Wywiad z dr Karym Mullisem – Celia Farber

Spin magazine, lipiec 1994

Wywiad z dr Karym Mullisem

Kary Mullis

Kary Mullis o badaniach empirycznych i motywacjach naukowców

Po raz pierwszy przeprowadzałam wywiad z Karym Mullisem w 1991 roku, w hotelowym barze gdzieś w New Jersey, podczas gdy na dworze szalała zamieć. Zaskoczył mnie jego sposób bycia. Miałam przed sobą mężczyznę odpowiedzialnego za jedno z największych odkryć naukowych stulecia – masowe powielanie DNA – a on wkroczył dumnie w dżinsach, sypał dowcipami z ostrym południowym akcentem, zamawiał drinki i w ogóle zachowywał się jak normalny człowiek. Zupełnie nie miał tej jałowej, godnej męża stanu aureoli, która zwykle otacza Ludzi Nauki.

Zamiast tego Kary Mullis, opisywany w prasie jako osoba, którą charakteryzuje „kreatywny nonkonformizm, ocierający się o szaleństwo,” poraził mnie swoją czystą i nienasyconą ciekawością. Miał do mnie tak samo dużo pytań, jak ja do niego. Chociażby to, że przed końcem wywiadu pamiętam, że poprosił mnie, żebym powiedziała czy miałoby to jakieś znaczenie, gdybym miała odkryć, że to lobby hotelowe, bar, barman, drinki i nasza rozmowa, że to wszystko było elektronicznym mirażem.

 

Wynalezienie reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR) przyniosło Mullisowi Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii w 1993 roku. PCR to zaskakująco prosta, a jednak rewolucyjna metoda selektywnego kopiowania i masowej produkcji określonych segmentów DNA w ciągu kilku godzin. Wcześniej DNA mogło być kopiowane, ale nie izolowane, i to właśnie w izolacji tkwi  to rewolucyjne sedno. Naukowcy mogą teraz dokonać wszystkiego, od wykrywania nowotworów dziedzicznych u płodów, poprzez rozwiązywanie niemożliwych do rozwikłania tajemnic zabójstw, po odtwarzanie największych głębi ewolucji. London Observer głosił: „Od czasu, kiedy James Watt przechodził przez Glasgow Green w 1765 roku i uświadomił sobie, że wtórny kondensator pary mógłby przetwarzać energię cieplną pary wodnej, pomysł, który uruchomił rewolucję przemysłową, żadna przełomowa idea nie była tak dobrze umiejscowiona w miejscu i czasie.”

Teraz mamy wyraźną biologiczną wizję tam, gdzie wcześniej była ciemność. Spekulacje można zmieniać w fakty, a życie już się zmienia dzięki maszynie PCR, obecnie podstawie w każdym biologicznym laboratorium. Amerykański żołnierz zabity w Wietnamie, na przykład, został zidentyfikowany ponad dwie dekady później poprzez porównanie DNA z pukla włosów jego dziecka i pojedynczej kości znalezionej na polu bitwy. Mężczyzna, który siedział przez dziewięć lat w więzieniu za gwałt i morderstwo, których nie popełnił, został zwolniony dzięki testowi PCR na wyschniętej drobinie nasienia z miejsca zbrodni. Podejrzewaną chorobę genetyczną Prezydenta Lincolna, zespół Marfana, można było w końcu zdiagnozować na podstawie przechowywanych fragmentów jego kości. FBI spodziewa się, że pewnego dnia PCR umożliwi identyfikację szantażystów za pomocą DNA z ich śliny pozostawionej na brzegu koperty, a nawet można będzie ożywić i zbadać prastare DNA dinozaurów. Zresztą, to PCR było źródłem koncepcji przebojowej powieści Michaela Crichtona Jurassic Park.

Technologia reakcji łańcuchowej polimerazy [PCR] ma również ogromny wpływ na obszar badań nad AIDS, czy raczej HIV. PCR może, między innymi, wykryć HIV u ludzi, których wyniki w testach na przeciwciała HIV były negatywne.

Wydaje się, że słowo „ekscentryczny” często łączy się z nazwiskiem Mullisa: Jego pierwszy opublikowany artykuł naukowy, w najlepszym czasopiśmie naukowym Nature z 1986 r., opisywał, jak postrzegał wszechświat pod wpływem LSD – usiany czarnymi dziurami z antymaterią, w których czas płynie wstecz. Znany jest z pokazywania zdjęć nagich dziewczyn podczas wykładów, z ciałami oznaczonymi wzorami fraktali Mandelbrota.

A jako projekt dodatkowy, rozwija firmę, sprzedającą wisiorki z DNA gwiazd rocka. Ale to, co doprowadziło środowisko naukowe do wściekłości, to jego poglądy na temat AIDS [zespołu nabytego niedoboru odporności].

Kary Mullis, tak samo jak jego przyjaciel i współpracownik dr Peter Duesberg, nie wierzy, że AIDS wywoływany jest przez retrowirus HIV. Jest wieloletnim członkiem Grupy za Ponowną Oceną Hipotezy HIV-AIDS (Group for the Reappraisal of the HIV-AIDS Hypothesis), 500-osobowej organizacji protestu, naciskającej na ponowne zbadanie przyczyn AIDS.

Jeden z najmocniejszych argumentów dr Petera Duesberga w tej debacie jest fakt, że wirus HIV jest słabo wykrywalny u osób, które chorują na AIDS. Jak na ironię, kiedy PCR zastosowano do badań nad HIV, około roku 1989, naukowcy twierdzili, że ten zarzut odszedł w zapomnienie. Wykorzystując nową technologię nagle mogli zobaczyć cząsteczki wirusowe w takich ilościach, jakich nie mogli dostrzec wcześniej. Artykuły naukowe wypełnione były twierdzeniami, że HIV jest 100 razy bardziej rozpowszechniony niż uważano wcześniej. Ale sam Kary Mullis nie był tym poruszony. „Dzięki PCR łatwiej jest zauważyć, że określone osoby są zakażone HIV,” powiedział dla Spin w 1992 r., „a u niektórych z tych osób wystąpiły objawy AIDS. Ale to nie jest nawet początek odpowiedzi na pytanie, ‚Czy wywołał to HIV?'”

Kary Mullis powtórzył wówczas jedno z najbardziej kontrowersyjnych stwierdzeń dr Petera Duesberga. „Istoty ludzkie są pełne retrowirusów,” powiedział, „Nie wiemy, czy to są setki, tysiące, czy setki tysięcy. Dopiero niedawno zaczęliśmy ich szukać. Ale nigdy wcześniej nikogo nie zabiły. Ludzie zawsze przeżywali obecność retrowirusów.”

Kary Mullis zakwestionował popularne przekonanie, że wywołujące chorobę mechanizmy HIV są po prostu zbyt „tajemnicze”, żeby je zrozumieć. „Tajemnice tego cholernego wirusa,” powiedział wtedy, „zostały wygenerowane dzięki 2 miliardom dolarów rocznie, jakie się na to wydaje. Weź dowolnego wirusa, wydaj 2 miliardy dolarów i też możesz wymyślić dla niego jakieś wspaniałe tajemnice.”

Tak samo jak wiele innych odkryć naukowych, pomysł na PCR zrodził się nagle, jakby poprzez bezpośrednie przełożenie z innej dziedziny. Pojawił się podczas nocnej przejażdżki w 1984 roku, tym samym roku, jak na ironię, kiedy HIV ogłoszono jako „prawdopodobną” przyczynę AIDS.

„Po prostu jechałem, myślałem o różnych pomysłach i nagle to zobaczyłem,” przypomina sobie Mullis. Zobaczyłem reakcję łańcuchową polimerazy tak wyraźnie, jakby była na tablicy w mojej głowie, więc zjechałem na pobocze i zacząłem bazgrać.” Jego przyjaciółka, chemiczka, spała w samochodzie i, jak opisał to Mullis w najnowszym wydaniu specjalnym Scientific American: „Jennifer na wpół przytomnie zaprotestowała z powodu opóźnienia i światła, ale krzyknąłem, że odkryłem coś fantastycznego. Niewzruszona poszła dalej spać.”

Kary Mullis zapisywał obliczenia, ściśnięty w samochodzie, tak długo, aż wzór na amplifikację DNA był kompletny. Obliczenia opierały się na koncepcji „powtarzalnych wykładniczych procesach wzrostu,” którą Mullis wziął z pracy z programami komputerowymi. Po długim waleniu pięścią w stół przekonał małą firmę biotechnologiczną z Kalifornii, dla której pracował, Cetus, że jest na dobrym tropie. Dobrze, że wreszcie posłuchali: Sprzedali patent na PCR firmie Hoffman-LaRoche za oszałamiającą kwotę 300 milionów dolarów – najwyższą cenę, jaką kiedykolwiek zapłacono za patent. Tymczasem Mullis otrzymał bonus w wysokości 10.000 $.

Matka Kary’ego Mullisa opowiada, że jako dziecko jej energiczny syn wpadał we wszystkie możliwe kłopoty – odcinając prąd w całym domu, budując rakiety i wysadzając małe żabki w powietrze na wysokość kilku metrów. Wtedy lubił surfować, jeździć na rolkach, robić zdjęcia, imprezować ze znajomymi – z których większość nie jest naukowcami – i ponad wszystko kochał pisać.

Kary Mullisa bardzo trudno jest złapać i przeprowadzić z nim wywiad. Zostawiłam kilka wiadomości na jego domowej automatycznej sekretarce, ale nie było żadnej reakcji. W końcu zadzwoniłam do niego późnym wieczorem, a on odebrał, równocześnie żegnając się z którymś z gości, którzy byli u niego na kolacji. Upierał się, że nie udzieli mi wywiadu, ale po chwili, w trakcie rozmowy zapytałam, czy mogłabym po prostu włączyć dyktafonu. „O, do cholery,” burknął. „Włącz to gówno.”

Nasza rozmowa koncentrowała się na AIDS. Chociaż nie było szczególnie głośno na temat sceptycyzmu  Mullisa w kwestii HIV, jego przekonania, trzeba mu przyznać, nadal były jasne i nie złagodniały z powodu niedawnego sukcesu i powszechnej akceptacji. Wydaje się cieszyć nowo zdobytą mocą. „Nie mogą mnie teraz olać ze względu na to kim jestem,” mówi, chichocząc – i jak wszystko na to wskazuje, używa tej mocy skutecznie.

Kiedy program telewizji ABC „Nightline” poprosił Mullisa o udział w dokumencie na swój temat, on zamiast tego zachęcał ich do skoncentrowania uwagi na dyskusji wokół HIV. „To dużo ważniejsza historia,” powiedział producentom, którzy to, do tamtej pory nigdy nie zajmowali się tymi kontrowersjami. Koniec końców, „Nightline” puściło dwuczęściowy program, pierwszy odcinek o Karym Mullisie, a drugi o dyskusjach na temat HIV. ABC zatrudniła Kary Mullisa na dwa tygodnie, żeby był ich konsultantem naukowym i kierował ich do źródeł.

Program był znakomity i stanowił historyczny punkt zwrotny, być może nawet koniec siedmioletniej ciszy medialnej na temat dyskusji wokół HIV. Ale to wciąż nie spełniło największego marzenia Mullisa. „To, co musi zrobić ABC,” mówi Mullis, „to porozmawiać z  [Prezesem Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID), dr Anthonym] Faucim i [dr Robertem] Gallo [jednym z odkrywców HIV] i pokazać, że są dupkami, co mógłbym zrobić w ciągu dziesięciu minut.”

Ale, zwracam uwagę, dr Gallo odmówi rozmowy na temat dyskusji wokół HIV, tak jak zawsze.

Wiem,” szybko odpowiada Mullis, w jego głosie narasta gniew. Ale wiesz co? Byłbym gotów gonić tego małego gnojka w drodze od jego samochodu do biura, mówiąc, ‚Jestem Kary Mullis i próbuję zadać ci cholernie proste pytanie,’ a kamery za mną. Jeżeli ludzie uważają mnie za szaleńca, w porządku. Ale tu jest laureat Nagrody Nobla, który próbuje zadać proste pytanie tym, którzy wydali 22 miliardy dolarów i zabili 100.000 osób. To musi być w TV. To trzeba zobaczyć. Nie odmówię, jeżeli będę miał coś takiego zrobić.”

Przerywa, po czym mówi dalej. I nie obchodzi mnie, że zrobię z siebie głupka, bo większość ludzi i tak wie, że nim jestem.”

Podczas gdy wiele osób, nawet w szeregach dysydentów w sprawie HIV, stara się zdystansować od kontrowersyjnego dr Petera Duesberga, Kary Mullis zawzięcie go broni i wydaje się być naprawdę przejęty jego losem. „Próbowałem to podkreślić w rozmowach z ludźmi z ABC” mówi, że Peter jest poważnie obrażany przez środowisko naukowe, do tego stopnia, że nie może nawet prowadzić żadnych badań. I nie tylko to, całe jego życie jest przez to w niezłej rozsypce, a to tylko dlatego, że nie zgodził się na kompromis w kwestii swoich naukowych standardów moralnych. Musi być w tym kraju jakaś cholerna prywatna fundacja, która by powiedziała, ‚Dobra, wejdziemy tu, gdzie NIH [Narodowy Instytut Zdrowia] nie zadziałał. Zajmiemy się tym. Ty po prostu dalej mów to, co mówisz, Peter. Uważamy, że jesteś dupkiem i uważamy, że nie masz racji, ale jesteś jedynym odszczepieńcem, a my go potrzebujemy, to jest nauka, a nie religia.‚ I to był jeden z powodów, dla których współpracowałem z ABC.”

„Czekam, aż ktoś mnie przekona, że nie mamy racji,” mówi dalej Mullis. „Wiem, że tak się nie stanie. Ale jeżeli tak, to coś ci powiem – będę pierwszą osobą, która to przyzna. Wielu ludzi badających tę chorobę szuka sprytnych ścieżek, które mogą poukładać w całość i które pokażą, jak to działa. Jak na przykład, ‚A co jeżeli ta molekuła została wytworzona przez tą i przez tą, a wówczas co, jeżeli ta i ta indukują tę’ – takie rzeczy, po dwóch molekułach, stają się najzwyklejszymi przypuszczeniami. Ludzie, którzy tam siedzą i o tym rozmawiają, nie zdają sobie sprawy, że same te molekuły są w pewien sposób hipotetyczne, a ich interakcje tym bardziej, i że te reakcje biologiczne jeszcze bardziej. Nie musisz zaglądać aż tak daleko. Nie odkryjesz przyczyny czegoś takiego jak AIDS, zajmując się tak niesamowicie niejasnymi rzeczami. Patrzysz tylko na to, co u diabła się dzieje. Cóż, jest parę osób, które stosują nowy zestaw norm obyczajowych. Najwidoczniej to nie zadziałało, bo wiele z nich zachorowało. Taki jest wniosek. Nie musisz koniecznie wiedzieć, dlaczego tak się stało. Ale tutaj zaczynasz.”

Mullis podkreśla, że transport i sam wzrost liczby ludności znacznie zwiększyły liczbę innych istot ludzkich, z którymi każda osoba może mieć kontakt w ciągu całego życia, oraz przekonuje, że kultura łaźniowa niektórych metropolitalnych społeczności gejowskich” umożliwiła bezprecedensową wymianę zakaźnych wirusów. Takie przeciążenie wirusami, sugeruje Mullis, może wywołać immunologiczną reakcję łańcuchową, która jest w stanie zaburzyć albo osłabić funkcje odpornościowe. Transfuzja krwi od jednej wysoko zainfekowanej osoby, przekonuje dalej, może przekazać wystarczającą ilość wirusów, żeby spowodować dysfunkcję układu odpornościowego u odbiorcy. Nie zgadza się z ideą Duesberga, że AIDS jest syndromem toksykologicznym, ale mówi, że czuje, że obie ich teorie  „powinny być co najmniej sprawdzone.”

Ma świadomość, że jego pogląd na AIDS – obejmujący historię czy “styl życia” każdej osoby – jest odrzucany przez praktycznie wszystkie organizacje AIDS, badaczy i aktywistów, którzy uznają to za „obwinianie ofiary.” „To nie jest obwinianie ofiary,” twierdzi Mullis. „To nie jest niczyja wina. Zrobili po prostu coś, co nie zadziałało, to wszystko.”

Komentując niechęć, z jaką spotykają się te idee, Kary Mullis mówi, „Ludzie nie chcą słuchać kogoś takiego jak ja, kto nie jest członkiem ich społeczności. Mówią mi, ‚Gówno o tym wiesz, Mullis.’ Ludzie mówią mi, ‚Ile widziałeś osób, które zmarły na tę chorobę?’ Mówią, ‚Nie wiesz, co jest przyczyną, bo nigdy nie widziałeś, jak umierają.’

Pytam Mullisa, dlaczego w ogóle zaangażował się w tę debatę, zwłaszcza, że jest niezależnym naukowcem, bez finansowego czy zawodowego udziału w żadnym z punktów widzenia.

„Pewnej nocy jechałem samochodem,” wyjaśnia Mullis, „musiało to być jakoś koło 1987 roku, z Berkeley do La Jolla, i próbowałem nie zasnąć. Włączyłem publiczne radio i był w nim Peter Duesberg. Wiedziałem, kim jest i wiedziałem, że łączą się z nim jakieś kontrowersje, ale nie znałem żadnych szczegółów. I po prostu słuchałem. I powiedziałem sobie, że ten człowiek jest cholernie inteligentny.”

Mullis zaprosił Petera Duesberga do zabrania głosu na konferencji chemicznej, którą organizował. „Najpierw publiczność chciała go wyśmiać,” przypomina sobie Mullis. „Pytania na początku były w stylu ‚ty dupku.’ Zanim nie minęły dwie godziny, każdy był całkowicie przekonany, że on ma solidne argumenty. Po tym, jak wrogość słabnie – co zabiera więcej czasu, kiedy staje się bardziej męczennikiem – ludzie zdają sobie sprawę, że ten człowiek wie co się u diabła dzieje, a nikt inny nie. Później wszyscy przyszli do mnie do domu na przyjęcie. Mam piękne zdjęcia Petera, kiedy pływa w oceanie bez kombinezonu.” Mullis śmieje się, później milknie.

Odnosząc się do strażników establishmentu HIV, takich jak Robert Gallo i Anthony Fauci, Mullis nagle przechodzi od gniewu do żalu. „Współczuję im,” przyznaje. „Chcę, żeby ta historia była ujawniona, ale wiesz co? Po prostu nie jestem typem gościa, który kopie w jaja. Jestem osobą moralną, ale nie jestem bojownikiem. Myślę, że to, co się stało, to ogromna tragedia. Zaangażowani w to ludzie mają straszną motywację, a Gallo i Fauci muszą należeć do tych najgorszych.”

Wtedy znów wybucha gniewem. „Osobiście, chcę zobaczyć, jak te skurwiele za to trochę zapłacą. Chcę zobaczyć, jak tracą swoją pozycję. Chcę zobaczyć, jak ich cholerne dzieci muszą pójść do szkoły [junior college]. Chodzi mi oto, o kogo my się troszczymy? Zależy nam na tych ludziach, którzy są HIV-pozytywni, ze zrujnowanym życiem? To o tych ludzi najbardziej się martwię. Każdej nocy o tym myślę. Myślę sobie, jaki mam w tym interes? Dlaczego mnie to obchodzi? Nie znam nikogo kto by na to umarł. W tym mają rację. No, poza bratem jednej mojej dziewczyny, który na to umarł, i ja uważam, że zmarł z powodu AZT.”

W tym miejscu głos zaczyna się Mullisowi łamać. „Okropne jest to, że każda pieprzona rzecz, na którą patrzysz, jeżeli patrzysz na to przez okulary, które stworzyłeś patrząc na tę rzecz, wydaje mi się dość przerażająca. Weźmy tych ludzi z onkogenami, idę, no tak, wiem, co robią. To samo. Onkogeny nie mają nic wspólnego z rakiem. Radioterapia prawdopodobnie nie ma nic do rzeczy w powstrzymywaniu raka. Leki, które stosujemy u ludzi – wszystkie te cholerne okropne trucizny – nie są mniej toksyczne niż AZT. I robimy to każdemu. Każdego ciocia jest naświetlana raz na pieprzony miesiąc i dostaje leki, które ją zabiją. Mamy do czynienia z bandą szamanów. Całe środowisko medyczne – oprócz tych, którzy składają cię, kiedy złamiesz nogę albo masz problem z hydrauliką – jest naprawdę popieprzone. To po prostu zgraja ludzi, którzy stali się ważni społecznie i bardzo bogaci przez to, że uważa się, że mogą wyleczyć choroby, przez które ludzie w naszym społeczeństwie umierają. I gówno mogą z tym zrobić. To przerażające, tak to właśnie wygląda.”

Bierze głęboki oddech i zdaję sobie sprawę, że po drugiej stronie słuchawki Kary Mullis, laureat Nagrody Nobla, pionier rewolucji DNA, zaczął płakać. „Boże, nienawidzę tego gówna. Naprawdę nie chce o tym pisać. Chciałbym napisać o czymś, o czym łatwo jest pisać, kiedy nie musisz na końcu wyciągać wniosku. Pisałem o moim dzieciństwie, kiedy byłem małym dzieciakiem na farmie mojego dziadka, kiedy nie wiedzieliśmy o [pająkach] czarnych wdowach ani innych takich rzeczach. Ale pisanie o tym jest bardzo łatwe. Czasami rano, kiedy jest dobra fala, idę tam i nie czuję, że ten świat jest zły. Myślę, że to dobry świat, słońce świeci. Rano jestem optymistą. Ale, wiesz, to nie dlatego, że do mnie dzwonisz. Chodzi o myślenie o tej sprawie, to po prostu doprowadza mnie do – mam łzy w oczach, kiedy o tym myślę. Nie wiem, co z tym mogę zrobić. Nie mogę napisać książki, która to komuś opowie. Nie możesz zrobić cholernego 22 minutowego programu dla TV, który przyniesie jakiś skutek poza tym, że ktoś strzeli mi przez okno i mnie trafi. Czuję się, jakbym by na jakiejś wrogiej planecie.”

Na ostatnim spotkaniu forum społeczności [gejowskiej] w Nowym Jorku, czołowy działacz do spraw AIDS, spytany o to, czy Mullisa nie należałoby traktować poważnie, odpowiedział, że nie, ponieważ jest „seksistowską świnią.” To w wyniku czegoś, co Mullis rzekomo powiedział podczas odbierania Nagrody Nobla – że ta nagroda będzie świetnym sposobem na wyrywanie lasek.” Prezentuję Mullisowi to rozumowanie.

Brzmi, jakby był autentycznie zmieszany, podkreślając, że wiele przyjaciółek mówi mu, że jest jedynym, kogo znają, kto naprawdę kocha kobiety. „Chcą po prostu pokazać, że nie jestem poprawny politycznie,” mówi. „No nie jestem. A powód jest taki, że już dostałem swoje pieniądze od Szwedów, tak? Skończyłem, jestem ustawiony. Jestem wolnym strzelcem, i to jest najcudowniejsze uczucie. Nie ma nikogo na tej planecie, kto może sobie ze mną pogrywać. I mogę mówić dokładnie to, co myślę o każdej sprawie i mam zamiar to robić. Wielu osobom to się nie spodoba, ale wiele osób powie, ‚No, to naprawdę super, że to powiedziałeś.” I naprawdę nie mam zamiaru przejmować się ludźmi, którym się to nie podoba.”

Źródło: Interview with Kary Mullis by Celia Farber

Zobacz na: Wywiad z dr Stefanem Lanka o błędach metodologicznych w izolowaniu wirusów
Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe – Andrzej Wronka, Kazimierz Ajdukiewicz
Rozumienie pojęcia prawdy w różnych systemach sterowania społecznego – Józef Kossecki
O tworzeniu pojęć klasowych oraz teoriach adekwatnych, kulawych i skaczących – Leon Petrażycki
Społeczne procesy poznawcze – Józef Kossecki

Celia Ingrid Farber jest amerykańską dziennikarką i autorką prasową, która zajmowała się szeregiem tematów dla magazynów, w tym Spin, Rolling Stone, Esquire, Harper’s, Interview, Salon, Gear, New York Press, Media Post, The New York Post i Sunday Herald. Została szczególnie zauważona ze względu na jej przekonania na temat HIV i AIDS oraz raport z 1998 roku na temat życia po rozprawie O. J. Simpsona.

Celia Farber

Celia Farber

 

%d bloggers like this: