Feministyczna Apokalipsa – Karen Straughan

Witam wszystkich. Z tej strony Girl Writes What. Mam nadzieję, że tytuł was wszystkich nie odstraszy, lecz ktoś, kto skomentował mój ostatni filmik wyśmiewał moje twierdzenie, że jeśli nasze postawy nie zaczną się zmieniać, to społeczeństwo prędzej czy później dosięgnie, cóż, Feministyczna Apokalipsa, czyli, że feminizm, koniec końców, pomoże w doprowadzeniu do załamania gospodarczego i społecznego.

Feministyczna Apokalipsa - Karen Straughan

Feministyczna Apokalipsa

 

Wielu ludzi naprawdę nie jest w stanie dobrze zrozumieć tej koncepcji, ponieważ do znudzenia powtarzano nam wszystkim, że feminizm jest przyczyną dobrobytu, kiedy w rzeczywistości jest w dużej mierze, a może całkowicie, jego skutkiem. Pochylmy się nad patriarchatem, lub ujmując to w inny sposób, społeczną umową małżeństwa i ojcostwa. Ten system przyniósł korzyści wszystkim stronom, na świecie w dużej mierze opartym na pracy fizycznej, większości istniejącej od epoki rolnictwa, pracy wykraczającej poza fizyczne możliwości kobiet.

Pamiętajcie, że jesteśmy również gatunkiem, którego potomstwo ma jeden z najdłuższych okresów całkowitej bezradności i niemożności poruszania się ze wszystkich gatunków na Ziemi i u którego matka wytwarza mleko, by zapewnić pożywienie temu potomstwu aż do ukończenia przez nie 4 lat. Jako, że mężczyźni nie zostali obarczeni ciążą, laktacją i opieką nad dziećmi, mogą egzystować i przetrwać jako jednostka, zużywając jedynie bardzo mały procent swoich możliwości na wykonywanie pracy. Kiedy samce jakiegokolwiek gatunku zwierząt nie muszą robić nic więcej oprócz przetrwania, zazwyczaj mamy do czynienia z wieloma godzinami leżenia. I to niekoniecznie jest lenistwo. To jest efektywność. To jedynie bycie bystrym.

Zużywanie większej ilości energii na pracę niż potrzebujesz, szczególnie kiedy praca jest wymagająca pod względem fizycznym i wpływa negatywnie na twoje zdrowie lub jest wręcz niebezpieczna, jest po prostu głupie. Jako że kobiety zostały obarczone ciążą, laktacją i opieką nad dziećmi i dlatego, że te dzieci mają długotrwały okres bezradności i do niedawna kobiety nie miały żadnej kontroli nad swoją płodnością, to tak naprawdę kobiety, kiedy chciały mieć dzieci, nie były w ogóle w stanie pracować na pełnych obrotach przez większą część ich życia. A nawet sugeruję, że w czasie okresów skrajnej wrażliwości, na krótko przed i po porodzie, były prawdopodobnie przez większą część historii niezdolne rzetelnie i konsekwentnie wykonywać koniecznej pracy, by utrzymać przy życiu nawet siebie same, nie mówiąc już o swoim bezradnym potomstwie.

 

Obustronny dylemat pomiędzy mężczyznami i kobietami polegał na tym, że ci poszczególni mężczyźni, którzy musieli jedynie zużyć małą porcję swojej energii by egzystować, prawdopodobnie chcieli przekazać swoje geny, tak samo mocno jak inny facet. A te poszczególne kobiety, naprawdę potrzebowały trochę pomocy i wsparcia, by z powodzeniem wychować swoje dzieci w świecie pozbawionym opieki nad dzieckiem w czasie dnia, społecznej siatki bezpieczeństwa, urlopu macierzyńskiego, mleka w proszku, bezpiecznych, nieskomplikowanych stanowisk pracy, oferujących elastyczne godziny pracy i świadczenia zdrowotne.

Zatem mężczyzna nie mógłby mieć dzieci bez współpracy z kobietą, a kobieta nie mogłaby wychowywać swoich dzieci skutecznie i bezpiecznie nie współpracując z kimś. Zapożyczę trochę teorii od innego blogera, o imieniu Rob, z bloga o nazwie „No, ma’am”. Przeczytam część jego opisu patriarchatu i małżeństwa monogamicznego trwającego całe życie, ponieważ wyjaśnił to naprawdę rzeczowo.

Kiedy ktoś stoi z boku i obserwuje całą grupę ludzi, dostrzegamy to, że zarówno mężczyźni jak i kobiety mają nadwyżki i niedobór. Mężczyźni mają nadmiar z pracy, ale deficyt zdolności rozrodczych. Kobiety mają nadmiar zdolności rozrodczych, ale deficyt pracy. Teraz, być może potrafisz dostrzec dlaczego małżeństwo jest umową ekonomiczną.

Mężczyzna sprzedaje swoje nadwyżki z pracy za jej zdolność rozrodczą, a kobieta sprzedaje mężczyźnie swoją zdolność rozrodczą w zamian za jego nadwyżkę z pracy. By coś sprzedać, najpierw musisz to sam posiadać i przy sprzedaży tego „dobra” zgadzasz się na przekazanie własności kupującemu.

To jest podstawa ekonomii i jak widzicie jest to oparte na prawach własności. W ekonomicznej umowie małżeństwa kobieta zgadza się na przekazanie mężczyźnie własności nad jej seksualną zdolnością prokreacji i przejmuje własność nad jego nadwyżką z pracy jako zapłaty za nią. Zatem tak, jako że feministki ciągle ględzą o tym, że kobiety były kiedyś „własnością”, jest w tym trochę prawdy, ponieważ w bardzo prawdziwym sensie, seksualność kobiety stała się własnością męża. Był uważany za właściciela jej seksualności i produktów tej seksualności, czyli dzieci.

Dzieci pochodzące z małżeństwa stały się jego własnością, ponieważ za nie zapłacił. Zwróćcie uwagę na to, że podczas gdy dzieci z małżeństwa mają należeć do męża, to dzieci narodzone ze związku pozamałżeńskiego są własnością kobiety.

Kobieta, która nie jest mężatką, jest właścicielką swojej seksualnością, a jej produkty, dzieci pochodzące z tej seksualności, również są jej własnością. Jest też tak dlatego, że w przeszłości kobiety były o wiele bardziej surowo potępiane za cudzołóstwo niż mężczyźni. Seksualność żony nie była dłużej jej własnością by mogła ją rozdawać. To dlatego w przeszłości, kiedy kobieta została zgwałcona, było to postrzegane jako przestępstwo kradzieży popełnione przeciwko mężowi.

Ktoś „ukradł” seksualność, która była jego własnością. To dlatego w przeszłości uważano za niemożliwe uznanie męża winnym gwałtu małżeńskiego. W jaki sposób mógłbyś ukraść swoją własność? Zatem feministki do pewnego stopnia mówią prawdę, kiedy twierdzą, że kobiety były „posiadane jako majątek ruchomy”.

Seksualność żony, nie jej osoba, w dużej mierze należała do męża. W sumie używano jej jako środka do produkcji, produkcji własnych dzieci męża. Lecz jak zawsze, feministki są jedynie zdolne do mówienia półprawd. Część piosenki „Kobiety były majątkiem ruchomym,” opuszcza drugi wers, tj. „A mężczyźni byli siłą roboczą”.

A tak na marginesie, naprawdę ciekawą rzeczą jaką ostatnio przeczytałam, było to, że w eksperymencie z małpami kapucynkami odkryto, że jak tylko nauczyłeś je pojęcia pieniędzy, żetonów w maszynach do karmienia, które wydają jedzenie i smakołyki, nie minęło dużo czasu i samce handlowały swoimi chipsami w zamian za przysługi seksualne. A samice ochoczo wyświadczają im przysługę i wydają pieniądze na rzeczy takie jak winogrona i galaretka. A w najbardziej podstawowym i uproszczonym ujęciu pieniądze reprezentują pracę.

Zatem pogląd, że zdolność rozrodcza kobiety jest cennym towarem, za który mężczyźni są skłonni płacić, czy to za pośrednictwem małżeństwa czy prostytucji, nie jest czysto ludzką ideą społeczną wymyśloną przez mężczyzn do gnębienia i wykorzystywania kobiet. Jeśli jest to wyzysk, to obie strony są winne. Mam na myśli to jak szybko te małpy zaczęły parać się prostytucją. Czy to was dziwi? W końcu prostytucja uważana jest za najstarszy zawód świata.

Warto również wspomnieć o tym, że oczekiwanie niewinności u kobiet było egzekwowane społecznie w ramach patriarchatu, w dużej mierze przez to, że w służbie interesów kobiet w zakresie dobrego dobrostanu, kobieta, która nie miała męża, który miał jej asystować w wychowaniu dziecka, sprowadzenie tego dziecka na świat było skrajnie niekorzystne oraz było też postawieniem siebie samej w niekorzystnej sytuacji.

Warto też wspomnieć o tym, że względu na charakterystyczne dla danej płci role patriarchatu, mężczyźni byli karani ostracyzmem społecznym jeśli nie żyli zgodnie z ich częścią umowy małżeńskiej. Jedyną rzeczą, która mogła zarobić dla mężczyzny tyle samo szyderstwa co bycie puszczalską kobietą, było bycie spłukanym, niezaradnym i leniwym mężem i ojcem.

Warto również wspomnieć o tym, że element umowy małżeństwa dotyczący jego dożywotniego charakteru, prawdopodobnie chronił i przynosił korzyść kobietom żyjącym w trudnych warunkach społeczno-ekonomicznych o wiele większą niż w przypadku mężczyzn. Wartość mężczyzny w ekonomii małżeństwa mogła z czasem wzrosnąć, w miarę jak gromadził doświadczenie w pracy, oszczędności i własność. Podczas gdy wartość kobiecej zdolności rozrodczej osiąga szczyt w bardzo młodym wieku i znika na długo zanim kobieta umrze z powodu starości.

Małżeństwo trwające całe życie chroniło kobiety przed mężami, którzy mogliby je porzucić kiedy ich płodność i wszystkie ich alternatywy przepadły na korzyść kogoś młodszego, które poświęciła dla mężczyzny wykorzystującego w zasadzie najlepsze, najcenniejsze lata jej życia, który następnie wymienił ją na nowszy model. W pewnym sensie był jej winien wypłacania świadczenia emerytalnego aż do jej śmierci, na długo po tym jak jej główny wkład w umowę przepadł.

Kilka innych szczegółów.

Mężczyźni, którzy są żonaci i posiadają dzieci, szczególnie jeśli posiadają poczucie własności tych dzieci, w sensie filozoficznym, jeśli nie w sensie praw własności, są bardziej zmotywowani do pracy na pełnych obrotach i gromadzenia majątku. Z punktu widzenia historii, gdy w małżeństwie rodzi się dziecko, mężczyzna często zwiększa swój udział w płatnej pracy. Dowiedziono, ze rozwiedzeni mężczyźni, którzy nie mają dostępu do swoich dzieci, są najbardziej prawdopodobnymi kandydatami do nie wywiązywania się z płacenia alimentów na rzecz dzieci, kiedy natomiast dostęp i zaangażowanie wzrasta, rośnie też prawdopodobieństwo tego, że będzie płacił pełną kwotę alimentów.

Kobiety są również w większości przypadków świadomie lub nieświadomie wysoce wyrachowane. Nawet kobiety, które nigdy nie marzyłyby o wypowiadaniu słów: „Chcę wyjść za mąż dla pieniędzy,” zazwyczaj posiadają standardy sukcesu [małżeńskiego].

Nawet teraz, zanim wezmą pod uwagę mężczyznę jako długoterminową perspektywę, standard jest zazwyczaj tak skuteczny jak ja, lub bardziej skuteczny niż ja sama. I z artykułów, które przeczytałam, nawet od feministek, pozbawionych złudzeń i będących singielkami, zbliżając się do czterdziestki, pomysł ustatkowania się dla większości kobiet często ma więcej wspólnego z dochodami i potencjałem rozwoju kariery zawodowej niż z osobowością, poczuciem humoru lub tym jak często facet jest skłonny pozmywać naczynia.

Zatem przyjrzyjmy się temu dlaczego ta koncepcja społeczna trwającego całe życie, monogamicznego małżeństwa z towarzyszącym mu trzymaniem się z daleka od upadłych kobiet, egzekwujących role wynikające z płci i oddających władzę nad dziećmi w ręce mężów i ojców, zawsze była uważana za tak ważną dla społeczeństwa. Aby społeczeństwo mogło funkcjonować potrzebujesz dwóch rzeczy, potrzebujesz dosłownie silnych pleców lub w przenośni, potrzebujesz wykonać konieczną pracę, by wszystko było w porządku, by zbudować drogi, zaorać pole, ubić krowy, przenieść cegły i potrzebujesz ludzi, których praca polega na zastąpieniu tych silnych pleców kiedy stare są już wyczerpane.

Mężczyźni są naprawdę dobrzy w byciu silnymi plecami, które w przeszłości były bardziej konieczne, niż są obecnie. A kobiety, cóż, dobre lub kiepskie w noszeniu cegieł, są jedynymi zdolnymi do tworzenia większej ilości silnych pleców, które mają zastąpić stare. Tak naprawdę w interesie społeczeństwa było trzymanie kobiet przy tej pracy, ponieważ bez współczesnych leków i innych luksusów, wskaźnik śmiertelności wśród niemowląt i niższa średnia długość życia wymagały urodzenia większej liczby dzieci, aby wszystko jakoś się kręciło.

Ważne jest żebyście zauważyli, że ogromna większość zarówno mężczyzn jak i kobiet na przestrzeni historii nie miała dostępu do jakiejkolwiek edukacji, która mogłaby pomóc im by byli w stanie wykonywać pracę, która nie wymagała podnoszenia, taszczenia, a często umierania.

W rzeczywistości patriarchat działał bardzo dobrze na społeczeństwo, ponieważ zapewniał kobietom nadwyżki z pracy, której potrzebowały, by mogły wychowywać swoje dzieci w najlepszych możliwych okolicznościach, bez ponoszenia żadnych kosztów przez nikogo prócz mężów i ojców.

Własność mężczyzn nad ich dziećmi motywowała ogromną większość mężczyzn do robienia czegoś więcej niż utrzymywania się zasadniczo z pracy na poziomie przekraczającym ich minimalne możliwości, co oznaczało, że wykonano dużą ilość pracy, a wygenerowany tym sposobem nadmiar ekonomiczny został przekazany bezpośrednio kobietom, które go potrzebowały. Oczywiście niektóre kobiety skorzystałby z tego układu bardziej niż inne, zgaduję, że byłyby to kobiety, które wyszły bogato za mąż. Skorzystaliby na nim bardziej również niektórzy mężczyźni, których żony nie okazały się być bezpłodne. I mogłoby to z łatwością zadowolić bardziej jedną stronę w konkretnym małżeństwie niż tą drugą.

Lecz w przeważającej mierze, w swojej funkcji najmniejszego budulca społeczeństwa, działało to piekielnie dobrze. Właściwie to ostatnio antropologowie zasugerowali, że Neandertalczycy wyginęli, ponieważ stosowali egalitarny podział pracy w świecie, który nie nadawał się do utrzymania i zwiększania populacji za pośrednictwem równego podziału pracy i równego podziału zagrożeń dotyczących życia i kończyn. Gdy nieszczęśni egalitariańscy Neandertalczycy spotkali się ze współczesnymi ludźmi, którzy mieli większy podział pracy ze względu na płeć, oparty na traktowaniu priorytetowo bezpieczeństwa kobiet, to był to w zasadzie koniec dla nich wszystkich.

Ogólnie rzecz biorąc, spotkało to wszystkie społeczeństwa oparte na umowach innych niż jakaś forma patriarchatu. Kilka matriarchatów, które istniały na przestrzeni historii, miały tendencję do bycia małymi, biednymi, odizolowanymi społecznościami, które w zasadzie znikały, w chwili, w której nawiązały kontakt ze swoimi sąsiadami.

Słyszałam, że niektórzy ludzie sugerują, że nie ma żadnego powodu do tego, by wierzyć, że społeczeństwo matriarchalne nie mogłoby odnosić sukcesów podobnych do społeczeństwa patriarchalnego. Obecnie, kiedy świat jest zdominowany przez technologię i charakter pracy zmienił się tak drastycznie, wydaje mi się, że istnieje prawdopodobnie mnóstwo dowodów, które już przeczą temu twierdzeniu.

Na przykład, Zjednoczone Królestwo [GB] w zasadzie stało się częściowym matriarchatem w odniesieniu do podstawowej jednostki społeczeństwa. Ani dzieci, ani seksualność kobiet nie są posiadane w żaden sposób przez mężczyzn. Wprost przeciwnie. Nawet dzieci zrodzone w małżeństwach są przede wszystkim własnością matki, a nie ojca. Dodatkowo, samotne macierzyństwo jest tam rozwijającą się normą, około połowa wszystkich dzieci tam rodzi się niezamężnym kobietom i co najmniej 20% dzieci żyje obecnie w domach, w których głową rodziny jest samotna matka.

Jednakże nawet teraz, kiedy posiadamy bezpieczne, nieskomplikowane, wykonywane wewnątrz budynków prace, z których czerpiemy przyzwoity dochód, to wydaje się, że

kobiety nadal wymagają nadwyżek z pracy, który dawniej był im zapewniany przez mężów i ojców, w formie świadczeń macierzyńskich, jeżeli nie czegoś innego. Dostają teraz tę nadwyżkę z pracy od państwa. Mężczyźni przeznaczają nieproporcjonalnie duże wpływy z podatków na kasę rządową, a kobiety czerpią nieproporcjonalnie dużą część świadczeń. Kobiety również pozyskują te nadwyżki z pracy w formie przymusowych poborów, przez alimenty od rozwiedzionych ojców lub alimenty od samotnych mężczyzn, którzy często nawet nie zgodzili się na bycie ojcem.

Rząd Zjednoczonego Królestwa [GB] był też raczej niefrasobliwy jeśli chodzi o pomysł dotyczący ojców posiadających dostęp do dzieci. I tak jak wspomniałam wcześniej, kiedy ojcowie nie mają dostępu do swoich dzieci, są ogólnie mniej produktywni i płacą niższe alimenty.

Ojcowie, którzy nigdy nie chcieli posiadać dzieci jadą prawdopodobnie na tym samym wózku co ci, którzy zostali wyrzuceni z życia dzieci, których chcieli, szczególnie od czasu kiedy są karani za swoją produktywność. Im więcej zarobią, tym więcej jest im zabierane na alimenty. Nie tylko nie mają motywacji do bycia bardziej produktywnymi przez poczucie własności nad swoimi dziećmi, ale są zachęcani do bycia nawet mniej produktywnymi, niż mogliby być, ponieważ jakikolwiek nadwyżki jakie wygenerują i tak zostaną skonfiskowane. I dlatego, że te nadwyżki z pracy nie są dobrowolnie przekazywane bezpośrednio z rąk mężczyzn do rąk kobiet, ze względu na to, że musi być uzyskiwany w ten czy inny sposób od mężczyzn, oznacza to rosnącą biurokratyczną maszynę zabierającą go mężczyznom i przekazującą go kobietom, pochłaniając przy tym część z tej kasy, kiedy machina biurokratyczna wykona tę usługę.

Ciągle słyszę pojęcie „nanny state” (państwa opiekuńczego), które jest stosowane przez ekspertów politycznych, ale w rzeczywistości mamy do czynienia z „daddy state”. (tatusiowe państwo) Mężczyźni łożą na system, płacą podatki i bezpośrednie opłaty, a kobiety wyciągają środki w formie alimentów, ulg podatkowych, dotowanej opieki zdrowotnej, dziennej opieki nad dzieckiem i zapewnienia dachu nad głową, programów zajęć pozaszkolnych sponsorowanych przez rząd, dodatków do dochodu, opieki społecznej i talonów na jedzenie.

Nie każda kobieta z dziećmi drenuje system, ale kobiety jako grupa właśnie to robią. Nie każdy mężczyzna wpłaca więcej do systemu niż z niego bierze, ale mężczyźni jako grupa tak właśnie robią i dlatego system póki co działa.

Koszty braku ojca w rodzinie

 

Przyjrzyjmy się innym kosztom samotnego macierzyństwa, szczególnie w przypadku kiedy ojcowie w ogóle nie są obecni w życiu dziecka. Ze względu na statystycznie niekorzystną sytuację ich dzieci, dzieci te stoją w obliczu dwóch do dziesięciu razy większego ryzyka nadużywania środków odurzających, wagarowania, problemów zdrowotnych, bycia obiektem przemocy, problemów z dyscypliną i zaburzeń osobowości, zachowań przestępczych, aktywności w gangach, samobójstwa i ucieczki z domu, porzucenia nauki na wszystkich poziomach edukacji, wtrącenia do więzienia jako osoba małoletnia i dorosła, chorób przenoszonych drogą płciową, posiadania dzieci poza związkami i zostania nastoletnimi rodzicami.

W zasadzie mamy dużo bezpośrednich i pośrednich kosztów związanych z rozpadem małżeństwa jako podstawowej jednostki społecznej, z których wszystkie będą jedynie wzrastać jak te dwie ostatnie, dokuczliwe rzeczy na liście, samotne i nastoletnie rodzicielstwo, „płodzące” coraz więcej samotnych matek w kolejnych pokoleniach.

Nie tylko nasze rodziny, w których głową rodziny jest samotna matka najprawdopodobniej będą wydawały na świat córki, które staną się bardziej zależne od rządu, ale wydadzą na świat również synów, którzy najprawdopodobniej będą nieproduktywnymi członkami społeczeństwa.

Chwileczkę, jest tego więcej.

Kiedy mężczyzna nie wywiązuje się z płacenia alimentów umieszczamy go w więzieniu, co kosztuje nas około 60.000 dolarów rocznie. Nie tylko ponosimy bezpośrednie koszty jego utrzymania, ale również pozbywamy się jego zarobków i zdolności do płacenia podatków kiedy znajduje się w więzieniu. Upośledziliśmy też jego zdolność powrotu do spełniania produktywnej roli w społeczeństwie po tym jak zostanie wypuszczony na wolność z informacją, że był wcześniej karany. W gruncie rzeczy płacimy 60.000 dolarów rocznie po to, by stał się mniej produktywny i stał się dla nas ciężarem.

To przegrana dla wszystkich.

Pomyślcie również nad tym, że kiedy rozpada się rodzina, nagle potrzebujesz domów i prawie dwukrotnie więcej pieniędzy, by wspierać finansowo tę samą liczbę osób. Wszystkie te pieniądze płyną w górę, w kierunku korporacyjnej kiesy, co mogłoby zostać zastąpione pozostawieniem ludziom kont oszczędnościowych i udzieleniem im pomocy w budowaniu przyszłości. I jako, że kobiety kontrolują 80% wydatków konsumpcyjnych na Zachodzie, to im więcej pieniędzy oddajesz do wyłącznej kontroli kobiety, tym więcej z nich zostaje wydanych na dobra konsumpcyjne i premie dla kadry zarządzającej firmami.

Rozwód zwiększa Produkt Krajowy Brutto.

 

Naprawdę fantastyczne jest to, że to wszystko wygląda świetnie na papierze, ponieważ w rzeczywistości rozwód zwiększa Produkt Krajowy Brutto. Wszystko co sprawia, że pieniądze trafiają w inne ręce zwiększa PKB.

Dla przyszłych przedsiębiorców, szkodliwa, zgniła fasola jest tak samo dobra jak ta odżywcza i świeża. Kraksa, w której brało udział wiele pojazdów, w której zginęło kilka osób, może właściwie o wiele bardziej podnieść wartość PKB przez przesuwanie środków finansowych do i z firm ubezpieczeniowych, do lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników służby zdrowia, domów pogrzebowych, kierowców ciężarówek holowniczych, rzeczoznawców, oskarżycieli w postępowaniach sądowych, do wszystkich tych ludzi.

Gdyby się to nie wydarzyło, to ci wszyscy ludzie żyliby do osiągnięcia dojrzałego lub sędziwego wieku. Zatem rozwód może podnieść Produkt Krajowy Brutto, mimo tego, że nie ma w nim nic produktywnego, mimo tego, że właściwie zwiększa wskaźnik ubóstwa.

Tym sposobem bogacą się prawnicy i ich sprzedawcy jachtów, podobnie jak korporacje, pośrednicy organizujący pożyczki hipoteczne, urzędy, firmy obsługujące karty kredytowe i banki, a nie rodziny. Kiedy małżeństwo zostaje całkowicie rozwiązane, zazwyczaj oboje rodziców musi pracować na pełnych obrotach by zapewnić odpowiednią jakość życia każdemu, co nadal będzie mniej komfortowe niż byłoby gdyby nadal byli razem. I naprawdę fantastyczne jest to, że im więcej ludzi posiadasz, którzy muszą pracować na płatnych stanowiskach przy pełnej wydajności, tym większa jest konkurencja dla istniejących stanowisk pracy i tym więcej władzy posiadają korporacje do tego, by negocjować wartość wynagrodzenia, ale w dół stawki.

Nie wydaje mi się zaskakujące, że pomiędzy bardzo dużą ilością znudzonych gospodyń domowych stających się siłą roboczą po pojawieniu się pigułki antykoncepcyjnej, a wzrostem liczby rozwodów i samotnego rodzicielstwa, płace naprawdę nie nadążały za inflacją.

W tym samym czasie nasze zapotrzebowanie na rzeczy, które wytwarzają korporacje, miejsca pracy i towary, tylko gwałtownie wzrosło, kiedy podstawowa komórka rodzinna rozpadła się i wszystkie te mieszkające pojedynczo rodziny zamieniły się w wiele pojedynczo mieszkających rodzin z dwukrotnie wyższym wskaźnikiem konsumpcji.

Im bardziej rodzina ulega rozpadowi, tym bardziej my, plebs, potrzebujemy miejsc pracy i trwałych dóbr konsumpcyjnych oraz więcej władzy, którą te korporacje posiadają do tego, by podnieść koszty utrzymania poprzez zawyżanie cen i pensji kadry kierowniczej, przy jednoczesnym obniżaniu płac.

Ponownie, przegrana dla społeczeństwa.

A ponieważ wszystko to dzieje się w gospodarce wolnorynkowej, maszyna, od której wymaga się wyciągania od mężczyzn zobowiązań do zapewnienia kobietom i ich dzieciom nadwyżki z ich pracy, staje się coraz większa i tłustsza, coraz mniej wydajna i coraz bardziej głodna, a przepaść między najbogatszymi a resztą z nas staje się coraz większa, bo musimy pracować jeszcze ciężej, aby zapewnić naszym dzieciom przyzwoitą jakość życia.

Ale czekajcie, to jeszcze nie wszystko.

Pamiętacie te wszystkie dzieci z tych wszystkich domów samotnych matek, wiecie, te, które stoją w obliczu tego całego ogromnego ryzyka wielu chorób społecznych, które doprowadzą do tego, że staną się one raczej obciążeniem dla społeczeństwa niż produktywnymi jego członkami? Cóż, oto jak to się dzieje, że 20% mężczyzn poniżej 25 roku życia w Wielkiej Brytanii jest obecnie uważanych za zasadniczo bez szans na zatrudnienie.

Wina za zamieszki w Londynie była zrzucana na brak ojca i to się zgadza. Fałszywą częścią jest obwinianie ojców o brak ojca w życiu dziecka, a nie systemu, w którym ojcowie są uważani za zbędnych w życiu swoich dzieci w inny sposób niż jako bankomaty oraz również za zachęcanie kobiet do wymuszania ojcostwa na niechętnych temu mężczyznach przez nie obarczanie tych kobiet pełną odpowiedzialnością za ich jednostronne decyzje dotyczące prokreacji.

System ten przyczynił się do zwiększenia liczby samotnych matek i zniechęcił do tworzenia długotrwałych związków partnerskich poprzez przekrzywienie dysproporcji całkowicie na korzyść kobiet. Sprawy stają się wyboiste w momencie kiedy bilans odpowiedzialności jest jeszcze bardziej skierowany w stronę mężczyzn niż w czasie patriarchatu.

Różne organizacje feministyczne zawzięcie walczą przeciwko możliwości wspólnej opieki lub równego dostępu do dzieci po rozwodzie odkąd zostało ono po raz pierwszy zaproponowane i rozrzucają dookoła bardzo straszne, bardzo błędne i bardzo jednostronne statystyki przemocy domowej, by osiągnąć swój cel .

W momencie, gdy wspomnisz o takiej idei jak prawna ojcowska kapitulacja, która zasadniczo przerzuciłaby na te kobiety pełną własność i pełną odpowiedzialność za seksualność samotnej kobiety, feministki niemalże powszechnie podnoszą lament, zadając pytanie: „Co z dziećmi!?”.

Feminizm zawzięcie walczył o to, by rozwód bez orzekania o winie stał się rzeczywistością, by rozwód był tak samo dostępny dla kobiet jak dla mężczyzn, a rozwód jednostronny, bez orzekania winy względem jednej ze stron, stał się normą prawną i tak też się stało. Obecnie 70% wszystkich rozwodów jest inicjowanych przez kobiety, a główną ich przyczyną jest niezadowolenie, a nie znęcanie się, nie cudzołóstwo, nawet nie różnice nie do pogodzenia, po prostu zdanie: „Nie jestem w stu procentach zadowolona”.

Następnie twierdzą, że sytuacja, w której mężczyźni odmawiają opieki i dostępu do swoich dzieci, jest seksizmem wobec kobiet a alimenty są formą „dobroczynnego seksizmu,” choć czasami jest on konieczny i dlatego jest „zbyt wcześnie” by się go pozbyć.

Feministki walczyły i nadal walczą o wolność reprodukcyjną kobiet, ale nie wydają się zbytnio przejmować brakiem odpowiedzialności, który przejawia się w rosnącym zamiłowaniu kobiet do zajścia w ciążę i posiadania dzieci ze związku pozamałżeńskiego, którego wskaźnik sięga do 60% w czasie, gdy mają prawie całkowitą kontrolę nad swoją płodnością. I mimo, że kobiety mają 100% władzy decyzyjnej w zakresie prokreacji, bez względu na to, co mężczyzna robi, czego nie robi lub czego chce, bardzo niewiele feministek uważa, że kobiety te powinny być w 100% odpowiedzialne finansowo za te decyzje. Nie tylko aborcje powinny być darmowe, ale alimenty powinny być zasądzone automatycznie. Mimo tego, że mężczyźni nie mają wpływu na żadną z tych decyzji, są nadal częściowo odpowiedzialni.

My wszyscy ponosimy tego konsekwencje dzięki zwiększonym wydatkom na cele socjalne, które są niezbędne do tego, by kobiety mogły dokonywać wszystkich wyborów reprodukcyjnych w sposób jak najbardziejwolny od obciążeń dla nich.

Rozmnażanie się może być ciężarem dla kobiet, ale to także ich władza, a feminizm wydaje się szczęśliwy, że nie tylko pozwala na nieodpowiedzialne korzystanie z tej władzy, ale także zasugerował i wdrożył środki mające na celu zapewnienie, że każda decyzja, którą kobieta może podjąć w odniesieniu do jej zdolności prokreacyjnych, czy rozsądna czy głupia, wiąże się dla kobiety z najmniejszymi kosztami jej podjęcia jak to tylko możliwe.

Przyjrzyjmy się innym inicjatywom feministek.

Parytety płci oraz dofinansowanie edukacji

 

Już w latach 80. wahadło w szkolnictwie podstawowym i ponadgimnazjalnym kołysało się jak szalone na korzyść kobiet, jednak w latach 80. i 90. feministki nalegały na takie działania jak wprowadzenie parytetów płci oraz finansowanie wyłącznie dla kobiet, a także zmiany w nauczaniu w szkołach podstawowych, takie jak zmiana całej metody językowej nauczania i czytania, która podnosiła względne wyniki dziewcząt w stosunku do wyników chłopców. Co nie mieści się w głowie, wykazano, że cała metoda językowa jest przeszkodą zarówno dla chłopców jak i dziewcząt w porównaniu z wymową starej szkoły. Po prostu stawia chłopców w bardziej niekorzystnych warunkach.

Wahadło otrzymało w ten sposób silne i kosztowne pchnięcie w kierunku, w którym już zmierzało i teraz widzimy tego skutki. Mężczyźni stanowią obecnie mniejszość wśród absolwentów szkół średnich i większość osób porzucających naukę na wszystkich poziomach edukacji. Są mniejszością wśród studentów uczelni wyższych. W dzisiejszych czasach żyje więcej kobiet niż mężczyzn, zarówno z dyplomami ukończenia szkoły średniej, jak i z dyplomami uniwersyteckimi. Kobiety poniżej 30-tego roku życia w amerykańskich miastach zarabiają obecnie średnio o 8% więcej niż ich męscy rówieśnicy.

I chociaż nie powinny być już potrzebne dofinansowania i przyznawanie stypendiów uzależnionych od płci oraz inne podobne rozwiązania, nie powinny być już potrzebne do tego, by pomóc demografii, która już teraz dominuje na wszystkich poziomach edukacji, poza dziedzinami S.T.E.M. [nauka, technologia, inżynieria i matematyka] i chociaż kobiety już zarabiają więcej niż ich męscy rówieśnicy, to żadna organizacja feministyczna nie wydaje się uważać, że nadszedł czas, aby je zlikwidować lub wprowadzić specyficzne dla płci środki pomocy dla mężczyzn.

Priorytetowo traktujemy szanse kobiet na karierę, sukces kosztem sukcesu mężczyzn i wielkim kosztem dla nas wszystkich, który odzwierciedlany jest w kosztach, których takie zachowanie wymaga. Spójrzmy, jak to się rozgrywa w prawdziwym świecie, przyglądając się bardzo stereotypowemu zajęciu – medycynie.

Miejsca są ograniczone, ponieważ koszt szkolenia lekarzy jest tak uciążliwy, że czesne przestaje go pokrywać. Pieniądze są przekazywane bezpośrednio przez rząd i prywatnych darczyńców szkołom medycznym na pokrycie tych „niewidocznych” kosztów.

Przypiszmy zatem wartość dolarową kosztom ponoszonym przez nas wszystkich, by wyszkolić lekarza. Powiedzmy, że jest to kwota pół miliona dolarów. Spójrzmy teraz na zwrot z naszej inwestycji porównując grupę lekarzy płci męskiej z grupą lekarzy płci żeńskiej. Mężczyzna-lekarz prawie zawsze będzie pracował 44 godziny na tydzień, minimum przez około 35 lat. W tym czasie będzie on płacił piekielnie wysokie kwoty podatku dochodowego i będzie zapewniał społeczności 44 godziny lub więcej tygodniowo niezbędnych usług. Jest również bardziej prawdopodobne, niż w przypadku kobiety lekarza, że będzie pracował na nieprzyjemnych, ale niezbędnych zmianach, takich jak całonocne dyżury na ostrym dyżurze.

Jeśli ma dzieci, to najprawdopodobniej będzie pracował więcej, a nie mniej, i przy swoich ogromnych dochodach generuje siłę nabywczą, która spłaca się w podatkach obrotowych, podatku paliwowym, podatku od nieruchomości, podatku od wartości dodanej, wszystkich tego rodzaju podatkach.

Jeśli kobieta-lekarz ma dzieci, to zazwyczaj będzie je miała w ciągu pierwszych dziesięciu lat od uzyskania tytułu lekarza. W tym momencie weźmie nawet rok wolnego i odbierze zasiłek macierzyński. Kiedy wróci do pracy, będzie prawdopodobnie pracować 35 godzin tygodniowo lub mniej. Jeśli będzie miała kolejne dziecko, weźmie kolejny rok wolnego, może więcej i będzie pracować jeszcze mniej godzin, jeśli i kiedy wróci. Zazwyczaj tylko w godzinach przyjmowania w gabinecie może w pewnym momencie całkowicie zrezygnować z pracy przed osiągnięciem oficjalnego wieku emerytalnego.

Znaczna mniejszość kobiet pracujących zmniejszyła swoją aktywność w niepełnym wymiarze czasu pracy lub całkowicie zawładnęły swoim udziałem w karierze zawodowej w ciągu dziesięciu lat od uzyskania kwalifikacji. Przeciętnie lekarze płci męskiej pracują więcej godzin w ciągu roku i w ciągu całego życia niż kobiety. A kiedy ogromny odsetek twoich lekarzy to kobiety, to czy dziwi cię fakt, że czekasz trzy tygodnie tylko na wizytę u lekarza ogólnego?

Przeciętnie otrzymujemy o wiele więcej od lekarza płci męskiej niż od kobiety w prawdziwym leczeniu za zainwestowanie w nich naszych 500.000 dolarów. A ponieważ ta lekarka zajęła jedno z wielu miejsc, naprawdę mówimy tu o grze o sumie zerowej, w której inny zakwalifikowany kandydat został potrącony, po to by mogła być szkolona. I nie oznacza to, że macierzyństwo nie jest ważne, ani że nie jest produktywna, tylko że nie wykorzystała w pełni swojego drogiego szkolenia, aż do granic swojego ekonomicznego potencjału i dała nam mniejszy zwrot z naszych inwestycji.

Podczas gdy gdzieś tam jest wielu mężczyzn, którzy dostają dyplomy uniwersyteckie, za które wszyscy pomagamy płacić, a potem nic z nimi nie robią, to mężczyźni przez całe życie są bardziej skłonni zwrócić nam te pieniądze, po prostu dlatego, że przez całe życie mężczyźni nadal zarabiają więcej niż kobiety, płacą więcej podatków i zabierają mniej z systemu, nadając priorytet, nie pozwalając, ale dając pierwszeństwo kobietom w edukacji na wszystkich poziomach.

Upośledziliśmy zdolność mężczyzn do bycia tak produktywnymi, jak potrzebuje tego od nich system, do tego by utrzymali się przy życiu, zachęcając do samotnego macierzyństwa i pozwalając kobietom na wygnanie ojca z życia ich dzieci.

Tworzymy pół pokolenia chłopców, którzy ryzykują, że staną się osobami bez szans na zatrudnienie i kosztownym obciążeniem dla systemu kiedy będą dorosłymi ludźmi i pół pokolenia dziewcząt, które najprawdopodobniej utrwalą i zaostrzą problem, stając się samotnymi matkami zależnymi od państwa, przekształcając małżeństwo w ryzyko dla mężczyzn, którego nałogowy hazardzista nie dotknie trzymetrowym kijem, jeśli miałby dwie komórki mózgowe, które ocierałyby się o siebie.

Zmotywowaliśmy mężczyzn do tego, by byli mniej produktywni, aniżeli byliby lub mogliby być w innym wypadku. A wprowadzając żarłocznego pośrednika do umowy między mężczyznami i kobietami zajmującego się nadwyżką z siły roboczej, udało nam się tylko zwiększyć rozmiar rządu, jego góry kosztownej biurokracji i deficytów, na których rutynowo działa.

Im ojcostwo staje się słabsze jako koncepcja, tym słabsze staje się społeczeństwo.

Upokorzeni mężczyźni w Japonii rozpoczęli trend zwany „jedzeniem trawy,” w którym 60% mężczyzn poniżej 30-tego roku życia nie jest zainteresowanych małżeństwem, dziećmi, a nawet zdobyciem pracy, za którą wynagrodzenie pokryje jedynie opłaty za rachunki. Japońscy ekonomiści szaleją, bo kobiety i dzieci wciąż potrzebują męskiej siły roboczej, niezależnie od tego, jak zmienia właściciela. A dominacja ekonomiczna Japonii została zbudowana na produktywności, którą generowała praca.

Podsumowując, teraz, gdy przeniesienie nadwyżki z siły roboczej z mężczyzn na kobiety musi przejść przez pośrednika, który bierze kawałek tego ciasta tylko po to, aby stać się grubszym i bardziej głodnym, w rzeczywistości potrzeba coraz większej produktywności, nadwyżki z produktywności w społeczeństwie, by zapewnić byt zarówno kobietom, jak i dzieciom oraz nakarmić bestię jaką jest rząd.

W krajach zachodnich ta bestia zwiększyła stukrotnie swój rozmiar od czasu uzyskania przez kobiety prawa do głosowania i zaczęła zaciągać kredyt, chcąc nie chcąc obiecując tym pracę naszych dzieci obcym rządom w celu sfinansowania szczodrości dnia dzisiejszego. Lecz w tym samym czasie wyeliminowaliśmy motywację mężczyzn do stania się ekonomicznymi generatorami, pozbywając się wszelkich korzyści płynących dla nich z małżeństwa i dzieci, co doprowadziło do tego, że coraz więcej z nich odmawia pracy po 50 godzin w tygodniu i decyduje się zamiast tego na pracę w niepełnym wymiarze godzin, piwo i Xboxa.

Inni są po prostu tak zniszczeni i upośledzeni przez stworzony przez nas system, że nie są w ogóle zdolni do bycia produktywnymi, więc w rzeczywistości mamy mniejszą nadwyżkę z produktywności w społeczeństwie A te dzieci na których polegamy, że wyciągną nas z kłopotów kiedy obce rządy zaczną wzywać nas do spłaty długów, z każdym pokoleniem wychowanym przez samotne matki będą tylko mniej zdolne do uratowania naszych tyłków.

Mężczyźni płacący większą część podatków finansują to wszystko, ale ze względu na naszą decyzję o nadaniu priorytetu edukacji kobiet, uznaniu jej za ważniejszą od edukacji mężczyzn, to pokolenie mężczyzn jest obecnie bardziej narażone na przerwanie nauki na wszystkich poziomach kształcenia, mniejsze prawdopodobieństwo ukończenia szkoły średniej i zarabia już o 8% mniej niż kobiety poniżej 30-tego roku życia.

W rzeczywistości ograniczamy możliwości zarobkowe ludzi, którzy finansują system, którego potrzebują kobiety, i nadajemy priorytet szkoleniom i kształceniu osób, które mają najmniejsze szanse na pełne wykorzystanie swojego potencjału gospodarczego. Pozwalamy kobietom na wygnanie ojców z życia ich dzieci, bez ponoszenia żadnych kosztów przez nie same. W rzeczywistości nagrody dla kobiet za to są niezliczone i namacalne, mimo, że wiemy, że jest to niekorzystne dla dzieci i generuje obecne i przyszłe koszty dla społeczeństwa, a także zniechęca mężczyzn do pracy, nie oferując im żadnych realistycznych możliwości dla dzieci, które w rzeczywistości są ich dziećmi lub małżeństw, które będą trwać dłużej niż kilka lat, po których wszystkie korzyści dla nich przepadną, a wszystkie koszty i obowiązki pozostaną.

Feministyczna Apokalipsa

 

Podczas gdy ekonomiści w Japonii szaleją z powodu japońskich mężczyzn, którzy idą swoją własną ścieżką. To właściwie nie muszą oni świadomie iść swoją własną ścieżką by sprowadzić Feministyczną Apokalipsę. Nie muszą zaczynać jeździć po całym mieście, jak w Londynie lub zaczynać budzić się na imprezie masowej, by dostrzec to, że „uprzywilejowanie płci męskiej”, którym podobno się cieszą, sprowadza się do tego, że mają się zamknąć i wrócić na koniec kolejki, tak jak stało się to na protestach „ruchu Occupy”.

Jedyne, co trzeba zrobić to dać kobietom wszystko, czego chcą i bagatelizować mężczyzn, a w końcu braknie wystarczającej nadwyżki z produktywności w społeczeństwie, by utrzymać coraz bardziej rozdęty system, którego potrzebują kobiety, który koniec końców upadnie.

I nie, nie wszystko to jest winą feminizmu. Istnieje wiele innych czynników wpływających na obecną sytuację, ale feminizm wydaje się być jednym z najgłośniejszych lobby, domagającym się praw i swobód, które kosztują nas wszystkich tonę gówna będą nas tylko kosztować coraz więcej, zamiast spłacać się w zamian za to co robimy.

Tak czy inaczej, oto moja przepowiednia o Feministycznej Apokalipsie, kto wie za ile do niej dojdzie. 10 lat? 20lat? 50 lat? Ale to, co teraz robimy, nie będzie trwało długo, naprawdę nie. Myślę, że po prostu musimy zmienić sposób działania, musimy wymusić na kobietach pewien rodzaj odpowiedzialności i rozliczalności, albo będziemy musieli wrócić do starego systemu, ponieważ wielkie marzenia o egalitarianiźmie nie jest warte upadku społeczeństwa. To wszystko co mam do powiedzenia na ten temat. Mam nadzieję, że odpowiedziałam na pytanie drwiących feministek dotyczące Feministycznej Apokalipsy. Miejmy nadzieję, że zobaczę się z wami wszystkimi ponownie.

 

Zobacz na: 10 pytań do Instytutu Kinsey’a
Zachowania seksualne i charakterystyka orgazmu – Alfred Kinsey

 

Feministyczna Apokalipsa – Karen Straughan

%d bloggers like this: