SARS-CoV-2 w kontekście patentów sprzed 20 lat – dr David Martin

9 lipiec 2021

SARS-CoV-2 w kontekście patentów sprzed 20 lat - dr David Martin

 

Dossier na temat Anthony Fauciego/COVID-19 – dr David Martin

Dr Reiner Fuellmich: David, przepraszam, że musiałeś czekać, to z mojej winy. Jesteś jeszcze z nami?

Dr David Martin: Owszem.

Dr Reiner Fuellmich: Świetnie. Miło Cię znowu widzieć.

Dr David Martin: I wzajemnie.

Dr Reiner Fuellmich: Tak więc… Myślę, że byłoby dobrze, gdybyś przedstawił swoją osobę. Wiemy, że jesteś prezesem M-CAM International, organizacji zajmującej się zarządzaniem ryzykiem w obszarze innowacji, ale to niewiele mówi nam o charakterze Twojej pracy.

Dr David Martin: Tak, jeśli chodzi o naszą działalności jako organizacji, od roku 1998, jesteśmy największym na świecie ubezpieczycielem aktywów niematerialnych i prawnych na rynkach finansowych działamy w 160 krajach, tak więc jesteśmy obecni w większości krajów świata Oferujemy rozwiązania ubezpieczeniowe, w tym w zakresie patentów i zgłoszeń patentowych, grantów federalnych, analizy rejestrów przetargów, rejestrów elektronicznego (online) obiegu dokumentów rządowych, itd. Mamy nie tylko możliwość monitorowania procesów oraz podmiotów w te procesy zaangażowanych, ale także śledzimy wybrane kategorie tematyczne zasobów na rzecz organizacji oraz osób prywatnych, a także dla naszych celów komercyjnych, gdyż jak zapewne Państwo wiecie, nadzorujemy 3 globalne indeksy kapitałowe, które śledzą topowe światowe indeksy kapitałowe spółek o średniej i dużej kapitalizacji. Nasz model biznesowy opiera się na monitorowaniu działań w obszarze innowacyjności na całym świecie, a szczególnie efektów ekonomicznych tych innowacji, stopnia, w jakim pomagają one realizować zobowiązania wobec interesariuszy, relokować zasoby spółek, itd.

Nasz biznes dotyczy innowacji oraz finansowanie tychże. Oczywiście w kontekście tej prezentacji, jak zapewne Państwo wiecie, przeanalizowaliśmy ponad 4000 patentów związanych z wirusem SARS-CoV-2 i dokonaliśmy kompleksowej analizy źródeł finansowania tych wszystkich działań związanych z koronawirusem, które poskutkowały zakwalifikowaniem SARS-CoV-2 jako [subklad] haplogrupy rodziny betakoronawirusów.

Moim celem jest krótkie przedstawienie ogólnej chronologii, gdyż prezentacja każdej analizy dokumentacji ponad 4000 patentów w ramach tej rozmowy byłaby trudna, ale przesłałem Państwa grupie kopię niezwykle ważnego dokumentu, który został opublikowany wiosną 2020 r.

Dokument ten możecie Państwo zamieścić w domenie publicznej. Jest on o tyle ważny, że dokonaliśmy w nim analizy opublikowanej sekwencji genomu, który pochodził z izolatu „nowego” koronawirusa i jako takiego właśnie sklasyfikowanego przez ICTV, czyli Międzynarodowy Komitet Taksonomii Wirusów przy WHO.

Przyjrzeliśmy się tym sekwencjom, które sklasyfikowano jako „nowe” i wyszukaliśmy je w bazie danych patentów obecnych w rejestrach w tamtym czasie, wiosną 2020 r. W raporcie tym opisaliśmy wyniki naszych badań wskazujące, że ponad 120 patentów zawierających dowody sugerujące, że sklasyfikowanie tego koronawirusa jako „nowego” było całkowicie niewłaściwe.

Nie ma mowy o żadnym „nowym” koronawirusie. Istnieje mnóstwo bardzo subtelnych modyfikacji genomów koronawirusów dostępnych w bazach danych, ale nie znaleźliśmy ani jednego koronawirusa sklasyfikowanego jako całkowicie nowy i co więcej, w bazach danych patentów znaleźliśmy wnioski patentowe odnośnie nowych koronawirusów sięgające nawet do roku 1999.

Nie tylko nie jest to twór całkowicie nowy, ale przez ponad 2 dekady nie jest już niczym unikalnym.

Dokonajmy zwięzłego… Przedstawię pokrótce chronologiczny ciąg zdarzeń w kontekście aspektów patentowych tak, byśmy mieli klarowny obraz sytuacji. Ale jak zapewne Państwo wiecie, aż do roku 1999 zainteresowanie i zgłaszanie patentów związanych z koronawirusem było ściśle ograniczone do weterynarii.

Pierwsza szczepionka przeciwko koronawirusowi została zgłoszona do urzędu patentowego przez nie kogo innego, jak koncern Pfizer. Aplikacja patentowa na pierwszą na świecie szczepionkę przeciwko koronawirusowi dotyczyła białka kolcowego (spike, S), czyli tego elementu, który rzekomo był przedmiotem intensywnych poszukiwań przyszłych twórców obecnej szczepionki. Pierwsze zgłoszenie zostało złożone 28 stycznia 2000 roku, czyli 21 lat temu.

Tak więc przeświadczenie, że w magiczny sposób odkryliśmy sposób na stworzenie szczepionki jest nie tylko niedorzeczne w świetle faktów, lecz także fałszywe, ponieważ Timothy Miller, Sharon Klepfer Albert Paul Reed oraz Elaine Jones złożyli w dniu 28 stycznia 2000 r. wniosek patentowy, który poskutkował udzieleniem patentu o sygnaturze US Patent 6372224, a dotyczył on szczepionki opartej na białku kolca przeciwko koronawirusowi występującemu u psów, jednemu zresztą z wielu gatunków koronawirusów.

Jak już wspomniałem, wczesne prace sięgają roku 1999 i skupiały się głównie na obszarze szczepionek dla zwierząt, a dwa gatunki, którym poświęcano najwięcej uwagi, to bez wątpienia króliki, nad którymi badania prowadził Ralph Baric, zwłaszcza pod kątem kardiomiopatii wśród królików, która stanowiła problem dla hodowców tych zwierząt oraz psom, nad szczepionkami dla których to modeli zwierzęcych pracował Pfizer w celu identyfikacji potencjalnych metod produkcji szczepionki na bazie białka kolca (S) co prowadzi do konkluzji, na bazie oczywistych dowodów, że ani nowatorska koncepcja szczepionki przeciwko koronawirusowi, ani jego domniemania nowość jako patogenu stanowiącego przedmiot badań w kontekście funkcjonowania białka kolcowego, nie ma nic z nowością wspólnego i w zasadzie sprawa ta sięga 22 lata wstecz, co widać jasno na podstawie dokumentacji patentowej.

Jednak najbardziej problematyczne i oburzające jest fakt, że Anthony Fauci oraz NIAID dostrzegli w wysokiej podatności koronawirusa na modyfikacje potencjał do wytworzenia na jego bazie szczepionki przeciwko HIV. Zatem wirus SARS to nie jest w rzeczywistości produkt naturalnych procesów ewolucji i transmisji zoonotycznej [odzwierzęcej] koronawirusa.

Anthony Fauci kłamał, a ludzie umierali – dr Chris Martenson
Anthony Fauci: „Korzyści ze zgromadzonych danych przeważają nad ryzykiem związanym z pandemią” – dr Chris Martenson

 

W rzeczy samej, w roku 1999 decyzją Anthony’ego Fauci finansowano badania w Uniwersytecie Karoliny Północnej w Chapel Hill mające na celu stworzenie – ciężko nie lamentować nad tym, co zaraz przytoczę, gdyż pochodzi to bezpośrednio z publikacji patentowej z 19 kwietnia 2002 r. – zgadza się, to nie jest pomyłka, z roku 2002, gdzie czytamy, że NIAID stworzyło zakaźnego koronawirsua z defektem replikacji, a który atakował ludzkie komórki nabłonkowe płuc.

Innymi słowy – człowiek stworzył wirusa SARS.

Opatentowano go 19 kwietnia 2002 r., a więc jeszcze przed rzekomą epidemią w Azji, która jak wiemy wybucha kilka miesięcy później. Patent ten uzyskał sygnaturę US Patent 7279327.

Patent ten jasno pokazuje, w postaci specyficznej sekwencji genomu, że posiadaliśmy wiedzę odnośnie receptora ACE2, domeny go wiążącej, białka kolcowego S1 oraz innych elementów tego zjadliwego patogenu, że jest on nie tylko produktem inżynierii, ale może być sztucznie modyfikowany w warunkach laboratoryjnych przy użyciu zaledwie technik sekwencjonowania genomów na zasadzie zamiany kodu wygenerowanego przez komputer w patogen docelowy lub pośredni patogen.

Technologia ta była u jej początków finansowana wyłącznie jako środek ujarzmienia koronawirusa jako wektora dla szczepionki przeciwko wirusowi HIV.

Broń biologiczna i prawo międzynarodowe – Thomas Graham Jr.

Ale to dopiero początek. My, czy moja organizacja, zostaliśmy poproszeni o monitorowanie przypadków łamania traktatów odnośnie broni biologicznej i chemicznej we wczesnych dniach roku 2000. Pamiętacie Państwo pewnie sytuację z wąglikiem we wrześniu 2001 r. Mieliśmy wkład w proces, który zaowocował śledztwem z ramienia Kongresu nie tylko odnośnie pochodzenia wąglika, ale także odnośnie nietypowego zachowania leku Bayera na bazie cyprofloksacyny, a który to lek był stosowany jako potencjalny lek na zatrucie wąglikiem.

Przez całą jesień 2001 r. monitorowaliśmy olbrzymią ilość wynalazków w postaci bakterii i wirusów, na które składano wnioski patentowe za pośrednictwem NIH, NIAID, programów USAMRIID (Instytut Badań Medycznych Chorób Zakaźnych Armii Stanów Zjednoczonych) oraz szeregu innych agencji międzynarodowych współpracujących z tymi instytucjami.

Naszym głównym zmartwieniem było to, że koronawirus postrzegany był nie tylko w roli potencjalnego, wysoce elastycznego nośnika jako wektora dla szczepionek, lecz że był on także rozważany jako poważny kandydat na broń biologiczną.

Pierwszy raport z naszych prac został opublikowany jeszcze przed wybuchem epidemii SARS, w drugiej połowie 2001 r. Zatem pewnie potrafią Państwo wyobrazić sobie moje rozczarowanie, siedząc tutaj 20 lat po tamtych wydarzeniach, choć 20 lat wcześniej sygnalizowałem, że na horyzoncie pojawia się problem związany z koronawirusami.

Po tym rzekomym wybuchu epidemii, mówię rzekomym, gdyż ważne jest, by zrozumieć, że koronawirus, jako patogen opisywany w ramach modeli wirusologicznych w rzeczywistości nie jest niczym nowym jeśli chodzi o historię ludzkości, nie jest niczym nowym jeśli chodzi od ostatnie 2 dekady, że jako konkretna sekwencja białek towarzyszy nam już od dłuższego czasu.

Rzekoma epidemia, która wybuchła w Chinach w 2002 r. i trwająca do roku 2003, w efekcie dała początek problematycznemu zgłoszeniu patentowemu z kwietnia 2003 r., złożonego przez Centrum Kontroli i Prewencji Chorób [CDC].

Ten aspekt wymaga szczególnej atencji, by dostrzec i zrozumieć niuanse tej sprawy. Oprócz zgłoszenia kompletnej sekwencji genetycznej wirusa później nazwanego SARS-CoV-1, co samo w sobie jest naruszeniem działu 35 Kodeksu Stanów Zjednoczonych, paragrafu 101 mówiącego o zakazie patentowania substancji naturalnych.

Naruszenie paragrafu 101 działu 35. Kodeksu Stanów Zjednoczonych odnosi się do patentu o numerze 7220852. Patent ten był bazą do szeregu patentów pochodnych, czyli takich, które zostały podzielone na mniejsze części, gdyż dotyczyły wielu przedmiotów patentowych.

Do tych patentów należą patent o sygnaturze US Patent 46592703P, a która to sygnatura sama w sobie jest ciekawa, US Patent 7776521. Patenty te nie tylko obejmowały sekwencję genetyczną koronawirusa SARS, ale również metody wykrywania tego wirusa przy użyciu techniki RT-PCR. Jest to problematyczne dlatego, że jeśli jednocześnie jesteś właścicielem patentu na genom oraz patentu na wykrywanie tego genomu, to znajdujesz się w dominującej pozycji, posiadając 100 procentową kontrolę nie tylko nad samym wirusem, ale także środkami jego wykrywania. Oznacza to, że posiadasz całkowitą kontrolę w aspekcie naukowym oraz informacyjno-komunikacyjnym.

Ten patent, o który wniosek złożyło CDC, został uzasadniany przez ich dział public relations jako rzekomo działanie mające na celu zabezpieczenie dostępu do wirusa na rzecz wszystkich naukowców w celach badawczych. Problem z tą deklaracją jest taki, że jest to kłamstwo.

Jest to kłamstwo dlatego, że Urząd Patentowy nie raz, lecz dwa razy odrzucił wniosek o patent na sekwencję genetyczną wirusa argumentując, że jest to rzecz niepatentowalna, ponieważ sekwencja ta już wcześniej stała się częścią domeny publicznej.

Innymi słowy, jeszcze zanim CDC złożyło ten wniosek, Urząd Patentowy stwierdził 99,9 proc. podobieństwo z już istniejącymi i stanowiącymi część domeny publicznej sekwencjami genetycznymi koronawirusów.

Urzędnik analizujący wniosek odrzucił go i gdy nakazano uiścić opłatę apelacyjną za wniosek patentowy, odpowiednio w roku 2006 i 2007, CDC uchyliło decyzję urzędu patentowego o nieprzyznaniu praw patentowych i ostatecznie w 2007 roku. CDC patent na koronawirusa SARS otrzymało. Tak więc wszelkie deklaracje CDC jakoby uczyniono tak w interesie publicznym jest falsyfikowana przez ich własne działania i przekupstwo urzędnicze. Nie jest to subtelne działanie i co gorzej, CDC uiściło dodatkową opłatę, by ten wniosek patentowy nie został upubliczniony.

Ostatnio gdy sprawdzałem, jeśli podmiot chce by dane materiały były powszechnie dostępne dla badaczy to raczej nie płaci za nadanie materiałom statusu prywatnego. Chciałbym, aby to wszystko, co przed chwilą powiedziałem, było tylko moim wymysłem, ale niestety wszystkie te informacje są dostępne w publicznym rejestrze Urzędu Patentowego i każdy obywatel może sobie do tych informacji zajrzeć w ramach programu PAIR (Dostęp publiczny do informacji odnośnie dokumentacji patentowej), gdzie można przejrzeć dowody oraz stosowne dokumenty, które zresztą przy sobie posiadam.

To jest kluczowa kwestia. Ma kluczowe znaczenie, ponieważ weryfikatorzy faktów czy organizacje od weryfikowania faktów [fact-checkingowe] wielokrotnie twierdziły, że „nowy” koronawirus, nazwany SARS-CoV-2, to jest inny wirus niż ten opisany w patencie CDC. I tutaj mamy problem zarówno w aspekcie genetyki jaki i prawa patentowego.

Jeśli porównać sekwencję genetyczną w zawartą patencie CDC z roku 2003, następnie z roku 2005 i w końcu 2006, okazuje się, że mamy identyczność genetyczną na poziomie w zakresie od 89 do 99 proc. w porównaniu z sekwencją rzekomo „nowej” haplogrupy w postaci wirusa SARS-CoV-2.

Wiemy, że jądro desygnacji koronawirusa SARS, a w rzeczywistości jest to haplogrupa z rodziny betakoronawirusów, i klad nazwany SARS-CoV-2 z taksonomicznego puntu widzenia muszą mieć elementy wspólne.

Haplogrupy dzielą się na dodatkowe podgrupy - gałęzie (subklad)

Haplogrupy [A] dzielą się na dodatkowe podgrupy (subklad) [A1a i A1b, A2a i A2b].

Wirus nie może ot tak otrzymać desygnaty SARS-CoV-2 jeśli nie należy do rodziny SARS. Tak więc nierzetelne weryfikowanie faktów i wnioski, że CDC nie ma nic wspólnego z tym konkretnym patentem czy tym konkretnym patogenem, przeczy wiarygodności opublikowanej sekwencji genetycznej wirusa oraz z wiarygodnością klasyfikacji taksonomicznej nadaną przez ICTV, która jasno mówi, że wirus ten jest subkladem/podgrupą haplogrupy zwanej koronawirusem SARS.

Co istotne, 28 kwietnia – zapamiętajcie sobie tę datę, gdyż jest z nią duży kłopot – na 3 dni po tym, jak CDC złożyło w 2003 r. wniosek patentowy na koronawirusa SARS, 3 dni po tym zdarzeniu firma Sequoia Pharmceuticals, firma z siedzibą w stanie Maryland, 28 kwietnia 2003 r. firma Sequoia Pharmceuticals złożyła wniosek patentowy na środki przeciwwirusowe do leczenia i kontroli infekcji koronawirusowych.

CDC 3 dni wcześniej składa swój wniosek, a następnie po 3 dniach, pojawia się patent na metodę leczenia. Do tego wątku za chwilę powrócę…

Viviane Fischer: Co to za firma, Sequoia Pharmaceuticals?

Dr David Martin: A to jest dobre pytanie, ponieważ Sequoia Pharmaceuticals i później Ablynx Pharmaceuticals stały się częścią holdingów Pfizera, Crucell i J&J. Zadajmy sobie proste pytanie: jakim sposobem opatentowano lek na coś, co zostało (oficjalnie) opatentowane zaledwie 3 dni wcześniej? Patent, o którym mówię, z dnia 28 kwietnia 2003 r., o numerze 7151163, udzielony Sequoia Pharmaceuticals, otóż jest z nim kolejny problem. Problem polega mianowicie na tym, że został on przyznany i opublikowany zanim CDC otrzymało decyzje przyznającą patent na koronawirusa.

