Jak nauka osadzona jest w religii – Jonathan Pageau

„Jeśli ludzie nie mogą dojść do porozumienia, to świadczy to, że istnieje u nich rozbieżność terminologii albo rozbieżność interesów”. – Prawo Mazura

Płaski, wymierny świat, opisywany metodą naukową, z konieczności zawiera się w hierarchii ontologicznej opisanej przez religię.

Jak nauka osadzona jest w religii

Jonathan Pageau: Zaufaj nauce – błąd ślepego 'kierowania się nauką'

Pod jednym z ostatnich materiałów, odnośnie dyskusji na temat dosłownego i symbolicznego odczytywania Biblii, ktoś zamieścił celny i zwięzły komentarz na temat ateizmu oraz tego, że wiele osób porzuca religię. W wielu kwestiach sympatyzuję z ateizmem, głównie dlatego, że mnóstwo osób religijnych wykonało fatalną robotę odnośnie wyjaśniania różnych rzeczy i wyalienowali całe pokolenia bystrych ludzi.

Również dlatego, że często osoby te stają się ateistami w konsekwencji swojej wrodzonej ciekawości i chęci posiadania spójnego obrazu świata. Kiedy obcujesz z osobami traktującymi religię literalnie, aż czuć ich nieświadome zaślepienie, co powoduje wręcz mdłości. Kiedyś miałem okazję dyskutować z osobą tego typu, kiedy podjąłem wątek odnośnie tego, że w Biblii jest napisane, że Jezus wstąpił do Nieba.

Zapytałem, gdzie dokładnie się udał. Do atmosfery, na Księżyc? Osoba ta przyznała, że tak naprawdę nigdy tej kwestii nie roztrząsała. Nigdy nie zadała sobie tak prostego pytania. Więc tak, darzę ateistów zrozumiałą sympatią. Przytoczę ten komentarz, autorstwa użytkownika o nicku „Amber Trance” i postaram się odpowiedzieć najlepiej, jak tylko potrafię. Początek cytatu:

„Jestem ateistką, ponieważ moja czysta ciekawość i pragnienie zrozumienia Wszechświata poprowadziły mnie do szukania odpowiedzi w biologii, fizyce oraz innych dziedzinach nauki. Odpowiedzi te są bardziej wartościowe i wysublimowane, niż wszelkie inne jakie znam. Wierzę, że religie i wszelkie symbolizmy mają moc nadawania znaczeń w życiu osobistym czy subiektywnym osoby, gdyż wiem to z doświadczenia. Ktoś powie, że to wystarczy, gdyż ostatecznie każdy z nas jest ograniczony przez swoje subiektywne postrzeganie świata. Jednak dla mnie aktem godnym pochwały jest przykładanie do tego mniejszej troski i udanie się w podróż poznania Wszechświata wykraczającego poza nasze życie osobiste. Jak więc ktoś może krytykować kogoś za bycie ateistą, skoro nauka, choć niedoskonała, dała nam wiedzę o odległych gwiazdach i galaktykach, o zjawiskach w skali atomu i mnóstwo innych rzeczy. Mistycyzm i religia nie wzbogaciły naszej wiedzy o rzeczy wykraczające poza nasz świat subiektywny i społeczny. Wiele różnych rzeczy jest w stanie zastąpić religię, mistycyzm i symbolizm jako fundament stabilnego i opartego na zasadach moralnych społeczeństwa. Wartość dla ludzkości, jaką jest nauka, jest nie do zastąpienia. Jestem zdolna porzucić ateizm i stać się osobą duchową, czy jakbyśmy to określili, kiedy wszystkie te barwne związki ustanowione post hoc i symbole rzeczywiście poczynią różnicę pozwalającą mi zrozumieć istotę Wszechświata, wykraczającą poza moje skromne, nic nie znaczące życie”.

To całkiem dobry komentarz. Mam nadzieję, że udało mi się wybrać komentarz, który opisuje typową drogę osoby stającej się w końcu ateistą. Co więcej, to stosunkowo życzliwe postawienie sprawy, bowiem wielu ateistów znacznie zjadliwiej podeszłoby do kwestii języka symbolicznego. Jest tu zawartych wiele wątków, więc zaczynamy.

 

Jak nauka osadzona jest w religii

 

Symbolizm i język religii nie dotyczy wyłącznie kwestii subiektywnych i społecznych. Symbolizm to w istocie język tłumaczący to, co dzieje się we Wszechświecie. Dlaczego zatem, zapytacie, jest on tak odmienny od współczesnej nauki.

Odpowiedź często udzielana na to pytanie przez ateistów że jest to po prostu mniej rozwinięty system opisujący materię z która nauka się mierzy. Dziś już wiemy więcej i możemy zatem skorygować błędy naszych przodków.

Jeśli przyjmiemy za pewnik, że język religii pragnie opisać świat w kategoriach czysto technicznych, podobnie jak czyni to współczesna nauka, to owszem, współczesna nauka oferuje znacznie precyzyjniejszy i dokładniejszy opis praw natury i zjawisk w niej zachodzących.

Ale zakładanie czegoś takiego jest błędem wynikającym z niewiedzy lub nawet postawą wynikającą ze złych intencji. Gdy ktoś porównuje jabłka i pomarańcze nalegając, że są tym samym, co rusz wytykając pomarańczy, że jest takim gorszym i nieadekwatnym jabłkiem, to taka postawa jest z gruntu błędna.

Jak więc dokonać rozróżnienia pomiędzy tymi dwoma systemami? Oto moja propozycja. Symbolizm i język religii w ogólności to pewien sposób próby zrozumienia Wszechświata, tutaj zgoda. Równocześnie jednak próba zrozumienie procesu, który to zrozumienie Wszechświata umożliwia. W porządku?

Powtórzę to może w inny sposób. To jest jednocześnie opis świata oraz opis tego, w jaki sposób mogę ten świat zrozumieć. W odniesieniu do współczesnej nauki, język religii to coś w rodzaju metaprocesu, rodzaj metajęzyka, za pomocą którego staramy się wyrazić przedmiot opisu.

Metafora góry - Jak nauka osadzona jest w religii - Jonathan Pageau

Weźmy dla przykładu górę. Oprócz tego przedmiotu opisujemy także proces, umożliwiający w ogóle mówienie o tej górze. Jeśli współczesna nauka potrafi opisać górę, jej wysokość, szerokość, roślinność, skład mineralny, język religii udziela odpowiedzi na pytanie, skąd w ogóle bierze się takie pojęcie jak „góra”.

Dlaczego ta kategoria pojęciowa ma dla ludzi znaczenie, co w istocie słowo „góra” w ogóle oznacza. Naukowiec zripostuje mniej więcej w taki oto sposób: słowo „góra” nic nie oznacza. Jednak takie postawienie sprawy jest równoznaczne z ignorowaniem czynnika ludzkiego, czyli osoby, która na tę górę patrzy, nawet jeśli wierzę, że ta góra jest gdzieś poza moją skromną egzystencją. Ignoruje świadomość, pomija kwestię dlaczego taka kategoria jak „góra” istnieje.

Sześć rodzajów problemów – Marian Mazur

Ignoruje to, że będę musiał na tę górę się wspiąć lub ją obejść, gdy takowa pojawi się na mojej drodze. Zupełnie pomija skutek wspięcia się na tę górę na ludzką świadomość. Te wszystkie rzeczy nie są zmyślone, nie są żadną iluzją, podobnie jak dane naukowe.

Symbolizm stara się wszystkie te rzeczy wziąć pod uwagę, dyskutować na temat góry bez udawania, że nie jesteśmy ludźmi żyjącymi na świecie, gdzie te góry istnieją. Posiada aspekt indywidualny i społeczny, ponieważ uwzględnia także ludzką świadomość. Ale na tych aspektach się nie kończy.

Sam fakt uwzględnienia świadomości nie oznacza, że jest to kwestia czysto relatywna i subiektywna w znaczeniu, w jaki współcześnie tymi słowami się posługujemy. Subiektywny w znaczeniu idiosynkratyczny, arbitralny w sensie jednostkowych cech szczególnych i skłonności.

Istnieje pewien uniwersalny aspekt doświadczenia o nazwie „góra”. Język religii istnieje niejako ponad językiem nauki i zawiera w sobie proces naukowy, czyni go możliwym.

Jordan Peterson wspominał o tym wielokrotnie, ale jak dotąd nie miał okazji, by rozwinąć ten wątek w sposób całościowy w ramach swoich wystąpień. Zdaję sobie sprawę, że może to wydawać się trudne do pojęcia i nieco prowokujące, nie do przyjęcia dla wielu ateistów, postaram się więc przedstawić na przykładzie jak rzecz się ma. Zostańmy przy przykładzie z górą.

symboliki hierarchii

Wprawdzie góry były bohaterami wielu moich materiałów, ale jest to tak podstawowy obraz, że na jego podstawie można omówić wiele różnych zagadnień. Nie bez powodu góry są często miejscami świętymi. Doświadczenie góry polega na tym, że wraz ze wspinaniem się na jej szczyt jej obrys staje się coraz bardziej wyrazisty. Staje się ona coraz węższa i węższa wraz z wysokością.

Doświadczenie „szczególności” coraz to i coraz bardziej się zawęża, ponieważ wraz ze zbliżaniem się do szczytu zaczynasz coraz więcej widzieć, widzieć coraz dalej. Będąc u podnóża dostrzegasz wyłącznie takie szczegóły jak kształt kamieni, drzewa cię otaczające, ale gdy zaczynasz się wspinać na górę twój wzrok zaczyna obejmować coraz szersze obszary. Doświadczenie staje się coraz to bardziej całościowe.

Ta sublimacja doświadczenia następuje wraz z zwężaniem się obrysu góry, wraz z przejściem od wielości i szczegółu do jedności i uniwersalności. Po dotarciu na szczyt twoja perspektywa gwałtownie się rozszerza, niczym nagły skok, ponieważ gdy już dotrzesz na szczyt, nagle wydaje ci się, że cały świat masz przed sobą, możesz objąć wzrokiem całą górę i horyzont wokół ciebie.

Tak więc to „doświadczenie góry”, które opisałem, to model wszelkiej hierarchii. Weźmy na przykład wojsko. Na samym dole są żołnierze, mają oni konkretne zadania, rozkazy do wykonania, ale wraz z przesuwaniem się wzwyż hierarchii wojskowej – porucznik, generał, itd. – na każdym poziomie jest ilościowo coraz to mniej osób. Na samym dole jest dużo żołnierzy, ale mniej przywódców.

Na najwyższych poziomach mamy do czynienia z globalną perspektywą w postaci strategii, każdy wyższy poziom uwzględnia działania z niższych poziomów. Powiedzmy, że nasi ludzi mają za zadanie wykopać okopy, przetransportować sprzęt do określonej jednostki. Na wyższych poziomach te konkretne działania zawierają się implicite jako cześć większej strategii, np. wzmocnienie frontu czy obrona określonych zasobów.

Wraz z awansowaniem na coraz to wyższe szczeble, na sam szczyt generalicji, gdzie działania wojenne planowane są w perspektywie określonego celu ostatecznego – otocz tego przeciwnika, odbij to miasto, wygraj wojnę.

Tak samo hierarchia będzie miała swojego odpowiednika w świecie pojęciowym, np. pojęcie jakiegoś gatunku biologicznego. Dajmy na to dalmatyńczyk, hart czy pekińczyk, pomimo różnic pomiędzy tymi rasami, można jest wszystkie ująć szerszym pojęciem, jakim jest koncept „pies”. Co następnie może być ponownie wyabstrahowane do coraz to wyższych koncepcji w hierarchii. Psowate, ssak, zwierzę i w końcu istota żywa.

Co język symbolizmu czyni, to sugeruje, że istnieje pewna zależność strukturalna pomiędzy wszystkimi tymi wersjami tejże struktury hierarchicznej. Przedstawiają one tę samą prawdę i są połączone w sposób, który nie ma nic wspólnego z typem analizy kwantytatywnej związanej z nauką, a wszystko z językiem i świadomością.

Chrystus jest głową Kościoła, podobnie jak nasza fizyczna głowa jest symboliczną głową naszego ciała. To nie jest w żadnej mierze poprawne naukowo stwierdzenie. Pójdźmy zatem o krok dalej. Sprawy mają się następująco. Symbolizm, symbolizm religijny to właśnie to ostatnie. To jest właśnie ta góra.

Daje nam dostęp do obrazów oglądanych u podnóża góry, tych najbardziej konkretnych i jednostkowych, jak to tylko możliwe. Służą on jako podstawa do wyższych poziomów znaczenia. Symbolizm zawsze dotyczy rzeczy konkretnych, najbardziej namacalnych, jak drzewa, kamienie, ziemia, niebo, ale wzorce strukturalne pozwalają nam poruszać się ku wyższym stopniom hierarchii, w stronę coraz to bardziej całościowych rzeczywistości.

Najważniejsze, byśmy zrozumieli, że ta góra, ta wspinaczka to także uwznioślenie świadomości. My, ludzie, jesteśmy zorganizowani w dokładnie ten sam sposób. Mamy [na spektrum] pragnienia, różne skłonności, konkurujące ze sobą osobowości, które pchają nas raz w jedną, raz w inną stronę, które nas rozdzierają, rozrywają na niejednorodne fragmenty.

Ale wraz z uwznioślaniem naszej świadomości znajdujemy centrum, symboliczną głowę, nasz umysł. Ojcowie Kościoła mówią w tym kontekście o „nous” (rozum, intelekt). To centrum naszej świadomości jest zdolne do transcendencji i unifikacji wielości w jedność.

Wracając do symboliki hierarchii, która przed chwilą opisałem – góra, drabina – to zarazem podstawa tego, dlaczego identyfikujemy byty najwyższe z Duchem. Powietrze, wiatr, nadajemy im cechy bytów inteligentnych, dlaczego identyfikujemy najwyższe poziomy z niebem, które jest tak wysoko nad nami, że jest niemalże nieosiągalne.

Bóg Ojciec, Światło, słowo mówione, które pochodzi od zarówno inteligencji, oraz, co oczywiste i prozaiczne, z głowy naszego ciała. Żaden rozsądny chrześcijanin nie wierzy, że Bóg jest dosłownie w [fizycznym] Niebie, ale raczej w przestrzeni będącej analogią naszego doświadczenia zwanego Niebem. Jest to podstawa i początek wzniesienia się, jego punkt wsparcia, że tak się wyrażę, do tego, co jest poza, czego nie da się opisać bezpośrednio.

Mam nadzieję, że w miarę jasno przedstawiłem tę kwestię. Jednak wciąż nie pokazałem Wam, jak to działa. Powróćmy do naszego komentarza, którym posłużę się jako przykładem by Wam pokazać, co mam na myśli. Cytat z komentarza:

„Jestem ateistką, ponieważ moja czysta ciekawość i pragnienie zrozumienia Wszechświata poprowadziły mnie do szukania odpowiedzi w biologii, fizyce oraz innych dziedzinach nauki. Odpowiedzi te są bardziej wartościowe i wysublimowane, niż wszelkie inne jakie znam”.

Zauważcie, że pisze ona, że te odpowiedzi są wznioślejsze i cenniejsze. Słowo „wysublimowane”, to bardzo interesujące słowo. Określenie czegoś „wysublimowanym”, „wzniosłym”, to nic innego jak określenie czegoś umieszczonego powyżej. Źródłem pojęcia „sublimacja” jest fizyczne zjawisko przejścia ciała z fazy stałej do fazy gazowej.

To właśnie ma ona na myśli, że odpowiedzi dawane nam przez naukę są dosłownie niczym zmiana ciała stałego w gazowe? Oczywiście, że nie. Ma ona natomiast na myśli, że odpowiedzi udzielone przez naukę są cenniejsze, sama to przyznała. Szlachetniejsze, tak jak ruch od wielości czegoś u podnóża góry, aż po rzadszy i rzadszy i bardziej pożądany szczyt góry. Sublimacja czy wzniosłość oznacza, że odpowiedzi naukowe są bardziej jak Niebo, czy też gaz, para, a mniej jak Ziemia, czy też ciało stałe. Cytat:

„Wierzę, że religie i wszelkie symbolizmu mają moc nadawania znaczeń w życiu osobistym czy subiektywnym osoby, gdyż wiem to z doświadczenia. Ktoś powie, że to wystarczy, gdyż ostatecznie każdy z nas jest ograniczony przez swoje subiektywne postrzeganie świata, jednak dla mnie aktem godnym pochwały jest przykładanie do tego mniejszej troski i udanie się w podróż poznania Wszechświata poza naszym życiem osobistym. Jak więc można krytykować kogoś za bycie ateistą, skoro nauka, choć niedoskonała, dała nam wiedzę o odległych gwiazdach i galaktykach, o zjawiskach w skali atomu i mnóstwo innych rzeczy”.

Tutaj musimy być ostrożni.

„Mistycyzm i religia nie wzbogaciły naszej wiedzy o rzeczy wykraczające poza nasz świat subiektywny i społeczny”.

Zauważcie, że znów, że ponownie używa słowa „ponad”. Czy ma ona ma myśli, że na przykład, posiadam dosłownie stos danych naukowych, stos artykułów, dajmy na to i umieszczam ten stos na szczycie innego stosu materiałów dotyczących kwestii subiektywnych i społecznych? Oczywiście, nie o to tu chodzi.

Mówi on natomiast o tym, że istnieje pewna hierarchia wartości, swoista „góra” znaczeniowa, a w jej opinii wiedza naukowa jest na poziomie bliższym Nieba, bliżej jedności symbolizowanej przez szczyt. Co jest bardzo interesujące, ponieważ metoda naukowa, co realizuje, ucieleśnia w ramach procesu naukowego, zakłada zniesienie jakiejkolwiek hierarchii wartości. To spłaszczenie świata do mierzalnych fenomenów, usunięcie wszelkiego znaczenia.

Niemniej, by podkreślić wyższość nauki, nasza komentatorka zmuszona jest do odwołania się do tego samego języka, do tej samej struktury pojęciowej, którą stosujemy, by powiedzieć, że Bóg, Absolut, Jedność, źródło wszelkiej różności, jest w Niebie.

Fascynujące jest to, że jest ona w stanie użyć tej struktury Nieba, hierarchii niemalże nieświadomie, właśnie dlatego, że metoda naukowa nie uwzględnia tego w swoim postrzeganiu świata, nie zajmuje się tym aspektem, w jaki sposób istniejemy, jak obcujemy ze światem. Sama to stwierdziła, tu cytat:

„…jednak dla mnie aktem godnym pochwały jest przykładanie mniejszej troski do naszego subiektywnego punktu widzenia i udanie się w podróż poznania Wszechświata poza naszym życiem osobistym”.

Krytykuje zatem język symboliczny, stosując zarazem ten język symbolizmu by wywyższyć, by uwznioślić, by poddać się tym wysublimowanym odpowiedziom oferowanym przez naukę.

Jednakże język uwznioślania, hierarchii, który wszakże stosujemy, gdy przypisujemy wartości rzeczom, to nic innego jak hierarchia religijna z którą mamy do czynienia w dziele Dantego, w przypadku drabiny Jakubowej, czy zejścia Mojżesza z góry. Wielki Łańcuch Istnienia, jak też się to określa. Stosujący te metafory często te osoby nie dostrzegają, że je stosują, co prowadzi to formy dysonansu poznawczego, nieświadomości języka ucieleśnienia własnej egzystencji jako człowieka.

Wiecie, kiedyś sądziłem, że ateiści kiedy deklarują swoją wierność Latającemu Potworowi Spaghetti, to jest to tylko forma żartu. Teraz jednak przychylam się do zdania, że skoro uwznioślają metodę naukową, uwznioślają coś, co samo w sobie odrzuca uwznioślanie czegokolwiek. Może więc naprawdę czczą coś w rodzaju Potwora Spaghetti.

Ponieważ nie rozumieją, że analogie hierarchii są spójne, że poruszamy się od konkretnego, kwantyfikowalnego, czyli tego, czego opisem zajmuje się nauka – wykop ten okop, przetransportuj broń – w kierunku źródła istnienia, celu – wygraj tę bitwę, wygraj wojnę.

Cel, który także określa zdolność do postrzegania, do pojmowania konkretnych bytów, rzeczy policzalnych. Przechodzimy od stóp do głowy, od ziemi ku Duchowi, od dzieci do Ojca, od Ciemności ku Światłu. Wszystkie religijne obrazy są wzajemnie wspólne i są ulokowane zgodnie z hierarchią istnienia.

Ale jeśli komuś się wydaje, że Ziemia jest bardziej wyniosła, że ilość jest cenniejsza, że opis faktów jest ważniejszy, niż ich znaczenie oraz faktu, że opisujemy akurat te a nie inne fenomeny, ktoś, kto jest w stanie nieświadomie wmówić sobie taki odwrócony obraz świata, że ten ktoś jest w ogóle zdolny umieścić cokolwiek na szczycie tej hierarchii?

Być może Potwór Spaghetti akurat w tej roli się spełnia. Kiedy nasza komentatorka pisze, tu cytat:

„Jestem zdolna porzucić ateizm i stać się osobą duchową, czy jakbyśmy to określili, kiedy wszystkie te barwne związki ustanowione post hoc i symbole rzeczywiście poczynią różnicę pozwalającą mi zrozumieć istotę Wszechświata, wykraczającą poza moje skromne, nic nie znaczące życie”. Koniec cytatu.

Mogę powiedzieć tyle: Ty już jesteś osobą duchową. Sama nam to powiedziałaś. Problem w tym, że próbujesz wzniecić kurz rzucić błotem w górę, ku niebiosom, w nadziei, że potem będziesz je mogła czcić.

 

 
Zobacz na: Jordan Peterson o znaczeniu czytania i uczenia się z historii!
Rozumienie pojęcia prawdy w różnych systemach sterowania społecznego – Józef Kossecki
Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe
O tworzeniu pojęć klasowych oraz teoriach adekwatnych, kulawych i skaczących – Leon Petrażycki
Społeczne procesy poznawcze – Józef Kossecki

Cechy przywódców sekt – charakterystyka sekt – Melissa Dykes
Jak zostać przywódcą sekty – Prosty przewodnik, jak zdobyć kontrolę nad umysłami.

 

Jak nauka osadzona jest w religii – Jonathan Pageau [napisy PL]

%d bloggers like this: