Krytyka Manifestu Komunistycznego przez Jordana Petersona

Krytyka Manifestu Komunistycznego przez Jordana Petersona

Zamiast tego wróciłem do tego, co uważałem za pierwotną przyczynę tych wszystkich kłopotów, czyli do „Manifestu komunistycznego”. I to, co próbowałem zrobić – ponieważ to jest Marks, a my jesteśmy tutaj, by, powiedzmy, rozmawiać o marksizmie. Próbowałem go przeczytać. A czytanie czegoś oznacza, że nie podążasz tylko za słowami i za znaczeniem, ale rozbierasz zdania na części składowe i zadajesz sobie pytanie na poziomie wyrażenia, zdania i akapitu, czy to jest prawda, czy istnieją kontrargumenty, które można przedstawić, które są wiarygodne, czy to jest rzetelny tok myślenia. I muszę wam powiedzieć, i nie chcę tu być gołosłowny, że rzadko czytałem traktat – czytałem go, kiedy miałem 18 lat, to było dawno temu, 40 lat temu – rzadko czytałem utwór, który zawierałby tyle błędów w każdym zdaniu, błędów koncepcyjnych w każdym zdaniu, co „Manifest komunistyczny”.

To była niezwykła ponowna lektura. Ciekawa była też psychologiczna refleksja nad nim, ponieważ czytałem prace studenckie, które w pewnym sensie były tego samego rodzaju, chociaż nie sugeruję, że były one na tym samym poziomie błyskotliwości literackiej i jakości polemicznej. Rozumiem też, że „Manifest komunistyczny” był wezwaniem do rewolucji, a nie standardowym logicznym wywodem, ale to nie istotne. Mam kilka rzeczy do powiedzenia o autorach z psychologicznego punktu widzenia.

Po pierwsze, nie wydaje mi się, by Marks czy Engels zmagali się z jedną podstawową prawdą, z tą konkretną podstawową prawdą, która mówi, że prawie wszystkie poglądy [idee] są błędne. I nie ma znaczenia, czy są to twoje poglądy, czy czyjeś poglądy, prawdopodobnie są one błędne. Nawet jeśli uderzą cię z siłą błyskotliwości twoim zadaniem jest założyć, po pierwsze, że prawdopodobnie są błędne, a następnie zaatakować je wszystkim, co masz w swoim arsenale i zobaczyć czy są w stanie to przetrwać.

To, co uderzyło mnie w „Manifeście komunistycznym”, było podobne do tego co Jung powiedział o typowym myśleniu. A było to myślenie ludzi, którzy nie byli szkoleni do tego by myśleć. Powiedział, że typowy myśliciel ma myśl.

Pojawia się ona tak jak przedmiot może pojawić się w pokoju. Pojawia się myśl i wtedy po prostu akceptują ją jako prawdziwą. Nie wykonują drugiego kroku, którym jest zastanowienie się nad tą myślą. A to jest prawdziwa istota krytycznego myślenia.

I tego właśnie próbuje się nauczyć ludzi na uniwersytetach, czytać tekst i myśleć o nim krytycznie. Nie po to, by zniszczyć użyteczność tekstu, ale by oddzielić ziarno od plew. Tak właśnie próbowałem zrobić kiedy czytałem „Manifest komunistyczny”, oddzielić ziarno od plew. I obawiam się, że tak, znalazłem trochę ziarna, ale trafiłem głównie na plewy. I zamierzam wyjaśnić dlaczego. Mam nadzieję, że w stosunkowo krótkim czasie.

Przedstawię więc w skrócie 10 podstawowych aksjomatów „Manifestu komunistycznego”. Są to prawdy, które w zasadzie autorzy uważają za oczywiste. I są to prawdy, które są przedstawione w pewnym sensie jako niekwestionowalne. A ja zamierzam je zakwestionować i powiedzieć wam dlaczego uważam, że są one niewiarygodne. Powinniśmy pamiętać, że ten traktat został napisany 170 lat temu. To szmat czasu. I od tego czasu nauczyliśmy się całkiem sporo o ludzkiej naturze, o społeczeństwie, o polityce, o ekonomii.

Pozostało jeszcze wiele tajemnic do rozwiązania, ale zakładam, że jesteśmy nieco mądrzejsi, niż byliśmy w pewnym momencie. Można więc do pewnego stopnia wybaczyć autorom to, czego nie wiedzieli. Ale to nie ma znaczenia, biorąc pod uwagę, że istota tej doktryny jest nadal utrzymywana jako nietykalna przez dużą część pracowników akademickich.

Prawdopodobnie należą oni do najbardziej, jak by to powiedzieć, winnych tego szczególnego grzechu. Oto więc propozycja numer jeden – historię należy postrzegać przede wszystkim jako ekonomiczną walkę klas. Dobrze, zastanówmy się więc nad tym przez chwilę. Po pierwsze, teza jest taka, że historię należy postrzegać przede wszystkim przez pryzmat ekonomii.

Myślę, że jest to dyskusyjna teza, ponieważ istnieje wiele innych motywacji, które kierują ludźmi poza ekonomią i muszą być brane pod uwagę, zwłaszcza te, które kierują ludźmi w inny sposób niż konkurencja ekonomiczna, jak na przykład współpraca ekonomiczna. Zatem stanowi to problem. Inny problem polega na tym, że wcale nie jest to wystarczająco pesymistyczny opis rzeczywistego problemu… będę tutaj adwokatem diabła.

Pogląd, że jedną z sił napędowych historii jest walka hierarchiczna jest absolutnie prawdziwy. Ale pogląd, że to właśnie historia jest nieprawdziwa, ponieważ jest to głębsze niż historia, to sama biologia, ponieważ organizmy wszelkiego rodzaju organizują się w hierarchie. A jednym z problemów z hierarchiami jest to, że mają one tendencję do układania się w sytuację pt. zwycięzca bierze wszystko.

I to w pewnym sensie jest ukryte w toku myślenia Marksa, ponieważ, oczywiście, Marks uważał, że w społeczeństwie kapitalistycznym kapitał będzie się gromadził w rękach coraz mniejszej liczby ludzi. A to jest rzeczywiście zgodne z naturą organizacji hierarchicznych. Problem z tym nie polega na tym, że (…) Zatem istnieje słuszność w oskarżeniu, że jest to odwieczna forma motywacji do walki, ale jest to niedocenienie powagi problemu, ponieważ przypisuje się go strukturze ludzkich społeczeństw, a nie głębszej rzeczywistości istnienia struktur hierarchicznych jako takich, które również charakteryzują królestwo zwierząt, w dużym stopniu są wyraźnie nie tylko ludzkimi konstrukcjami. A pogląd, że istnieje hierarchiczna konkurencja wśród istot ludzkich – istnieją na to dowody sięgające co najmniej czasów paleolitu.

Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe
O tworzeniu pojęć klasowych oraz teoriach adekwatnych, kulawych i skaczących – Leon Petrażycki

Kolejnym problemem jest to, że ten starożytny problem hierarchicznej struktury najwyraźniej nie jest przypisywalny kapitalizmowi, ponieważ istniał on na długo przed kapitalizmem i poprzedzał samą historię ludzkości. Pojawia się więc pytanie – dlaczego koniecznie, przynajmniej domyślnie, łączycie walkę klas z kapitalizmem, skoro jest to o wiele głębszy problem?

Musicie zrozumieć, że jest to głębszy problem dla ludzi lewicy, a nie tylko dla ludzi prawicy. Jeśli struktury hierarchiczne wywłaszczają tych ludzi, którzy są na dole, te istoty, które są na dole, zwierzęta, ale dotyczy to tych ludzi, którzy są na dole, to jest to podstawowy problem egzystencjalny.