Tak więc prawdopodobieństwo, że informacje te mogły być dostępne inaczej, niż w postaci informacji poufnie wymienianej pomiędzy tymi podmiotami, wynosi zero. Fizycznie niemożliwym jest opatentowanie wynalazku, w tym przypadku leku wirusa, który nie został opublikowany, ponieważ CDC zapłaciło za utrzymanie patentu na wirusa w tajemnicy.

To jest moi drodzy czysta definicja zorganizowanej działalności przestępczej i zmowy pomiędzy podmiotami o charakterze przestępczym. Nie teoretyzuję, lecz przedstawiam dowody. Nie można posiadać informacji czy wiedzy dostępnej dopiero w przyszłości i na tej podstawie stworzyć lek na chorobę wtedy jeszcze nie istniejącą.

Dr Reiner Fuellmich: To ostatecznie może stać się przedmiotem ścigania na podstawie ustawy RICO (ustawa anty-korupcyjna w federalnym prawodawstwie Stanów Zjednoczonych).

Dr David Martin: To w sposób oczywisty kwalifikuje się pod tę ustawę. Ten schemat, z którym mieliśmy do czynienia w kwietniu 2003 r. w przypadku ówczesnego koronawirusa, został powtórzony w dokładnie ten sam sposób w odniesieniu do pojawienia się SARS-CoV-2, kiedy Moderna otrzymuje sekwencję białka kolcowego (spike, S) przez telefon z centrum badań nad szczepionkami w NIAID, jeszcze zanim zdefiniowano tego wirusa jako nową podgrupę [subklad]. Jak leczyć chorobę, której jeszcze nie zdefiniowano?

Dr Reiner Fuellmich: Będę musiał to przetłumaczyć. To jest coś, czego nie można sobie ot tak wymyślić.

Dr David Martin: A to dopiero początek.

Dr Reiner Fuellmich: Gorzej chyba już być nie może.

Dr David Martin: Wręcz przeciwnie. 5 czerwca 2008 r. – jest to ważna data, ponieważ wtedy DARPA, amerykańska Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności, zainteresowała sie koronawirusem jako potencjalną bronią biologiczną – tego dnia Ablynx, obecnie jak wiemy cześć korporacji Sanofi, złożyła szereg wniosków patentowych dotyczących tej rzekomo nowej cesze wirusa SARS-CoV-2. Powtórzę – mówimy tu o dacie 5 czerwca 2008 r.

Viviane Fischer: Wniosek o jaki patent?

Dr David Martin: Chodzi to dokładnie o tzw. proteolityczne miejsce cięcia w genomie SARS-CoV-1 nowego białka kolca oraz domeny wiążącej receptor ACE2, która jest rzekomo nowym elementem obecnym w SARS-CoV-2. Wszystko to zostało opatentowane 5 czerwca 2008 r. Konkretne patenty zostały przyznane kolejno pomiędzy 24 listopada 2015 r. pod postacią patentu o sygnaturze US Patent 9193780, a zatem po tym, gdy ogłoszono moratorium na badania typu gain-of-function (GoF), po epidemii MERS na Bliskim Wschodzie, a następnie w latach 2016, 2017 i 2019 mamy do czynienia z serią patentów dotyczących nie tylko szczepów RNA, lecz także komponentów łańcuchów genowych, które zostały przyznane Ablynx oraz Sanofi.

Następnie mamy Crucell, potem Rubeus Therapeutics, Children’s Medical Corporation oraz wiele innych podmiotów, w tym Uniwersytet Ludwika i Maksymiliana w Monachium, Protein Science Corporation, Instytut Onkologii Dana-Farbera, University of Iowa, University of Hong Kong, Chińskie Narodowe Centrum Genomu Ludzkiego w Szanghaju, a które to podmioty pojawiają się jako wnioskodawcy aplikacji patentowych w latach pomiędzy 2008 a 2017.

Każdy atrybut wirusa, który rzekomo jako nowy był pierwszy raz opublikowany w artykule referencyjnym pt. „Nowy koronawirus występujący u nietoperzy z naturalnym fragmentem w miejscu cięcia S1/S2 białka kolca sugeruje rekombinacyjną genezę wirusa SARS-CoV-2”.

Artykuł ten był powszechnie stosowaną podstawą identyfikacji tego „nowego” wirusa.

Niestety, gdy przyjrzeć się bliżej tym uznanym za „nowe” cechy, to możemy znaleźć 73 patenty, wydane w latach 2007-2019, które zawierają elementy rzekomo „nowe” u wirusa SARS-CoV-2, zwłaszcza w odniesieniu do proteolitycznego miejsca cięcia domeny wiążącej receptor ACE2 i białka kolca.

Tak więc z klinicznego punktu widzenia nowe elementy klinicznie unikalnego, klinicznie zakaźnego – już pewnie wiecie, do czego zmierzam. Nie było żadnej epidemii SARS, ponieważ wszystkie elementy tej układanki są dziełem inżynierii genetycznej, a w roku 2016 pojawił się artykuł na podstawie badań finansowanych przed ogłoszeniem moratorium na badania typu uzyskiwania funkcji [GoF], w którym twierdzi się, że wirus podobny do SARS ma potencjał pojawić się u człowieka, autorstwa samego dr Ralpha Barica, że wirus ten nie tylko gotowy jest, by przenieść się na człowieka, ale też został opatentowany w celach komercyjnych. 73 razy.

Dr Reiner Fuellmich: Czy to nie sam dr Baric, jeśli dobrze pamiętam widziałem nagranie z jego wystąpienia, gdzie tłumaczył widowni, że można na tym zarobić dużo pieniędzy?

Dr David Martin: Owszem, można, a sam dr Baric sporo na tym zarobił. Dla tych, którzy chcą wciąż żyć w iluzji, że takim czy innym sposobem na tym kończy się cała historia, to mam smutną wiadomość, ponieważ w roku 2015 ktoś miał wiedzę, w roku 2015 i 2016, która stała się źródłem mojego ulubionego cytatu z okresu tej pandemii i mówiąc to, nie chcę się wymądrzać. Mój ulubiony cytat z okresu tej pandemii pochodzi z oświadczenia z roku 2015 wygłoszonego przez Petera Daszaka. Oświadczenie wypowiedziane przez Petera Daszaka w 2015 r., opublikowane w raporcie National Academies of Press 12 lutego 2016 r. tu cytat:

„Musimy zwiększyć świadomość opinii publicznej odnośnie konieczności opracowania medycznych środków zapobiegawczych, takich jak powszechny program uniwersalnych szczepień przeciwko koronawirusom. Kluczowym elementem napędzającym ten proces są media, a gospodarka szybko podchwyci ten trend. Musimy wykorzystać ten szum medialny i zaadresować prawdziwe problemy. Inwestorzy się pojawią, gdy tylko wyczują potencjalne zyski z finalizacji tego procesu”. Koniec cytatu.

„Daszak reiterated that, until an infectious disease crisis is very real, present, and at an emergency threshold, it is often largely ignored. To sustain the funding base beyond the crisis, he said, we need to increase public understanding of the need for MCMs such as a pan-influenza or pan-coronavirus vaccine. A key driver is the media, and the economics follow the hype. We need to use that hype to our advantage to get to the real issues. Investors will respond if they see profit at the end of process, Daszak stated.”

– To dosyć szokujące, gdyż sądziłam…

Peter Daszak o badaniach nad koronawirusami w Chinach [grudzień 2019]
EcoHealth Alliance dr Petera Daszaka ukryło prawie 40 milionów dolarów z Pentagonu i zmilitaryzowało naukę o pandemii – Sam Husseini

Dr David Martin: Pozwólcie Państwo, że przeczytam ten fragment jeszcze raz, by mieć pewność, że nic nie zginie w tłumaczeniu. Pozwólcie, że przeczytam ten fragment jeszcze raz powoli i choć Amerykanie mają tendencje przy wygłaszaniu przemów przed wielojęzyczną widownią do podnoszenia głosu, bez obaw, tak nie uczynię.

„Musimy zwiększyć świadomość opinii publicznej odnośnie konieczności opracowania medycznych środków zapobiegawczych, takich jak powszechny program uniwersalnych szczepień przeciwko koronawirusom. Kluczowym elementem napędzającym ten procesu są media, a gospodarka szybko podchwyci ten trend. Musimy wykorzystać ten szum medialny i zaadresować prawdziwe problemy. Inwestorzy się pojawią, gdy tylko wyczują potencjalne zyski z finalizacji tego procesu”Źródło: Rapid Medical Countermeasure Response to Infectious Diseases: Enabling Sustainable Capabilities Through Ongoing Public- and Private-Sector Partnerships: Workshop Summary. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK349040/

– Czy to nie Peter Doshi…

Dr Reiner Fuellmich: Nie, nie, tu chodzi o Petera Daszaka.

– A, Daszak.

Dr David Martin: Peter Daszak, dyrektor EcoHealth Alliance.

Dr Reiner Fuellmich: Peter Doshi należy do tych dobrych.

Dr David Martin: Peter Daszak, który niezależnie obalał hipotezę wycieku wirusa z laboratorium w Chinach, hipotezę z gruntu fałszywą, ponieważ takiego wycieku nie było, lecz były to celowe działanie mające na celu stworzenie z białka kolcowego broni biologicznej, a które to białko miało zostać wprowadzone do organizmów ludzi, by uzależnić ich od uniwersalnej szczepionki na koronawirusy. Nie ma to nic wspólnego z wypuszczonym patogenem, a każde śledztwo uruchomione w celu zweryfikowania hipotezy wycieku to temat zastępczy.

– I rzeczywiście wirus ten nie zawiera żadnych nowych elementów?

Dr David Martin: Żadnych, zero. 73 patenty zostały przyznane na ten klinicznie „nowe” elementy i wszystkie 73 zostały przyznane przed 2019 r. Odpalę największą bombę jako dowód, że w istocie nie było to uwolnienie czegokolwiek, gdyż patent numer 7279327, patent dotyczący rekombinacyjnej natury koronawirusa atakującego płuca został w cudowny sposób przekazany NIH przez Uniwersytet Karoliny Północnej w Chapel Hill w roku 2018. I tu mamy problem. Zgodnie z ustawą Bayh-Dole’a, rząd Stanów Zjednoczony ma prawo do warunkowego przejęcia patentu. Oznacza to, że jeśli rząd finansował dane badania, to ma prawo domagać się uczestniczenia w korzyściach z wyników tych badań wedle uznania.

Niech mi ktoś zatem wytłumaczy, dlaczego w roku 2017 i 2018 nagle NIH zmuszone jest przejąć na własność patent, co do którego i tak już agencja miała prawo, a który był własnością Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill? I dlaczego konieczne złożenie wniosku o otrzymanie zaświadczenia o korekcie autorstwa, by mieć pewność umocowania prawnego, gdyż w pierwotnym wniosku patentowym był błąd typograficzny.

Tak więc chciano mieć nie tylko pewność, że wszystko się zgadza, ale by każdy błąd typograficzny w dokumentacji patentowej został skorygowany. w tym jedynym patencie koniecznym do mandatu udzielonego przez Vaccine Research Institute udzielonego Uniwersytetowi Karoliny Północnej w Chapel Hill w listopadzie 2019 r. i Modernie w listopada 2019 r. gdy Uniwersytet, NIAID i Moderna rozpoczęły pracę nad szczepionką na bazie białka kolca miesiąc przed tym, gdy (oficjalnie) wybuchła epidemia.

Dr Reiner Fuellmich: Masz wszystkie te dowody, zgadza się?

Dr David Martin: Tak.

Dr Reiner Fuellmich: Czyli chodzi o pieniądze?

Dr David Martin: Zawsze chodzi o pieniądze. Pozwolę sobie odpowiedzieć na pytanie zadane wcześniej. Skrypt tego planu został pierwotnie naszkicowany 6 stycznia 2004 r.

Dr Reiner Fuellmich: 6 styczeń 2004 r. Kto jest autorem tego scenariusza?

Dr David Martin: Merck, podczas konferencji zatytułowanej „SARS i bioterroryzm”. „Bioterroryzm, nowe choroby zakaźne leki antybakteryjne oraz modulatory układu immunologicznego”.

Bioterrorism and emerging infectious disease – antimicrobials, therapeutics and immune-modulators. SARS coronavirus
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15057645/

Osoba związana z Merck zaproponowała nowy termin „Nowa normalność”. Nazwa własna – „Nowa normalność”. Termin ten stał się podstawą kampanii promocyjnej przyjętej przez WHO, Global Preparedness Monitoring Board, czyli jednostka, w której zasiadali dyrektor chińskiej jednostki Centrum Kontroli i Prewencji Chorób [CDC], dr Elias z Fundacji Gatesów oraz Anthony Fauci, razem oni zasiadali w radzie tej jednostki. Pierwsze wdrożenie kampanii „Nowej normalności”, której celem było przekonanie ludzi, by zaakceptowali uniwersalną szczepionkę przeciwko grypie i koronawirusom, miało miejsce 6 stycznia 2004 r.

Sześć warunków kontroli umysłu – C.J. Hopkins

Tak więc trwa już ona od dłuższego czasu. Nie będę szczegółowo omawiał innych aspektów tego zagadnienia, ale chcę jasno powiedzieć, że Merck wiedział – przepraszam, mam na myśli Modernę, koncern ten wiedział, że ta akcja będzie forsowana na czele jeśli chodzi od proces opracowania szczepionki. W marcu 2019 r. – to jest kolejna ważna data – ponieważ właśnie w marcu 2019 r., z powodów nie do końca jasnych, nagle Moderna zmodyfikowała szereg odrzuconych wniosków patentowych. Dosyć dziwne zachowanie. Niemniej zgłosili szereg poprawionych wniosków patentowych w taki sposób, by uwzględnić odniesienie do celowego lub przypadkowego uwolnienia cytując ich słowa – umyślnego uwolnienia koronawirusa.

W marcu 2019 r. Moderna poprawiła 4 odrzucone wnioski patentowe, by zapoczątkować proces opracowania szczepionki na koronawirusa. Wtedy też zmagali się z pewnym znaczącym problemem, a mianowicie z tym, że zmuszeni byli korzystać z technologii, której nie byli właścicielami.

Dwie kanadyjskie firmy, Arbutus Pharmaceuticals oraz Acuitas Pharmaceuticals, były właścicielami patentu na nanocząsteczkową osłonkę lipidową, która jest koniecznym elementem mechanizmu dostarczania fragmenty mRNA szczepionki do organizmu.

Patenty te zostały przyznane w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i ewentualnie na całym świecie i objęte stosowną ochroną prawną. Moderna, nie będąc właścicielem tych technologii, podjęła negocjacje z firmami Arbutus i Acuitas w celu udostępnienia tej opatentowanej technologii, by mogła zostać on użyta do opracowania szczepionki.

Jak wiemy, o czym już wspominałem, w listopadzie zawiązali oni porozumienie naukowo-badawcze z Uniwersytetem Karoliny Północnej w Chapel Hill mające na celu opracowanie metody umieszczenia białka kolcowego wewnątrz nanocząsteczkowej osłonki lipidowej.

Tak więc posiadano już potencjalnego kandydata na szczepionkę zanim zidentyfikowano patogen, który rzekomo krążył po świecie. Najbardziej problematyczny w całej tej historii pomijając jej ewidentny charakter dowodowy, jest fakt, że jak wiemy, od roku 2016 do roku 2019 na każdym zebraniu rady komisji doradczej NIAID Fauci ubolewał nad tym, że nie jest w stanie znaleźć metody, by przekonać ludzi, by zaakceptowali powszechne szczepienia przeciwko grypie, co było jego konikiem, chciał zaangażować obywateli w ten proces.

Jak pokazuje przykład Petera Daszaka, EcoHealth Alliance, Uniwersytetu Karoliny Północnej i innych, już bardziej dobitnie w marcu 2019 r. w kontekście poprawionych wniosków patentowych Moderny widzimy jasno, że wtedy doznali olśnienia że tak powiem i zadali sobie pytanie, co by było, gdyby nagle celowo lub przez przypadek doszło do uwolnienia patogenu atakującego układ oddechowy?

Takie postawienie sprawy jest o tyle problematyczne, że podobna myśl jest zawarta w książce [opracowaniu] pt. „A World at Risk”, gdzie opisany jest scenariusz stworzony przez WHO w wrześniu 2019 r. a więc miesiące przed pojawieniem się tego domniemanego patogenu, który mówi o tym, że potrzeba skoordynowanego na globalną skalę „wydarzenia” w postaci uwolnionego patogenu i w konsekwencji epidemii choroby atakującej ludzki układ oddechowy, gdzie zakłada się, że do września 2020 r. musi być wdrożona powszechna gotowość do zarządzania komunikacją ze społeczeństwem, zarządzania tłumem oraz wysiłków dążących do akceptacji przez obywateli powszechnego obowiązku szczepień.

Globalna Rada Monitorowania Gotowości

„Wymagane działania” Organizacja Narodów Zjednoczonych musi wzmocnić mechanizmy koordynacji. Wskaźniki postępu do września 2020 roku. „Organizacja Narodów Zjednoczonych (w tym WHO) przeprowadza co najmniej dwa ogólnosystemowe ćwiczenia szkoleniowe i symulacyjne, w tym jedno obejmujące celowe uwolnienie śmiertelnego patogenu układu oddechowego.” – str. 39, A world at risk: annual report on global preparedness for health emergencies.

 

To miało miejsce we wrześniu 2019 r., a język stosujący określenia typu celowe uwolnienie patogenu został użyty w kontekście scenariusza mówiącego o wdrożeniu tych działań przed końcem września 2020 r.

Dr Wolfgang Wodarg: To miało miejsce, gdy komisji przewodniczyła pani Brundtland? Zgadza się?

Dr David Martin: Cóż, mówimy tu o Global Preparedness Monitoring Board i było to stanowisko wspólne i wiele osób przypisywało sobie to stanowisko i potem wycofywało się, ale tak, masz rację.

Dr Wolfgang Wodarg: Czy mam rację mówiąc, że receptor ACE2 był już opisany w dokumentach patentowych przed rokiem 2019?

Dr David Martin: Tak, dostępnych jest 117 patentów dotyczących mechanizmu wiązania receptora ACE2 przez wirusa SARS.

Dr Wolfgang Wodarg: Od początku mówi się ciągle o nowych aspektach tego wirusa.

Dr David Martin: Nie, nic nowego czy nawet niemalże nowego w tym wirusie nie ma. Jest on opisany w artykułach naukowych pochodzących najdalej z 2008 r. omawiany był podczas konferencji dotyczących przekształcenia wirusa w broń, odbywających się w Słowenii, w różnych miejscach w Europie, w różnych placówkach DARPA. Wiedzę taką mamy od 2013 r., o izolatach wirusa i prac nad ich amplifikacją.

Viviane Fischer: Odnośnie tych korekt Moderny wprowadzanych do wniosków patentowych, czy dotyczyło to wyłącznie aspektu celowego wprowadzenia [uwolnienia] wirusa do środowiska, czy też czegoś jeszcze.

Dr David Martin: Te 4 odrzucone wnioski patentowe, a które w pewnym sensie zostały odnowione, w marcu 2019 r. I dotyczyło to Moderny, mówiłem o Merck, ale to moja pomyłka, chodziło o Modernę, starałem się poprawić mój błąd i przepraszam, jeśli to nie wybrzmiało. Te korygowane patenty w marcu 2019 dotyczyły Moderny mające na celu uwzględnienie celowego uwolnienia patogenu atakującego drogi oddechowe.

Viviane Fischer: Czy te wnioski zostały odrzucone z jakichś konkretnych powodów…

Dr David Martin: Nie.

Viviane Fischer: Czy tak po prostu czekały sobie w urzędzie patentowym?

Dr David Martin: Nie, ten proces jest podobny w przypadku wszystkich wniosków koncernów farmaceutycznych, gdzie wnioskodawca cyklicznie odnawia ochronę patentową poprzez modyfikację wniosków patentowych, korzystając z przywileju pierwszeństwa, dlatego też trzeba by przejrzeć dokumentację wprowadzanych poprawek by określić moment, kiedy ta konkretna językowa poprawka została zgłoszona. Sednem sprawy jest to – jak już mówiłem, nie będę analizował tutaj całej dokumentacji patentowej – ale każde stwierdzenie, że ten patogen jest pod jakimś względem nowy czy unikatowy, jest z definicji sprzeczne z faktem istnienia sekwencji genetycznej w dokumentach patentowych i skandaliczne w odniesieniu do wypowiedzi Petera Daszaka, który mówił o potrzebie wytworzenia wśród obywateli przesadzonego rozgłosu, i przekonanie ich by zaakceptowali medycznego środka zapobiegawczego w postaci powszechnej szczepionki przeciwko koronawirusom.

Najbardziej absurdalne w tym jest fakt, że jak wiemy WHO ogłosiło koronawirusa sprawą zamkniętą. Stwierdzili, że koronawirus jako zagrożenie został już wyeliminowany. Dlaczego zatem po wyeliminowaniu tego wirusa w latach 2007-2008 zaczęto wydawać miliardy dolarów na opracowanie szczepionki przeciwko czemuś, co zostało przecież wyeliminowane w oficjalnej deklaracji w roku 2008? Trochę to pachnie brakiem wiarygodności, żeby nie użyć mocniejszego słowa.

Dr Reiner Fuellmich: Czy to nie jest również tak – jeśli spojrzeć na cały materiał dowodowy – że koronawirus i szczepionka są narzędziem, narzędziem i nie zapominajmy o zainteresowaniu DARPA tym wirusem do tworzenia potencjalnej broni biologicznej, że jest to narzędzie, które niejako spaja wszystkie pozostałe kwestie w tym także kwestię kontroli populacji, na przykład…

Dr David Martin: Otóż to całe przedsięwzięcie… Musimy wystrzegać się ulegania narracji głównego nurtu w naszych dociekaniach, ponieważ w istocie wygląda to tak, że wirus ten był od początku rozważany jako wysoce elastyczna broń biologiczna. Nie ma wątpliwości, że jeszcze w roku 2005 wirus ten był bez wątpienia traktowany jako preferowana broń.

Ta iluzja, na którą niestety także wiele osób o szlachetnych intencjach daje się nabrać, dotyczy dyskusji nad tym, czy mamy szczepionkę na tego wirusa. Prawda jest taka, że jej nie posiadamy.

To co jest nam podawane to sekwencja mRNA w postaci białka kolca sekwencję, która jest tworem symulacji komputerowej, nie istnieje w naturze, jest to symulacja komputerowa sekwencji genetycznej znanej od lat i opatentowanej.

Wiemy, że ta sekwencja pojawia się w różnych źródłach, jak np. bardzo „wiarygodne” rozmowy telefoniczne pomiędzy pomiędzy Moderną a Vaccine Research Center, kiedy w trakcie rozmowy telefonicznej ktoś ci dyktuje sekwencję ATTCCGTCCGABBB, jaka jest szansa, że gdzieś zgubisz literkę, głoskę czy spółgłoskę tu czy tam.

Absurdalnym jest to, że celem tego wszystkiego była rzekomo profilaktyka i prewencja, co stoi w sprzeczności ze wszystkimi dowodami, które jasno wskazują, że żadna firma farmaceutyczna nie dołożyła jakichkolwiek starań w celu walki z wirusem. Tutaj chodzi o to, by ludzie przyjęli substancję w postaci groźnego dla organizmu białka kolcowego S-1.

Dr Peter McCullough o blokowaniu metod leczenia Covid-19
Leczenie chorób wirusowych: czy prawdę ukrywano przez dziesięciolecia? – dr Lee D. Merritt

Ogólnie wygląda to tak, że mówi się, że jeśli pojawi się efekt ekspresji białka kolca, to „szczepionka” zapobiegnie ogólnym objawom działania [infekcji całym wirusem].

Prawda jest taka, że ich celem nigdy nie było wyszczepienie populacji, jak to się definiuje w ramach koncepcji „świata szczepionek”. Czyż nie jest istotnym… Przyjrzyjmy jeszcze raz, żeby była jasność, i żeby to odnotować. Kiedy Anthony Fauci desperacko próbował opublikować swoje prace odnośnie, tu cytat: „szczepionek na bazie syntetycznego RNA”, składane przez niego wnioski patentowe były odrzucane przez urząd patentowy. Przeczytam teraz to, co urząd mu dopisał w uzasadnieniu, sławnemu Anthonemu Fauci z NIAID, który miał nadzieję, że uda mu się opracować szczepionkę na bazie mRNA i ją opatentować. Oto cytat:

„Argumenty w zakresie stymulacji odpowiedzi immunologicznej przez peptydy antygenowe wydają się przekonujące, że są one w stanie produkować przeciwciała wiążące określone peptydy czy białka, ale nie są przekonujące w kontekście działania ewentualnej szczepionki”.

Mówimy tu o urzędzie patentowym, nie jest to jakaś instytucja od zdrowia publicznego, lecz Urzędzie Patentowym Stanów Zjednoczonych.

„Odpowiedź immunologiczna wywołana przez szczepionkę powinna być czymś więcej, niż tylko jakąś, nieokreśloną odpowiedzią immunologiczną i musi pełnić funkcję ochronną, na co zwrócono uwagę w poprzedniej decyzji urzędu. Wedle reguł sztuki medycznej, pod terminem „szczepionka” rozumie się substancję czy komponent, który chroni przed infekcją. Wnioskodawca nie wskazał w sposób przekonujący, że wynalazek zgłoszony jako szczepionka spełnia chociażby minimalne standardy ujęte w przedłożonej specyfikacji wynalazku, nie wspominając nawet o kryteriach użyteczności, odnośnie owej szczepionki. Dlatego też Wnioski 5, 7 i 9 uznane zostają za niespełniające kryterium użyteczności jako szczepionka przeciwko HIV…” – tego dotyczyły wnioski Fauciego –

„…nie może zostać uznane za wynalazek patentowalny”.

Urząd Patentowy odpowiedział Anthonemu Fauci, że to, co on zgłaszał jako szczepionka nie spełnia standardów uznania za patentowalny wynalazek, standardów klinicznych oraz prawnych.

Prof Martin Schwab: Czy możemy prosić o przetłumaczenie tego fragmentu dla naszych widzów? To może być bardzo ważna informacja.

Dr Reiner Fuellmich: Tak na marginesie, ten jegomość to prof. Martin Schwab, nasz główny doradca prawny z Uniwersytetu w Bielefeld.

Dr David Martin: Super.

Dr Reiner Fuellmich: Wielu z naszych widzów jest w szoku, David, co widać jasno po komentarzach. Jeden z naszych widzów specjalizuje się w testach PCR, niejaka pani prof. ?Kemelah?. Nie może ona uwierzyć w to, co słyszy.

Dr David Martin: Cała tragedia tej ironii polega na tym, że zgłaszałem te problemy już w roku 2002 r., po panice związanej z wąglikiem. Tragedia polega na tym, że teraz siedzimy tutaj w świecie, na którym żyją setki milionów ludzi, którym wstrzykuje się patogen stymulujący sekwencję genetyczną stworzoną przez komputer, a uważaną przez Urząd Patentowy, przez lekarzy, przez FDA na podstawie jej własnych standardów klinicznych za coś co nie jest szczepionką, ale by użyć tego terminu, poddajemy setki milionów ludzi działaniu czemuś, co jeszcze w roku 2005 uznawane było za broń biologiczną.

Oczywiście, mógłby o tym mówić setki godzin, gdyż to wszystko mam w głowie, ponieważ zajmuję się tą tematyką od 20 lat. Jeśli są jakieś pytania, to jestem do dyspozycji.

Dr Reiner Fuellmich: David, jestem przekonany, że pytań będą setki Będziemy w kontakcie i zapewniam, że ludzie będą do Ciebie pisać na potęgę emaile, itd., więc po prostu przekieruję czy przekierujemy wpływające pytania do Ciebie, ale jak widzę, Martin Schwab zgłasza pytanie i pewnie będzie ono istotne.

Prof Martin Schwab: Przyjrzałem się patentowi numer… Który to był patent… Numer 7220852 oraz 7151163, a także 7220852, złożony 12 kwietnia, a ten zaczynając się od 715 28 kwietnia 2004 r. To daje 16 dni pomiędzy nimi, a nie 3. Czegoś nie rozumiem tutaj?

Dr David Martin: 23 kwietnia 2003 r. to data złożenia przez CDC głównego wniosku.

Prof Martin Schwab: Okej, rozumiem.

Dr David Martin: Dr Fuellmich posiada całą, posiada kompletną dokumentację odnośnie dossier Fauciego, wszystkie te informacje tam się znajdują. Przesłane przeze mnie materiały uzupełniające zawierają te dane, w tym także daty pierwszeństwa wniosków i daty przyznania patentów, wszystko jest w tych dokumentach – dokumentacja z rejestrów i informacje publiczne i to właśnie Państwu przesłałem.

Dr Reiner Fuellmich: Utworzyłem nowy folder i nazwałem go „David Martin”.

Prof Martin Schwab: Okej, okej! Zrobiłem mała analizę doniesień medialnych i mogę potwierdzić, że informacje te są bardzo jednostronne, te dotyczące pandemii i każdy, kto odważy się wyrazić opinię, że zagrożenie jest mniejsze, niż podaje rząd, to od razu jest nazywany spiskowcem, foliarzem, itp. Tak więc media postępują dokładnie tak, jak w przytoczonej przez Ciebie dwukrotnie wypowiedzi [Petera Daszaka].

Teraz w mediach straszy się nas wariantem delta, który jest rzekomo bardziej zakaźny, niż poprzednie warianty. Eksperci, z którymi rozmawiałem mówią mi, że bazy danych zawierają ponad 40 tys. różnych szczepów wirusów.

Dr David Martin: Zgadza się.

Prof Martin Schwab: Czy zatem ten wariant delta może być właśnie elementem tej medialnej machiny generującej ten szum, o którym mówiłeś?

Dr David Martin: Nie ma żadnego wariantu alfa, beta, gamma czy delta. To są wyłącznie narzędzia służące do osiągnięcia pożądanego celu czyli wysondowania, w jakim stopniu można wymusić na jednostce akceptację czegoś, czego w normalnych warunkach by nie zaakceptowała.

Nie wykonano, w żadnej publikacji odnośnie wariantu deltanie przeprowadzono badań populacyjnych pod kątem współczynnika reprodukcji R0, czyli faktycznego współczynnika replikacji. Szacunków dokonano posługując się symulacją komputerową.

Niestety, jeśli zajrzeć do bazy GISAID, czyli publicznej bazy danych, gdzie zamieszczane są różne warianty wirusa, to przekonamy się, że nie jesteśmy w stanie zidentyfikować jakichkolwiek klinicznie zmodyfikowanych sekwencji genetycznych, a które w konsekwencji przejawiają się w postaci klinicznie identyfikowalnych wariantów.

Z tym problemem mamy do czynienia wciąż, od samego początku tej rzekomej pandemii. Problemem jest to, że nie posiadamy jakichkolwiek dowodów, że zmiana sekwencji genetycznej miała jakiekolwiek statystycznie istotne efekty kliniczne. Nie pojawił się ani jeden artykuł naukowy, opublikowany przez kogokolwiek, który zidentyfikował jakieś nowe elementy, od listopada 2019 r., klinicznie się różniące od czegokolwiek sprzed listopada 2019 roku.

Wszystko co mówi rząd o C-19 i metodach walki z nim, jest kłamstwem – dr Mike Yeadon

Jest to problem związany z tymi 73 patentami, które opisałem i polega mianowicie na tym, że te patenty dotyczą tych cech, elementów, które przedstawiane były rzekomo jako nowe w grudniu i styczniu, odpowiednio w roku 2019 i 2020.

Problem polega na tym, że nawet jeśliby przyjąć, że mamy do czynienia z idiopatycznym [o nieznanym podłożu/przyczynie] zapaleniem płuc, nawet jeśli zaakceptowalibyśmy, że istnieje jakaś grupa symptomów wywoływanych przez patogen, nie posiadamy ani jednego dowodu naukowego pokazującego, że haplogrupa SARS-CoV-2 posiada klinicznie wyróżnialne cechy odróżniające ją od czegokolwiek znanego i opisanego przed listopadem 2019 r. w tych 73 patentach rejestrowanych od roku 2008.

Viviane Fischer: A czy jest możliwym taki scenariusz, że wariant delta różni się tym, że choć kliniczne objawy są takie same, ale że posiada zdolność infekowania osób, które np. są ozdrowieńcami z zakażenia wariantem „B”? Czy też beta, jak kto woli?

Dr David Martin: W tym kontekście właśnie obserwujemy mnóstwo przypadków zachowania refleksywnego w reakcji na szum medialny. Nie ma jakichkolwiek dowodów, powtarzam, nie ma żadnych dowodów, że wariant delta jest w jakikolwiek sposób inny od wirusów już znajdujących się w bazie danych GISAID. To, że czegoś poszukujemy nie oznacza, że to coś istnieje jako takie, gdyż zaledwie mamy do czynienia z fragmentami czegoś.

Co więcej, jeśli wybrać dowolny taki fragment to zapewniam, że jestem w stanie wymyślić sobie wariant np. omega już nawet jutro. Wymyślę sobie wariant omega i zadeklaruję, że poszukuję konkretnej podnici czy to RNA czy DNA, czy nawet białka i już mogę całemu światu ogłosić, że należy bać się [i sikać w majty] wariantu omega.

Dr Wodarg: Tak.

Dr David Martin: Problem polega na tym, że nasze obecne metody sekwencjonowania genomów, co w istocie jest procesem o charakterze kompozycyjnym, a co w matematyce określa się terminem przeplatanie, nie posiadając materiału referencyjnego [odniesienia], na podstawie którego moglibyśmy stwierdzić, czy mamy lub nie do czynienia z odmienną rzeczą w sensie klinicznym czy genetycznym nawet.

Tak więc tkwimy w świecie, gdzie niestety, jeśli wysilić się i sprawdzić, jak ja to zrobiłem, artykuły naukowe, gdzie opisuje się izolat wariantu delta, stawiając pytanie, czy wariant delta jest czymś innym niż zaledwie efektem arbitralnego wyboru sekwencji w procesie systematycznego przesunięcia innych już opublikowanych sekwencji? Odpowiedź brzmi: to jest wyłącznie efekt zmiany kodonu start i stop tzw. ramki odczytu (mutacja przesuwająca). Nie ma mowy o czymkolwiek nowym.

Dr Reiner Fuellmich: Dr Wodarg uważa, że prawdziwym problemem są patenty, ponieważ okazuje się, że nawet 5-krotnie bardziej kosztowne jest opatentowanie leku, niż finansowanie publicznych, nie prywatnych, publicznych uczelni w postaci środków, grantów na opracowanie stosownych szczepionek.

Dr David Martin: Zrobię coś nie do końca fair, przybliżę do ekranu dokument. Ma on wyłącznie służyć demonstracji. Chcę, byście Państwo spojrzeli na ten dokument. To jest kopia patentu Barica, o który zabiegało NIH z nieznanych powodów w roku 2018. Patent o numerze 7279327.

Można sobie przejrzeć ten dokument na własną rękę. Jeśli spojrzeć na opatentowane sekwencje, co oczywiście uczyniliśmy, mamy do czynienia z opublikowanymi sekwencjami genetycznymi i w zależności od tego w którym miejscu wytnie się nić do sekwencjonowania, otrzyma się tę samą lub różną sekwencję wyłącznie zdeterminowaną wyborem punktu początkowego analizy fragmentu.

Przytoczę fragment, który pochodzi z tego rzeczonego wniosku patentowego, gdzie opisywane są nici DNA, zwane tutaj numerami identyfikacyjnymi sekwencji. Autorzy piszą, że organizmem jest sztuczna sekwencja. Sztuczna sekwencja, co oznacza, że to nie jest sekwencja powstała w oparciu o reguły natury.

Nie jest to coś, co wyłoniło się jako derywat naturalnie występującego białka czy wyizolowanej sekwencji mRNA. Każda z tych sekwencji jest w istocie sekwencją sztuczną, syntetyczną. Jeśli przyjrzeć się każdej z nich po kolei, co też zrobiliśmy, okazuje się, że sekwencje są przyległe do siebie w wielu przypadkach, a w innych pokrywają się częściowo.

Czy to jest wyłącznie kaprys determinujący, czy coś jest czy nie jest częścią otwartej ramki odczytu, czy jest czy nie jest częścią określonej sekwencji oligonukleotydów. Jest to istotne dlatego, ponieważ jeśli mamy przyjrzeć się substancjom, które są ostatecznie wstrzykiwane do organizmów ludzi, potrzebna nam jest ta konkretna sekwencja.

Nie jakaś zbliżona mniej lub bardziej, lecz konkretna sekwencja. Jeśli przyjrzeć się wymaganiom FDA, wymogom europejskiego odpowiednika tego organu regulacyjnego czy odpowiednikom w innych krajach świata, z niewytłumaczalnych powodów sekwencja, które jest wykorzystana do produkcji szczepionki, a następnie generowana i powielana przez komórki organizmu jest trudna do ustalenia.

Jest to sekwencja, której jakimś trafem nikt nie potrafi określić ze 100 proc. pewnością.

Sekwencja ta jest niewiadomą. Generuje to taki oto problem, że choć mówi się, że prowadzone są badania kliniczne i inne temu podobne, nie mamy jak zweryfikować, czy kompletna sekwencja została, jest czy potencjalnie nawet mogłaby zamieniona w to, co ostatecznie staje się w wnętrzu tej nanocząsteczkowej osłonki lipidowej, która umożliwia wprowadzenie tej sekwencji genetycznej do organizmu na drodze wstrzykiwania.

Ważne jest by sobie uświadomić, że już w roku 2002, dalej poprzez wnioski patentowe z roku 2003 i patenty z roku 2008 dotyczące wykorzystania wirusa jako broni, w każdym z tych przypadków opisywane są fragmenty sekwencji, ale opisywane są bez określenia ich specyfiki.

Nie mamy informacji o fragmentach/kodonach terminalnych tych sekwencji. Mamy do czynienia w istocie z sekwencjami zawierającymi hipotetyczne luki, w których można umieścić cokolwiek.

Dlatego właśnie uważam, że działania typu weryfikowania faktów w kontekście tych patentów za rozczarowujące. Powodem, dla którego osoby zajmujące się weryfikowaniem faktów [fact-checkingiem], pomijając już ich ogólne lenistwo, powodem, dla którego osoby takie nie weryfikują faktów jeśli chodzi o kwestie związane z tymi patentami jest taki, że te sekwencje genetyczne nie są dostępne w cyfrowej formie, która ułatwiłaby znacznie dokonywanie porównań.

Musieliśmy dosłownie robić zdjęcia dokumentów w formie papierowej i następnie przepisać te sekwencje na komputerze w celu analizy. Takie analizy nie są możliwe w przypadku dokumentów Europejskiego Urzędu Patentowego, danych Światowej Organizacji Własności Intelektualnej, ani też w przypadku Urzędu Patentowego Stanów Zjednoczonych.

Potrzeba przepisać te sekwencje genetyczne ręcznie i następnie je porównać z sekwencjami dostępnymi na publicznych serwerach i wtedy właśnie okazuje się, że nikt nie kwestionował nowości tego wirusa, to była sztucznie wytworzona iluzja nowości.

Dr Wodarg: Mam jeszcze jedno pytanie. Czy jest możliwym, że grypa, że wirus grypy został wyeliminowany, nie ma już tej choroby? Oczywiście wirus grypy został zsekwencjonowany. Czy możliwym jest, że fragmenty, sekwencje genetyczne, o których mówimy, że istnieją one w obu tych wirusach. Zatem jest to tylko kwestia metody testowania, stosowanych instrumentów, które determinują, czy wykrywamy wirusa grypy czy koronawirusa?  Jeśli na ten przykład mam książkę i wybieram sobie słowo złożone z 5 liter, to te wybrane słowo mogę znaleźć w wielu książkach.

Dr David Martin: Dokładnie tak. Wolfgang, Twoje pytanie zawiera cudowną metaforę trafiającą w sedno problemu. Polega on na ty, że gdy poszukujemy czegoś, co uznaliśmy wcześniej za warte poszukiwania, to prędzej czy później to coś znajdziemy.

Co więcej, znajdziemy to w wielu miejscach. Jeśli zdecydujemy, że już dłużej nie będziemy czegoś poszukiwać, nic dziwnego, że tego nie znajdziemy, gdyż zarzuciliśmy poszukiwania. W istocie to, czy wykorzystamy metodę testów RT-PCR do identyfikacji tych fragmentów i tak na marginesie, przejrzałem wszystkie wnioski złożone przez koncerny do FDA w celu sprawdzenia, co zostało uznane za złoty standard wymagany do spełnienia w celu uzyskania warunkowego dopuszczenie substancji do obrotu i jaki fragment wirusa SARS-CoV-2 został uznany za oficjalny standard referencyjny. Sęk w tym, że żadnego takiego uniwersalnego standardu nie ma.

Pojawia się zatem pytanie, w świecie, gdzie takiego jednego standardu nie mamy, co tak naprawdę znajdujemy? Jeśli szukam sekwencji – przeczytam ją – w postaci CCACGCTTTG, czy powinienem dodać kolejną jednostkę G, czy może raczej sekwencję GTTTAGTTCG? Widzicie, o co mi chodzi. Chodzi o to, że mój wybór punktu początkowego i końcowego determinuje to, czy znajdę czy nie znajdę daną sekwencję.

Dr Wodarg: Zgoda.

Dr David Martin: Nie znalazłem poszukiwanych elementów wśród dostępnych danych, gdyż świadomie wybrałem sposób analizy danych tak, by danej rzeczy nie odnaleźć. Wirus grypy nie został wyeliminowany z populacji ludzkiej. Grypa to trwająca ponad dekadę i zakończona porażką akcja mająca na celu wprowadzenie przymusowej uniwersalnej szczepionki przeciw grypie, która była w desperacki, ale to desperacki sposób promowana przez rządy na całym świecie. Akcja zakończyła się porażką więc zdecydowano, że jeśli grypa nie spełnia oczekiwań w zakresie zmuszenia wszystkich ludzi do zaszczepienia się, to należy wybrać inny patogen.

Przepis na zwiększenie popytu i zainteresowania szczepionkami przeciw grypie – dr Glen Nowak

Dr Wodarg: Oni mogą wiele innych rzeczy zmienić.

Dr David Martin: Mój boże, czeka na jazda bez trzymanki.

Dr Reiner Fuellmich: Tak, ale teraz siedzimy im na ogonie.

Viviane Fischer: Chciałabym dodać coś od siebie odnośnie testu PCR wprowadzonego przez Drostena. Przyjrzeliśmy się nieco temu testowi, wprawdzie nie tak wnikliwie, ja Ty omawianym patentom. Skupiliśmy się na tym zdawałoby się cudownym, dziwnym aspekcie procesu opracowania przez Drostena tego testu. Pomimo, iż normalnie musiałby skonsultować się ze swoim pracodawcą, Charite, której to placówce należały się prawa patentowe do jego wynalazku, ale on bez konsultacji przekazał instrukcje tego testu do WHO, więc w rezultacie każdy mógł z tego skorzystać tym samym uniemożliwiając przyszłe opatentowanie tego wynalazku. Nieco to dziwne, jakby nie spojrzeć. Zapytaliśmy o to Charite w ramach prawa dostępu do informacji. Odpowiedziano nam, że z powodu presji na jak najszybsze wprowadzenie testu na rynek z powodu całej tej pandemii, więc odłożono interes finansowy na bok. To zaiste niezwykłe postępowanie, bo przecież ten test jest wart miliardy dolarów. Jak można zaprzepaścić taką szansę? To jest szpital publiczny, jak oni mogli tak po prostu zrezygnować z tego? Drosten blisko współpracował z prywatną firmą TIB Molbiol, ta sama, z którą wspólnie opracowywał testy PCR od roku 2002, gdy mieliśmy do czynienia z SARS, MERS, ziką, itd.

To jest bardzo dziwne, gdyż on w zasadzie funkcjonował jako osoba otwierająca rynki dla produktów tej firmy, to są zresztą słowa przedstawiciela tej firmy. Drosten był osobą, która decydowała do jakiego kraju, laboratorium, itp., firma ta, TIB Molbiol, wysyłać będzie zestawy testowe i zarabiać na tym pieniądze korzystając z premii za pierwszeństwo na rynku, zarówno Drosten jaki i ta firma. W tym kontekście pozwala to sądzić, że być może patentowanie nie miało sensu, gdy tyle podobnych patentów już funkcjonowało, związanych z tym nienowym wirusem i testami, że nie byli w stanie opatentować niczego, czego by już nie było. Tak więc ich krok w tym kontekście zdaje się logiczny, by skorzystać z okazji i zgarnąć premię za pierwszeństwo na rynku. Może Drosten jest uwikłany w tę całą akcję, aferę prawną i finansową.

Dr Reiner Fuellmich: O tak, on jest jedną z najważniejszych osób w tej aferze, aferę prawną i finansową. gdyż to za jego sznurki pociągnięto najpierw.

Dr David Martin: Tak, najpierw należy wykreować iluzję popytu, a obecnie nic lepiej takiej iluzji nie kreuje, jak zagrożenie w postaci sytuacji, którą sam stworzyłeś.

Dr Reiner Fuellmich: To trochę wygląda jak jakaś komedia, ale rzecz jest jak najbardziej poważna.

Dr David Martin: Cóż, trzeba dodać, że musimy sobie uświadomić, że powodem, dla którego tak łatwo mogliśmy monitorować i śledzić tę konkretną kampanię przymusu i terroru jest to, że już mamy w tym doświadczenie. Zacząłem moje wywody od przypomnienia, że jeśli chodzi o sprawę epidemii wąglika i śledztwa z tym związanego, trzeba mieć na uwadze, że wtedy na Bliskim Wschodzie mieliśmy setki tysięcy żołnierzy, rzekomo w odwecie za wydarzenia z 11 września 2001 r., a na miejscu pracowało 2 inspektorów pocztowych nad zagrożeniem związanym z wąglikiem. Dwóch. Rzekomo największy atak bronią biologiczną na terytorium Stanów Zjednoczonych, a sprawę badało 2 inspektorów pocztowych.

Nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy, że 2 inspektorów pocztowych może tworzyć jakąś potężną komórkę stojącą na straży prawa dysponującą jakąś niewyobrażalną intelektualną potęgą. Osobiście nie mam nic przeciwko inspektorom pocztowym, ale zapewniam, że jeśli miałbym badać atak bioterrorystyczny nie zaangażowałbym poczty z ich 2 inspektorami w roli ekipy dochodzeniowej do prowadzenia tego śledztwa. Było to obłudne i Kongres o tym wiedział. Dlatego właśnie wydajemy taką publikację, – nie jest to wprawdzie żaden bestseller – raport odnośnie każdego przypadku naruszenia traktatów odnośnie broni biologicznych, podpisany przez wiele krajów na świecie. Ma on formę książki telefonicznej, zawierającej dane odnośnie miejsc, osób, źródeł finansowania. Nie było dla nas zatem problemem rozpracowanie, że to nie był wcale żaden kryzys zdrowia publicznego. To była oportunistyczna kampania marketingowa mająca na celu osiągnięcie określonego celu.

„Brzytwa Ockhama” się kłania, to jest najprostsze wytłumaczenie. Oni sami swój cel wyjawili. Zadeklarowali, że ich celem jest spowodowanie, by obywatele zaakceptowali środki zaradcze w postaci powszechnego szczepienia na koronawirusa. Potrzebowali mediów, by wygenerować dostateczny szum, a inwestorzy sami się zgłoszą, gdy wyczują zyski. Nie potrzebujesz nic więcej ponad to, by wytłumaczyć wydarzenia mające miejsce przez ostatnie 20 miesięcy, poza samym oświadczeniem faktycznego winowajcy.

Nie zajmuje się narcystycznymi rozważaniami i roztrząsaniem psychologicznych zawiłości związanych z kompleksem matki stojących u podstaw takiego, a nie innego zachowania włamywacza do banku, jeśli ten włamywać stoi przed bankiem z torbą pieniędzy w ręku, lecz przyjmuje zdaje się szalone założenie, że osoba ta właśnie obrabowała bank. Analogicznie, jeśli ktoś otwarcie mówi o konieczności zaangażowania mediów w propagowanie medycznych środków zaradczych, które w istocie jest szczepieniem w postaci syntetycznej, rekombinowanej białka-chimery, stworzonej na podstawie symulacji komputerowej, jeśli chcę poznać uzasadnienie takiego postępowanie, to posłucham osoby odpowiedzialnej za tę manipulację, która mówi o inwestorach, którzy zgłoszą się, gdy tylko wyczują zyski. Więcej wyjaśnień mi nie trzeba.

Dr Reiner Fuellmich: Sprawa jest niepojęta. Jestem Ci wdzięczny, David… Rozmawialiśmy parę miesięcy wcześniej, jakieś 3 czy 4 miesiące temu. Zostaliśmy sobie przedstawienie przez Davida – przepraszam – Jamesa Henry’ego. Starałem się znaleźć w tym kraju prawników specjalizujących się w patentach, którzy skłonni byliby zająć się tą sprawą. Owszem, jest kilku prawników orientujących się w tej kwestii, ale nikt – przynajmniej na dzień dzisiejszy, może to się zmieni – nie znalazłem nikogo, kto podjąłby się tego zadania w kontekście koronawirusa. Tu tkwi problem.

Dr Wodarg: To nie jest nic nowego. Ja również starałem się znaleźć prawnika specjalizującego się w prawie patentowym do pracy w komisji Enquete dla Bundestagu, jakieś 10 czy ponad 15 lat temu. Nikogo nie udało się pozyskać, gdyż bali się krytykować system. Taka krytyka zniszczyłaby im kariery. To było bardzo trudne.

Dr David Martin: Trzeba pamiętać, że jest to odwieczny problem. Problem ten przedstawia się następująco. Od momentu utworzenia Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO), Niemcy i Francja – żadne zaskoczenie – podtrzymują swoje animozje w postaci nowej wersji tej niechęci sięgającej daleko w historię.

Kiedy utworzono EPO, rola urzędu patentowego w Monachium (EPO) stała się mocno nacjonalistycznie zabarwioną sprawą dla Niemiec. Panowało przekonanie, że niemieccy urzędnicy patentowi oraz rzecznicy patentowi nadal górowali na innymi krajami Europy pod tym względem i urosło do rangi dogmatu. W latach 2003 i 2004, kiedy moja organizacja przeprowadziła audyt w EPO, kiedy pokazaliśmy, że jakieś 20-30 proc. patentów zarejestrowanych w Europie to funkcjonalne podróbki, czyli że były niczym innym, jak kopiami wcześniejszych patentów, niemiecka reprezentacja w EPO nie była w stanie pojąć, że mogli gdzieś popełnić błąd. Kiedy Komisja Europejska zleciła nam audyt patentów programów komputerowych, kilka lat później, na prośbę szwedzkiej delegacji w Unii Europejskiej, wykazaliśmy istnienie setek patentów nielegalnie przyznanych przez Unię Europejską za pośrednictwem EPO.

Okazało się, że to niemieccy urzędnicy w urzędzie patentowym i niemieccy rzecznicy odpowiedzialni byli za te wnioski patentowe. Znów, spotkało się to z ogromnym oburzeniem. Mamy do czynienia z dogmatycznym stanowiskiem. Choć europejski z nazwy urząd powinien służyć całej Europie, w umysłach niemieckiego establishmentu patentowego nadal żyje poczucie wyższości na innymi krajami Europy. Jeśli zakwestionujesz jakiś patent, w tym dotyczący broni biologicznej, to wiedz, że wkraczasz na obszar, gdzie nie ma litości.

Dr Wodarg: Tak, mieliśmy kilka pytań od Transparency International i zaorano całą dyskusję, zlikwidowano wątek.

Dr David Martin: Tak, nie da się zwyczajnie… To jest beton nie do przejścia i jest tragedią, że urząd ten stał się ostatecznie organizacją de facto przejętą przez interesy polityczne. Ona nie ma już nic wspólnego w służbą publiczną.

Dziękuję za poświęcony mi czas i mam nadzieję, że zdołałem pomóc.

Dr Reiner Fuellmich: Pomogłeś nam bardzo.

Dr Wodarg: Naprawdę byłeś pomocny, dziękujemy bardzo.

Dr Reiner Fuellmich: Ta dyskusja odbije się szerokim echem. Dziękuję Ci, David. Życzę udanego weekendu.

Dr David Martin: Okej, życzę zdrowia.

Dr Reiner Fuellmich: Dziękujemy i wzajemnie.

 

SARS-CoV-2 w kontekście patentów sprzed 20 lat – dr David Martin [napisy PL]

https://rumble.com/vljtp2-sars-cov-2-w-kontekcie-patentw-sprzed-20-lat-dr-david-martin.html

 

%d bloggers like this: