Ospa prawdziwa i rewolucja sanitarna – Roman Bystrianyk

12 grudzień 2025

Jak spadek jednej choroby odzwierciedlał spadek wszystkich pozostałych chorób.

„Niemal powszechne oświadczenia moich pacjentów pozwalają mi ogłosić, że szczepienie jest nie tylko złudzeniem, lecz przekleństwem dla ludzkości. To nie tylko śmieszne — to nierozumne — twierdzić, że jakakolwiek zepsuta materia pobrana z czyraków i pęcherzy żywej istoty mogłaby oddziaływać na ciało człowieka inaczej niż je uszkadzając… Sam znam nazwiska stu lekarzy, którzy myślą jak ja.”[1] – dr Stowell, londyński publiczny szczepiciel od trzydziestu lat, 1874

„W małym miasteczku w Brunszwiku czterdzieści dziewięcioro dzieci zaszczepiono limfą ‘najczystszego i najświeższego rodzaju’, uzyskując typowo prawidłowy rezultat, w miesiącach czerwcu i lipcu 1801 roku. W kolejnych miesiącach — sierpniu, wrześniu i październiku — czterdzieścioro pięcioro z tych samych dzieci zachorowało na ospę w trakcie epidemii.[2] – dr Charles Creighton, profesor Uniwersytetu w Cambridge, 1890

„Tam powołano królewską komisję śledczą, a dowody były przytłaczające i miały wykazać: (1) że szczepienie nie daje najmniejszej ochrony przed ospą; (2) że ospa jest na ogół chorobą bardzo łagodną; oraz (3) że krowianka bywa często bardzo niebezpieczna.[3] – dr Montague R. Leverson, Staten Island, Nowy Jork, 1898

„Jestem głęboko przekonany: (1) że szczepienie nigdy nie chroniło przed ospą i nigdy nie polegano na nim w tym celu; (2) że ospa, podobnie jak inne choroby zymotyczne, zmalała dzięki lepszym warunkom sanitarnym i higienicznym oraz dzięki dezynfekcji i izolacji stosowanym, gdy choroba się pojawia; (3) że szczepienie, tak jak praktykowane obecnie i przez cały czas od chwili jego wprowadzenia, spowodowało niewyobrażalne cierpienia u niezliczonych tysięcy bezbronnych ofiar, a w jego śladzie szły choroba, dożywotnie cierpienie i śmierć.[4] – prof. Robert Alexander Gunn, New York Medical College, Nowy Jork, 1903

„Po zebraniu szczegółów dotyczących 400.000 przypadków ospy jestem zmuszony przyznać, że moja wiara w szczepienie została całkowicie zniszczona.”[5] – dr Adolf Vogt, profesor medycyny i higieny, Uniwersytet w Bernie, Szwajcaria, 1919

 

„Niezwykle łagodny przypadek ospy prawdziwej, wykazujący pewne podobieństwo do ospy wietrznej”, American Medicine, t. II, nr 23, 7 grudnia 1901, s. 901.

„Niezwykle łagodny przypadek ospy prawdziwej, wykazujący pewne podobieństwo do ospy wietrznej”, American Medicine, t. II, nr 23, 7 grudnia 1901, s. 901.

 

 

Zbiorowy akt oskarżenia od ludzi z wewnątrz

 

Te pięć deklaracji, obejmujących czterdzieści pięć lat, od 1874 do 1919 roku, nie wyszło od laików ani osób z zewnątrz. To opublikowane wnioski londyńskiego publicznego szczepiciela, profesora z Cambridge, nowojorskiego klinicysty, profesora uczelni medycznej oraz szwajcarskiego profesora zajmującego się higieną. Razem składają się na spójny, miażdżący i w dużej mierze zapomniany akt oskarżenia, sformułowany wewnątrz samego środowiska lekarskiego. Twierdzili, że ospa była często chorobą łagodną, której przebieg pogarszała ówczesna medycyna; że spadek jej dotkliwości wynikał z sanitariatów, a nie ze szczepionki; oraz że szczepienie było procedurą nieskuteczną i niebezpieczną. Poniższy artykuł analizuje dowody stojące za tymi tezami, ponownie przyglądając się historii ospy prawdziwej oczami najlepiej umocowanych w swoich czasach sceptyków.

 

Ospa prawdziwa: choroba źle leczona?

 

W annałach historii medycyny ospę prawdziwą często przedstawia się jako bezwzględne, ślepe na wybór ofiary i śmiertelne zagrożenie widmo strachu, które przez stulecia nawiedzało społeczności. Konwencjonalne opowieści ukazują ją jako nieustępliwego zabójcę, zostawiającego za sobą pas zniszczenia i zabierającego życie nawet do 20% zakażonych. Wisiała nad społeczeństwami jak ciemna chmura, pozostawiając dziedzictwo bólu i żałoby.

A co, jeśli ten obraz jest niepełny? Co, jeśli dla wielu ospa nie była tym potworem, za jakiego się ją uważa, lecz często chorobą łagodną? Na pierwszy rzut oka brzmi to jak herezja. Jednak spójny nurt historycznych świadectw lekarskich sugeruje, że ciężkość tej choroby była w ogromnym stopniu zależna od ówczesnych metod leczenia i że niektórzy lekarze twierdzili, iż ospa bywała łagodna, gdy odpowiednio nią zarządzano, a katastrofalna, gdy ją źle prowadzono.

W 1688 roku ceniony ówczesny doktor Thomas Sydenham, znany jako „angielski Hipokrates” i uznawany za ojca angielskiej medycyny, zanotował wymowną obserwację:

„Za dużo by było na list, aby zdać ci sprawę z jej historii; ogólnie mogę tylko powiedzieć, że nie znajduję variolis [ospy prawdziwej], lecz bardzo żałuję, że nie powiedziałem, iż biorąc pod uwagę praktyki panujące zarówno wśród uczonych, jak i nieuczonych lekarzy byłoby dla ludzkości lepiej, gdyby sztuki leczenia nigdy nie uprawiano albo gdyby w ogóle nie natrafiono na pojęcie ‘złośliwości’. Bo tak jak dla całego świata jest oczywiste, jak śmiertelna bywa ta choroba dla wielu osób w każdym wieku, tak dla mnie jest równie jasne, ze wszystkich obserwacji, jakie tylko mogę poczynić,  że jeśli nie wyrządzi się szkody ani przez lekarza, ani przez pielęgniarkę, to [ospa prawdziwa] jest najlżejszą i najbezpieczniejszą ze wszystkich innych chorób.[6]

Sydenham sprzeciwiał się dominującemu w jego epoce „złotemu standardowi” leczenia, znanemu jako „reżim gorący” (hot regimen). Polegał on na zamykaniu chorego w nagrzanym pomieszczeniu, szczelnym owijaniu go kocami w celu wywołania potów oraz podawaniu rozgrzewających kordiałów, ostrych potraw i alkoholu. Wierzono, że w ten sposób choroba zostanie „wypędzona” z organizmu. Dr Sydenham zauważył jednak, że te agresywne i błędne praktyki potrafiły zamienić ospę prawdziwą z choroby łagodnej w śmiertelną.

ospa zbyt gwałtownie wypychana na zewnątrz przez podawanie kordiałów [skoncentrowane, słodzone syropy, często z dodatkiem owoców lub ziół] oraz stosowanie gorącego reżimu, zlewa się w jedno obrzydliwe widowisko, zapowiadające tragiczny finał; a te i podobne objawy są zazwyczaj skutkiem takich właśnie błędów; podczas gdy nigdy nie zaobserwowałem żadnej szkody przy stosowaniu metody przeciwnej. Natura bowiem, pozostawiona samej sobie, wykonuje swoją pracę we właściwym czasie i oddziela oraz wydala materię w sposób prawidłowy i właściwy…”[7]

Alternatywne podejście dr Sydenhama odrzucało te praktyki, a jego skuteczność potwierdzali współcześni mu lekarze. W 1681 roku, w liście do Sydenhama, dr William Cole wyraził wdzięczność za metodę, która pozwalała „łatwo wyleczyć” ospę, obarczając standardowy gorący reżim i leki winą za niezliczone, całkowicie niepotrzebne zgony.

„Z całego serca dziękuję Panu za Pańską metodę leczenia ospy prawdziwej, dzięki której ta straszliwa choroba (o ile nie wystąpi jakaś niezwykła złośliwość lub osobliwe powikłanie) może być łatwo wyleczona — gdyby nie przeszkadzały pielęgniarki, ludzie szczególnie szkodliwi dla zdrowia człowieka, którzy poprzez gorący reżim i lekarstwa wprowadzają zamęt we wszystkim i zabijają tak wielu przed czasem. Pan, uczony Panie, jako obrońca ludzkości, winien być poważany, jako przewodnik chorych w największym zagrożeniu życia, aby mogli powrócić na drogę zdrowia, jeśli tylko podążą za Pańskimi wskazówkami.”[8]

Czterdzieści lat później, na początku XVIII wieku, obserwacje Isaaca Masseya w szpitalu Christ’s Hospital wskazywały, że ospa prawdziwa rzadko bywała śmiertelna, jeśli była właściwie leczona.[9]

Naturalna, prosta ospa prawdziwa rzadko zabija, chyba że jest bardzo źle prowadzona lub gdy jakieś utajone zło, dotąd uśpione, zostaje pobudzone w płynach ustrojowych i sprzymierza się z fermentem ospowym.”[10]

Opierając się na dziesięcioleciach doświadczeń w szpitalu dziecięcym, w którym przebywało około 600 dzieci, Massey odnotował zdumiewająco niską śmiertelność. przez ponad 20 lat jedynie 5 lub 6 zgonów przypisano ospie prawdziwej. Był tak sceptyczny wobec rzekomego zagrożenia naturalnej choroby, że nową praktykę inokulacji wyśmiewał jako „inkantację [klątwę]”.

W 1814 roku John Birch, wybitny członek Królewskiego Kolegium Chirurgów, sformułował odważny i druzgocący wniosek dotyczący głównej przyczyny zgonów na ospę prawdziwą.

Uważam, że nawet naturalna ospa prawdziwa jest chorobą łagodną i że staje się złośliwa wyłącznie wskutek błędów w pielęgnacji, diecie i leczeniu oraz z powodu braku czystości… Nie byłoby przesadą stwierdzić, że śmiertelne leczenie tej choroby — przez dwa stulecia — polegające na ogrzewaniu i zamykaniu powietrza w izbie chorego oraz na pobudzających i rozgrzewających kordiałach, było przyczyną dwóch trzecich całej śmiertelności, jaka nastąpiła.”[11]

Nie był to pogląd odosobniony. Przez kolejne dekady inni lekarze również obserwowali, że ospa prawdziwa była chorobą łagodną.

„…ospa prawdziwa jest na ogół chorobą bardzo łagodną…”[12] – dr Montague R. Leverson, 1898

„[Ospa prawdziwa] jest chorobą całkowicie niegroźną, jeśli jest właściwie leczona. Leczyłem setki przypadków bez ani jednego zgonu.”[13] – dr Smiley, 1907

Łącznie wypowiedzi te podważają jednolity obraz ospy prawdziwej jako samotnego, bezwzględnego zabójcy. Prowokują one kluczowe pytanie historyczne: czy ci lekarze mogli mieć rację? Czy ospa była zasadniczo chorobą łagodną, której ciężki przebieg wynikał z ogólnego stanu zdrowia populacji, fatalnych warunków bytowych oraz co najistotniejsze z błędnych doktryn medycznych swoich czasów?

„Reżim gorący” stanowił kompleksowy i wyniszczający atak terapeutyczny. Jak opisano w The Cyclopaedia (1819), tworzył on błędne koło pogarszania się stanu chorego.

„Gdy jakakolwiek osoba dotknięta jakimkolwiek rodzajem gorączki zostaje zamknięta w ciasnym i przegrzanym pomieszczeniu, w którym swobodny obieg powietrza jest uniemożliwiony przez zamknięte drzwi i okna, zasłony itd., i gdy jednocześnie jest obciążona nadmiarem pościeli oraz pojona gorącymi napojami lub nawet kordiałami na bazie win i trunków fermentowanych w celu wywołania potów, wówczas następstwa są następujące. Cały zespół objawów ulega zaostrzeniu. Ciepłota ciała chorego wzrasta znacznie powyżej naturalnej normy, pomimo obfitych potów, które nieustannie go oblewają; tętno zostaje pobudzone do najwyższego stopnia gorączkowego; pragnienie staje się nieustanne, by uzupełnić nienaturalną utratę płynów; usta i wargi wysychają…

głowa pozostaje w ciągłym bólu, z zamętem myśli, uniemożliwiającym jakikolwiek zdrowy sen i powodującym dręczące sny, a w końcu majaczenie; wszystkie siły organizmu ulegają całkowitemu wyczerpaniu, z tendencją do omdleń przy najmniejszym poruszeniu lub podczas oddawania stolca; a z takiego stanu powrót do zdrowia jest skrajnie niepewny. W przypadkach gorączek zakaźnych, takich jak ospa prawdziwa, odra, szkarlatyna itd., wysypka pod wpływem tego gorącego reżimu zawsze ulega znacznemu nasileniu, a wszystkie objawy przechodzą w to, co nazwano typem gnilo-ropnym; język, zęby i wargi pokrywają się czarnym, lepkim i nie do ruszenia nalotem; na skórze pojawiają się purpurowe plamy; a cała choroba przybiera charakter złośliwy.[14]

To szkodliwe leczenie stosowano bez żadnego rozróżnienia, nawet u osób, które wcześniej poddano inokulacji. W 1864 roku dr John Mason Good zwrócił uwagę na jego dewastujące skutki.

„Niestety, praktyka leczenia tej choroby [ospy prawdziwej] kordiałami oraz gorącym reżimem była w owym czasie powszechna i zbyt często stosowana zarówno w przypadkach inokulowanych, jak i naturalnych, wskutek czego pierwsze z nich często przekształcały się w chorobę ciężką, a w wielu wypadkach śmiertelną.”[15]

Gorący reżim był jedynie jednym z elementów niszczycielskiego arsenału medycyny. Standardowe praktyki obejmowały również agresywne upuszczanie krwi (flebotomię), wymuszane przeczyszczanie oraz podawanie toksycznych leków, takich jak kalomel (rtęć). W 1747 roku Charles Perry, przedstawił obowiązujący protokół:

Upuszczanie krwi (które jest obecnie bardzo powszechnie praktykowane wśród nas, gdy spodziewana jest ospa prawdziwa, a nawet gdy właśnie się pojawiła) jest pierwszą rzeczą, którą należy wykonać i powinno poprzedzać wszystko inne… Zalecam obfite upuszczanie krwi I zalecam to każdemu bez wyjątku, bez względu na wiek, płeć czy temperament… Następną rzeczą, którą zalecam, jest podanie środka wymiotnego… Lek ten jest wyraźnie przeznaczony do oczyszczenia i opróżnienia całego przewodu pokarmowego, albowiem powoduje zarówno wymioty, jak i biegunkę…”[16]

Kalomel [Calomel] był szczególnie zgubnym środkiem, silnym lekiem przeczyszczającym i katartycznym, o którym sądzono, że „oczyszcza” organizm. Jak zauważył dr H. G. Cox z New York Medical College w połowie XIX wieku:

„Wiele prawdy zawiera stwierdzenie dr Hughesa Bennetta, że upuszczanie krwi jest zawsze szkodliwe i nigdy niekonieczne i skłaniam się ku uznaniu go za całkowicie trafne. Upuszczanie krwi w zapaleniu płuc podwaja śmiertelność. Kalomel nie przynosi żadnej korzyści w zapaleniu płuc. Im mniej środków stosuje się w jakiejkolwiek chorobie, tym lepiej dla pacjenta. Rtęć jest kotwicą w gorączkach; lecz jest to kotwica, która przykuwa pacjenta do grobu.”[17]

„Przypadek mężczyzny leczonego kalomelem, który zakończył się masywnym obrzękiem języka”, dr Wooster Beach, The American Practice Condensed: Or, The Family Physician, 1850, Nowy Jork, s. 120–121.

„Przypadek mężczyzny leczonego kalomelem, który zakończył się masywnym obrzękiem języka”, dr Wooster Beach, The American Practice Condensed: Or, The Family Physician, 1850, Nowy Jork, s. 120–121.

Do połowy XIX wieku coraz większa liczba lekarzy zaczęła potępiać te wielowiekowe praktyki. Dr Samuel Dickson, w 1855 roku sformułował miażdżący akt oskarżenia:

Przez ponad dwadzieścia trzy stulecia głodzenie, upuszczanie krwi, przeczyszczanie i torturowanie było niemal wyłącznym zajęciem człowieka medycyny. Od czasów Hipokratesa aż do ostatnich lat była to bezsporna praktyka niemal we wszystkich chorobach. W istocie, zarówno z powodu ponurej atmosfery izby chorego, jak i z powodu nieprzeniknionej ciemności otaczającej tę naukę, społeczeństwo w ogóle nigdy nie zadawało pytań dotyczących spraw medycznych. Posiadanie dyplomu lub stopnia z renomowanej szkoły lub uniwersytetu było jedynym warunkiem praktykowania. Sama praktyka — jakkolwiek niszczycielska — znaczyła niewiele, dopóki była ‘praktyką ustaloną’.[18]

Logiczny wniosek sformułował wprost dr Henry G. Hanchett w 1889 roku: to same metody leczenia bywały często śmiertelne.

„Potrafimy dziś rozpoznać błędy naszych poprzedników oraz niektórych współczesnych nam kolegów. Dziwimy się, że dawny lekarz nie podejrzewał, iż jego lancet, jego kalomel i winian antymonu potasu złożyły do grobu wielu pacjentów, których choroba zakończyłaby się wyzdrowieniem, gdyby pozostawiono ją bez ingerencji. Jesteśmy gotowi szczerze przyznać, że w przeszłości wielu pacjentów bezsprzecznie ‘umarło z powodu lekarza’; w istocie właśnie ta choroba — variola [ospa prawdziwa] — stanowi przykład, gdyż zmiana wskaźnika śmiertelności… w porównaniu z wcześniejszymi zapisami, nie pozostawia żadnej wątpliwości, że błędne leczenie miało większy niż cokolwiek innego udział w ogromnej śmiertelności tego nieszczęścia. Niektórzy z nas widzą bardzo wyraźnie, że nasi koledzy, którzy dziś łamią sobie głowy nad wyjaśnieniem dramatycznie zwiększonej śmiertelności zapalenia płuc, musieliby jedynie zostawić swoje strzykawki podskórne i morfinę w domu, aby znaleźć rozwiązanie swego problemu.” [19]

Śmiercionośny zabójca łagodnieje

 

Pod koniec XIX wieku nastąpiła głęboka zmiana epidemiologiczna. Ciężka, śmiertelna postać ospy prawdziwej zaczęła zanikać wraz z poprawą warunków zdrowia publicznego oraz porzuceniem zabójczych metod leczenia, ustępując miejsca znacznie łagodniejszej postaci, którą liczni lekarze opisywali od dawna. Po roku 1897 postać o wysokiej śmiertelności praktycznie zniknęła ze Stanów Zjednoczonych. Wskaźnik śmiertelności przypadków spadł z około 20% do zaledwie 1 na 380 (0,26%). Ta nowa „łagodna ospa [variola minor]” była tak łagodna, że często mylono ją z ospą wietrzną.

„W roku 1896 na Południu zaczęła dominować bardzo łagodna postać ospy prawdziwej, która później stopniowo rozprzestrzeniła się na cały kraj. Śmiertelność była bardzo niska i chorobę tę [ospę prawdziwą] początkowo zwykle mylono z ospą wietrzną.”[20]

Na początku XX wieku niektórzy zaczęli dostrzegać, że to sanitarne środki osiągnęły to, czego szczepienia nie zdołały dokonać — pokonały ospę prawdziwą. Szczepienia przeciw ospie były w odwrocie, a sama ospa, podobnie jak inne choroby, traciła na znaczeniu. W 1914 roku dr C. Killick Millard pisał w swojej książce The Vaccination Question in the Light of Modern Experience: An Appeal for Reconsideration:

„Przez czterdzieści lat, co z grubsza pokrywa się z nadejściem ‘ery sanitarnej’, ospa prawdziwa stopniowo, lecz systematycznie opuszczała ten kraj (Anglię). Przez ostatnie dziesięć lat choroba ta przestała mieć jakikolwiek zauważalny wpływ na nasze statystyki śmiertelności. Przez większość tego okresu była całkowicie nieobecna, z wyjątkiem kilku odosobnionych ognisk tu i ówdzie. Można racjonalnie sądzić, że wraz z doskonaleniem i powszechniejszym stosowaniem nowoczesnych metod kontroli oraz poprawą warunków sanitarnych (rozumianych w najszerszym sensie), ospa prawdziwa zostanie całkowicie wyeliminowana z tego kraju, tak jak stało się to z dżumą, cholerą i durem plamistym. Wraz z tym spadkiem zachorowań na ospę prawdziwą w ciągu ostatniej dekady nastąpiło wyraźne zmniejszenie liczby szczepień niemowląt. Ten spadek szczepień stale się pogłębia i staje się zjawiskiem bardzo powszechnym.”[21]

C. Killick Millard, The Vaccination Question in the Light of Modern Experience: An Appeal for Reconsideration, 1914, Londyn, s. 15–17.

C. Killick Millard, The Vaccination Question in the Light of Modern Experience: An Appeal for Reconsideration, 1914, Londyn, s. 15–17.

W swojej książce z 1914 roku dr Millard przedstawił mocny i kontrariański argument: powszechna wiara, jaką środowisko medyczne pokładało w szczepieniach, była — jego zdaniem — błędna. Poparł to twierdzenie przekonującymi danymi statystycznymi, prezentując wykresy śmiertelności dla Anglii i Walii. Dane te ujawniły kluczowy trend: spadek liczby zgonów z powodu szkarlatyny, duru jelitowego oraz ospy prawdziwej rozpoczął się jednocześnie około lat 70. XIX wieku.

Co najbardziej uderzające, analiza Millarda wskazała na późniejszy i kluczowy rozwój wydarzeń. Około roku 1885 wskaźniki szczepień zaczęły systematycznie spadać, obniżając się o około 40% do roku 1910. Istotną implikacją było to, że ten dramatyczny spadek szczepień nie zbiegł się z żadnym nawrotem ospy prawdziwej, co podważało utrwaloną narrację o ich konieczności i sugerowało, że inne czynniki, najprawdopodobniej poprawa zdrowia publicznego i warunków sanitarnych były głównymi motorami zaniku choroby.

„Co więcej, można zauważyć, że spadek śmiertelności z powodu ‘innych chorób zymotycznych’ był niemal równie uderzający. Tak bardzo, że bez dodatkowych informacji trudno rozpoznać, która linia przedstawia ospę prawdziwą, a która ‘inne choroby zymotyczne’. Oczywiste jest, że musiały działać przyczyny inne niż szczepienia, aby wywołać ten spadek w ‘innych chorobach zymotycznych’, i nie możemy stwierdzić, że ta sama przyczyna nie wpłynęła również na śmiertelność z powodu ospy prawdziwej.”[22]

Dowody statystyczne były przekonujące. Analiza z 1913 roku wykazała, że wskaźnik śmiertelności przypadków spadł z 20,84% w 1895 roku do 0,26% w 1908 roku — redukcja o 98,7% — w trakcie okresu przejściowego, który rozpoczął się wraz z wycofywaniem starej metody szczepień „ramię w ramię”.

Ospa prawdziwa stała się chorobą łagodną, z istotnym spadkiem śmiertelności. Wskaźnik śmiertelności wynoszący 20,84% w 1895 roku spadł do zdumiewającego poziomu 0,26% [spadek o 98,7%].”[23]

„Ogólnie rzecz biorąc, choroba ta wydaje się wykazywać tendencję do pewnego zmniejszenia swojej ciężkości. Tendencja ta nie jest wyraźna, a nieco niższa śmiertelność przypadków notowana w późniejszych latach może wynikać z lepszego rozpoznawania zachorowań, teraz gdy typ choroby stał się szerzej znany. Początkowo często odnotowywano śmiertelność na poziomie 1–2% lub nawet wyższą, podczas gdy później wskaźniki te były często znacznie niższe. Tak na przykład w Karolinie Północnej w 1910 roku odnotowano 3875 przypadków i 8 zgonów, co daje śmiertelność 0,2%, a w 1911 roku w tym stanie wystąpiły 3294 przypadki bez ani jednego zgonu.”[24]

Coś sprawiło, że ospa prawdziwa stała się chorobą znacznie mniej śmiertelną i wyniszczającą bez wtórnej gorączki i z niewielkim, jeśli w ogóle jakimkolwiek, dyskomfortem. Wysypki ospowe liczyły często mniej niż kilkanaście zmian. Zaczerwienienie zazwyczaj ustępowało po trzech lub czterech tygodniach, nie pozostawiając trwałych śladów.[25] W okresach bez epidemii przypadek łagodnej ospy prawdziwej mógł łatwo zostać przeoczony lub pomylony z ospą wietrzną.

„…ospa wietrzna jest łagodną chorobą zakaźną wieku dziecięcego i ma znaczenie głównie dlatego, że często powoduje trudności diagnostyczne w przypadkach łagodnej ospy prawdziwej. Ospa prawdziwa i ospa wietrzna bywają czasami bardzo trudne do odróżnienia klinicznie.[26]

„Ospa prawdziwa z łagodną postacią obserwowana w ostatnich latach w wielu regionach Stanów Zjednoczonych.” Jay Frank Schamberg, MD, Diseases of the Skin and Eruptive Fevers, 1908, s. 408.

„Ospa prawdziwa z łagodną postacią obserwowana w ostatnich latach w wielu regionach Stanów Zjednoczonych.” Jay Frank Schamberg, MD, Diseases of the Skin and Eruptive Fevers, 1908, s. 408.

 

„Ospa prawdziwa, postać niezwykle łagodna; zmiany wysychały w postaci rogowych strupów.” Jay Frank Schamberg, MD, Diseases of the Skin and Eruptive Fevers, 1911, s. 445.

„Ospa prawdziwa, postać niezwykle łagodna; zmiany wysychały w postaci rogowych strupów.” Jay Frank Schamberg, MD, Diseases of the Skin and Eruptive Fevers, 1911, s. 445.

Do lat 20. XX wieku uznano, że nowa, łagodna postać ospy prawdziwej powoduje jedynie minimalne objawy, mimo że niewiele osób było zaszczepionych.

„Występują pojedyncze przypadki, a nawet epidemie, w których pomimo braku ochrony szczepiennej, przebieg choroby jest niezwykle łagodny. Zmiany skórne są nieliczne lub całkowicie nieobecne, a objawy ogólnoustrojowe łagodne lub nieznaczne.”[27]

W latach 20., a następnie w latach 30. XX wieku, łagodna ospa prawdziwa niemal całkowicie zastąpiła ciężką postać choroby w Stanach Zjednoczonych. Istniały jednak wyjątki — ogniska pojawiały się w portach morskich oraz w pobliżu granicy z Meksykiem. Gdy łagodny typ ospy stał się dominujący, nie odnotowano dowodów, by kiedykolwiek powrócił on do starszej, bardziej śmiercionośnej postaci.

Chociaż łagodne przypadki ospy prawdziwej były znane wcześniej, to obecnie praktycznie zastąpiły one ciężkie postacie na rozległych obszarach, takich jak całe Stany Zjednoczone, Brazylia czy duże części Afryki.”[28]

Łagodna postać ospy prawdziwej, powszechnie określana portugalską nazwą alastrim, dominuje na rozległych obszarach Stanów Zjednoczonych od ponad 30 lat. Szacuje się, że zarazek tej choroby musiał zostać przeniesiony z jednego człowieka na drugiego ponad 800 razy, a mimo to zachowuje on niezmienność cech. Przez wszystkie te ‘pokolenia’ organizm zachowuje swoje pierwotne właściwości… Większość amerykańskich urzędników zdrowia publicznego i epidemiologów, którzy mają doświadczenie z obiema postaciami ospy prawdziwej, nie uważa, by doszło do jakiegokolwiek powrotu łagodnego szczepu do dawnej, klasycznej postaci.”[29]

Artykuł z 1940 roku opublikowany w Public Health Reports ukazał dalszy, nieprzerwany spadek ospy prawdziwej — liczba przypadków, wskaźnik śmiertelności oraz liczba zgonów gwałtownie malały.[30]

„Ospa prawdziwa w Stanach Zjednoczonych: jej zanik i rozmieszczenie geograficzne”, Public Health Reports, tom 55, nr 50, 13 grudnia 1940, s. 2303–2312.

„Ospa prawdziwa w Stanach Zjednoczonych: jej zanik i rozmieszczenie geograficzne”, Public Health Reports, tom 55, nr 50, 13 grudnia 1940, s. 2303–2312.

Zapadalność na ospę prawdziwą malała wraz ze spadkiem liczby szczepień, co potwierdzają dane z Leicester w Anglii oraz z Anglii i Walii.

Leicester, Anglia — śmiertelność na ospę prawdziwą a poziom wyszczepienia w latach 1849–1910.

Leicester, Anglia — śmiertelność na ospę prawdziwą a poziom wyszczepienia w latach 1849–1910.

Anglia i Walia — śmiertelność na ospę prawdziwą a poziom wyszczepienia w latach 1873–1922.

Anglia i Walia — śmiertelność na ospę prawdziwą a poziom wyszczepienia w latach 1873–1922.

 

Do czasu sporządzenia kolejnego raportu w 1946 roku ospa prawdziwa praktycznie zniknęła z Anglii i świata zachodniego. Stan zdrowia ludności uległ dramatycznej poprawie. „Gorący reżim”, upuszczanie krwi oraz kalomel w dużej mierze wyszły z użycia medycznego i szybko popadły w zapomnienie.

„Jaka była przyczyna wzrostu i upadku ospy prawdziwej? Jej zanik w późnych dekadach XIX wieku był przez pewien czas niemal powszechnie przypisywany szczepieniom, lecz wątpliwe jest, na ile było to prawdziwe. Szczepienia nigdy nie były przeprowadzane w sposób kompletny, nawet wśród niemowląt, i utrzymywały się na wysokim poziomie jedynie przez kilka dekad. Zawsze istniała więc znaczna część populacji nieobjęta przepisami szczepiennymi. Rewakcynacja dotyczyła jedynie niewielkiej części społeczeństwa. Obecnie populacja jest w dużej mierze całkowicie niezaszczepiona. Przedstawiciele służby zdrowia publicznego skłonni są przypisywać ustanie sporadycznych ognisk swoim działaniom. Ale czy rzeczywiście tak jest?” [31]

 

Zanik zgonów z powodu ospy a koszt szczepień

 

Przełomowym przykładem było miasto Leicester w Anglii. Po porzuceniu obowiązkowych szczepień niemowląt w latach 70. XIX wieku na rzecz sanitariów i izolacji, miasto odnotowało wyraźnie lepsze wyniki. W 1948 roku dr Millard zauważył:

„…w Leicester, w ciągu 62 lat od zaniechania szczepień niemowląt, odnotowano jedynie 53 zgony z powodu ospy prawdziwej, a w ciągu ostatnich 40 lat, zaledwie dwa zgony. Co więcej, doświadczenie Leicester jest potwierdzone i to bardzo wyraźnie przez dane z całego kraju. Od czasu wprowadzenia ‘klauzuli sumienia’ liczba szczepień systematycznie spadała, aż obecnie niemal dwie trzecie nowo narodzonych dzieci nie jest szczepionych. Tymczasem śmiertelność z powodu ospy również spadła do poziomu niemal zerowego. W ciągu czternastu lat 1933–1946 odnotowano jedynie 28 zgonów w populacji liczącej około 40 milionów, a wśród tych 28 nie było ani jednego zgonu niemowlęcia poniżej 1. roku życia.”[32]

Współczesne analizy epidemiologiczne wspierają tezę, że to rozwój społeczno-ekonomiczny, a nie powszechne szczepienia, zakończył endemiczne występowanie ospy prawdziwej. Dr Thomas Mack, czołowy ekspert w dziedzinie ospy prawdziwej, zauważył w pierwszej dekadzie XX wieku, że:

Zanik [ospy prawdziwej] był ułatwiony, a nie utrudniony, przez rozwój gospodarczy. Na długo przed rozpoczęciem Programu Eradykacji Ospy Światowej Organizacji Zdrowia i pomimo niskiej [poszczepiennej] odporności populacyjnej, prymitywnych struktur zdrowia publicznego oraz wielokrotnych zawleczeń choroby, ospa prawdziwa zniknęła z wielu krajów w miarę ich rozwoju gospodarczego, wśród nich z Tajlandii, Egiptu, Meksyku, Boliwii, Sri Lanki, Turcji i Iraku.[33]

Jeśli ktoś obawia się endemicznej ospy prawdziwej, zniknęła ona z tego kraju nie z powodu masowej odporności zbiorowiskowej.Zniknęła z powodu naszego rozwoju gospodarczego. I dlatego zniknęła z Europy i wielu innych krajów i nie utrzyma się tutaj nawet w przypadku kilku importowanych przypadków. Nie stało się to dzięki powszechnym szczepieniom.”[34]

Pogląd, że ospa prawdziwa była jedynie mikroorganizmem, który samodzielnie zabił miliony ludzi, wymaga krytycznej rewizji. To uproszczone ujęcie pomija fatalny stan zdrowia społeczeństw tamtych czasów oraz niebezpieczne i śmiercionośne praktyki medyczne. Jak zauważył dr Eliphalet Kimball w 1867 roku:

Lekarze zabili więcej ludzi niż wojny. Jako narzędzia śmierci w ich rękach kalomel, upuszczanie krwi i inne medykamenty uczyniły więcej niż proch i kula. Społeczeństwo byłoby nieskończenie lepiej sytuowane bez zawodowych lekarzy. Przy słabej konstytucji natura może być wspomagana. Dobra opieka pielęgniarska jest konieczna, a czasem korzenie i zioła przynoszą korzyść. Przy silnej konstytucji lekarstwa są w chorobie rzadko potrzebne. Dla człowieka o dobrej konstytucji, prowadzącego życie zgodnie z rozumem, choroba byłaby niemożliwa.”[35]

Obfite upuszczanie krwi, „gorący reżim” oraz toksyczne medykamenty przeczyszczające cały układ pokarmowy wyrządzały ogromne szkody, zamieniając tę chorobę i wiele innych w śmiertelną katastrofę. Mimo to za zgony w 100% obwiniano drobnoustrój. Jest to analogiczne do polania benzyną małej świeczki palącej się w domu, doprowadzenia do spalenia całego budynku, a następnie obarczenia winą wyłącznie świeczki.

Niedożywienie jest przyczyną ponad połowy wszystkich zgonów dzieci

Pod koniec XIX wieku zdrowie publiczne uległo ogromnej poprawie, a wiele błędnych koncepcji medycznych praktycznie zniknęło. W kolejnych dekadach wskaźniki szczepień gwałtownie spadały, stając się raczej problemem niż rozwiązaniem. Ospa prawdziwa ponownie stała się chorobą łagodną i stopniowo zanikała na całym świecie. Jednak przekonanie, że ospę należało wykorzenić wyłącznie poprzez szczepienia, urosło do rangi legendy i zostało głęboko zakorzenione w świadomości medycznej i społecznej.

W XX wieku, gdy zdrowie publiczne się poprawiało, a śmiercionośne terapie zarzucono, ospa prawdziwa zanikła. Jednak narracja o wyłącznym triumfie szczepień stała się niepodważalnym mitem, głęboko osadzonym w medycynie i świadomości społecznej. Doprowadziło to do tragicznego paradoksu: rutynowa szczepionka sama stała się istotną przyczyną zgonów w sytuacji, gdy choroba praktycznie już nie istniała. W 1968 roku profesor C. Henry Kempe ujawnił skalę tego kosztu:

Śmiertelność i zapadalność wynikające z rutynowych szczepień niemowląt przeciw ospie prawdziwej w tym kraju są obecnie naprawdę zatrważające w porównaniu z ryzykiem samej ospy… Analiza danych uzyskanych z przeglądu kwestionariuszy nadesłanych przez 19616 lekarzy objętych naszym badaniem sugeruje, że szacowana liczba powikłań w 1963 roku wynosiła około 3000, z czego od dziesięciu do osiemnastu zakończyło się zgonem, przy łącznej liczbie czternastu milionów zaszczepionych osób… Ostatni zgon z powodu ospy prawdziwej w Stanach Zjednoczonych po przywleczeniu choroby miał miejsce w 1948 roku, lecz od tego czasu prawdopodobnie doszło do 200–300 zgonów spowodowanych szczepieniem przeciw ospie… Większość pracowników służby zdrowia publicznego szczerze uważa, że obecna zachorowalność i śmiertelność wynikająca z rutynowych szczepień to ‘cena, jaką musimy zapłacić’ za utrzymanie kraju wolnego od ospy prawdziwej.[36]

 

Szerszy kontekst: powszechny zanik chorób zakaźnych

 

Dramatyczny spadek śmiertelności i częstości występowania ospy prawdziwej nie był zjawiskiem odosobnionym. Stanowił on część szerokiego, bezprecedensowego w historii procesu: załamania się umieralności z powodu niemal wszystkich głównych chorób zakaźnych w świecie uprzemysłowionym. Proces ten rozpoczął się pod koniec XIX wieku i był napędzany tym, co ogólnie określa się mianem „rewolucji sanitarnej” oraz wzrostem poziomu życia.

— Odra: w Stanach Zjednoczonych zgony z powodu odry spadły o ponad 98% jeszcze przed dopuszczeniem pierwszej szczepionki w 1963 roku. W Anglii spadek ten sięgnął niemal 100% przed rozpoczęciem masowych szczepień w 1968 roku.

–Krztusiec (koklusz): zgony z powodu krztuśca w USA spadły o ponad 90% zanim szczepionka zaczęła być powszechnie stosowana pod koniec lat 40. XX wieku. W Anglii spadek sięgnął niemal 100% przed rozpoczęciem masowych szczepień w 1957 roku.

— Płonica, dur brzuszny, gruźlica, błonica: wszystkie te choroby podążały tą samą stromą trajektorią spadku śmiertelności, rozpoczynającą się pod koniec XIX lub na początku XX wieku, podczas gdy szczepionki lub antybiotyki pojawiły się dopiero po ustąpieniu największego żniwa śmierci.

Śmiertelność z powodu szkarlatyny, krztuśca, odry, błonicy i ospy prawdziwej w Anglii i Walii (1859–1978)

Śmiertelność z powodu szkarlatyny, krztuśca, odry, błonicy i ospy prawdziwej w Anglii i Walii (1859–1978)

Ten powszechny trend ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia ospy prawdziwej. Jak pokazywał wykres dr Millarda z 1914 roku, krzywe śmiertelności dla ospy prawdziwej oraz „innych chorób zymotycznych (zakaźnych)” opadały niemal idealnie równolegle od lat 70. XIX wieku. To zsynchronizowane załamanie jednoznacznie wskazuje na wspólną przyczynę, jaką jest poprawa warunków sanitarnych, odżywiania (zwłaszcza ograniczenie niedożywienia), dostęp do czystej wody, mniej przeludnione mieszkania oraz porzucenie szkodliwych praktyk medycznych, takich jak upuszczanie krwi i przeczyszczanie metalami ciężkimi.

Wniosek jest nieunikniony: ospa prawdziwa nie stała się łagodna i nie wycofała się z powodu wyjątkowej interwencji medycznej (szczepień), która odróżniałaby ją od innych plag. Podlegała tej samej historycznej regule co jej „rówieśnicy”. Jej zjadliwość została stłumiona przez te same czynniki, które ujarzmiły odrę, płonicę i dur brzuszny: radykalnie poprawione „środowisko” życia człowieka. Późniejsze niemal całkowite zniknięcie endemicznej ospy w świecie rozwiniętym do połowy XX wieku — zbiegające się ze spadkiem wskaźników szczepień, jak pokazują dane z Leicester i statystyki krajowe — sugeruje, że szczepienia mogły być co najwyżej czynnikiem wtórnym, unoszącym się na potężnej fali szerszej transformacji społeczno-ekonomicznej.

 

Zakończenie

 

Pod koniec XIX wieku zdrowie publiczne uległo ogromnej poprawie, a wiele błędnych koncepcji medycznych niemal całkowicie zniknęło. W kolejnych dekadach wskaźniki szczepień gwałtownie spadały. Ospa prawdziwa, która dla większości stała się chorobą łagodną, stopniowo zanikała w świecie zachodnim, podzielając los innych dawniej śmiertelnych infekcji. Nie był to wyjątkowy triumf medyczny, lecz demograficzny, wspólny dla odry, krztuśca, płonicy i duru brzusznego, z których wszystkie odnotowały spadki śmiertelności rzędu 90–100% jeszcze przed pojawieniem się specyficznych szczepionek lub antybiotyków.

Jednak sugestywna narracja, że ukierunkowana interwencja medyczna — szczepienie — miała rzekomo pokonać tę jedną, wyjątkową plagę, stała się niepodważalnym mitem, głęboko zakorzenionym w świadomości medycznej i społecznej. Przekonanie to doprowadziło w XX wieku do tragicznego paradoksu: rutynowa szczepionka sama stała się istotną przyczyną zgonów i obrażeń w sytuacji, gdy choroba praktycznie już nie występowała.

Ten utrwalony paradygmat walki z mikroskopijnymi „wrogami” został następnie rozszerzony na inne choroby, często z pominięciem kluczowego kontekstu historycznego: śmiertelność z powodu każdej choroby zakaźnej znacząco spadła już wcześniej, dzięki poprawie warunków życia, zanim wprowadzono jakąkolwiek szczepionkę. Późniejsze wprowadzenie szczepień, choć mogło ograniczać zapadalność [zachorowalność], przypisywano zwycięstwom, które w istocie zostały osiągnięte dzięki dekadom wcześniejszego postępu społecznego.

Jednak przy odpowiednio intensywnej indoktrynacji i powtarzaniu, mitologia staje się zbiorową iluzją; to jednak nie czyni jej prawdą. Jak powiedział ponad 400 lat temu Giordano Bruno: „Jest dowodem niskiego i podłego umysłu chcieć myśleć jak tłum lub większość tylko dlatego, że większość jest większością. Prawda nie zmienia się od tego, czy wierzy w nią większość ludzi, czy nie.”

„Niestety wiara w skuteczność szczepień została tak mocno wtłoczona w edukację lekarzy, że mało prawdopodobne jest, aby bezużyteczność tej praktyki została powszechnie uznana w naszym pokoleniu, chociaż nic nie przyniosłoby większej chwały zawodowi ani nie świadczyłoby lepiej o postępie w patologii i naukach sanitarnych. Bardziej prawdopodobne jest, że gdy dzięki zgłaszaniu przypadków i izolacji, ospa prawdziwa zostanie utrzymana pod kontrolą, szczepienia znikną z praktyki i zachowają jedynie znaczenie historyczne.”[37] – profesor E. M. Crookshank, MRCS, profesor patologii porównawczej i dyrektor Laboratorium Bakteriologicznego, King’s College, Londyn, 1889

Benjamin F. Olewine, Altoona, Pensylwania. Zaszczepiony zimą 1895 roku, będąc wówczas w dobrym zdrowiu, o gładkiej i czystej skórze

„Benjamin F. Olewine, Altoona, Pensylwania. Zaszczepiony zimą 1895 roku, będąc wówczas w dobrym zdrowiu, o gładkiej i czystej skórze. Około dwa miesiące później w miejscu, gdzie rana po szczepieniu nie zagoiła się prawidłowo, zaczął rozwijać się guz mięsakorakowy. Guz nadal rósł i rozprzestrzeniał się, aż osiągnął ogromne rozmiary przedstawione na rycinie sporządzonej na podstawie fotografii. Dręczony intensywnym bólem i niewysłowionym cierpieniem, doświadczając najbardziej wyrafinowanych tortur, jakie można sobie wyobrazić, biedny człowiek zaznał ulgi dopiero, składając swoje życie w ofierze na ołtarzu głupiej obojętności i zawodowej niekompetencji”, Robert Emmette McNamara, B.Sc., F.T.S., profesor fizjologii, chemii i histologii, Universal Chiropractic College, Chiropractic, Other Drugless Healing Methods With Criticism of the Practice of Medicine, 1913, s. 159–160.

 

Źródło: Smallpox and the Sanitary Revolution

 

Zobacz na: Jatrogenia – choroby wywołane przez lekarzy
Lewatywa z dymu tytoniowego – dr Sterling Haynes
Jatrogenia kliniczna – Epidemie współczesnej medycyny – Ivan Illich, Medical Nemesis
Wątpliwości związane ze szczepieniami – dr Charles Cyril Okell [1938]
Jak instalacje wodno-kanalizacyjne (nie szczepionki) eliminowały choroby – Joel Edwards
Fakty dowodzące, że SZCZEPIENIA są zbędne i niebezpieczne. Na przestrzeni czterdziestu pięciu lat prowadzenia statystyk rejestracji – Alfred R. Wallace