Inną rzeczą, której Marks zdawał się nie brać pod uwagę, jest to, że istnieje o wiele więcej powodów, dla których istoty ludzkie walczą, niż tylko walka ich klas ekonomicznych. Nawet jeśli dodamy do tego ideę hierarchii, która jest bardziej kompleksowym sposobem myślenia o tym, istoty ludzkie walczą z samymi sobą, z nieżyczliwością, która jest w nich samych, ze złem, które są w stanie czynić, z duchową i psychologiczną wojną, która toczy się wewnątrz nich.

Jesteśmy też właściwie zawsze skłóceni z naturą, a to nigdy nie pojawia się u Marksa. I nie pojawia się w marksizmie w ogóle. To tak, jakby natura nie istniała. Podstawowym konfliktem, jeśli o mnie chodzi, lub podstawowym konfliktem, w jaki angażują się istoty ludzkie, jest walka o życie w okrutnym i surowym świecie przyrody. I to jest tak, jakby to nie istniało w domenie marksistowskiej.

Jeśli istoty ludzkie mają problem, to dlatego, że toczy się walka klasowa, która jest w gruncie rzeczy ekonomiczna. To tak, jakby żadne istoty ludzkie nie miały problemów, ponieważ przychodzimy do życia głodni i samotni, i musimy nieustannie rozwiązywać ten problem, i tworzymy nasze społeczne układy, przynajmniej częściowo, aby to złagodzić, jak również, cóż, przy okazji zaostrzyć.

W „Manifeście komunistycznym” jest więc bardzo mało zrozumienia, że jakakolwiek, powiedzmy, hierarchiczna organizacja, którą stworzyły istoty ludzkie, może mieć pozytywny element. I to jest absolutna katastrofa, ponieważ struktury hierarchiczne są w rzeczywistości niezbędne do rozwiązywania skomplikowanych problemów społecznych.

Musimy się w jakiś sposób zorganizować. I trzeba oddać diabłu sprawiedliwość. Rzeczywistość jest taka, że hierarchie wywłaszczają ludzi i to jest wielki problem, to jest podstawowy problem nierówności. Ale jest też tak, że hierarchie są bardzo efektywnym sposobem dystrybucji zasobów. I wreszcie jest tak, że ludzkie hierarchie zasadniczo nie opierają się na władzy. Powiedziałbym, że biologiczne i antropologiczne dane na ten temat są przejrzyste – nie wznosisz się na pozycję władzy, która jest wiarygodna w ludzkim społeczeństwie, głównie poprzez wykorzystywanie innych ludzi.

Jest to bardzo niestabilny sposób na zdobycie władzy. Zatem stanowi to problem. Cóż, ludzie, którzy się śmieją, mogą to robić w ten sposób. Kolejnym problemem, który pojawia się od razu, jest to, że Marks zakłada również, że można myśleć o historii jako o zero-jedynkowej walce klas z wyraźnymi podziałami na, powiedzmy, proletariat i burżuazję. I właściwie jest to problem, ponieważ nie jest tak łatwo dokonać wyraźnego podziału na, powiedzmy, wyzyskiwacza i wyzyskiwanego, bo nie jest oczywiste, jak w przypadku, powiedzmy, drobnych akcjonariuszy, czy są oni członkami grupy ciemiężonych, czy częścią grupy ciemiężycieli.

Trójkąt dramatyczny Karpmana
Dlaczego toksyczny trybalizm niszczy nasze społeczeństwo i co z tym zrobić?

W rzeczywistości okazało się to dużym problemem podczas rewolucji październikowej. I przez duży problem rozumiem ogromnie duży problem, ponieważ okazało się, że można dzielić ludzi na wiele tożsamości i jest to dość łatwa rzecz do zrobienia. I zazwyczaj można znaleźć jakiś dostęp, dzięki któremu byli oni częścią klasy uciskającej. Mogło to być konsekwencją ich wykształcenia, mogło to być konsekwencją bogactwa, które starali się zgromadzić w ciągu swojego życia, mogło to być konsekwencją tego, że mieli rodziców lub dziadków, którzy byli wykształceni lub bogaci, lub byli członkami kapłaństwa, albo byli socjalistami. Tak czy inaczej lista sposobów na to w jaki mogłeś zostać burżujem zamiast proletariuszem, ogromnie się rozrastała.

I to był jeden z powodów, dla których „czerwony terror” pochłonął tyle ofiar, ile pochłonął. A więc to był ogromny problem. Najlepszym tego przykładem był chyba pogrom Kułaków, którzy byli w zasadzie chłopami, chłopami pańszczyźnianymi, choć efektywnymi w Związku Radzieckim, którzy przez około 40 lat zdołali podnieść się z pańszczyzny i zgromadzić pewien stopień „bezpieczeństwa materialnego”. I około 1,8 miliona z nich zostało zesłanych. Około 400.000 zostało zabitych.

A konsekwencją tego, czyli odebrania im własności prywatnej z powodu ich statusu burżuazji, była prawdopodobnie śmierć 6 milionów Ukraińców w wyniku klęski głodu w latach 30-tych. A więc idea zero-jedynkowej walki klas była złym pomysłem. To był bardzo zły pomysł.

Film Zrobieni w bambuko [Hoaxed] – Mike Cernovich

Jest ona również zła w ten sposób – i jest to prawdziwa sztuczka Marksa, ponieważ mamy zero-jedynkowy podział klasowy, proletariat-burżuazja i mamy dorozumiany pogląd, że wszystko co dobre jest po stronie proletariatu, a całe zło po stronie burżuazji. I to jest tradycyjny sposób myślenia o tożsamości grupowej. To jeden z powodów, dla których nie lubię polityki tożsamości, bo kiedy już podzielisz ludzi na grupy i nastawisz ich przeciwko sobie, bardzo łatwo jest założyć, że całe zło na świecie można przypisać jednej grupie, hipotetycznym ciemiężycielom, a całe dobro drugiej.

Cóż, jest to naiwne, jest to naiwne ponad wszelką miarę, ponieważ absolutnie głupie jest założenie, że można utożsamić czyjąś wartość moralną z jego pozycją ekonomiczną. I to właśnie okazało się być prawdziwym problemem, ponieważ (…) Marks wpadł również na pomysł, który jest szalonym pomysłem, o ile mi wiadomo – „szalony pomysł” to techniczny termin – na ideę dyktatury proletariatu. I to jest kolejne pojęcie, na które się natknąłem.

W porządku, więc w czym tkwi problem? Cóż, problem polega na tym, że kapitaliści posiadają wszystko, wszystkie środki produkcji i uciskają wszystkich, czyli wszystkich robotników. W związku z tym będziemy mieli do czynienia z wyścigiem w kierunku jak największego obniżenia płacy robotników, jako że kapitaliści starają się wydobyć coraz więcej wartości z pracy proletariatu, konkurując z innymi kapitalistami, aby obniżyć płace, do czego, nawiasem mówiąc, częściowo nie doszło, ponieważ fakt, że pracownicy najemni mogą stać się rzadkością w rzeczywistości powoduje wzrost wartości rynkowej.

Jednak to, że zakładasz z góry, iż całe zło można przypisać kapitalistom, a całe dobro proletariatowi, oznaczało, że możesz wysunąć hipotezę, że może dojść do dyktatury proletariatu. I to był pierwszy etap rewolucji komunistycznej.

Pamiętajcie, że jest to wezwanie do rewolucji i to nie tylko do rewolucji, ale krwawej, brutalnej rewolucji i obalenia wszystkich istniejących struktur społecznych. Tak czy inaczej, problem z tym polega na tym, że ponieważ całego zła nie można tak łatwo podzielić na ciemiężonych i ciemiężycieli, kiedy ustanowisz dyktaturę proletariatu, do stopnia, w jaki możesz to zrobić, a w rzeczywistości nie możesz, ponieważ jest to technicznie niemożliwe i jest to absurdalna rzecz do rozważenia, nie tylko ze względu na problem centralizacji, i musisz postawić hipotezę, że możesz odebrać całą własność kapitalistom, możesz zastąpić klasę kapitalistyczną mniejszością proletariuszy – jak będą oni wybierani nie jest dokładnie sprecyzowane w „Manifeście Komunistycznym” – że żadna z osób, które są z klasy proletariatu nie zostanie skorumpowany przez ten nagły dostęp do władzy, ponieważ są oni z definicji dobrzy.

Mamy więc dobrych ludzi, którzy rządzą światem, ale jednocześnie są oni scentralizowani, aby mogli podejmować decyzje, które są szalenie skomplikowane do podjęcia. W rzeczywistości, niemożliwie skomplikowane do podjęcia. Zatem jest to porażka w obu wymiarach, ponieważ, po pierwsze, cały proletariat nie będzie dobry. A kiedy stawiasz ludzi w tej samej pozycji co złych kapitalistów, zwłaszcza jeśli wierzysz, że presja społeczna jest jednym z czynników determinujących ludzki charakter, w co z pewnością wierzą marksiści, to dlaczego nie miałbyś założyć, że proletariat natychmiast stałby się tak samo lub bardziej skorumpowany niż kapitaliści.

Oczywiście działo się tak za każdym razem, gdy przeprowadzano ten eksperyment. Kolejnym problem sprowadza się do tego, dlaczego uważasz, że możesz wziąć tak skomplikowany system jak kapitalistyczne społeczeństwo wolnorynkowe i scentralizować je, a władzę decyzyjną oddać w ręce kilku osób bez określenia mechanizmów, za pomocą których będziesz ich wybierał.

Na przykład, co sprawia, że myślisz, że będą oni posiadali rozsądek lub zdolność do robienia tego, co robili kapitaliści? Chyba że założysz, tak jak Marks, że całe zło leży po stronie kapitalistów, a całe dobro po stronie proletariatu, i że nic, co robią kapitaliści nie stanowi wartościowej pracy, co jest kolejną rzeczą, którą zakładał Marks, a która jest jawnie absurdalna

Na przykład jeśli jesteś rozpuszczonym arystokratą z 1830 roku lub wcześniejszego okresu i zarządzasz majątkiem feudalnym, a wszystko, czym się zajmujesz sprowadza się do spędzania czasu na hazardzie i uganianiu się za prostytutkami, to twoja wartość pracy wynosi zero. Jednak jeśli prowadzisz biznes i jest to biznes, który odnosi sukcesy, to po pierwsze, jesteś cholernym głupcem wyzyskując swoich pracowników, bo nawet jeśli jesteś strasznie chciwy to i tak nie wydobędziesz z nich maksymalnej ilości pracy robiąc to.

A koncepcja, że nie dodajesz żadnej wartości produkcyjnej jako menedżer/kierownik, a nie kapitalista, jest absolutnie absurdalna. Wszystko to wskazuje na to, że albo nie wiesz nic o tym jak działa prawdziwy biznes, albo nie chcesz wiedzieć nic o tym jak działa prawdziwy biznes. Zatem to również stanowi duży problem.

Kolejnym problemem jest krytyka zysku. Cóż jest złego w zysku, jaki jest problem z zyskiem? Cóż, pogląd na tę kwestię z perspektywy marksistowskiej był taki, że zysk jest kradzieżą. Jednak zysk, cóż, może być kradzieżą, ponieważ nieuczciwi ludzie mogą prowadzić firmy, więc czasami zysk jest kradzieżą. Ale to z pewnością nie oznacza, że zawsze jest kradzieżą.

Oznacza to, przynajmniej częściowo, że jeśli kapitalista dodaje wartość do korporacji, to jest jakaś użyteczność i jakaś sprawiedliwość w tym, że on lub ona wydobywa wartość swojej abstrakcyjnej pracy, swojej myśli, swoich abstrakcyjnych zdolności, swojej zdolności do zarządzania firmą, do angażowania się we właściwą konkurencję, rozwój produktu, wydajność, właściwe traktowanie pracowników i to wszystko. A następnie, jeśli mogą stworzyć zysk, cóż, wtedy posiadają pewne zabezpieczenie na czasy, które nie są tak dobre, a to wydaje się bezwzględnie, cholernie konieczne jeśli o mnie chodzi.

Kolejną rzeczą jest to, jak można się rozwijać, jeśli nie ma się zysku. A jeśli masz przedsiębiorstwo, które jest wartościowe i warte zachodu – a niektóre przedsiębiorstwa są wartościowe i warte zachodu – to wydaje mi się, że odrobina zysku, która pomoże ci się rozwijać, zdaje się być właściwym podejściem. I wtedy pojawia się inny problem z zyskiem – wiesz to, jeśli kiedykolwiek prowadziłeś firmę – czyli, że ma on trzy naprawdę użyteczne ograniczenia. Nie wystarczy mieć dobrego pomysłu. Nie wystarczy mieć dobrego pomysłu i planu sprzedaży i marketingu, a potem to wdrożyć. I to wszystko jest cholernie trudne.

Nie jest łatwo mieć dobry pomysł. I nie jest łatwo wymyślić dobry plan sprzedaży i marketingu. I nie jest łatwo znaleźć klientów i ich zadowolić. Jeśli więc pozwolisz, by zysk stanowił ograniczenie dla tego, czego możesz rozsądnie próbować, to stanowi to dobre ograniczenie dla zmarnowanej pracy.

Większość rzeczy, które robiłem w życiu, nawet pod kątem psychologii, które miały na celu pomoc ludziom jeśli chodzi o ich zdrowie psychiczne, starałem się prowadzić tak by przynosiły mi zysk. A powodem tego, poza tym, że nie mam oporów przed osiąganiem zysków, było po części to, że moje przedsiębiorstwa mogły się rozwijać, ale także to, że istniały formy głupoty, w które nie mogłem się angażować, ponieważ rynek ukarałby mnie na tyle, że zlikwidowałbym przedsiębiorstwo.

Dobra, kolejna kwestia. To dziwna kwestia. Tak więc Marks i Engels zakładają również, że ta dyktatura proletariatu, która wiąże się z absurdalną centralizacją, przytłaczającym prawdopodobieństwem korupcji i niemożliwymi obliczeniami – ponieważ proletariat próbuje teraz racjonalnie obliczyć sposób, w jaki mogłaby działać cała gospodarka rynkowa, czego nie można zrobić, ponieważ jest to o wiele zbyt skomplikowane, by ktokolwiek mógł to przemyśleć – ich kolejna teoria zakłada, że w jakiś sposób dyktatura proletariatu stanie się magicznie hiperproduktywna. A tak naprawdę nie ma żadnej teorii na temat tego, jak miałoby się to stać. Musiałem więc wydedukować tę teorię.

A teoria ta wydaje się sprowadzać do tego , że kiedy już wyplenisz burżuazję, ponieważ jej przedstawiciele są źli, pozbędziesz się ich własności prywatnej i wyeliminujesz motyw zysku, wtedy nagle, w magiczny sposób, niewielki procent proletariatu, który teraz rządzi społeczeństwem, określa, jak może uczynić swoje produktywne przedsiębiorstwa wystarczająco produktywnymi, aby stały się hiperproduktywne. A muszą stać się hiperproduktywne żeby ostatni błąd był logicznie spójny z teorią marksistowską, która zakłada, że w pewnym momencie proletariat, dyktatura proletariatu, stanie się tak hiperproduktywna, że wystarczy dóbr materialnych dla wszystkich we wszystkich wymiarach.

A kiedy do tego dojdzie, ludzie spontanicznie zaangażują się w sensowną pracę twórczą, czyli to, od czego zostali odsunięci w kapitalistycznym horrorze i w magiczny sposób zostanie wprowadzona utopia. Jednak nie ma żadnych wskazówek co do tego, jak ta hiperproduktywność ma się pojawić, nie ma też mowy o zrozumieniu tego, że nie jest to utopia, która będzie odpowiadać wszystkim, ponieważ istnieją wielkie różnice między ludźmi. Niektórzy ludzie znajdą to, czego pragną w miłości, inni w byciu w społeczności, jeszcze inni w konflikcie i rywalizacji, a jeszcze inni w kreatywności, jak zauważył Marks.

Jednakże przekonanie, że to koniecznie będzie ostatecznym celem utopijnego państwa, jest niedorzeczne. Istnieje też spostrzeżenie Dostojewskiego, którego nie należy lekceważyć, a mianowicie, jakiego rodzaju płytkie rozumienie ludzi posiadasz, które każe ci myśleć, że jeśli dasz ludziom wystarczająco dużo chleba i ciasta oraz brak innych zajęć poza kontynuacją gatunku, to nagle staną się spokojni i cudowni.

Pogląd Dostojewskiego był taki, że zostaliśmy stworzeni do tworzenia problemów. I jeśli kiedykolwiek podano by nam wszystko czego potrzebujemy na srebrnej tacy, pierwszą rzeczą, jaką byśmy zrobili, byłoby zaangażowanie się w jakąś formę twórczej destrukcji tylko po to, żeby wydarzyło się coś nieoczekiwanego, żebyśmy mogli przeżyć przygodę naszego życia. I myślę, że coś w tym jest.

Ostatnim błędem, choć bynajmniej nie ostatnim, było to – i jest to jeden z najdziwniejszych fragmentów „Manifestu Komunistycznego” – że Marks i Engels wielokrotnie przyznają w „Manifeście komunistycznym”, iż nigdy w historii świata nie było systemu produkcji, który byłby tak skuteczny w wytwarzaniu dóbr materialnych w nadmiarze, jak kapitalizm. Jest to obszernie udokumentowane w „Manifeście komunistycznym”. Jeśli więc twoja propozycja brzmi: musimy zapewnić wszystkim jak najwięcej materialnego bezpieczeństwa tak szybko jak to tylko możliwe, a kapitalizm już wydaje się to robić w tempie niespotykanym w historii ludzkości, to czy nie byłoby logiczne pozwolić temu cholernemu systemowi rozegrać to samemu.

To znaczy, o ile nie zakładasz, że źli kapitaliści po prostu wezmą wszystkie płaskie telewizory i umieszczą je w jednym dużym pokoju, i nie pozwolą nikomu innemu mieć jednego, logicznym założeniem jest, że, cóż, jesteś już na drodze, która ma wytworzyć odpowiednią produktywność. Cóż, jest to dziesięć powodów, z tego co wiem.

A więc to, co zobaczyłem w „Manifeście komunistycznym” jest błędne praktycznie w każdy sposób, w jaki może być błędne, a także jest dowodem na to, że Marks był typem narcystycznego myśliciela, który potrafił myśleć. Był bardzo inteligentną osobą, podobnie jak Engels, ale to, co myślał, kiedy to myślał, uważał za poprawne i nigdy nie przeszedł do drugiego etapu, który polega na zastanowieniu się nad tym w jaki sposób to wszystko może pójść nie tak.

A jeśli jesteś myślicielem, zwłaszcza socjologicznym, zwłaszcza myślicielem na szeroką skalę, na przykład socjologiem, to jednym z twoich moralnych zobowiązań jest myślenie, że możesz się mylić co do jednego, dwóch, trzech lub dziesięciu ze swoich podstawowych aksjomatów, a w konsekwencji masz moralny obowiązek przejść przez ten cholerny system i pomyśleć: a co, jeśli całkowicie się mylę, bieg rzeczy się odwróci i wszystko pójdzie dokładnie nie tak jak miało pójść?

Nie mogę, po prostu nie mogę zrozumieć, jak ktokolwiek mógł wpaść na pomysł dyktatury proletariatu zwłaszcza po opowiedzeniu się za jej wprowadzeniem w życie przy użyciu środków przemocy, co jest bezpośrednią częścią „Manifestu komunistycznego”, i faktycznie myśleć, że gdyby myśleli, gdyby wiedzieli cokolwiek o ludziach i ich skłonności do nieżyczliwości, która jest nieodłączną częścią pojedynczej istoty ludzkiej, to mogłoby to doprowadzić jedynie do stworzenia szczególnej formy piekła, co dokładnie się stało.

Zamierzam zakończyć swój wywód, ponieważ mam 3 minuty, przedstawieniem fragmentu dowodu na to, że Marks uważał również, że to, do czego dojdzie nieuchronnie, w konsekwencji kapitalizmu, to, to że bogaci będą się bogacić, a biedni biednieć. A więc pojawi się nierówność.

Pierwszą rzeczą, którą chciałbym powiedzieć, jest to, że nie wiemy, jak stworzyć ludzki system ekonomiczny bez problemu nierówności. Nikomu się to nigdy nie udało, łącznie z komunistami. A forma nierówności się zmieniała. I wcale nie jest oczywiste, że wolnorynkowe gospodarki Zachodu borykają się z problemem nierówności na większą skalę niż mniej wolne gospodarki w pozostałych częściach świata. A jedyną rzeczą, jaką można powiedzieć o kapitalizmie, jest to, że choć produkuje on nierówność, co absolutnie ma miejsce, to produkuje również bogactwo. A wszystkie inne systemy tego nie robią, one po prostu produkują nierówność.

Oto kilka statystyk, kilka statystyk wolnego rynku, ok? Od 1800 do 2017 roku wzrost dochodów skorygowany o inflację wzrósł 40-krotnie w przypadku pracowników produkcyjnych i 16-krotnie w przypadku pracowników niewykwalifikowanych. PKB wzrósł o około 0,5 raza od 1 do 1800 roku naszej ery. Więc od 1 do 1800 roku naszej ery, nie było nic, płaski wykres. A potem, nagle, w ciągu ostatnich 217 lat, nastąpił ten niewiarygodny wzrost na wykresie bogactwa.

I nie dotyczy to tylko niewielkiego odsetka ludzi na szczycie, którzy bezsprzecznie posiadają większość dóbr materialnych tego świata. Pytanie brzmi nie tylko ja wygląda nierówność, ale też co się dzieje z najbardziej biednymi na samym dole? Odpowiedź na to pytanie brzmi, że bogacą się szybciej niż kiedykolwiek w historii świata. A my likwidujemy ubóstwo w krajach, które przyjęły umiarkowaną politykę wolnorynkową w tempie, które nie ma sobie równych.

Oto przykład. Jednym z celów ONZ było obniżenie wskaźnika absolutnego ubóstwa na świecie o 50% w latach 2000-2015, a zdefiniowano to na poziomie $1,90 dziennie. Dość nisko, ale od czegoś trzeba zacząć. Osiągnęliśmy ten cel w 2012 roku, 3 lata przed terminem. Można być cynicznym i powiedzieć, że to trochę przypadkowa liczba, ale krzywe są dokładnie takie same przy $3,80 dziennie i $7,60 dziennie.  Nie tak wielu ludzi to osiągnęło, ale tempo wzrostu w tym kierunku jest takie samo. Cholerne ONZ uważa, że wyjdziemy z ubóstwa, zdefiniowanego przez $1,90 dziennie, do roku 2030. To jest nadzwyczajne. Zatem bogaci się bogacą, ale biedni też się bogacą. Zostawię to tak, bo kończy mi się czas.

Zostawię was z tą myślą. Biedni nie biednieją w kapitalizmie. Biedni w kapitalizmie stają się znacznie bogatsi. I zostawię was z jedną statystyką, która mówi, że teraz wskaźnik śmiertelności dzieci w Afryce jest taki sam jak wskaźnik śmiertelności dzieci w Europie w 1952 roku. A więc stało się to w przeciągu życia. Zatem, jeśli jesteś za biednymi, jeśli rzeczywiście zależy ci na tym, aby najbiedniejsi ludzie na świecie wznieśli się ponad poziom głodu, to wszystkie dowody wskazują, że najlepszym sposobem na to jest wprowadzenie czegoś zbliżonego do gospodarki wolnorynkowej.

 

Krytyka Manifestu Komunistycznego przez Jordana Petersona [napisy PL]

%d bloggers like this: