Redukcja ryzyka względnego na przykładzie 95% skuteczności szczepionek na C-19

Redukcja ryzyka względnego na przykładzie 95% skuteczności szczepionek na C-19 - dr Thomas Cowan

Witam wszystkich, przygotowałem dla Was kilka filmików, życzę przy okazji wszystkim Wesołych Świąt Dziękczynienia, mam nadzieję, że uda Wam się spędzić nieco czasu z rodziną. Pierwszy materiał na charakter erraty do poprzedniego filmiku na temat szczepionek, który opublikowałem w zeszłym tygodniu. Poprawka ta jest konsekwencją dodatkowych informacji, które otrzymałem, mam tu zwłaszcza na myśli Davida Martina, który zaprezentował nam świetny materiał wideo na temat szczepionek Moderny i Pfizera.

Postaram się zamieścić linka do tego materiału, ale na stronie Davida na pewno bez problemu odnajdziecie rzeczone nagranie. Sedno sprawy wygląda tak, że jest nawet gorzej, niż myślałem. Poprzednie nagranie, które zdjęliśmy z platformy i powodem nie była cenzura, o ile nam wiadomo, usunąłem ten materiał, ponieważ znalazły się w nim nieścisłości. David Martin w swoim nagraniu skorygował mój błąd.

Chcę się upewnić, że wszystko precyzyjnie opisałem. Okazuje się, że jest gorzej, niż myślałem. Moim pierwszym celem jest upewnienie się, że każdy, kto mnie słucha czy ogląda, będzie miał jasność odnośnie tego, co my jako społeczność lekarska i naukowa, rozumiemy pod pojęciem „redukcji ryzyka” lub „względnej redukcji ryzyka” [relative risk reduction].

Jest to szalenie istotne, ponieważ jeśli nie rozumiesz w pełni znaczenia tego pojęcia, nie będziesz w stanie zrozumieć badań naukowych czy medycznych. Musisz znać to pojęcia dosłownie na wylot.

Zacznijmy więc od tego zagadnienia. Wyobraźmy sobie, że mamy jakieś badanie kliniczne, jest to poprawnie zaplanowane badanie, mamy dobraną substancję placebo, a celem badania jest powiedzmy opracowanie metody profilaktyki zawału serca.

Mamy jakąś substancję, potencjalny lek i chcemy sprawdzić, czy zapobiega ona atakom serca. Zatem znów, zakładam, że na każdym etapie badania wszystkie aspekty testu są poprawnie kontrolowane, wszelkie wymagania metodologiczne są spełnione w maksymalnym stopniu.

W naszym eksperymencie bierze udział 20 osób, podajemy 10 osobom nasz specyfik mający zapobiegać atakom serca, a drugiej grupie 10 osób, grupie kontrolnej, nie podajemy tej substancji, lecz placebo.

Następnie wyznacza się datę zakończenia badania klinicznego, powiedzmy za 2 lata, kiedy sprawdzamy rezultaty. Załóżmy, że po tych 2 lata okazuje się, że dwie osoby z grupy, która otrzymała placebo, czyli 2 osoby z 10, miały atak serca. natomiast 1 osoba z grupy kontrolowanej, czyli 1 osoba z 10, miała atak serca.

Piszemy stosowny artykuł i zgłaszamy go do recenzji do czasopisma medycznego, ale raportujemy co? Jasnym jest dla każdego, że 10 proc. osób z grupy kontrolowanej miało atak serca, a z grupy kontrolnej 20 proc. osób miało atak serca. Można by pochopnie uważać, że autorzy napiszą, że lek ten redukuje ryzyko ataku serca o 10 punktów proc. To jest tzw. ryzyko bezwzględne.

Redukcja ryzyka względnego

 

Możecie uwierzyć lub nie i wiem, że dla niektórych to będzie szok, ale powiem tyle – znacząca większość testów klinicznych, w tym badań klinicznych szczepionek, testów statyn, badań leków antydepresyjnych, w zasadzie w przypadku wszystkich badań klinicznych leków nie podaje się wyników w postaci bezwzględnej redukcji ryzyka [absolute risk reduction]. To co publikują w tych artykułach to to, że w tym konkretnym przypadku korzyść jest na poziomie 33 proc. Skąd te 33 proc., zapytacie.

To nie jest żadne kłamstwo. Odpowiedź brzmi następująco: jedna osoba z grupy której podano eksperymentalny lek, plus 2 osoby z grupy kontrolnej, tyle osób w sumie doznało ataku serca. 2 osoby z grupy placebo, 1 z grupy, która otrzymała testowany lek, więc 66 punktów proc. minus 33 punkty proc. daje 33 proc. i jest to ryzyko względne, to jest poziom (względnej) redukcji ryzyka, 33 proc. i tę właśnie wartość podaje się w artykule.

Wyobraźmy sobie teraz, że przeprowadzamy identyczne badanie, ale na grupach po 100 osób każda, wtedy mamy 1 proc. przypadków w grupie której podano eksperymentalny lek i 2 proc. przypadków w grupie kontrolnej. Redukcja ryzyka bezwzględnego wyniosłaby 1 punkt proc., ale wciąż byłaby to redukcja ryzyka względnego na poziomie 33 proc., ponieważ 1+2 daje 3, a 2/3 razy 100 proc. daje 66 proc., a 1/3 razy 100 proc. daje 33 proc., stąd względne zmniejszenie ryzyka wynosi 33 proc.

Teraz to będzie nie lada test moich umiejętności matematycznych. Wyobraźmy sobie, że identyczne badanie przeprowadzamy tym razem na grupach liczących 1 mln osób każda, czyli 1 osoba na milion z grupy badanej miała atak serca i 2 osoby z 1 mln grupy kontrolnej miała atak serca. Ile wynosi bezwzględna redukcja ryzyka ataku serca? Wynosi 0,000… nie wiem ile jest tych zer [0.0001%], a w końcu 1 cyfra. Tyle wynosi odsetek, czyli właściwie nic. Jaką wartość umieszczono by w sprawozdaniu? Względna redukcja ryzyka wynosi 33 proc.

Nie ma znaczenia, czy grupa będzie składać się z 10 mln czy biliona osób, czy 100 miliardów, podana wartość nadal wyniosłaby 33 proc., mierzona w postaci względnej redukcji ryzyka. Z punktu widzenia biologii jest to zupełnie bez znaczenia.

Nie jest to żadna niedokładność, nie ma nic wspólnego ze statystyczną istotnością, to po prostu, zwyczajnie, jest bez znaczenia. Dokładnie w taki sposób nauki medyczne i Wasi lekarze prezentują Wam zalety leków.

Teraz… Jeszcze jedna rzecz, która czyni tę kwestię jeszcze bardziej interesującą. W ramach każdego badania klinicznego leku czy szczepionki składa się również sprawozdania dotyczące efektów ubocznych. Innymi słowy, jeśli w przypadku 2 osób z grupy kontrolnej wystąpiły efekty uboczne, a z grupy której podano eksperymentalny lek u 10 osób takie efekty stwierdzono, to uwierzcie lub nie, ale statystykę efektów ubocznych podaje się w liczbach bezwzględnych, inaczej mówiąc, jeśli grupa liczyłaby 1 mln osób, co daje odsetek efektów ubocznych na poziomie 0.001%, co jest oczywiście nieporównywalnie mała wartość w zestawieniu z 33 proc. względną redukcją (ryzyka). Tyle. Kompletne i całkowite oszustwo.

Mam dla Was małe zadanie domowe. Zadajcie Waszemu lekarzowi domowemu następujące pytania:
a) czy wie Pani/Pan, co oznacza pojęcie „redukcja ryzyka”?
b) jeśli tak – niektórzy lekarze będą wiedzieć, niektórzy nie – czy jest Pani/Pan przekonana/y, że raporty z badań klinicznych powinny podawać wyniki w kategoriach względnej redukcji ryzyka?

Jeśli odpowiedzą twierdząco na to pytanie, to tym samym przekazują Wam z biologicznego, naukowego, medycznego punktu widzenia porady bez znaczenia , oparte na liczbach, które nic nie znaczą.

Nikt przecież nie chciałby przyjmować leku, który podany 1 milionowy osób poprawia sytuację o 0,0001 proc., a zwiększa odsetek efektów ubocznych 4-krotnie lub więcej.

Powodem, dla którego o tym mówię, jest to, że jeśli dokona się podobnych obliczeń dla niedawno opublikowanych raportów z badań szczepionki Moderny, to co uda nam się odkryć? Okaże się, że 90 osób z grupy kontrolnej, przy czym nie wiemy, co im podano w roli placebo, ale na pewno nie był to tylko zastrzyk ze soli fizjologicznej, możemy tylko domniemywać, ponieważ stosowne dane nie zostały opublikowane.

U 90 osób z 15 tys. grupy kontrolnej stwierdzono objawy choroby [0.6%]. To jest ten element, w którym poprawił mnie David Martin. Sądziłem, że wykonywano tym osobom testy PCR, choć zaznaczyłem, że nie mam pewności, gdyż nie mam dostępu do tych danych.

Okazuje się, że nie tylko nie zrobiono tym osobom tych kompletnie bezużytecznych, bzdurnych testów na wirusa, ale także przyznano, że nie testowano pod kątem transmisji tego wyimaginowanego wirusa. Innymi słowy, nie było żadnego testu na obecność wirusa, żadnego testu odnośnie jego transmisji, więc co to badanie testowało?

Co więc u tych 90 osób z 15 tys. grupy, czyli 0,6 proc., 0,6 proc. z tych osób miało objawy. To mogło być praktycznie cokolwiek. Mogli przecież dodać jakiś środek przeciwzapalny czy medykament redukujący symptomy do szczepionki, nie wiemy tego. Wyniki mogli zmanipulować na wiele różnych sposobów, na przykład wywołując symptomy po 14 dniach zamiast 7 dniach. Istnieje wiele sposobów, by wywołać dodatkowe symptomy. Postrzegamy szczepionki jako metodę zapobiegania chorobom wywołanym przez wirusy, a tutaj nie testowano nic, co miałoby związek z wirusem.

Gdy myślimy o szczepionkach, to również mamy na myśli ich rolę w ograniczaniu transmisji wirusa. a te testy nie miały nic wspólnego z transmisja, dlatego też dr Anthony Fauci powiedział, że nawet po opracowaniu szczepionki nadal będzie trzeba zachowywać dystans społeczny i nosić maseczki, a to dlatego, że ta szczepionka nie zapobiega transmisji wirusa.

2 metry czy 20 metrów, dystans nie ma większego znaczenia dla Covid-19 – prof. Martin Bazant i prof. John Bush z MIT
Transmisja poprzez kropelki vs transmisja poprzez aerozole – dr John Campbell
Wydychany aerozol i maski na twarz
Maseczki nie działają: Przegląd literatury naukowej w kontekście zasadności polityki społecznej wobec COVID-19 – dr Denis Rancourt
Testy PCR na COVID-19 z naukowego punktu widzenia są pozbawione sensu – Torsten Engelbrecht i Konstantin Demeter
Oszustwo zostało potwierdzone: Testy PCR nie wykrywają SARS-CoV-2

Zatem nie było to badanie testowe szczepionki. Ale wracając… 90 osób z grupy liczącej 15 tys. osób, to daje 0,6 proc. przypadków, z grupy kontrolnej, u tylu osób stwierdzono symptomy, nic związanego z wirusem, transmisją, po prostu symptomy, a u 5 osób z 15 tys. grupy, co daje 0,03 proc., osób z grupy której podano eksperymentalną szczepionkę stwierdzono symptomy.

Jak jest różnica? Każda osoba posiadające wiedzę matematyczna na poziomie podstawówki wie, że różnica wynosi 0,57 punktów procentowych. Ta wartość określa biologiczną, naukową i medyczną miarodajność tego wyniku. Oczywiście, można zapytać, czy to ma jakieś znaczenie, czy osobom testowanym nie podano czasem jakiś substancji redukującej symptomy, czy też w jakiś sposób spowodowano, że po 14 dniach symptomy były lżejsze.

To są wciąż pytania bez odpowiedzi. Możemy stwierdzić tyle, że zaobserwowano redukcję symptomów o 0.57%, więc pewnie zachodzicie w głowę, jakim cudem otrzymano wartość 94,5 proc. (względnej) redukcji ryzyka? Grubo ponad granicę 90 proc., która kwalifikuje szczepionkę do przyspieszonej procedury testowej. To bardzo proste, gdy ma się pojęcie o obliczaniu względnej redukcji ryzyka.

90 +5, gdzie 90 to liczba osób z symptomami z grupy kontrolnej, a 5 to liczba osób z grupy której podano szczepionkę eksperymentalną, co daje nam w sumie 95. 90 podzielone przez 95 daje nam 94,5 proc., czyli naszą (względna) redukcję ryzyka i jest to wynik z punktu widzenia biologii, nauki i medycyny kompletnie bez znaczenia.

Nie jest obarczony brakiem precyzji, nie wymaga poprawek, jest zwyczajnie bez znaczenia. Nie ma nic wspólnego z twoim zdrowiem, podobnie jak w przypadku każdego innego badania klinicznego leków.

Należy zakazać stosowania wskaźnika względnego ryzyka, ponieważ służy on wyłącznie do manipulowania ludźmi tak, by postępowali wedle ich życzenia. Mam nadzieję, że to rozjaśnia nieco sprawę i zachęcam wszystkich do obejrzenia świetnego materiału Davida Martina, gdzie porusza on ten temat dogłębniej. Dziękuję.

Redukcja ryzyka względnego na przykładzie 95% skuteczności szczepionek na C-19 [napisy PL]

 

„Cała uwaga skupiła się na niesamowitych wynikach skuteczności: Pfizer zgłosił 170 przypadków Covid-19 potwierdzonych metodą PCR, podzielonych na 8 w grupie zaszczepionej i 162 przypadki w grupie placebo. Ale te liczby były przyćmione przez kategorię chorób zwanych „przypadkami podejrzewanymi o COVID-19” – czyli chorobami z objawowym COVID-19, których nie potwierdzono metodą PCR. Zgodnie z raportem Agencji ds. Żywności i Leków [FDA] dotyczącym szczepionki Pfizera, było „łącznie 3410 podejrzanych przypadków, ale niepotwierdzonych przypadków COVID-19 w całej badanej populacji, z czego 1594 wystąpiło w grupie zaszczepionej w porównaniu z 1816 w grupie placebo”.

Przy 20 razy większej liczbie podejrzanych przypadków niż potwierdzonych przypadków, to co by nie robić tej kategorii chorób nie można zignorować tylko dlatego, że nie było dodatniego wyniku testu PCR. W istocie to sprawia, że ​​zrozumienie tego jest jeszcze pilniejsze. Zgrubne oszacowanie skuteczności szczepionki przeciwko rozwojowi objawów COVID-19, z dodatnim wynikiem testu PCR lub bez, byłoby względnym zmniejszeniem ryzyka o 19% (* patrz poniżej) – znacznie poniżej 50% progu skuteczności dla zezwolenia ustalonego przez organy regulacyjne. Nawet po usunięciu przypadków występujących w ciągu 7 dni po szczepieniu (409 przypadków w grupie szczepionki eksperymentalnej firmy Pfizer w porównaniu z 287 przypadków w grupie placebo), które powinny obejmować większość objawów wynikających z krótkotrwałej reaktogenności szczepionki, skuteczność szczepionki pozostaje niska: 29%” – Źródło: Peter Doshi: Pfizer and Moderna’s “95% effective” vaccines—we need more details and the raw data

Śmiertelność pracowników służby zdrowia w Polsce przed i po rozpoczęciu szczepień na C-19

Opracowane przez Grzegorz Płaczek, wykres pobrany stąd.

%d bloggers like this: