nas, może być już za późno na wstępne leczenie.

Media nie zostawiają suchej nitki na Trumpie za jego wsparcie dla leku na malarię

(Media nie zostawiają suchej nitki na Trumpie za jego wsparcie dla leku na malarię)

 

Dr Marc Siegel: Pojawiają się nowe wyniki badań, które pokazują, że lek ten obniża ostrość przebiegu zakażenia w początkowych stanach, jeszcze przed hospitalizacją czy podłączeniem do respiratora.

Erin Olszewski: Ale ponieważ karze im się zostać w domach, nie mogą otrzymać adekwatnej pomocy. Choroba się nasila i ich stan się pogarsza. Kończy się to tym, że trafiają do szpitala w stanie krytycznym, bo zbyt długo czekali.

Gdyby zgłosili się do szpitala wcześniej, spokojnie można byłoby im pomóc.

John Kirby: Przez skuteczną pomoc rozumiesz leczenie przy użyciu cynku i hydroksychlorochiny?

Erin Olszewski: To naprawdę działa. Udowodniono, że działa. W Teksasie pracuje jedna lekarka, która stosuje ten protokół wraz z dodatkowym zastrzykiem w pupę. Zastrzyk z antybiotyków, nie wiem jakie antybiotyki stosuje. Leczy takich pacjentów z powodzeniem. Opowiadała o tym, jak dzwoni do niej farmaceuta każdorazowo, gdy tylko przepisze pacjentowi hydroksychlorochinę pytając, jaka była diagnoza. Tak powinna wyglądać prawidłowa relacja lekarz-pacjent. Jak się domyślam, wspomniany farmaceuta miał wydane polecenia, by tak robić. A tutaj gubernator stanu Nowy Jork wprost zabronił stosowania tej terapii. Dlaczego?

Od kiedy to on jest specjalistą od medycyny, by podejmować tego typu decyzje i wkraczać w sferę relacji lekarz-pacjent. Chyba wiem, dlaczego. Widziałam to na własne oczy. Po prostu chcą tych pacjentów pod respiratorami. Chce udowodnić, że ma rację – poprosił o respiratory i zrobi wszystko, by ich użyć.

John Kirby: W ramach tego samego rozkazu wykonawczego, który praktycznie zwalnia szpitale z odpowiedzialności sądowej za błędy lekarskie popełnione w czasie epidemii, gubernator Cuomo wymienił hydroksychlorochinę jako jedyny z leków, który nie może być stosowany w poza rejestracyjnych metodach leczenia COVID-19 z wyłączeniem oficjalnych badań klinicznych. Rozkaz został ogłoszony w celu zapobieżenia nadmiernemu gromadzenie tego leku tak, aby osoby, które stosują ten tani, bezpieczny, znany i powszechnie używany od dekad środek przepisywany w takich jednostkach chorobowych jak toczeń, miały swobodny dostęp do tego leku.

Niedługo później rozkaz został poprawiony tak, aby hydroksychlorochina mogła być stosowana u pacjentów w późnym etapie choroby, ale nie w leczeniu pacjentów w początkowym etapie choroby.
Zarówno hydroksychlorochina i chlorochina okazały się skutecznym środkiem podczas epidemii koronawirusa SARS. Badania prowadzone we Francji i innych krajach, pokazują, że środki te są również skuteczne w przypadku COVID-19.

Zamiast priorytetem uczynić dalsze badania w tym obiecującym kierunku i produkcję tego leku tak, aby nie było braków tych leków na rynku, zdecydowano się skupić niemal wyłącznie na respiratorach obok równolegle prowadzonych badań nad szczepionką. Dotyczy to również prezydenta Trumpa.
Pomimo swego publicznego wsparcia dla hydroksychlorochiny, nie uczynił nic, by znacznie przyspieszyć rozwój i dalsze testy tej terapii.

Wiele badań prowadzonych w Stanach Zjednoczonych daje obiecujące wyniki odnośnie ew. terapii opartej na hydroksychlorochinie. Jedno z ostatnich badań nad leczeniem pacjentów w początkowym stadium choroby prowadzone jest przez naukowców z Yale. Co więcej, być może największy skandal ostatnich lat związany z wycofaniem artykułu po jego publikacji, dotyczył publikacji w renomowanym The Lancet na temat terapii bazujących na hydroksychlorochinie, w którym udowadniano, że są niebezpieczne. Wykazano, iż publikacja ta bazowała na sfałszowanych danych.

Czy wycofanie artykułów przez czasopisma naukowe The Lancet i NEJM nastąpiłoby, gdyby nie COVID-19 i chlorochina? – Leonid Schneider

Przedstawiciel systemu szpitali, w którym pracowała Erin, potwierdził w rozmowie telefonicznej z nami, że stosowano u nich protokół z hydroksychlorochiną i cynkiem z dużym powodzeniem.

John Kirby: Według Ciebie, decyzje w takich sprawach powinny być indywidualnie rozstrzygane w ramach relacji lekarz-pacjent.

Erin Olszewski: Nie tylko w przypadku COVID-19. Nie widzę żadnego powodu, by jakikolwiek rząd ingerował w relację lekarz-pacjent. Nic im do tego. Jeśli cokolwiek miałoby być szczególnie chronione, to właśnie to. Gdyby tak się głębiej zastanowić, z tego samego powodu odrzuca się różne efektywne terapie stosowane z powodzeniem w innych krajach. Odbyłam raz rozmowę z jednym z lekarzy na ten właśnie temat.

Pielęgniarka: Czy stosujecie jakieś inne terapie jeszcze? Bo wiem, że…
Lekarz: Nic innego nie działa.
Pielęgniarka: Oni – mam na myśli, efekty są różne, ale –
Lekarz: Wiem.
Pielęgniarka: Wprawdzie to są jeszcze tylko testy.
Lekarz: Podobnie było z Plaquenilem, który więcej osób zabił, niż wyleczył.
Pielęgniarka: Hmm.
Lekarz: To jeden przykład.

Erin Olszewski: Powiedział, że to i tak nie działa. Ja na to odpowiadam, że w sposób oczywisty ich podejście również nie działa. Nie zaboli spróbować czegoś innego.

Lekarz: Nie spodziewam się, że ci pacjenci przeżyją.
Pielęgniarka: Hm.
Lekarz: 90% z nich umrze.
Pielęgniarka: Cóż, tylko utrzymujemy ich przy życiu, więc przypuszczam, że już spisano ich na straty…
Lekarz: Tak.
Lekarz: No więc, wiecie.
Erin: Hm.
Lekarz: Nie wiem, to jest odwieczny problem w medycynie – czy próbować innych metod, nawet jeśli pacjent i tak umrze?
Erin: A jeśli udałoby się tym sposobem znaleźć lekarstwo?
Lekarz: Nie ma na to lekarstwa przecież. Nie ma terapii antywirusowej. Jedyną metodą jest…
Erin: Metoda leczenia, powinna powiedzieć. Metoda leczenia.
Lekarz: Pewnie dałoby się to leczyć, ale potrzeba naukowych podstaw, które pozwolą ocenić, czy terapia jest skuteczna.
Lekarz: Postępowanie na oślep może tylko pogorszyć ich stan!
Pielęgniarka: Jest coś gorszego niż śmierć?\Lekarz: co?
Pielęgniarka: Gorszego niż śmierć?
Lekarz: Powiedziałem 90%, ale może pozostałe 10% pacjentów wyjdzie z tego. Nie wiem.
Pielęgniarka: Tak.
Lekarz: Więc- Jeśli nie ma podstaw sądzić, że to działa, to nie powinno się tego próbować w nadziei, że…
Erin: Ja bym spróbowała.
Pielęgniarka: Ja też
Erin: Jeśli to mogłoby mi ocalić życie?

Prawie 9 na 10 pacjentów z COVID-19 umieszczonych pod respiratorem umiera, jak wynika z danych szpitali z Nowego Jorku [27 kwiecień 2020]

John Kirby: Kontynuując, pacjenci zakażeni COVID-19, jak mówisz, mają problemu z oddychaniem, może, jak mówisz, zwlekali zbyt długo, teraz mają nasilające się problemy z oddychaniem, część z tych problemów to skutek lęku, strachu. Co jeszcze możesz nam powiedzieć o tych pacjentach?

Erin Olszewski: Jeśli spojrzy się na ich rentgen płuc, natychmiast widać, że są zakażeni COVID-19, ponieważ obraz jest biały. Ich płuca są białe na zdjęciu. Wydzieliny płucne są bardzo gęste, śluzowate i koloru białego. To pokazują zdjęcia rentgenowskie właśnie.

John Kirby: Co to oznacza? Białe płuca na zdjęciu rentgenowskim. To śluz tak wygląda?

Erin Olszewski: Tak, to tak jakby ich płuca były pokryte biały śluzem.

John Kirby: Stąd też problem z przedostawanie się tlenu z płuc do krwioobiegu? Ok, czyli mamy płuca pokryte śluzem. Jak się postępuje w takich sytuacjach? Czy w takiej sytuacji pomaga hydroksychlorochina w połączeniu z cynkiem?

Erin Olszewski: Te środki są stosowane w początkowym stadium choroby. Kiedy znajdziesz się w stanie takim, że płuca tak wyglądają i masz problemy z oddychaniem, to istnieją sprawdzone metody postępowania, które przeszły 3 testy kliniczne z powodzeniem w Azji. Dr Chang, licencjonowany lekarz medycyny, opracował metodę opartą na sporych dawkach wit. C, którą z powodzenie stosuje w przypadku pacjentów z COVID-19. Ta terapia nic innego jak daje organizmowi, płucom siły w postaci dawki antyoksydantów niezbędnej organizmowi do dalszej walki, podczas gdy antybiotyki podawane dożylnie robią co do nich należy.
Ale tutaj nie chcą nawet o tym słyszeć. Tutaj fiksują się na podłączaniu pacjenta pod respirator i podawanie środków uspokajających.

https://pubmedinfo.org/2017/08/31/leczenie-sepsy-witamina-c-dr-paul-marik/

https://pubmedinfo.org/2020/03/17/chiny-testuja-wysokie-dawki-witaminy-c-na-koronawirusa/

Erin: Próbowaliście zastosować terapię przy użyciu dużych dawek witaminy C stosowaną w Azji?
Lekarz: To nie działa. Ludzie wymyślają różne śmieszne rzeczy. Nie ma podstaw by sądzić, że w tym przypadku wit. C działa.

Erin: Ale dr Chang stosuje taką terapię. Mowa tu o bardzo wysokich dawkach wit. C podawanych dożylnie. To super antyoksydanty, które pomagają w zwalczaniu tej choroby.

Lekarz: Tak.

Erin: Procedura przeszła pomyślnie trzy testy.

Lekarz: No nie wiem –

Erin: Metoda jest bardzo skuteczna. To bardzo dziwne, że wszyscy o tak, natychmiast odrzucają taką możliwość…
Lekarz: (niezrozumiale) Nikt tego nie próbował, ponieważ tego typu historie z wit. D czy C znane są już od dawna.

Lekarz: Ludzie w to już nie wierzą.

Erin: To dziwne, ja biorę ją codziennie.

Lekarz: Może to kwestia dobrych genów, że nie chorujesz. Nie sądzę, że to kwestia wit. C, masz po prostu dobre geny.

Geny „chorobotwórcze” a flora jelitowa – mikrobiom – dr Art Ayers

John Kirby: Czyli, jak szybko.. Czyli jeśli mamy obok siebie pacjenta chorego na COVID-19 i wykluczonym COVID-19, podłączonych od respiratorów. Czy pacjent chory umrze wcześniej, niż ten zdrowy?

Erin Olszewski: Jeśli już są pod respiratorem, to na tym etapie już nie ma różnicy.

John Kirby: Serio? Czyli osoba chora na COVID-19, z płucami pokrytymi śluzowatą substancją, czy ich płuca… Czy takie osoby się resuscytuje?

Erin Olszewski: Źle się wyraziłam. Cofam tamte słowa. Wszystko zależy od osoby, jej ogólnego stanu zdrowia. To od tego zależy, jak będą w stanie długo znieść działanie leków zwiotczających, środków uspokajających, różnych zabiegów. Gdy śpisz, czy jesteś pod wpływem środków usypiających i wykonywane masz zakładanie cewnika linii żylnej, tracheotomię. Nawet jeśli… W gruncie rzeczy praktykują na pacjentach procedury. Organizm świetnie zdaje sobie sprawę, że zachodzi ingerencja przez czynniki zewnętrzne. To jest bardzo traumatyczne doświadczenie, nawet jeśli jest się pod znieczuleniem. Dlatego też pacjenci po operacji potrzebują czasu na dojście do siebie. Organizm przez jakiś czas odczuwa skutki takiej operacji. Z organizmami tych pacjentów… robią straszne rzeczy, co tylko wzmaga stres i przyczynia się do ich śmierci. Ten mężczyzna, który wyrwał sobie rurkę intubacyjną to unikalny przypadek. Widziałam go, gdy został przyjęty na OIOM, z czym się jasno nie zgadzałam. Przyjęto go jako chorego na hiperglikemię, czyli nadmierne stężenie glukozy we krwi. Miał wynik coś ok. 700 mg/dl. Czyli dosyć wysoko.

Później dowiedziałam się, że miał tak wysoki poziom, ponieważ wcześniej podawano mu leki psychotropowe, co powoduje podniesienie poziomu… To ta metoda leczenia spowodowała, że miał wyniki glukozy w okolicach 700 [jatrogenia]. Tak wysoki poziom glukozy we krwi oznacza, że będziesz miał zaburzenia świadomości. Sklasyfikowano go jako wariata. Został przyjęty na OIOM i wszyscy zastanawiali się, dlaczego w ogóle się tutaj znajduje, gdyż zachowywał się nadpobudliwie, nie wiedział, gdzie jest, był skołowany. On nie był moim pacjentem, ale często pomagamy sobie nawzajem jako pielęgniarki. Podeszłam do niego, próbowałam porozmawiać, uspokoić go. On cały czas mówił, że chce się stąd wydostać, wyjść stąd. Był skrępowany, przywiązany do łóżka. Oni wszystkich tak traktują. Większość z naszych pacjentów jest krępowana ruchowo przy użyciu takich miękkich środków. Co jest według mnie szalone. Ale to oczywiście jest konsekwencją porządków w tym szpitalu – wszyscy tam są bardzo leniwi, więc najłatwiej jest albo podać pacjentowi leki albo przywiązać go do łóżka.

Jatrogenia kliniczna – Epidemie współczesnej medycyny, szkody na zdrowiu wynikłe z działań lekarzy.
Jatrogenia – choroby wywołane przez lekarzy

Był przywiązany, więc jaka mogła być tego konsekwencja?

Jesteś sam, przywiązany, w szpitalu. To normalne, że spanikujesz. I tak też się stało w jego przypadku. Saturację miał na poziomie 88 czy 87. Przychodzi lekarz – czy właściwie przyszły lekarz w trakcie specjalizacji – i mówi, że jeśli nie będzie w stanie… Mówi: „Jeśli nie będzie Pan w stanie kontrolować swojego oddechu, to będziemy zmuszeni Pana intubować.”

A ja na to: „Że co?”

Mówię, że ten pacjent nie potrzebuje, by mu wtykać rurkę w gardło. Mówię, że on nie potrzebuje intubacji.

A ona: „Owszem, bo jego saturacja spada.”

A ja: „Nie, absolutnie nie potrzebuje.”

„Musimy utrzymać jego poziom cukru we krwi na normalnym poziomie, wtedy wszytko będzie OK.”
„I nie będzie musiał być przywiązany to tego łóżka.”

Lekarka na to: „Ok, porozmawiamy o tym później. Tymczasem będziemy monitorować jego stan.”
Byłam wtedy na nocnej zmianie, to było coś około godz. 6 rano, ok. za piętnaście 7 mieliśmy przypadek zatrzymania krążenia w jednej ze sal. Pacjent zmarł niestety. Wyszłam więc z sali i pobiegłam pomóc. Wracam później na zmianę i zgadnijcie co? Ten pacjent jest pod respiratorem. Byłam taka zła. Zrobili to.

Pielęgniarka, która przyszła do niego po mnie powiedziała mi, że podłączyli go pod respirator dosłownie chwilę po tym, jak wyszłam.

Erin: Przychodzę rano do pracy, a on jest pod respiratorem. I myślę sobie, to chyba jakiś k**wa żart! On nie potrzebował respiratora.
Pielęgniarka 2: Czekali, aż wyjdziesz.
Pielęgniarka 3: Właśnie tak.
Pielęgniarka 2: My dosłownie… To było wtedy, gdy ratowaliśmy 3 minuty pacjenta spod 28. Zabrałyśmy respirator z tamtej sali, wyczyściłyśmy go i wstawiłyśmy tutaj.
Erin: Tak.
Pielęgniarka 2: I go intubowano.
Erin: Tak, zabrali respirator po śmierci pacjenta spod 28 –
Pielęgniarka 2: Tak właśnie było.
Erin: i podłączyli go pod niego. Czekali, aż wyjdę, bo wiedzieli, jaki mam stosunek do takich praktyk.
Erin: To samo było z 9. Nie było potrzeby, by go intubować. Jego stan się polepszał! (Wycięte). Nie sądzę, by on –
Pielęgniarka 2: Nie wiem, co się stało potem. Zastosowałyśmy wentylację dwufazową ciśnieniem dodatnim, a potem go tutaj przeniesiono. I pomyślałam, że musimy trzymać kciuki i zobaczymy, co z tego będzie. Nikt z tych pacjentów nie przeżywa. On był jedynym, któremu się udało.
Erin: Tak to właśnie było.
Pielęgniarka 2: (Niewyraźne) wyrwał sobie rurkę i teraz ma szansę.
Erin: Tak zrobił?!
Pielęgniarka 2: Sam się ekstubował.
Erin: Serio?!
Pielęgniarka 2: Tak.
Erin: Nie wiedziałam o tym! Sądziłam, że został ekstubowany przez personel.

John Kirby: Jak udało mu się przebudzić?

Erin Olszewski: Okazuje się, że on… brał narkotyki.

John Kirby: Czyli wyrobił sobie oporność. Na fentanyl.

Erin Olszewski: Środki, które normalnie podajemy pacjentom, nie były na niego wystarczające. Cóż chłopie, ocaliłeś sobie życie! Szalone. To ocaliło mu życie. Gdy dowiedziałam się, że ten pacjent został ekstubowany, to nie mogłam uwierzyć. Przecież oni nikogo nie ekstubują, powiedziałam. To było dziwne. Okazało się, że on się ekstubował sam. Teraz już jest w porządku, wrócił już do domu. To było zaledwie kilka dni temu. Ale… Najsmutniejsze w całej tej sytuacji jest to, że on sądzi, że to my mu uratowaliśmy życie. Rozumiecie, o co mi chodzi?

On jest przekonany, że my go uratowaliśmy. Nie miałam serca, by mu powiedzieć prawdę, że to on sam siebie uratował. Otarłeś się o śmierć. Nie miałam serca, by mu powiedzieć prawdę, że to on sam siebie uratował. Otarłeś się o śmierć. Jeśli nie zrobił by tego, to na sto procent by z tego nie wyszedł. Na pewno. Tam się nikogo nie ekstubuje.

Lekarz: Problem jest następujący.
Erin: Mhm.
Lekarz: Żaden pacjent u nas, od kiedy to wszystko się zaczęło, nie został zwolniony do domu lub ekstubowany z powodzeniem.

Erin Olszewski: Poprosiłam przełożoną pielęgniarek aby pozwoliła mi sprawować obserwację nad pacjentem, który sam się ekstubował. Pacjenci po przebudzeniu mogą… mogą wymagać dodatkowej opieki. Poprosiłam o to, a ona powiedziała, że najpierw muszę dopełnić procedur, czyli podawanie Haldolu [Haloperidol], innych psychotropów. Czyli podawanie mu chemii.

John Kirby: Twój szpital na Florydzie musiał urlopować personel.

Erin Olszewski: Zgadza się. Oczywiście musiano odwołać wszystkie zaplanowane zabiegi. Ale również przygotowywano się na nadejście fali zakażeń. Nazywano to „falą”. Szykowaliśmy się na jej nadejście, każdy był przydzielony do określonej grupy na podstawie doświadczenia zawodowego. Grupa/szczebel 1, 2, 3 i 4. Ja byłam w grupie 1, bo miałam doświadczenie jako pielęgniarka wojskowa, na intensywnej terapii, etc. Więc pracowałam praktycznie na całym szpitalu i szkoliłam personel z innych oddziałów. Ostatecznie robiłam to po to, by wyrobić godziny.

John Kirby: Celem było co?

Erin Olszewski: Wyrobienie godzin. Tak robią szpitale, by przygotować personel między oddziałami w ramach przygotowań do fali zakażonych. Po czym przewidywany początek fali przesuwa się o tydzień, później o kolejny tydzień. Na oddziałach, na których miałam szkolić pracowników, po jakimś czasie otwarcie nam mówiono, że nie jesteśmy już potrzebni. Czułam, że marnuję swój czas i czas tych osób, które miałam szkolić. Pojawiła się okazja i z niej skorzystałam.

John Kirby: Jak sądzisz, czy powód, dla którego fala zakażenia ominęła Florydę, to skuteczne zamknięcie stanu [lockdown], czy… Wiem, że nie jesteś epidemiologiem, ale… Co o tym sądzisz?

Erin Olszewski: Ja mieszkam w (wycięte). Kiedy dowiedziałam się o tym, byłam ze swoimi dziećmi na plaży, podobnie jak wiele innych osób. Światło słoneczne, źródło wit. D, która jest dobra dla naszego układu immunologicznego, świeże powietrze, morska woda. Wszystko to jest dobre dla ludzkiego układu odpornościowego. Przebywanie na świeżym powietrzu jest zdrowe. Plus zdrowie psychiczne. Byliśmy wtedy na plaży.

John Kirby: W trakcie przygotowań szpitala do przyjmowania zakażonych.

Erin Olszewski: Sądzisz, że nasze szpitale były przepełnione? Otóż nie były. Byłam wtedy na plaży. Tak się nie stało.

John Kirby: To dlatego, że ogłoszono lockdown i…

Erin Olszewski: To był okres przerwy wiosennej, więc plaże były pełne ludzi. Byli tam ludzie z całego świata. W tym mnóstwo nowojorczyków.

John Kirby: Wkraczamy trochę na obszar spekulacji, ale czy naprawdę czujesz, że pojawiła się jakaś nowa choroba, nazwana COVID-19. Wydaje Ci się, że właśnie z tym mamy do czynienia, czy może…
Zdaję sobie sprawę, że mamy tu również kwestię niekoniecznie precyzyjnego nazewnictwa, ale naprawdę mamy do czynienia z czymś nowym, tak? Jak Ci się wydaje, dlaczego miejsca takie jak Nowy Jork… Może tak – z tego, co nam opowiedziałaś o tym, co się dzieje w Elmhurst, że umieszczano tam pacjentów bardzo blisko siebie na małych przestrzeniach. To właśnie mogło być przyczyną rozprzestrzeniania się wirusa. Jak sądzisz, dlaczego takie miejsca, jak Nowy Jork, zostały dotkliwiej zaatakowane, niż inne miejsca?

Erin Olszewski: Zastanawiałam się nad tym. Wcześniej. Udało mi się ustalić, że jeszcze przed tą sytuacją… Bo nie mogłam tego zrozumieć. Siedzę w domu, czekam na dyżur, jestem cała zestresowana. Moi znajomi podobnie. Więc zastanawiam się, dlaczego jest to akurat Nowy Jork? To dlatego, że jest to skupisko ogromnej liczby ludzi? Ostatecznie udało mi się ustalić, że tutejsze szpitale już od jakiegoś czasu miały problemy. Kilkanaście szpitali zostało wcześniej zamkniętych z powodu kłopotów finansowych. Zabrakło pieniędzy, by je utrzymać [moc jałowa]. Wtedy zaczęło to mieć sens. Nawet jeśli nie chciałam dopuścić takiej myśli. Nie widzę żadnego innego powodu.

John Kirby: Czy naprawdę sądzisz, że mamy do czynienia z nagłym wzrostem nowych przypadków,
bez względu na to, ile osób zgłasza się od szpitali?

Erin Olszewski: Sądzę, że niektóre przypadki są naciągane. Chodzi mi o to, że owszem, są osoby, które są zakażone COVID-19, abstrahując od tego, czym jest ten wirus i choroba, ale nie wszystkie osoby. Ale oni przyjmują te osoby jako zarażone. Tu właśnie tkwi różnica pomiędzy szpitalami w Nowym Jorku, a np. szpitalami w Michigan, stanami, które zostały najmocniej „dotknięte” epidemią.
Rejestruje się tych pacjentów jako potencjalnie zakażonych COVID-19. Nazywanych jako chorych na COVID-19.

John Kirby: „Wykluczenie COVID-19.”

Erin Olszewski: Choć pacjenci ci mogą mieć drobne trudności z oddychaniem.

John Kirby: Jeśli jest coś, co chcesz powiedzieć innym osobom, rodakom i ludziom z innych zakątków świata, ostatnie słowa na koniec, co byś powiedziała?

Erin Olszewski: Powiedziałabym, że jest jedna rzecz, która nie daje mi spokoju. Jeśli osoba, taka jak ja, która stara się Tobie coś powiedzieć, a co może stać w sprzeczności z Twoimi przekonaniami, wystarczy, że tą osobę wysłuchasz. Po prostu, i zastanów się nad tym. Zamiast od razu atakować, prześpij się z tym, przemyśl. Zainteresuj się. Ponieważ… i popytaj wśród ludzi. Nie każda pielęgniarka będzie miała podobne doświadczenia. Pielęgniarka-internistka, która pracuje ze mną w szpitalu na tym samym oddziale, ma zupełnie inne doświadczenia, niż pielęgniarka z OIOM-u.
Gdy przy wspólnej rozmowie opowiedziałam im o moich doświadczeniach, doszły do wniosku, że to ma sens. „To ma sens, gdy odsyłamy tych pacjentów do was…”

Wystarczy, wystarczy, że zastanowicie się nad tym. Okażcie trochę szacunku. Nikt z nas nie chciałby się znaleźć w sytuacji takiej, jak ta. To jest właśnie powód, dla którego wiele osób i pielęgniarek się boi. Ponieważ ludzie mają tendencje do natychmiastowej obrony czegoś, czego nie do końca rozumieją.

John Kirby: Co masz na myśli? Do czego nawiązujesz? Chodzi o wspomniany protokół?

Erin Olszewski: Mam na myśli to, o czym mówiłam, że gdy się ludziom na okrągło powtarza coś, jak to media czyniły odnośnie potrzeby respiratorów, więcej respiratorów. I jeśli jako pielęgniarka powiesz, że respirator nie jest potrzebny. To jest stawianie się w trudnej pozycji, ponieważ to jest sprzeczne z tym, co głosi rząd. Ale czy rządowi na pewno zależy na dobru wszystkich obywateli? Czy troszczą się o los np. 57-letniej babci? Która wcale nie musiała umrzeć? Albo o los tego 37-latka, który był zdrowy jeszcze przed przyjęciem na OIOM? On też nie musiał umrzeć. Czy myślą o takich osobach, jak wspomniany pacjent, który był uzależniony od narkotyków? Który również nie musiał być podłączony do respiratora, który sam ocalił sobie życie? Nie ma w tym dla mnie żadnej korzyści, a mogę stracić wszystko. Dzieląc się z Wami tym wszystkim. Raz kozie śmierć. Sądzę, że to bardzo ważne, by rodziny tych osób doczekały się rozstrzygnięcia tej sprawy i sprawiedliwości. Mam również nadzieję, że kiedyś uda im się ukarać osoby odpowiedzialne za te tragedie.

John Kirby: Kilka dni po nagraniu tego wywiadu, Erin zdała sobie sprawę, że jej dni w szpitalu Elmhurst dobiegają końca. Jej otwarte kwestionowanie procedury stosowanej w tym szpitalu oraz jej starania, aby nagłośnić sprawę w mediach społecznościowych, w końcu zostały zauważone przez władze szpitala. Oto nagranie, które zrobiła w – jak się później okazało – swoim ostatnim dniu pracy w tym szpitalu.

Erin Olszewski - Opiekowałam się pacjentem, przez jakiś tydzień

Erin: Opiekowałam się pacjentem, przez jakiś tydzień. „To mój (wycięte)”, jak go nazywałam.
Jego stan był dobry, poprawiał się; miał wykonaną tracheotomię – Jego stan się poprawiał. Swobodnie rozmawiał ze mną, komunikował się. Rozmawialiśmy, śmiał się z moich dowcipów –
Rozmawiał ze swoimi dziećmi w ramach odwiedzin kilka dni temu. Powiedziałam im, że jego stan jest dobry. Bo tak właśnie było. Dzisiaj, gdy przyszłam do niego, przyszli i powiedzieli mi, że muszę opuścić pomieszczenie, że muszę zameldować się u kogoś innego. Zabrali mnie z tego oddziału i przydzieli na oddział ratunkowy. Nie potrzebowano mnie tam, ale i tak mnie tam odesłali. Nie byłam tam nawet 20 min., nawet nie 20 min. Po czym słyszę wezwanie do pacjenta z powodu ustania krążenia, z tej samej sali co wyszłam. To był on. Jego stan był w porządku. Jego stan by dobry. Nic z tego nie rozumiem, to nie ma sensu – Dlaczego chcieli się mnie pozbyć z tego pokoju i przenieśli na oddział ratunkowy?

Mija niecałe 20 min., a on już nie żyje.

To bez sensu.

Czy oni go zabili?

To był mój jedyny pacjent, który miał szansę przeżyć. Nie powinien umrzeć. Nie wiem, co oni mu zrobili – Coś tu nie gra.

Erin później dowiedziała się, że procedura resuscytacji została niepoprawnie przeprowadzona przez rezydenta, w trakcie gdy pacjent miał zablokowaną rurkę tracheotomiczną. W odpowiedzi na nasze zapytanie, rzecznik Medicare/Medicaid odpowiedział, że kwota dofinansowania zależy od stanu.

W momencie publikacji tego nagrania, stan Nowy Jork nie udzielił nam jeszcze odpowiedzi na nasze pytania w tej sprawie.

Producenci tego materiału zwrócili się do władz szpitala Elmhurst po odpowiedź. Treść odpowiedzi zostanie opublikowana po jej otrzymaniu w opisie powyższego materiału wideo.

Pomimo rosnącej ilości dowodów, że hydroksychlorochina w połączeniu z innymi terapiami jest szczególnie skuteczna w początkowych etapach objawowych przypadków covid-19, to polityka w stanie Nowy Jork w dalszym ciągu ogranicza jej zastosowanie do badań klinicznych oraz pacjentów
w stanie krytycznym.

 

Pielęgniarka z epicentrum. Rozmowa z Erin Marie Olszewski – napisy PL

Link do filmu na cda.pl – FILM

 

 

 

Pin It on Pinterest

Share This

Share this post with your friends!

%d bloggers like this: