Nie wszystkie feministki są takie – Karen Straughan

20 stycznia 2012

Nie wszystkie feministki są takie - Karen Straughan

Witam wszystkich na moim kanale „Girl Writes What?” Przygotowałam materiał będący odpowiedzią na wszystkie te głosy sprzeciwu oraz kategoryczne wypowiedzi feministek udzielających się w komentarzach do moich materiałów, mające na celu zaznaczenie, że nie można wszystkich feministek wrzucać do jednego worka. Zarzuca się mi, że źle interpretuję ideę feminizmu. Mówiono mi wielokrotnie, że feminizm walczy o równość. Kropka. Że tu nie chodzi o nienawiść do mężczyzn, nie to jest celem. Owszem, przyznają, że są i takie feministki, ale nie należy tego uogólniać.

Feministyczny główny nurt zdecydowanie taki nie jest. Zarzuca mi się również, że przedstawiam ruch feministyczny zbyt ogólnikowo. Mam zamiar podzielić się z Wami wybranymi kwiatkami w postaci cytatów feministek współczesnych i tych z przeszłości, by… postarać się Wam wytłumaczyć, dlaczego przedstawiam feminizm tak, a nie inaczej. No to zaczynamy.

Nie wszystkie feministki są takie

 

Parlamentarzystka brytyjska i feministka, Harriet Harman:

„Nie można zakładać, że obecność mężczyzny jest koniecznie korzystna dla życia rodzinnego oraz że obecność ojca w rodzinie jest niezbędna do utrwalania spójności społecznej”

Ok, kilka rzeczy w tej wypowiedzi jest błędnych. Nie jestem pewna, czy każdy z Was widzi wszystkie ułomności tej wypowiedzi, więc pozwolę sobie poświęcić chwilę na jej dekonstrukcje. Iluż to ekspertów i mędrców obwiniało dzieci wychowujące się bez ojców za zamieszki w Londynie oraz zrzucało winę na nieodpowiedzialnych ojców. To ironiczne, że miało to miejsce w tym samym roku, gdy sądy w Wielkiej Brytanii otrzymały nakaz, by usunąć ze swoich mandatów domniemanie o równym prawie do opieki i wychowania potomstwa przez obojga rodziców. Ale to, co mnie naprawdę niepokoi, odnośnie komentarza tej pani, że zupełnie, zupełnie odmawia człowieczeństwa ojcu.

Mówi o nim w kategoriach „użyteczność”, o jego ewentualnej „zbędności„, braku korzyści z jego obecności, więc można go ot tak wyrzucić. A to, to nic innego, jak czysty przykład traktowania mężczyzn jak „jednorazówki”. Jesteś przydatny, to pozwolimy ci być z nami, jesteś zbędny, to won. I twoje uczucia nie mają najmniejszego znaczenia, bo nas to po prostu nie obchodzi. Twoje cierpienie nic dla mnie nie znaczy. Ok, oto następna wypowiedź. Sędzia Sądu Najwyższego w Wielkiej Brytanii, Brenda Hale, fragment z jej orzeczenia nakazującego sądom pobłażliwość wobec kobiet-przestępczyń.

„Wykazano, że opacznie pojęta równość skutkuje nierównym traktowaniem kobiet i dziewcząt”.

Serio? Kobiety lepiej radzą sobie w szkole. Większy ich odsetek zdobywa dyplomy na każdym szczeblu edukacji, niż mężczyźni. Kobietom przysługuje dofinansowanie do kształcenia, mężczyznom i chłopcom nie. Mają łatwiejszy dostęp do programów społecznych mających na celu pomoc osobom społecznie wykluczonym.

Są w mniejszości, jeśli chodzi o osoby bezdomne i porywające się na swoje życie. Jednakże sędzina Hale uważa, że kobiety potrzebują formalnej, zinstytucjonalizowanej formuły prawnej do łagodniejszego wymiaru kary, ponad to, co już ma miejsce obecnie, gdzie wymiary kar wyrokowane przez sądy wobec kobiet są statystycznie o 4/5 niższe, a który to przywilej wynika z preferencyjnego traktowania osób płci żeńskiej.

Feministka Hillary Clinton. To jest jedna z moich ulubionych wypowiedzi:

„Kobiety od zawsze były największymi ofiarami wojen. Kobiety tracą mężów, ojców, synów w walce”.

Zastanówmy się nad tym przez chwilę. Mężczyźni nie są głównymi ofiarami ich własnej śmierci, lecz kobiety, które muszą sobie radzić bez nich. Kolejny cytat. Ten jest niezły.

Feministka Catherine Comin twierdzi, że mężczyźni oskarżeni bezpodstawnie o gwałt mają szansę wyciągnąć naukę z tego doświadczenia. Mówi tak, cytuję:

„Owszem, to jest bolesne doświadczenie, ale niekoniecznie byłabym skłonna im ten ból oszczędzić. Wydaje mi się, że takie doświadczenie jest idealnym inicjatorem procesu autopoznawczego. 'Jak postrzegam kobiety? Nie skrzywdziłem jej, ale czy to koniecznie tak musiało się skończyć? Czy potencjalnie jestem w stanie popełnić czyn, o który mnie oskarżono?' To są słuszne pytania”.

O rany. Użyła określenia „idealnym”. Jak sądzę, w opinii Catherine Comin, mężczyzna skazany za gwałt na podstawie fałszywego oskarżenia, kłamstwa ze strony kobiety, któremu potencjalnie grozi gwałt w więzieniu. Mężczyzna, który popełnia samobójstwo z powodu fałszywego oskarżenia przez kobietę. Mężczyzna, który traci pracę i rodzinę z powodu kłamstwa kobiety.

Mężczyzna, którego wyrzucono z uniwersytetu na podstawie kłamstwa ze strony kobiety. Mężczyzna pobity, prześladowany, a nawet zamordowany – na podstawie kłamstwa kobiety. Mężczyzna ten powinien być wdzięczny za bycie fałszywie oskarżonym, gdyż jest to IDEALNA okazja, sprzyjająca okoliczność przyczyniająca się zmiany przyszłego postrzeganie kobiet przez tego mężczyznę. Jeśli w ogóle czeka go jakaś przyszłość.

Ok, a teraz… oto garść uroczych cytatów z wypowiedzi feministki Robin Morgan, redaktorki czasopisma 'Ms”.

„Uważam, że nienawidzenie mężczyzn to uzasadniony i godny pochwały akt polityczny. Klasa represjonowana ma prawo do nienawiści klasy represjonującej”.

Cóż… Wszystko jasne. Ale chwila, to jeszcze nie koniec.

„Skończmy raz na zawsze z tym jednym kłamstwem. Kłamstwem, że mężczyźni również są represjonowani przez seksizm. Kłamstwem, że coś takiego jak ruch wyzwolenia mężczyzn może w ogóle istnieć”.

No dobra… Teraz może ten.

„Nie będziemy w stanie zlikwidować nierówności pomiędzy kobietą i mężczyzną, jeśli nie zniszczymy instytucji małżeństwa”.

To może ten.

„Twierdzę, że gwałt ma miejsce w przypadku każdego stosunku seksualnego, który nie został zainicjowany przez kobietę i wynikający z jej szczerego uczucia i pożądania”.

Hm… Wiecie… Zważywszy na to, że ona postrzega nienawiść do mężczyzn w kategoriach słusznego i godnego pochwały aktu politycznego, zachodzę w głowę, skąd to uczucie i pożądanie mają się wziąć.

Oto kilka perełek z wypowiedzi innych feministek, zarówno tych z przeszłości jak i tych z obecnych czasów. Wypowiedź anonimowej sufrażystki w New York Times odnośnie zatonięcia Titanica. Twierdzi ona, że kobiety ocalone przez szlachetnych mężczyzn były w tak samo ciężkiej pozycji, gdyż musiały patrzeć, jak statek idzie na dno. Tak…

Tu jest fajny cytat z Andrei Dworkin:

„Chcę ujrzeć mężczyznę zbitego na kwaśne jabłko z butem na wysoki obcasie w jego ustach, jak jabłko w ryju prosiaka”.

Ona też miała dość pewnych obowiązków.

„Instytucja małżeństwa wywodzi się z praktyki gwałtu”.

Albo ten.

„Stosunek heteroseksualny jest czystą, sformalizowaną pogardą ciała kobiety”.

Kilka kolejnych około gwałtowych cytatów.

„Gwałt to nie mniej i nie więcej, niż świadomy proces intymidacji, poprzez który mężczyźni utrzymują kobiety w stanie permanentnego strachu”.

Cytat z Susan Brownmiller, autorki „Against Our Will” („Wbrew naszej woli”).

Może ten cytat z Sheili Jenkins:

„Kiedy kobieta osiąga orgazm podczas stosunku z mężczyzną, kolaboruje ona jedynie z system patriarchalnym, erotyzując swój stan bycia represjonowaną”.

To może ten cytat z Catherine MacKinnon:

„W kontekście politycznym, gwałt ma miejsce zawsze wtedy, kiedy kobieta czuje się zgwałcona”.

Kolejny cytat z tej autorki.

„W społeczeństwie patriarchalnym każdy stosunek heteroseksualny to gwałt, ponieważ kobiety jako grupa nie posiadają takiej siły, by móc być stroną w obopólnej zgodzie na stosunek”.

Nie wiem, czy traktować takie nastawienie bardziej w kategoriach obrzydzenia mizonadrią, czy mizogynią. To jest zwyczajnie…

Sharon Stone:

„Im bardziej staję się potężna i sławna, tym większa moja moc krzywdzenia mężczyzn”.

Ach, jakże szlachetna postawa.

Jodie Foster:

„95 procent doświadczeń kobiecych to bycie ofiarą”.

Sally Miller Gearhart:

„Populacja mężczyzn powinna być utrzymywana na poziomie około 10 procent ludzkiej populacji”.

Merilyn French:

„Media traktują ataki na kobiety ze strony mężczyzn, takie jak gwałt, morderstwo czy przemoc wobec żon czy kochanek lub stosunki kazirodcze mężczyzn z dziećmi, jako jednostkowe zjawiska maskując tym samym fakt, że wszelka przemoc wobec kobiet ze strony mężczyzn jest częścią sterowanej kampanii”.

W porządku. Feministka i dawna amerykańska senator, Barbara Jordan:

„Wierzę, że kobiety mają zdolność do współczucia i zrozumienia, której to zdolności mężczyźni nie posiadają z natury. Mężczyzna takowej zdolności nie posiada, gdyż nie może jej posiadać. Nie jest zwyczajnie do tego zdolny”.

O rany. Czy nie brzmi to seksistowsko? Powiedz publicznie, że kobiety nie dorównują mężczyznom na najwyższych poziomach dyscyplin ścisłych, a zamkną cię w dybach i obrzucą zgniłymi pomidorami. Ale senator Stanów Zjednoczonych może głosić bezkarnie, że mężczyźni biologicznie nie są zdolni do współczucia. Niesamowite!

mężczyzna to niekompletna kobieta, chodząca aborcja, przerwana w stadium genowym.

Ale Valerie Solanas ją przebija:

„Mężczyzna to biologiczny wypadek przy pracy – męski gen Y to po prostu niekompletny żeński gen X. To jest, płeć męska posiada niekompletny zestaw chromosomów. Innymi słowy, mężczyzna to niekompletna kobieta, chodząca aborcja, przerwana w stadium genowym. Być mężczyzną to znaczy być wybrakowanym, ograniczonym emocjonalnie. Męskość to choroba spowodowana niedoborem, mężczyzna to emocjonalny kaleka”.

Nie jestem pewna, co jest bardziej niepokojące: bigoteria autorki czy spaczona edukacja wpajana przez autorkę tysiącom feministek, że geny zawierają chromosomy, choć jest dokładnie na odwrót. Oczywiście feministki broniły manifestu naszej autorki jako niewinną satyrę. Jednak gdy autorka postrzeliła mężczyznę o tak, to jak sądzę to też był akt niewinnej zabawy? Nie mogę uwierzyć, że Andy Warhol był aż takim niewdzięcznikiem i nie śmiał się z tego. Co za zabójcza radość. A, i nie zapominajmy o performansie „SCUM having fun” zainspirowanym przez Solanas. Link poniżej. Nie mam możliwości zacytowania z wiadomych względów. Artystki na filmie odgrywają scenę zabójstwa z zimną krwią niewinnego mężczyzny, po czym zachęcają inne kobiety do „czynienia swojej powinności”.

SCUM having fun

 

Bardzo pasuje to do utopii płciowej równości, jaką jest Szwecja. W istocie kraj ten jest tak przywiązany do równości płci, że ta sztuka jest odgrywana przez te młode panie przed dziećmi w szkołach. To jest właśnie to, co chciałabym, by moje dzieci robiły w trakcie przerwy pomiędzy lekcjami. To może teraz ten.

Cytat z Merilyn French:

„Tak długo, jak niektórzy mężczyźni stosują siłę fizyczną by podporządkować sobie kobiety, nie muszą czynić tego wszyscy mężczyźni. Świadomość, że niektórzy mężczyźni tak czynią jest wystarczająca, by zastraszać wszystkie kobiety. Taki mężczyzna jest w stanie pobić lub zabić kobietę, którą podobno kocha, gwałcić kobiety, molestować seksualnie swoje córki. Znakomita większość mężczyzn na świecie popełnia jedną lub więcej z wymienionych powyżej czynności”.

Mary Daly, była profesor na Boston College:

„Jeśli życia ma przetrwać na tej planecie, potrzebna jest dekontaminacja Ziemi. Jak sądzę, działaniu temu towarzyszyć będzie proces ewolucyjny, który będzie skutkował drastyczną redukcją męskiej populacji”.

To może teraz oddamy głos współczesnym feministkom. Amanda Marcotte i jej wypowiedź odnośnie fałszywego oskarżenia członków drużyny lacrosse Uniwersytetu Duke’a o gwałt.

„Mimochodem obejrzałam program CNN siedząc w poczekalni i o mój-kurwa-boże ten kanał to czyste Zło. Musiałam wysłuchiwać, jak kilku biednych graczy lacrosse z drużyny Duke’a musi zmagać się z zarzutami prokuratorskimi tylko dlatego, że skrępowali osobę i zerżnęli ją wbrew jej woli. Oczywiście nie gwałt, gdyż zarzut został wycofany. Czy w dzisiejszych czasach kilku białych chłopaków nie może seksualnie napastować czarnej dziewczyny bez robienia z tego wielkiej awantury na cały kraj? To takie niesprawiedliwe!”

Tak, to niesprawiedliwe, że niewinny mężczyzna przeszedł piekło przez kobietę, której nawet nie uwierzył jej własny ojciec, która następnie dokonała podpalenia, napadu oraz zamordowała swojego chłopaka, zanim w końcu ktoś ją powstrzymał. Przecież gracze z drużyny Duke’a byli OCZYWIŚCIE winni, bo przecież kobiety nigdy nie kłamią jeśli chodzi o gwałt i przemoc. Może teraz to oświadczenie wydane przez administratorkę Wydziału Feministycznego Uniwersytetu Maine:

„Mężczyzna nadaje się tylko do pieprzenia i przejechania ciężarówką”

Kolejny cytat z Marcotte, tym razem z jej książki „It is jungle out there” („To jest dżungla”), wydanej w 2008 roku:

„Organizacje MRA (ruch na rzecz praw mężczyzn) zaprzeczają, jakoby przemoc domowa była powszechnym zjawiskiem. A jeśli przyznają, że jest zjawiskiem powszechnym, to twierdzą, że kobiety też są jej sprawcami. Dowody na to, że kobiety są równie złe, wynikają z teorii, że jeśli facet posiniaczy sobie pięści na twojej twarzy, rany wynikające z przemocy domowej, ponoszą obie strony”.

Jakieś 25 lat po tym, jak opublikowano badania pokazujące symetrię sprawstwa przemocy domowej, kolejne dane pokazujące wzrost obrażeń ciała u mężczyzn, oraz przypadków morderstw. a ona nadal powtarza ten wytarty banał?

„Mężczyźni jako grupa mają tendencje do stosowania przemocy: słownej, seksualnej lub emocjonalnej. Oczywiście istnieją wyjątki, ale są to rzadkie przypadki. Mam szczęście być żoną jednego z nich”.

Tak między nami – niezły z niego szczęściarz.

„Istnieje wiele poziomów przemocy i znęcania się, a mężczyźni w różnym stopniu angażują się w ten system. Ale męska struktura władzy zawsze pozostaje nienaruszona”.

To był fragment komentarza na stronie internetowej Femissa, umieszczony w odpowiedzi na prośbę o argumenty, że mężczyzna nie jest konieczny przy wychowywaniu dziecka na zdrową osobę dorosłą.

Sheila Cronan:

„Ponieważ małżeństwo to dla kobiety niewola, jasnym jest, że ruchy kobiece powinny skoncentrować się na atakowaniu tej instytucji. Kobieca wolność nie zostanie wywalczona bez abolicji instytucji małżeństwa”.

W liście podpisanym „Wyzwolona kobieta”, wysłanego do gazety Boronia Herald Sun w Melbourne w Australii w 1996 r.:

„Kogo obchodzi, co czują mężczyźni, co robią, jak cierpią. Mieli 2000 lat na zdobycie kompletnej dominacji i spartaczyli robotę. Teraz nasza kolej. Mój jedyny komentarz kierowany do mężczyzn: 'Nie podoba się? Taki los. Jeśli staniesz mi na drodze, to cię rozjadę’”.

O ten jest dobry. Prof. Joyce Trebilcote z Uniwersytetu Waszyngtona:

„Jeśli na sali lekcyjnej mam do czynienia z heteropatriarchalną dystrybucją studentów, np. liczny kurs dla początkujących, powiedzmy 50-60 studentów, z małą liczbą feministek, mój cel definiuję jako w dużej mierze rekrutację mającą na celu przekonanie studentów, że kobiety są opresjonowane”.

Fundacja Michigan NOW jest przeciwna opiece wspólnej z wielu powodów. Oto jest cytat z jednego z alertów tej fundacji.

„(Wspólna opieka) jest nieskuteczna w przypadku niewspółpracujących rodziców. Jest to groźna sytuacja dla kobiet i jej dzieci, które starają się opuścić lub opuściły swoich brutalnych mężów lub ojców. Pomija się skomplikowane relacje w rodzinach z rozwiedzionymi rodzicami oraz wiele nieprzewidzianych skutków i negatywnymi konsekwencji związanych z alimentami”.

Dziwi brak troski o mężczyzn i ich dzieci, próbujących odejść od znęcających się nad nimi małżonkami czy matkami, nie wspominając już o ojcach, którzy nie znęcają się nad swoimi dziećmi, ale wspomina się, że wiąże się to z mniejszą ilością pieniędzy trafiających do ich kieszeni. Pomijając na razie fakt, że nie sądzę, by opinie publiczna była skora tolerować którąkolwiek z przytoczonych wypowiedzi, jeśli byłyby one adresowane do kobiet, zamiast mężczyzn, bez wywołania wielkiego oburzenia.

Nie dostrzegam wielkiej różnicy pomiędzy ekstremalnie samolubną postawą feministyczną widoczną w stwierdzeniu Robin Morgan, że mężczyźni nigdy nie byli ofiarami seksizmu, a ekstremalną nienawiścią ziejącą z stwierdzenia Marilyn French, że znacząca większość mężczyzn pobiła lub zamordowała swoje żonę, molestowała córkę czy zabiła kobietę.

Oba te stwierdzenia mają jak się wydaje źródło w całkowitej niemożności zaakceptowania w pełni lub w jakimkolwiek zakresie mężczyzny jako pełnoprawnego człowieka. Mężczyzna jest problemem, mężczyzna jest użyteczny, mężczyzna to wróg, mężczyzna to gwałciciel. mężczyzna to morderca, brutal, mężczyzna niczemu nie służy, mężczyzna to opresor, mężczyzna jest niewygodny, jest irytujący. Mężczyzna jest uprzywilejowany, mężczyzna to szumowina. mężczyzna jest jak zwierzę, jest agresywny, mężczyzna to wyzyskiwacz, mężczyzna jest czasem miły.

To wszystko teraz spróbujcie odnieść do kobiet. To jest właśnie narracja feminizmu. Zawsze to element męski jest narzędziem lub krzywdzi element żeński. Bez względu na to, z iloma feministkami miałam do czynienia, żadna z nich do tej pory nie wytworzyła we mnie wrażenia, że feministka owa poważnie traktuje męskie człowieczeństwo, bez konotacji odnośnie kobiecych oczekiwań, krytycyzmu czy egoizmu.

Feminizm na swoje barki dźwignął misję przedefiniowania dynamiki płciowej na świecie, miejsca kobiet w społeczeństwie i ich stosunku wobec mężczyzn. Misję, która od samego początku zakładała, że albo pomagasz nam ten plan zrealizować, albo wypad.

Nigdy nie wyrażano, nawet w przypadku feministek pierwszych fal, potrzeby uwzględnienia pozycji mężczyzny w społeczeństwie, jaki to będzie miało wpływ na mężczyzn w społeczeństwie. Możecie uprawiać apologetykę feminizmu (NAFALT; skrót. not all feminists are like that – nie wszystkie feministki są takie), aż sekcja komentarzy nie będzie wyglądać jak po wybuchu bomby.

Ale dopóty nie będziecie w stanie wskazać mi choć jedną inicjatywę feministyczną, która staje w obronie mężczyzn na obszarach, gdzie są oni marginalizowani, gdzie awans płci męskiej nie miał wyłącznie na celu osiągnięcie korzyści dla kobiet, ale w uzasadnionym stopniu im zaszkodził, dopóki jestem zmuszona skonkludować, że wszystkie takie właśnie jesteście.

Nie wszystkie feministki są takie

Feminizm to nic innego, jak egoizm. Chodzi o korzyści dla kobiet, a nie o równość [egalitaryzm]. Jeśli chodziłoby wam o równość – Równość. Kropka, to nazwałybyście się inaczej. Nazwałybyście się egalitariankami, wojowniczkami o równość, humanistkami. Szczerze – do tej pory nie spotkałam takiej feministki, udowodnijcie mi, że jestem w błędzie. Tyle mam do powiedzenia w tym temacie.

Zakończę na tym ten materiał, proszę bardzo, możecie apologetyzować feminizm w komentarzach. Jestem przekonana, że to będzie ta iskra, która zapoczątkuje ten proces. Nie hamujcie się. Wyzywam was. A dla reszty z Was: do usłyszenia. Bywajcie.

 

Zobacz na: Feministyczne taktyki wzbudzania wstydu – Karen Straughan
Feministyczna Apokalipsa – Karen Straughan
Zaskarżyć „Planowana Rozwiązłość”! – dr Judith Reisman
Historia i agenda kryjąca się za kompleksową edukacją seksualną
21 cytatów Margaret Sanger, które prawdopodobnie przyprawią Cię o mdłości
Faszystowska Ameryka, w 10 prostych krokach – Naomi Wolf
Dziesięć etapów ludobójstwa – dr Gregory Stanton

 

Nie wszystkie feministki są takie – Karen Straughan [napisy PL]

%d bloggers like this: