Odruch Semmelweisa
„W wielkim przemyśle nowe pomysły są zachęcane do podniesienia głowy, aby można je było od razu zmiażdżyć. Dział pomysłów dużej firmy to swego rodzaju laboratorium do izolowania niebezpiecznych wirusów” – Marshall McLuhan

Odruch Semmelweisa to odrzucanie nowych dowodów nie dlatego, że zostały obalone, lecz dlatego, że podważają to, co już uznajemy za prawdę. Historia Ignaza Semmelweisa przypomina, że nawet wyniki mające ogromne znaczenie praktyczne mogą napotkać silny opór, gdy zmuszają ludzi do zakwestionowania własnych przekonań, autorytetów lub dotychczasowych praktyk. Dlatego warto pytać nie tylko o to, czy nowa idea jest dobrze uzasadniona, lecz także o to, czy nie odrzucamy jej z góry, tylko dlatego, że nie pasuje do naszego obrazu świata.
Odruch Semmelweisa to skłonność do odruchowego odrzucania nowych dowodów lub idei, które podważają utrwalone przekonania, przyjęte teorie albo obowiązujące normy. Zamiast rozważyć nowe informacje i sprawdzić ich wiarygodność, człowiek odrzuca je, ponieważ nie pasują do tego, co już uważa za prawdę.
Nazwa pochodzi od Ignaza Semmelweisa (1818–1865), węgierskiego lekarza pracującego w Wiedniu. W 1847 roku zwrócił on uwagę na wyraźną różnicę w śmiertelności kobiet rodzących na dwóch oddziałach położniczych. Na oddziale, na którym pracowali lekarze i studenci medycyny przeprowadzający również sekcje zwłok, umierało znacznie więcej kobiet niż na oddziale prowadzonym przez położne.
Semmelweis podejrzewał, że lekarze przenoszą na rękach szkodliwą materię z prosektorium do pacjentek na porodówce. Wprowadził więc obowiązek mycia rąk roztworem chlorowanego wapna przed badaniem kobiet. Rezultat był spektakularny, śmiertelność z powodu gorączki połogowej gwałtownie spadła.
Mimo tych wyników jego zalecenia spotkały się z oporem części środowiska lekarskiego. Odkrycie podważało dotychczasowe przekonania o przyczynach chorób, a zarazem stawiało lekarzy w niewygodnej sytuacji, sugerowało, że sami mogą przyczyniać się do śmierci swoich pacjentek. Semmelweis nie potrafił przekonująco wyjaśnić mechanizmu zakażeń w kategoriach, które zostałyby powszechnie zaakceptowane przez ówczesną medycynę. Jego poglądy odrzucono, a znaczenie higieny rąk doceniono szerzej dopiero w kolejnych dekadach, wraz z rozwojem wiedzy o drobnoustrojach i zakażeniach.
Historia ta stała się symbolem sytuacji, w której obserwacje i wyniki podważające utrwalone poglądy spotykają się z oporem nieproporcjonalnym do przedstawionych dowodów.
Odruch Semmelweisa szczególnie łatwo uruchamia się w komunikacji zamkniętej, w której treść wypowiedzi przechodzi najpierw przez dwa filtry: status i przynależność.
Zamiast pytać „Czy to prawda?”, człowiek najpierw ocenia: „Czy ta wypowiedź mnie podnosi, czy obniża?” oraz „Czy ten, kto to mówi, jest ze mną, czy przeciwko mnie?”.
Jeśli informacja zagraża jego pozycji, autorytetowi lub przynależności do grupy, może zostać odrzucona, zanim ktokolwiek rozważy przedstawione dowody. W ten sposób spór o fakty zamienia się w obronę statusu i lojalności grupowej, a korekcja błędów ustępuje miejsca obronie przekonań.
Na czym polega to zjawisko?
Odruch Semmelweisa nie jest odruchem fizjologicznym, lecz metaforą opisującą sposób reagowania na informacje sprzeczne z dotychczasowymi przekonaniami. Może przejawiać się na kilka sposobów:
— Wybiórcze dobieranie informacji, to znaczy człowiek chętniej przyjmuje dane potwierdzające jego poglądy, a pomija lub podważa te, które im przeczą.
— Uporczywe trwanie przy przekonaniach nawet po pojawieniu się dowodów przeciwnych człowiek nie rewiduje swojego stanowiska.
— Uleganie autorytetom i presji grupy, nowe idee są odrzucane, ponieważ stoją w sprzeczności z opinią uznanych ekspertów lub dominującym stanowiskiem środowiska.
— Ślepota wywołana teorią, to jest przyjęty sposób wyjaśniania rzeczywistości staje się tak oczywisty, że trudno dostrzec jego ograniczenia, a nawet zauważyć dane, które do niego nie pasują.
Mechanizmy te są ze sobą powiązane, ale nie są tym samym co odruch Semmelweisa. Pomagają wyjaśnić, dlaczego ludzie mogą odrzucać nowe idee bez ich rzetelnego sprawdzenia.
Gdzie można zaobserwować odruch Semmelweisa?
Zjawisko może występować w środowisku akademickim i naukowym, medycynie, polityce, życiu zawodowym i codziennych sporach. Szczególnie łatwo dostrzec je wtedy, gdy nowa koncepcja zagraża nie tylko dotychczasowej wiedzy, lecz także pozycji zawodowej, reputacji lub tożsamości grupowej.
Lekarz może niechętnie przyjmować wyniki podważające stosowaną przez niego metodę leczenia. Badacz może odrzucać dane sprzeczne z teorią, której poświęcił lata pracy. Organizacja może ignorować informacje wskazujące, że jej utrwalone procedury są nieskuteczne. W każdym z tych przypadków problemem nie jest samo kwestionowanie nowej idei, krytyczna ocena dowodów jest niezbędna, lecz jej odrzucenie bez proporcjonalnego rozważenia przedstawionych argumentów.
Trzeba przy tym zachować ostrożność: nie każde odrzucenie nowej koncepcji jest przejawem odruchu Semmelweisa. Nowe twierdzenie może być błędne, a przedstawione dowody niewystarczające. O zjawisku można mówić wtedy, gdy o odrzuceniu decyduje przede wszystkim niezgodność z utrwalonym sposobem myślenia, a nie rzetelna ocena dowodów.
Zobacz na: Ignorancja i uprzedzenia w medycynie – dr Vernon Coleman
Nauka™: religia, której nie wolno kwestionować – Henry Gee
PODĄŻAJ ZA UCISZANYMI – Skrywana Historia Ludzkich Kosztów Cenzury
Jak dawniej leczono – Nathan Belofsky
Syndrom myślenia grupowego i katastrofa promu Challenger

„Wiem, że większość ludzi, nawet tych dobrze sobie radzących z problemami najwyższej złożoności, rzadko jest w stanie zaakceptować choćby najprostszą i najoczywistszą prawdę, jeśli zmusza to ich do ogłoszenia fałszywości wniosków, które z upodobaniem przedstawiali swoim kolegom, o których z dumą mówili innym, i z których, nić po nici, utkali materię swojego życia.” – Lew Tołstoj