Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od pościelenia łóżka – admirał William McRaven

„Żyj tak, abyś nigdy nie bał się śmierci. Nie rób nikomu problemów z powodu wiary. Szanuj poglądy innych i żądaj, by szanowali twoje. Kochaj swe życie, czcij je, uczyń je wyjątkowym. Staraj się, by było długie, a służba twa niech przynosi korzyść twojemu ludowi. Gdy śmierć przyjdzie po ciebie, nie bądź jak ci, których serca przepełnione są strachem przednią tak, że gdy przychodzi błagają o szansę przeżycia wszystkiego na nowo. Zanuć swą pieśń agonalną i umrzyj jak bohater, wracający do domu.”

 Można złamać patyk, ale gorzej z całą wiązką.

 

Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od pościelenia łóżka - William McRaven

Dlaczego (samo)dyscyplina musi pochodzić z wewnątrz – Jocko Willink
Ekstremalna Odpowiedzialność – Jocko Willink

 

Admirał William McRaven: Bardzo dziękuję. Dziękuję. Cóż, dziękuję dyrektorowi Powersowi, Provost Fenves, dziekanom, członkom katedry, rodzinie i przyjaciołom, i najważniejsze absolwentom z 2014 roku. Stanie tutaj dzisiaj jest dla mnie prawdziwym zaszczytem. Minęło prawie 37 lat odkąd ukończyłem Uniwersytet Teksański. Pamiętam wiele rzeczy odnośnie tego dnia.

Pamiętam, że miałem pulsujący ból głowy z powodu imprezy, która odbyła się poprzedniej nocy. Pamiętam, że byłem w poważnym związku z dziewczyną, którą później poślubiłem, swoją drogą to ważne by o tym pamiętać, i pamiętam, że tego dnia zostałem przyjęty do marynarki wojennej.

Lecz ze wszystkich rzeczy, które pamiętam, nie mam pojęcia kim był prelegent i z pewnością nie pamiętam czegokolwiek co powiedział. Zatem, przyznając się do tego, jeśli nie będę mógł sprawić, że ta przemowa na zakończenie studiów zapadanie wam w pamięć, to postaram się chociaż, żeby była krótka.

Motto uniwersytetu brzmi: „To co rozpoczyna się tutaj, zmienia świat”. Cóż, muszę przyznać, że podoba mi się to motto. „To co rozpoczyna się tutaj, zmienia świat.” Dzisiejszego wieczoru, studia na Uniwersytecie Teksańskim kończy ponad 8000 studentów.

Ten wspaniały wzór analitycznej dokładności, Ask.com, mówi, że przeciętny Amerykanin spotyka w ciągu swojego całego życia 10.000 ludzi. 10.000 ludzi. To mnóstwo ludzi. Lecz kiedy każdy z was zmieniłby życie tylko 10 osób, i każda z tych osób zmieniłaby życie kolejnych 10-ciu osób, i kolejnych 10, to wówczas w ciągu pięciu pokoleń, w ciągu 125 lat, rocznik 2014, zmieni życia 800 milionów ludzi.

800 milionów ludzi, pomyślcie o tym, to ponad dwa razy więcej osób niż w populacji Stanów Zjednoczonych. Idźcie jeszcze jedno pokolenie naprzód i możecie w ten sposób zmienić całą populację świata – ośmiu miliardów ludzi.

Jeśli myślicie, że jest ciężko zmienić życia 10-ciu osób, odmienić ich życia na zawsze, to jesteście w błędzie. Widziałem jak do tego dochodzi każdego dnia mojego pobytu w Iraku i Afganistanie. Młody oficer wojska podejmuje decyzję o udaniu się w lewo, zamiast pójść w prawo, w dół drogi, w Bagdadzie, i 10-ciu żołnierzy w jego oddziale zostaje uratowanych od zbliżającej się zasadzki.

W prowincji Kandahar, w Afganistanie, podoficer z Female Engagement Team, czuje, że coś jest nie tak i kieruje pluton piechoty z daleka od 225-kilogramowego improwizowanego

ładunku wybuchowego, ratując tym samym życie dwunastu żołnierzy. Lecz jeśli się nad tym zastanowicie, to okaże się, że nie tylko ci żołnierze zostali ocaleni dzięki decyzji jednej osoby, ale zostały też ocalone ich dzieci i dzieci ich dzieci.

Dzięki jednej decyzji zostały ocalone całe pokolenia, zostały ocalone dzięki jednej osobie. Ale zmiana świata może nastąpić gdziekolwiek i ktokolwiek może jej dokonać. To co rozpoczyna się tutaj, w rzeczy samej, może zmienić świat, ale pytanie brzmi – jak będzie wyglądał świat po tym jak już go zmienisz?

Cóż, jestem pewien, że będzie wyglądał o wiele, wiele lepiej. Lecz jeśli podporządkujesz się temu staremu żeglarzowi tylko przez chwilę, to mam dla ciebie kilka sugestii, które pomogą ci w czasie twojej drogi do lepszego świata. I pomimo tego, że nauczyłem się tych lekcji w czasie mojej służby w wojsku, mogę was zapewnić, że nie ma znaczenia to czy kiedykolwiek służyłeś chociaż jeden dzień w mundurze.

Nie ma znaczenia twoja płeć, twoje pochodzenie etniczne czy pochodzenie religijne, twoja orientacja seksualna lub twój status społeczny. Nasze zmagania na tym świecie są podobne i lekcje przezwyciężania tych zmagań i parcia naprzód, zmiany nas samych i świata dookoła nas, będą miały zastosowanie do wszystkich w ten sam sposób.

Należałem do jednostek specjalnych [Navy Seal] przez 36 lat. Jednakże wszystko zaczęło się kiedy opuściłem UT i udałem się na podstawowe szkolenie SEAL, które było prowadzone w Coronado, w Kalifornii. Podstawowe szkolenie SEAL to sześć miesięcy długich, będących torturą biegów po miękkim piasku, pływania o północy w zimnych wodach rzeki San Diego, torów przeszkód, niekończących się ćwiczeń kalistenicznych, bezsennych dni, wiecznego bycia zmarzniętym, przemoczonym i sponiewieranym.

To sześć miesięcy bycia nieustannie dręczonym przez profesjonalnie wyszkolonych wojowników, którzy szukają, by znaleźć słabe ogniwa pod względem psychicznym i fizycznym i wyeliminować je, by nigdy nie stali się częścią Navy SEAL.

Lecz szkolenie to ma również za zadanie znalezienie tych studentów, którzy mogą przewodzić w środowisku ciągłego stresu, chaosu, porażki i trudu.

Dla mnie, podstawowe szkolenie SEAL było wyzwaniami z całego życia, upchanymi do okresu sześciu miesięcy. Oto 10 lekcji, których nauczyłem się z podstawowego szkolenia SEAL, które, miejmy nadzieję, będą stanowiły dla was wartość kiedy ruszycie naprzód, w podróż zwaną życiem.

Każdego ranka, moi instruktorzy, w tamtym momencie wszyscy z nich byli weteranami wojny w Wietnamie, pojawiali się w moim pokoju, w barakach, i pierwszą rzeczą jaką robili było sprawdzenie mojego łóżka.

Jeśli zrobiłeś to poprawnie to rogi byłyby kwadratowe, pościel byłaby naciągnięta ciasno na materac, poduszka umieszczona na środku, tuż pod zagłówkiem, a dodatkowy koc starannie złożony w nogach łóżka.

To było proste zadanie, co najwyżej przyziemne, ale każdego ranka wymagano od nas tego, by nasze łóżko było idealnie zaścielone. W tamtym czasie wydawało się to trochę śmieszne, szczególnie biorąc pod uwagę to, że dążyliśmy do bycia prawdziwymi wojownikami, twardymi, zaprawionymi w boju żołnierzami jednostek specjalnych SEALs, jednak mądrość tej prostej czynności została mi udowodniona wielokrotnie.

Jeśli będziesz ścielił swoje łóżko codziennie rano, ukończysz tym samym pierwsze zadanie w danym dniu. To da ci małe poczucie dumy i zachęci cię do wykonania następnego zadania, kolejnego i jeszcze jednego.

A pod koniec dnia, to jedno ukończone zadanie zmieni się w listę wielu ukończonych zadań. Pościelenie łóżka również wzmocni fakt, że małe rzeczy są istotne w naszym życiu.

Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od pościelenia łóżka

 

Jeśli nie potrafisz wykonać poprawnie drobnych zadań, nigdy nie będziesz w stanie wykonać poprawnie tych dużych. I jeśli przypadkiem masz kiepski dzień, wrócisz do domu, do łóżka, które jest zaścielone, które ty sam pościeliłeś, i to pościelone łóżko dodaje ci otuchy, podpowiada, że jutrzejszy dzień będzie lepszy.

Jeśli chcesz zmienić świat zacznij od pościelenia swojego łóżka. W czasie szkolenia jednostek SEALs, rekruci są podzieleni na załogi łodzi.

Każda załoga składa się z siedmiu rekrutów, po trzech z każdej strony małego pontonu i jeden sternik do sterowania pontonem. Każdego dnia twoja załoga łodzi ustawia się w szeregu na plaży i jest instruowana, by przedostać się przez strefę przyboju i wiosłować kilka mil w dół wybrzeża.

W zimie, spieniona fala w okolicach San Diego może sięgać od 2,5 do 3 metrów wysokości, a wiosłowanie przez gwałtownie spadającą falę jest niezwykle trudne, chyba, że wszyscy się w nią wcinają.

Każde wiosło musi być zsynchronizowane z liczbą uderzeń wiosła sternika. Każdy musi podjąć równy wysiłek, w przeciwnym razie łódź obróci się w poprzek fali i zostanie bezceremonialnie wyrzucona z powrotem na plażę.

Aby łódź dotarła do celu, każdy musi wiosłować. Nie możesz zmienić świata w pojedynkę, będziesz potrzebował pomocy, i dotarcie z punktu wyjścia do celu naprawdę wymaga obecności przyjaciół, kolegów z pracy, dobrej woli obcych ludzi i silnego sternika, który ich poprowadzi.

Jeśli chcesz zmienić świat, znajdź kogoś, kto pomoże ci wiosłować.

W ciągu kilku tygodni trudnego treningu, moja klasa SEAL, która na początku składała się ze 150 mężczyzn, zmniejszyła się do liczby zaledwie 42. Teraz było sześć załóg łodzi, po siedmiu mężczyzn w każdej.

Byłem w łodzi razem z wysokimi chłopakami, ale najlepszą załogę łodzi, jaką mieliśmy, stanowili niscy chłopcy, załoga karłów, jak ich nazywaliśmy, nikt z nich nie miał więcej niż 1,65m wzrostu.

Załoga karłów składała się z jednego Indianina, jednego Afroamerykanina, jednego chłopaka o pochodzeniu polsko-amerykańskim, jednego chłopaka o pochodzeniu grecko- amerykańskim, jednego chłopaka o pochodzeniu włosko- amerykańskim i dwóch twardych dzieciaków ze Środkowego Zachodu.

Górowali nad innymi załogami łodzi pod względem wiosłowania i pływania, prześcigali wszystkich. Wielcy faceci w załogach innych łodzi zawsze dobrodusznie nabijali się z maleńkich płetw, które załoga karłów wkładała na swoje małe stopy przed każdym pływaniem.

Lecz jakimś sposobem do tych małych chłopców, z każdego zakątka państwa i świata, zawsze należał ostatni uśmiech, pływali szybciej niż wszyscy inni i docierali do brzegu na długo przed tym, zanim reszta z nas do niego dotarła.

Szkolenie jednostek SEALs było świetnym sposobem na wyrównanie szans.

Nic nie miało znaczenia, poza twoją wolą osiągnięcia sukcesu. Nie miał znaczenia kolor twojej skóry, nie miało znaczenia twoje pochodzenie etniczne, nie miało znaczenia twoje wykształcenie, ani twój status społeczny.

Jeśli chcesz zmienić świat, mierz daną osobę miarą wielkości jej serca, a nie wielkości jej płetw.

Kilka razy w tygodniu instruktorzy ustawiali klasę w szeregu i przeprowadzali kontrolę munduru. Była wyjątkowo skrupulatna. Twoja czapka musiała być perfekcyjnie wykrochmalona, twój mundur nieskazitelnie wyprasowany, a klamra pasa lśniąca i pozbawiona wszelkich smug.

Ale wydawało się, że bez względu na to, ile wysiłku wkładasz w krochmalenie czapki, prasowanie munduru czy polerowanie klamry paska, to było to po prostu niewystarczająco dobre. Instruktorzy i tak znaleźliby „coś” co było zrobione nie tak.

Za oblanie inspekcji munduru, kadet musiał biegać w pełnym rynsztunku do strefy przyboju, a następnie, mokry od stóp do głów, turlać się po plaży do momentu aż każda część twojego ciała była pokryta piaskiem.

Efekt końcowy był znany pod nazwą „ciasteczka cukrowego”. Miałeś na sobie ten mundur przez resztę dnia – zimny, mokry i oblepiony piaskiem. Było wielu kadetów, którzy po prostu nie mogli zaakceptować faktu, że cały ich wysiłek poszedł na marne. Że bez względu na to, jak bardzo starali się by ich mundur wyglądał tak jak powinien, nie zostało to docenione.

Ci kadeci nie ukończyli szkolenia. Ci kadeci nie rozumieli celu tych ćwiczeń. Nigdy ci się to nie uda. Nigdy nie będziesz miał perfekcyjnego munduru. Instruktorzy na to nie pozwolą.

Czasami, bez względu na to, jak dobrze się przygotowujesz i jak dobrze wykonujesz określoną czynność, to nadal kończysz jako cukrowe ciasteczko.

Czasami po prostu takie jest życie. Jeśli chcesz zmienić świat, pogódź się z byciem cukrowym ciasteczkiem i idź naprzód.

Każdego dnia podczas treningu zmagałeś się z wieloma aktywnościami fizycznymi, długimi biegami, długim pływaniem, torami przeszkód, godzinami ćwiczeń kalistenicznych, czymś co miało na celu sprawdzenie twojej sprawności fizycznej.

Każde ćwiczenie miało określone standardy, określone czasy, które musiałeś osiągnąć. Jeśli nie spełniałeś tych standardów, twoje nazwisko zostało umieszczone na liście, a pod koniec dnia osoby znajdujące się na liście były zapraszane do „cyrku”.

„Cyrk” był dwoma godzinami dodatkowych ćwiczeń wzmacniających, które miały cię zniszczyć, złamać twojego ducha, zmusić cię do poddania się.

Nikt nie chciał uczestniczyć w „cyrku”. „Cyrk” oznaczał, że tego dnia nie dałeś rady. „Cyrk” oznaczał większe zmęczenie, a większe zmęczenie oznaczało, że następny dzień będzie trudniejszy i prawdopodobnym był udział w następnych „cyrkach”.

Ale w pewnym momencie, podczas szkolenia SEAL, wszyscy, wszyscy, załapali się na listę cyrkową. Lecz ciekawa rzecz przydarzała się tym, których nazwiska nieustannie widniały na tej liście. Z czasem ci rekruci, którzy wykonali dwie godziny dodatkowych ćwiczeń wzmacniających, stawali się coraz silniejsi. Ból uczestnictwa w „cyrku” budował wewnętrzną siłę, budował wytrzymałość fizyczną.

Życie jest wypełnione „cyrkami”. Poniesiesz porażkę. Prawdopodobnie często poniesiesz porażkę. To będzie bolesne. To będzie zniechęcające. Czas przetestuje cię do granic możliwości.

Lecz jeśli chcesz zmienić świat, nie bój się „cyrków”. Przynajmniej dwa razy w tygodniu uczestnicy szkolenia byli zobowiązani do pokonywania toru przeszkód.

Tor przeszkód składał się z 25 przeszkód, w tym ściany o wysokości 3 metrów, 9-metrowej drabinki linowej i drutu kolczastego, a to tylko kilka z nich. Ale najtrudniejszą przeszkodą była „zjeżdżalnia życia”.

Na jednym końcu miała trzypoziomową 9-metrową wieżę, a na drugim – jednopoziomową. Między nimi była rozciągnięta lina o długości 60 metrów. Musiałeś wspiąć się na trzypiętrową wieżę i kiedy byłeś na jej szczycie chwycić za linę, zawiesić się pod liną i przesuwać się po niej, ręka za ręką, aż dotarłeś do drugiego końca liny.

Kiedy moja klasa rozpoczęła trening w 1977 roku, rekord dla toru przeszkód utrzymywał się już od lat. Rekord wydawał się nie do pobicia, aż pewnego dnia jeden rekrut zdecydował się zjechać w dół „zjeżdżalni życia” głową naprzód.

Zamiast kołysać ciałem pod liną i schodzić w dół, dzielnie się na nią wspiął i pchnął się do przodu. To było niebezpieczne posunięcie, pozornie głupie i obarczone ryzykiem. Niepowodzenie mogło oznaczać kontuzję i wykluczenie ze szkolenia. Student bez wahania, niebezpiecznie szybko zsuwał się po linie.

Zamiast kilku minut, zajęło mu to tylko połowę czasu, a pod koniec kursu pobił rekord. Jeśli chcesz zmienić świat, czasami musisz ześliznąć się w dół przeszkody głową naprzód.

Podczas fazy szkolenia z zakresu wojny lądowej, rekruci są przerzucani na wyspę San Clemente, która leży u wybrzeży San Diego.

Wody San Clemente są terenem lęgowym wielkich rekinów białych. Aby przejść szkolenie SEAL, należy ukończyć serię długich przepłynięć. Jednym z nich jest nocne przepłynięcie określonego odcinka. Przed pływaniem instruktorzy radośnie opowiadają uczestnikom o wszystkich gatunkach rekinów, które zamieszkują wody u wybrzeży San Clemente.

Zapewniają jednak, że żaden kadet, jak nigdy dotąd, nie został zjedzony przez rekina, przynajmniej z tego co pamiętają. Jednakże uczą cię również, że jeśli rekin zacznie krążyć wokół miejsca, w którym się znajdujesz, musisz w nim pozostać. Nie odpływaj. Nie zachowuj się tak jakbyś się bał.

A jeśli rekin, spragniony przekąski o północy, rzuci się w twoją stronę, wtedy zbierz wszystkie swoje siły i uderz go w pysk, a on odwróci się i odpłynie. Jest mnóstwo rekinów na świecie. Jeśli masz nadzieję ukończyć pływanie, będziesz musiał sobie z nimi radzić.

Zatem jeśli chcesz zmienić świat, nie ustępuj rekinom.

Jednym z naszych zadań, jako żołnierzy marynarki wojennej, jest prowadzenie podwodnych ataków na wrogie statki. Tę technikę intensywnie ćwiczyliśmy podczas podstawowego szkolenia. Misja ataku statku polega na tym, że para nurków SEAL zostaje zrzucona poza portem wroga, a następnie płyną na odległość ponad 3 km, pod wodą, używając jedynie głębokościomierza i kompasu, by dotrzeć do celu. Podczas całego pływania, nawet znacznie poniżej powierzchni wody, jest widoczne trochę światła, które się przez nią przedostaje.

Pocieszająca jest wiedza, że nad tobą znajduje się otwarta woda. Ale gdy zbliżasz się do statku, który jest zacumowany do mola, światło zaczyna zanikać. Stalowa konstrukcja statku blokuje światło księżyca, blokuje światło z otaczających go latarni ulicznych, blokuje całe światło otoczenia.

Aby odnieść sukces w swojej misji, musisz wpłynąć pod statek i znaleźć kil, linię środkową i najgłębszą część statku. To jest twój cel. Ale kil jest również najciemniejszą częścią statku, przy której nie widzisz ręki wyciągniętej przed twarzą, gdzie hałas maszyn statku jest ogłuszający i gdzie łatwo się zdezorientować i odnieść porażkę.

Każdy z jednostek SEAL wie, że kiedy jesteś pod kilem, w najmroczniejszym momencie misji, jest to czas, kiedy musisz być spokojny, opanowany, kiedy wszystkie twoje umiejętności taktyczne, twoja siła fizyczna i cała twoja wewnętrzna siła muszą zostać zebrane, by unieść ciężar tej misji.

Jeśli chcesz zmienić świat, to w najmroczniejszych chwilach musisz dać z siebie wszystko.

Dziewiąty tydzień szkolenia nazywany jest „piekielnym tygodniem”. To sześć dni bez snu, sześć dni ciągłego dręczenia fizycznego i psychicznego oraz jeden szczególny dzień w Błotnym Miasteczku [Mud Flats].

Błotne Miasteczko to obszar pomiędzy San Diego i Tijuaną, gdzie woda spływa i tworzy mokradła Tijuany, bagienny skrawek terenu, w którym błoto cię pochłonie. To właśnie w środę „piekielnego tygodnia” wiosłujesz do Błotnego Miasteczka i spędzasz kolejne 15 godzin próbując przetrwać lodowate zimno, wyjący wiatr i nieustanną presję by zrezygnować, wywieraną na ciebie przez instruktorów.

Tego środowego wieczoru, gdy słońce zaczęło zachodzić, moja klasa dokonała jakiegoś „bezczelnego pogwałcenia zasad”, dostała rozkaz wejścia w błoto.

Błoto pochłaniało każdego człowieka, do momentu aż nie było widać nic poza naszymi głowami.

Instruktorzy powiedzieli nam, że możemy wyjść z błota, jednak pod warunkiem, że zrezygnuje pięciu mężczyzn. Tylko pięciu i będziemy mogli wyjść z tego uciążliwego zimna.

Kiedy rozejrzałem się po Błotnym Miasteczku oczywistym było to, że niektórzy kadeci mają zamiar się poddać. Do wschodu słońca było jeszcze ponad osiem godzin, jeszcze osiem godzin mrożącego krew w żyłach zimna. Szczękające zęby i drżące jęki uczestników szkolenia były tak głośne, że trudno było cokolwiek usłyszeć.

Selekcja – Fragment filmu Ocalony

 

I wtedy, jeden głos zaczął odbijać się echem przez całą noc, jeden głos podniesiony w pieśni. Piosenka była śpiewana strasznie fałszywie, ale za to z wielkim entuzjazmem.

Jeden głos zmienił się w dwa, a dwa w trzy, a niedługo potem wszyscy z klasy śpiewali. Instruktorzy grozili nam dłuższym pobytem w błocie, jeśli nadal będziemy śpiewać, ale nie przestaliśmy śpiewać.

I jakoś błoto wydawało się trochę cieplejsze, wiatr trochę oswojony, a świt nie tak odległy. Jeśli się czegoś nauczyłem w czasie moich podróży po świecie, to jest to potęga nadziei.

Potęga jednego człowieka — Waszyngton, Lincoln, King, Mandela, a nawet młoda dziewczyna z Pakistanu, Malala — jedna osoba może zmienić świat dając ludziom nadzieję.

Zatem jeśli chcesz zmienić świat, to zacznij śpiewać kiedy jesteś zanurzony w błocie po szyję. W końcu, na szkoleniu jednostek SEALs jest dzwon.

Dzwon z mosiądzu, który wisi w środku kompleksu, aby wszyscy uczniowie mogli go zobaczyć. Jedyne co musisz zrobić, żeby zrezygnować, to uderzyć w ten dzwon.

Uderzę w niego i nie musisz się już budzić o piątej rano. Uderz w dzwon i nie musisz już pływać w lodowatych wodach. Uderz w dzwon i nie musisz już więcej biegać, pokonywać toru przeszkód, treningu fizycznego i nie musisz już znosić trudów szkolenia.

Po prostu musisz uderzyć w dzwon i opuścić to miejsce. Jeśli chcesz zmienić świat, nigdy, przenigdy nie uderzaj w dzwon na znak dania za wygraną.

Absolwenci z 2014 roku, dzielą was chwile od ukończenia studiów. Chwile od rozpoczęcia waszej podróży przez życie. Chwile od rozpoczęcia zmiany świata na lepsze. To nie będzie łatwe.

Ale wy jesteście klasą z 2014 roku, klasą, która w następnym stuleciu może wpłynąć na życie 800 milionów ludzi. Każdy dzień rozpocznijcie od ukończonego zadania.

Znajdźcie kogoś kto pomoże wam przejść przez życie. Szanujcie wszystkich. Wiedzcie, że życie nie jest sprawiedliwe i że często poniesiecie porażkę.

Ale jeśli podejmiecie pewne ryzyko, staniecie na wysokości zadania w najcięższych czasach, stawicie czoła dręczycielom, podniesiecie na duchu uciśnionych i nigdy przenigdy się nie poddacie, jeśli zrobicie te rzeczy, to następne pokolenie i kolejne po nich będą żyć w świecie o wiele lepszym niż ten, który mamy obecnie.

A to, co zostało tu zapoczątkowane, rzeczywiście zmieniło świat na lepsze. Bardzo dziękuję. Łap życie za rogi!

 

Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od pościelenia łóżka – admirał William McRaven [napisy PL]

%d bloggers like this: